03.01.13, 23:12
Witam wszystkich w Nowym Roku,który przynajmniej dla mnie zaczął sie nieoczekiwanie od dokocenia. Jako, że z naszą Frytką żyliśmy sobie spokojnie, może z wyjatkiem dziwnej choroby, dwa lata temu, kiedy to wspieraliscie nas w niepewności bo do dzis nie wiem co to było, ważne, że przeszło, to nie spodziewaliśmy się jednak przyjdzie taki dzień burzący ten spokój. Nie planowałam drugiego kota bo nasza Frytka choć nas kocha miłością bez ograniczeń i z wzajemnością to innych kotów nie toleruje. Reaguje wyjątkowo nerwowo nawet przez szybę w oknie sycząc jak żmija i warcząc jak rotwailer. Ucieka oczywiście gdzie pieprz rośnie ale zaczaja się gotowa na wszystko. Chyba sama sie tak stresuje, ze boje się o jej serce. A ja nie miałam po świętach sumienia nie przygarnąć kolejnej bidulki bo paskudnie było na dworze, a kicia ma moze pół roku, katar koci, chuda okrutnie i jeszcze świeżba w uszach. Dobrze z jednej strony,że Frycik ucieka bo możliwość zakażenia mniejsza, zreszta juz zapobiegawczo zakroplilismy na kark cos od pasożyta ale ta nienawiść. Chetnego na bidulke nie mam więc sie pewnie zasiedzi u nas . Czy ktos może ma pomysł jakby kotki zaprzyjaźnić ze sobą i jak długo będe z tym swiezbem walczyć? Zakraplam jakis preparat od weterynarza.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: oswajanie 04.01.13, 02:30
      Po pierwsze Wielkie Dzieki za przytulenie bidulki smile

      Po drugie na swierzbie sie nie znam

      Po trzecie... u nas jest identycznie. Kicia.Yoda do kotow spotkanych na dworze, lub przez szybe pala tak wielka nienawiscia i checia zabicia intruza, ze strach. A sytuacja w domu ze starwarsami jest nieciekawa. Niby sie nie puszy, troche syczy, troche warczy, potrafi relaksacyjnie lezec i warczec jak maluchy do niej podchodza, ale gdy wlazi do servicio gdzie urzeduje Padme i ta syknie i podbiegnie, to Kicia.Yoda.... ucieka.... Podobnie gdy maluchy robia zbyt duzo zadymy, odchodzi i zaszywa albo pod lozkiem albo kuli sie na lozku.
      Nie wiem ki czort? Boi sie? Sytuacja trwa juz dobry miesiac czyli od czasu kiedy maluchy swobodnie laza po chalupie.
      • olinka20 Re: oswajanie 04.01.13, 09:05
        Dobry ludz z ciebie!
        A co do swierzba to powiem ci, ze jak przygarnelismy rudzielca to w uszach az mu harcowało na czarno.Wiec wet mimo wszystko go uspił i wyczyscił uszy ( a trwało to naprawde długo, ponad 30 minut na pewno) Nie utrzymałabym go tak długo, a uszy były czysciutkie.
        Wiec moze tak inwazyjnie?
        Chociaz jak bidula ma koci katar to osłabiona i mozna pewnie jej grzebac bez przeszkod, hmm.
        • mist3 Re: oswajanie 04.01.13, 20:08
          Kotka moich rodziców też przyszła ze świerzbem. Dostała stronghold na kark i miała czyszczone uszy przez kilka dni. Po paru tygodniach sprawa wróciła i wtedy dostała advocate na kark, czyszczenie uszu, zakrapianie (też przez kilka dni), po 2 tygodniach znowu advocate i, odpukac, od 3 lat sprawa nie wróciła. Moja kotka (i ja) mieszkałyśmy też wtedy z rodzicami, więc ona też 2 razy profilaktycznie dostała stronghold na kark po kilku dniach od leczenia kotki rodziców.
