Dzidka okazała się bardzo łowną kotką. T® zdolność wyssała zapewne z mlekiem matki i babki. Ale do rzeczy.
Na sąsiedniej posesji od 20 lat nikt praktycznie nie bywa, a nawet jeśli zdarzy się że ktoś się czasem pojawi, to na pewno nie po to, aby zrobić porządek z ogrodem. Rośnie tam absolutnie wszystko co ma ochotę i możliwość. Istny raj dla kotów. Dzikusy wylegują się na słońcu na ugniecionych chwastach, tam też odbywają się wszelkie gonitwy i zabawy. Dzidzia odkryła tam raj do swoich polowań. Czasem jak coś się pojawi na naszym trawniku, to oczywiście natychmiast jest obiektem zainteresowania Dzidzi.
Bardzo żal mi tych wszystkich upolowanych zwierzątek, nawet kreta który usiłował zryć nasz nowo założony trawnik, ale cóż, tak skonstruowany jest świat, że każdy ma swojego naturalnego wroga i nic na to nie można poradzić.
Coś do nas przypełzło.
Jak zawsze, trzeba tego spróbować
Okazało się, że to nic ciekawego.
Znowu nuda