Dla przypomnienia.
Dzidzia przyszła na świat 10 września zeszłego roku, na działkach w lesie w domku na narzędzia.
Początek jej żywota był w 100% dziki. Jej mama, babka i ciotka przychodziły się do mnie stołować. Małą pierwszy raz zobaczyłem, jak miała ze 4 tygodnie. Pierwszy raz weszła do domu podczas grudniowych mrozów, kiedy temp. w nocy spadała do -15*C.
Tak wyglądała
Będziemy z żoną spędzać każde wolne dni w naszym domu na działkach i tu pojawia się koci problem. Do tej pory mała, a właściwie już duża kota, była kotką niewychodzącą. Pojutrze jadę z nią na zabieg sterylizacji, po którym będą jeszcze trzy tyg. do czasu naszego wyjazdu.
Czy kiedy ją weźmiemy ze sobą nie będzie problemów z jej kocią rodziną? Poznają się i będą mogły wspólnie bawić się w ogrodzie? Byłem tam w ostatni weekend i oczywiście moje dzikusy kręcą się cały czas w pobliżu.
Poradźcie coś, bo nie mamy doświadczenia w tej materii. Minęło dopiero ze cztery miesiące.
A tak Dzidzia wygląda dzisiaj.
I bonus.
Okropnie się martwię