          • melba.3 Re: oswajanie 05.01.13, 00:14
            Dzieki jak zawsze mozna na Was liczyć. Czuje, że jakoś to sie powoli ułoży, bo nie kochaja się jeszcze ale Frycik przestał warczec na moje ręce, które pachną Małą. Siedzi teraz obrażona zawsze wyżej i obserwuje . A w nocy jakby nigdy nic do nas do łóżka włazi i odreagowuje stres. A propos małej to nie mamy narazie pomysłu na imie - chętnie posłucham propozycji. Nawet ładne to kocię -taki burasek zwyczajny i pędzelki ma takie filutne na uszkach. a mruczy... nawet jak tego świeżba pędzluje z uszu. Szkoda, że nie można tego puscic- a moze jakis filmik na youtubie zapuszczę. taki ranking mruczenia naszych kociastych. Nie sądzilam, ze koty maja tak różne charaktery. Jak sobie Frytke przypomne to zawsze miala dystans do świata i ludzi i tak jej zostało. Ma swojego Pańcia i rozpoznaje nawet warkot silnika naszego samochodu bo w oknie czeka na niego i spi z nami w swoim albo naszym łóżku, sama nie wiem. A to małe... kocha wszystkich i ciepłego laptopa. jak ktos mógł wyrzucic tyle kociego ciepełka? Ona musiała miec jakis dom bo jest strasznie oswojona i garnie sie do ludzi i wie co to kolanka. Osiedle nie jest duże, a weterynarz jeden- nic nie wie, ogłoszen brak. Z resztą taki swieżb tez sie jakis czas musiał pochodować, więc ile sie bida błąkała? No i jeszcze ten katar. Próba podania antybiotyku Synulox zakończyła się biegunką wiec odstawiliśmy. w przyszlym tygodniu sprobuje dać Neomycynę- tak dawałam Frytce i chociaz trwało to pare tygodni to okazało sie skuteczne. Frytka dostala tez profilaktycznie na kark advocata, a małej zakraplam do ucha cos na O i nawet ten smrodek troche zanika. no i jak sie ożywiła, apetycik wrocił. tylko kicha jeszcze i Frytka jej nie toleruje, samolub jeden, bo to chyba nie o michę chodzi.
            Pozdrawiam wszystkich.
            • ajaksiowa Re: oswajanie 05.01.13, 11:29
              Co do imienia ,to wydaje mi się że często używasz określenia Mała?wink
              • melba.3 Re: oswajanie 05.01.13, 14:39
                Faktycznie, ale to dla odróżnienia od Frytki bo ta znowu duża. Mała fajne ale myslimy dalej. chyba wleje zdjatko to moze cos sie nasunie.
                • livia1111 Re: oswajanie 05.01.13, 16:10
                  Moje też miały świerzba w uszach jak je wzięłam do siebie. Jeździliśmy chyba trzy krotnie na zastrzyki i przeszło, gdyby nie zdały egzaminu to serię trzeba by było powtórzyć.
                  • melba.3 Re: oswajanie 05.01.13, 23:52
                    O, to coś nowego. Może i szybsza ta kuracja zastrzykami ale mi weterynarz powiedziała, że zastrzyki to będą później gdyby sie coś np. grzyby czy jakieś bakterie zalęgły po tym swierzbie. Narazie czyszcze codziennie i zapuszczam maść co ma to świnstwo wytłuc i tak jeszcze przez tydzien co najmniej. Katar dziś jakby slabszy. może jak kot sie trochę wzmocni bo i stres jej minął to jakoś to zwalczy.
                    • pi.asia Re: oswajanie 06.01.13, 09:02
                      Imię samo przyjdzie z czasem.
                      Aczkolwiek czytając o filuternych pędzelkach w uszach pomyślałam: Filutka (do pary z Frytką).

                      U mnie Duszka imię sobie przyniosła (biała kicia, znaleziona we Wszystkich Świętych). Za to nad Fraszką zastanawiałam się cztery dni i wciąż mam wrażenie że to nie to imię. Po sześciu latach!

                      Trzeci kot miał być Pręgatek - miałam upatrzone szaro-whiskasowe kocię u kolegi, ale moje serce podbiła siostra Pręgatka - malutka buraska w odcieniu capuccino. Ponieważ była to miłość od pierwszego wejrzenia (odwzajemniona), więc buraska dostała imię Amurka, które idealnie do niej pasuje.
                    • biedroneczka47 Re: oswajanie 06.01.13, 17:24
                      A mała nie może dostać Advocate na tego świerzba? Pusi po Advocacie uszy praktycznie same się wyczyściły, bo się to paskudztwo przestało trzymać skóry.
