minerwamcg
09.01.13, 21:34
Trzeba było jechać z George'em do weta na usuwanie kamienia z zębów. No co robić, pojechało się. Sam zabieg niedługi, miał kocio w tym pyszczydle niezłe paskudztwo, ale dość ładnie dało się posprzątać. Za to narkoza... Łomatko. Kicio dostał zastrzyk przed piątą - zaczął się budzić teraz, jest dziewiąta. Wet uprzedzał, że dwie godziny od powrotu do domu to minimum, a może spać i jeszcze dłużej - aleśmy się już niepokoili potężnie. Leżał sobie bidula w kącie pod kocykiem i tylko co jakiś czas któreś podchodziło posłuchać, czy dycha - ale dychał, całkiem równo. Wreszcie po jakichś stuleciach poruszył się, za przeproszeniem dał wyraz, co o tym wszystkim myśli (natychmiast dało się odczuć), i teraz pełza po pokoju na składających się łapach. Uch. Chwała Bogu.