biedroneczka47 15.12.12, 10:05 Jej widok na banerku to podwójna przyjemność po tym jak cudownie wróciła do żywych a z tej dyni, która jest obok robiłam zamrożone puree i dziś piekę babeczki z musem dyniowym Robimy sobie małe święto Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wladziac Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 10:20 świętujcie,świętujcie,jest powód bo wielkiej urody koteczka Pusia powróciła do zdrowia,niech się dobrze chowa i zdrowo to cudeńko natury,trzymajcie się ciepło Odpowiedz Link
barba50 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 10:45 Zdrowia dla ślicznej śnieżnej panienki Odpowiedz Link
niutaki Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 11:25 wlasnie chcialam powiedziec, ze bardzo intrygujace to zdjecie z dynia bardzo pomyslowe, Pusiak piekny. Odpowiedz Link
biedroneczka47 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 12:05 Robiłam sesję fotograficzną dyni i jej przetworów, bo szykowałam się do akcji Hallowen stop. Niestety jak zobaczyłam, że połowa znajomych na fb ma fotki lampionów dyniowych, to sobie dałam spokój. Szkoda mi tych ton zmarnowanych dyń ale na halloween już chyba nie ma sposobu. A Pusia jest tak fotogeniczna, że z każdym rekwizytem dobrze wygląda Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 16:31 Jaaaka śliczna panna młoda Czy mi się zdaje, czy na łebku ma ciemniejsze? Odpowiedz Link
biedroneczka47 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 17:36 Pusia ma ciemną stronę czyli ogon a te plamki na głowie to agenci ciemnej strony i szepczą do jej uszek różne pomysły na psoty Odpowiedz Link
rapuntzel Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 12:37 Ależ smakowity dyniowy Pusiaczek Odpowiedz Link
hanka20074 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 14:51 Pusia, "złota mendalistka" Odpowiedz Link
olinka20 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 16:34 Oooo, nasza malutka chorowitka!! Sliczna jest! Odpowiedz Link
zielistka00 Re: Moja śliczność na głównej ;) 15.12.12, 20:03 Ciekawa kompozycja Pusia akurat teraz jest twarzą, jak ją choróbsko dopadło. Trzymamy kciuki za misskę Zdrowiej piękna! Odpowiedz Link
andy3458 Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 09:58 Śnieżnobiałe futerko i uśmiechnięty pysio Pusi. Tylko głaskać i miziać. Odpowiedz Link
salimis Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 14:55 I gdyby kiedykolwiek przyszło tobie do głowy nazwać Pusię grubaskiem, spójrz na fotę kto jest gruby Odpowiedz Link
pi.asia Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 15:02 Pusiaczka - Bliźniaczka mojego Dusiaczka Słodki białasek, przyznaj się, całujesz ją w ten różowy noseczek? (pytam jakbym nie wiedziała, he he). Kurczę, to umaszczenie VAN nieodmiennie wprawia mnie w osłupienie i zachwyt. Dlaczego zawsze ogon i łepek i NIC POZA TYM????? Odpowiedz Link
biedroneczka47 Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 15:18 Całuję czółko i tu gdzie nosek ma takie króciutkie włoseczki. I bardzo żałuję, że na żadnym zdjęciu nie widać jak cudownie zielone są jej oczy. No dobra, przyznaję się. Całuję też pysio tu gdzie jest najbardziej aksamitne i w takie kropeczki. gdzie wąsiki są takie króciutkie Odpowiedz Link
jarka63 Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 15:57 Wcale Ci się nie dziwię, Pusia jest bardzo całuśną koteczką Odpowiedz Link
mitta Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 20:26 Biedroneczko, a nie masz więcej Pusiowych zdjęć, coby oko ucieszyć. A w ogóle gdzie jest historia Pusi od urodzenia po dziś dzień? Mam nadzieję, że już jest zdrowiutka. Odpowiedz Link
biedroneczka47 Re: Moja śliczność na głównej ;) 16.12.12, 22:06 Czuje się nieźle, dziś dostała drugą dawkę leków i następne we wtorek. Historia Pusi fragmentami się pojawia gdzieniegdzie ale faktycznie warto ją usystematyzować. Pusia w pewnym sensie była prezentem dla mojej córki na 6 urodziny ale był to prezent przemyślany. Ja całe życie mam kontakt z kotami ale odkąd poszłam "na swoje" a córeczka miała 1,5 roku nie mogłam sobie pozwolić na kota. Nie wiem jak mogłam tak żyć Poczekałam aż Tosia będzie większa i mądrzejsza i zaczęłam przygotowania. Zakupiłam kuwetę, miski itp i zaczęłam szukać. Zaczęłam w grudniu, więc nie było łatwo. Chciałam dwa koty. Jednego czarnego a drugiego, to co się trafi. Jako, że ja chciałam czarnego kocura, to Tosia wymyśliła białą kotkę. Po 2 miesiącach dostałam cynk od koleżanki, że jest biała kotka do wzięcia. To był koniec stycznia, wiec niewykluczone, że była np wyrzuconym prezentem gwiazdkowym. Została podrzucona na podwórko do pewnej pani znanej z opieki nad kotami. Koleżanka jest karmicielką, więc wszystkie takie panie w swoim mieście zna. Pusia była brudna, biedna, miała paskudną, troszkę podgojoną ranę na brzuszku i świerzbowca. W najgorsze mrozy, 1.02.2011 pojechałam 60 km do miasta, przez które przejeżdżałam może ze 3 razy, znalazłam (po całej wieczności błądzenia) właściwy adres i przytachałam Pusienię do domu. Potem było odrobaczenie, kąpiel, odpchlenie a potem kot się klasycznie rozsypał. Kaszlała tak, że omal płuc nie wypluła. Uprosiłam weta, żeby mi zaocznie coś dla niej sprzedał, bo wciąż były 20-stopniowe mrozy i nie sposób było jej wynieść z domu. Grzecznie połykała tabletki i po 3 dniach było dobrze. Potem zaczęły się ruje i sikanie na kołdrę. Tydzień rui, tydzień ciszy, tydzień rui, tydzień ciszy. I zawsze w pierwszym dniu rui sik na pościel. Pilnowałam jak nie wiem co ale zawsze jakoś mnie przechytrzyła. Sterylka była gdzieś w połowie maja i potem już tylko błogi spokój aż do piątku, kiedy to chodziłam na rzęsach. Raz Pusia była "na wczasach". Pojechałyśmy w lipcu na 10 dni urlop razem z sąsiadką która ma Pumę a kotecki były razem pod opieką siostry i mamy sąsiadki. Potem się dowiedziałam, że Pusia gustuje w słodkiej śmietance np Jest ukochanym, mądrym kotkiem. Bardzo porządna jeśli chodzi o kuwetę. Szkoda tylko, że nie mogę z nią spać. Też już o tym pisałam, że ożywia się kiedy gaszę światło. Po tej chorobie natomiast przestała się bać przykrywania. Kiedyś jak tylko próbowałam ją "uniuniać" pod kołdrą, to się wyślizgiwała i widać było, że źle się z tym czuje. Jak miała gorączkę, to ciągle jej było zimno i otulałam ją polarowym kocykiem. Dziś dała się utulić pod kołdrą i mruczała jak Bóg przykazał. Doceniła wreszcie co dobre Jeszcze jedno. Straszna z niej gaduła. Czasem po prostu lubi porozmawiać. Ktoś przychodzi i pyta "co ten kot się tak drze" a ja mówię "powiedz coś do niej". I rozmawia z każdym na każdy temat Nie wdziała jeszcze choinki i księdza po kolędzie. Podejrzewam, że będzie o czym pisać. Zdjęcia (dzieła zebrane) które były na forum są tu fotoforum.gazeta.pl/5,2,biedroneczka47.html Odpowiedz Link
a.kudla5 Re: Moja śliczność na głównej ;) 17.12.12, 07:12 Pieknie wszystko opisalas, czekam na dalsze opowiesci .Tez przygarnelam kociaka i mialam podobnie , tylko okazalo sie jeszcze ze jest slepy na 1 oczko.W tej chwili traci widzenie w drugim i jest mala szansa na uratowanie tego oczka .Pozdrawiam. Odpowiedz Link
saga55-5 biedroneczko 17.12.12, 23:28 Mamy chyba bliźniaczki, ale tylko jeśli chodzi o imię. Córka przed przybyciem naszej kocinki do domu "ochrzciła" ją Serafina. A jak już pojechałyśmy po nią, nie wiedzieć czemu, zmieniła na Pusię. Tak od razu. Mnie Pusia kojarzy się z pudelkiem ( z filmu ) Odpowiedz Link
biedroneczka47 Re: biedroneczko 18.12.12, 20:59 Nasza zawdzięcza imię Puszkowi ze Shreka. Odpowiedz Link
apetyt_na_zycie Re: Moja śliczność na głównej ;) 18.12.12, 09:34 Piękna jest, taki bielutki puchatek do miziania Zdrowia księżniczce życzę! Odpowiedz Link