                      • salimis Re: oswajanie 06.01.13, 18:16
                        A co stoi na przeszkodzie abyś małą nazwała Pędzel smile
                        Ja Prysię tak nazwałam, bo gdy się u nas pojawiła to prychała na wszystkich i na wszystko. Malutka ma pędzelki tak więc ... wink
                        • wiesia.and.company Re: oswajanie 06.01.13, 20:18
                          świerzbowca u moich kotów leczyłam parokrotnie (no, przy mojej ilości kotów to są to operacje długoterminowe wink , leczyłam Oridermylem, maścią z długim podajnikiem bezpośrednio do ucha. Oridermyl zawiera antybiotyk, środki niwelujące świąd oraz preparaty przeciwko pasożytom i niektórym grzybom. Tu jest dokładniejsza informacja:
                          vetportal.pl/vetfarmacja/index.php/vetoquinol-biowet/product/110/14/Preparaty/v30/ORIDERMYL%C2%AE
                          Co do imienia, to ono się samo pojawi po kilku próbach - wiadomo, że imię trafione po prostu "się przyklei". Samo się w końcu nasunie po obserwacjach delikwenta smile
                          Oswajanie wyjdzie stosunkowo łatwo, bo w końcu nowy członek rodziny jest mały, daje się uczyć, wychowywać, jest "elastyczny", bo wchodzi w stały domowy układ i łatwo do niego wpasowuje. Na razie jest troszkę trudniej, ale to jak z nowym meblem - też musi upłynąć troszkę czasu, aż się nowy mebel wpasuje wink No i starszy kot będzie mógł ustawić sobie młodego, a to naprawdę poprawia poczucie własnej wartości każdemu smile
                          • wiesia.and.company Re: oswajanie 06.01.13, 20:23
                            A przede wszystkim bardzo się cieszę, że macie tyle empatii, i że udzieliliście pomocy maleństwu i wzięliście pod swój dach. Zawsze to jest trochę wywrócenie swojego życia do góry nogami, wiele osób się tego boi (potem się człowiek dziwi: czego tu się było bać, przecież tak powinno wyglądać normalne, domowe życie) smile
                          • melba.3 Re: oswajanie 07.01.13, 20:33
                            O, o właśnie oridermyl - to to zapuszczam. A i dzięki za uznanie, jak pamiętam to u Ciebie kociarnia niezła i tak trzymać. Ciekawe czy mialaś takie przypadki kompletnej ignorancji ze strony starszych, zasiedziałych kotek do nowych przybyszów. Frytka nawet nie udaje, że jest zainteresowana maluchem. Samolub uważa chyba ,ze nie odda ani skrawka swojego terytorium. Warczy jak tylko toto zobaczy, nie wącha, już nawet nie pilnuje tylko się jeży. No i to dziwne nieco bo nawet z papugą, która kiedyś mieliśmy dogadywała sie nieźle, nawet bym powiedziała przyjaźniły się bo nie mlaskała na jej widok jak na inne ptaszki tylko miauczała normalnie i spały razem na tapczanie, z psem siostry się obwąchiwała, a teraz taki foch.
                            Tak sobie marzę, że kiedys bedą spały razem, bo dziś jest to troche uciążliwe. Dwie kuwety, oddzielne miski (no narazie bo też kwarantanna). Syn śpi jak z niemowlakiem w oddzielnym pokoju bo kocia mała cały czas na głowie, a Frytka triumfuje - cały domek jej i moje łóżko też.
                            Pozdrawiam
                        • melba.3 Re: oswajanie 07.01.13, 20:11
                          Jaki cudny ten z przeproszeniem dupciasty kotek co sobie kroczy dostojnie za piesesiem.Boskie! Im prostsze imię tym lepiej , tu się zgodze, ale zaczynam myśleć, czy kocia mnie olewa, czy moze coś ze słuchem znowu bo nie reaguje na kici, kici. No może te uszy chore to poważniejsza sprawa, choć jedno wydaje mi się przeleczone i czyściutkie, z drugiego jeszcze wyłazi czarne. Pędzluje dalej .
                      • melba.3 Re: oswajanie 07.01.13, 20:15
                        No właśnie podobno zbyt zaawansowana forma - czyszczę codziennie i zapuszczam te krople z długa koncówką i masuję jeszcze, żeby weszło do kanału. Ja tylko po prostu boję się głębiej gmerac w tym uchu żeby nie przebic błony, więc coś tam jeszcze się zbiera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka