Dodaj do ulubionych

Grzdyl dostał z liścia

31.07.13, 19:05
Zastanawiałam się czy o tym napisać, ale niech tam, najwyżej mnie zlinczujecie. Nawet wiem kto pierwszy się oburzy że tak podle traktuję takiego słodkiego kotecka wink

Otóż Grzdylek Nabadylek jest młodym, pełnym wigoru kociakiem. To dobrze. Gorzej, że pod wieczór zapada w sen, a tego wigoru dostaje ok. 21.30, gdy ja zapadam w sen. Zaczynają się gonitwy z Amurką (która raczej o tej porze też udaje się na spoczynek), a jak Amurka jest niechętna, to zaczyna się szaleństwo z każdą znalezioną zabawką.

Zabawką może być wszystko - reklamówka, moje kapcie, gazeta (na której się jeździ po podłodze), piłeczka z dzwoneczkiem, piłeczka bez dzwoneczka, kamyk, szyszka... najlepiej coś co robi hałas.

Gdy już nie jestem w stanie udawać, że mi to nie przeszkadza i że kocham wieczorne harce kotecka, wstaję i reaguję. Najskuteczniejszym sposobem na utemperowanie rozbrykańca jest zwilżenie mu futra wodą. Delikwent zwiewa wtedy w kąt i doprowadza się do porządku przez co najmniej pół godziny. Potem jest tak zmęczony myciem, że zasypia i słodko śpi aż do rana.

To skutkowało cudownie w przypadku Fraszki, sporadycznie (czyli ze trzy razy) było zastosowane wobec Amurki.
Ale na Grzdyla to nie działa.
Owszem, wyrwie się oburzony naruszeniem kociego jestestwa, po czym otrząśnie się z obrzydzeniem, dwa razy przejedzie jęzorem po grzbiecie i wariuje dalej...

Po niedzielnym spotkaniu kotecek był tak wymęczony upałem i wrażeniami, że spał jak nocny stróż.
Ale w nocy z poniedziałku na wtorek wziął się za nadrabianie zaległości. Ze sześć razy zabierałam mu hałasujące zabawki - zawsze sobie wykopał coś nowego. Zmoczenie futra nie pomogło. Przytulanie i mizianie (aaa kotki dwa...)tylko go podkręciło. Nad ranem na trochę usnął, po czym obudził się pełen zapału do powitania nowego dnia z całą energią młodego kota.
Wszystkie futra zameldowały się w kuchni na porcję mokrego (ze względu na psa kocie miseczki stoją na szafkach). Grzdylek wskoczył na szafkę, przegalopował po niej tratując wszystko po drodze, a część prawie zwalając na podłogę, po czym jednym susem znalazł się na lodówce.
I wtedy hamulce mi puściły i dostał ode mnie z liścia. Prosto w ten rudy pysk.
("liść" był wymierzony dwoma palcami, żeby ktoś nie pomyślał, że leję kota otwartą dłonią!)
Zbaraniał, po czym zszedł z lodówki z powrotem na szafkę, stąpając delikatnie jak baletnica pomiędzy wszystkim co tam stało i grzecznie przycupnął przy miseczce z mokrym. Od tej chwili aż do mojego wyjścia do pracy zachowywał się jak książę.
Pogłaskany i przeproszony zaczął się prężyć i mruczeć. Czyli ten liść nie naruszył dobrych relacji i Nabadylek nadal mnie kocha.

No to teraz możecie zacząć się nade mną pastwić. A ja na swoją obronę dodam to, że Fraszka, Duszka i Amurka też leją go łapami, żeby przywołać do porządku oraz to, że codziennie wstaję o 4.30. To, Wysoki Sądzie, chyba zostanie uznane za okoliczność łagodzącą.
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 19:27
      Ha, akurat ode mnie potepienia nie uslyszysz. Natychmiastowa reakcja na akcje jest czescia wychowania (tak pisza w psich podrecznikach) i Kici.Yodzie tez zdarzalo sie w mlodym wieku dostac lekkie pacniecie w nasade nosa jak za mocno forsowala swoja wole.

      Probowalas spreju z woda? Na Luka/Grubsona jak ma zbyt wielkie szajby ( a masa przeca wielka) kropla wody dziala cuda.
      • klaryma Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 19:50
        dla mnie okolicznosc wstawania o 4.30 wylacza wszelka odpowiedzialnosc: karna, dyscyplinarna, zakatkowa, przed Bogiem i ojczyzna!
    • kkjp Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 19:44
      Nie potępię Cię Asiu, dodam tylko że miałaś świetny pomysł. Maniek notorycznie skacze mi na nogi, ugryzie, po czy w towarzystwie fruwających chodników daje nogę by okrążyć niczym jastrząb mieszkanie i znowu się na mnie zasadzić. Nie muszę chyba mówić w jakim stanie są moje nogi smile Mało tego moje nadworne koty też sobie za dużo pozwalają np. Bonifacy jednym bardzo silnym pacnięciem (aż mam siniaki) przywołuje mnie do porządku gdy go nie głaszczę i również wyżywa się na moich goleniach smile Przyznam się do czegoś, otóż widziałam jak kocurki podskubują się w okolicach karku, łapią za sierść i trzymają w pyszczkach, jakby dawały tym znać - ja tu rządzę. Mańka też tak "ugryzłam" - zbaraniał, po czym na kilka godzin odczepił się od moich nóg smile
      Od dzisiaj liść z jednego lub dwóch palców wchodzi w użycie - o skutkach poinformuję.
      • wiesia.and.company Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 19:59
        He he he! Grzdylek utemperowany smile To go zaskoczyło i przywołało do porządku, bo przecież koty doskonale wiedzą, w którym momencie przesadzają z reakcjami. Mają przykład starszych, a jednak nie, muszą się wyłamać. Jeśli się maluchowi uda przeforsować swoje zamiary, to będzie tak robił, bo to jest społecznie akceptowane przez stado. No to dostał, jak od mamy. W sumie kotki karcą swoje małe przez przygryzanie albo pacnięcie łapą przez ucho. Moja Wikcia tak karci wielkiego Filipka. Delikatnie łapką przez ucho, od tyłu do przodu (nie wyzywające pacnięcie od strony twarzowej w ucho, tylko od tyłu przez ucho). Delikatnie, bo jest to przywołanie do porządku, a nie wyzwanie do walki. Wielki, ciężki Filipek natychmiast się uspokaja i udaje, że nie było żadnej sprawy, "wraca do szeregu". Przez ucho - do rozumu wink
    • wladziac Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 19:57
      kocie mamy walą z liścia w nos i nikt ich nie potępia,widziałam na własne oczy,idąc tą drogą lekkie napomnienie kota może przywrócić go na właściwą drogę chociaż pewnie nie na długo
    • biedroneczka47 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 20:30
      Zbigniew niedawno dostał po tyłku przyłapany na sikaniu na kanapę. Kiedyś jak go przyłapałam jak kuca, zaniosłam go szybciutko do kuwety ale nie załapał po co, skoro zaczął na kanapie i skończył w locie i już mu się nie chciało. Jak dostał klapsa to już wie co znaczy "NIE WOLNO!!!"
      Taka natura facetów może....
      • mysiulek08 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 21:41
        smile
        Kicia.Yoda jak wiecie ma wielka alergie na obce koty, wystarczy cien zapachu obcego kota na jej terytorium polowym i nie ma zmiluj sie.Niewazne, ja czy ukochany MD, Kicia idzie niczym tygrys z pazurami i zebami. Krwawilismy juz niezle kilka razy. MD nie bawi sie w rzucanie smyczka na Kicie i znieruchomienie (troche ja to wstrzymuje, ja tak robie w chwili ataku) tylko sprowadza Kicie jednym ruchem reki do parteru, znaczy przygniata, oczywiscie bez nienawisci i sily, ot tak zeby odczula przewage przeciwnika. Uspokaja sie w oka mgnieniu.
    • olinka20 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 20:31
      Ja tam cie nie potepie, bo sama mam "karną zabke" *, ktora strzelam do moich zwierząt jak przesadzają wink
      A Grzdyl mądry jest, jest szansa, ze zapamieta dłuzej niz 5 sekund wink

      * Karna zabka- plastikowa zabka psikawka.
      • rapuntzel Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 21:40
        Oskarżona może liczyć na łagodny wymiar kary, jako że współpracuje z organami ścigania i przyznała się do winy. Sąd wziął pod uwagę również nieludzką porę, o której Oskarżona znalazła się w pozycji pionowej oraz prowokacyjne zachowanie Pokrzywdzonego. Sąd uniewinnia Oskarżoną. Sąd zna z autopsji takie zachowanie Włochatych, czyli wzmożoną aktywność chwilę po zgaszeniu światła i zakłócanie ciszy nocnej grającymi zabawkami oraz głośnym tupotem, o naruszaniu strefy osobistej czyli nagłych skokach na brzuch nie wspominając.
        • pi.asia Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 21:46
          Dziękuję, Wysoka Sprawiedliwości!
          Dziękuję również obrońcom i biegłym, wypowiadającym się w tej kwestii.

          Niepokoi mnie milczenie prokuratora bo to nic dobrego nie wróży, ale być może uznał racje biegłych. O tym, że uznał racje obrońców, nie mówiąc już o moich własnych, to raczej mowy nie ma....
          • rapuntzel Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 22:02
            Wyrok jest prawomocny, prokuratura nie może wnosić apelacji. Oskarżona jest wolna od wszystkich zarzutów.
          • lisek.chytrusek Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 22:09
            Oskarża się Duszkę, Fraszkę i Amurkę, że, działając wspólnie i w porozumieniu jako zorganizowana grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, przygotowały i przeprowadziły prowokację, mającą na celu doprowadzenie do zastosowania przemocy fizycznej wobec małoletniego Grzdyla, kierując się przy tym zasługującymi na szczególne potępienie pobudkami seksistowskimi. Ze względu na ww. przesłanki, prokuratura wykluczyła współudział Kłopota w dokonaniu przestępstwa.
          • andy3458 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 22:45
            Ja też wnioskuję za uniewinnieniem oskarżonej, ponieważ znam z własnego doświadczenia takie niecne zachowania młodych kotów. Kicia będąc jeszcze młodziutką kotką, zanim jeszcze doszło do naszego wzajemnego "dotarcia się", też kilkakrotnie doprowadzała nas do stanu, w którym ręka sama brała rozmach żeby wymierzyć sprawiedliwość. Jednak zawsze ta ręka w połowie swej drogi jakoś znieruchomiała i nie doszło nigdy do przetrzepania futra. Poza jednym przypadkiem kiedy to została trochę skrzyczana i spryskana wodą. Odwzajemniła się niedługo po tym dając nam za pomocą pazurów do zrozumienia, że głaskana może być tylko wtedy, kiedy sama ma na to ochotę i nie życzy sobie natręctwa z naszej strony. Od tamtej pory jakoś nie było żadnych incydentów. Jak zawsze początki są najtrudniejsze, a potem już jest tylko coraz lepiej.
        • biedroneczka47 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 22:12
          I jeszcze stopa ! oni zawsze tykają stopę !
          • yvi1 Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 22:56
            Oswiadczam:
            Klopot jest w 100% niewinny
            Babski gang byc moze mial swoj cichy udzial
            Grzdyl dostal zasluzona kare
            Pi.asia ma nakaz miziania futer i kupowanie im ulubionych smakolykow
            ( za duzo sie serii o sedziach i adwokatach naogladalam )
            I zycze Asiu dzis spokojnej nocy.A jak chcesz,to mozesz Grzdyla do mnie na wakacje przyslacsmile
    • lysy-jack Re: Grzdyl dostał z liścia 31.07.13, 23:12
      Jako spory chłop nie stosuję ciosów z liścia. Nie znaczy to, że Dzidka nie była przywoływana do porządku. Kilka razy po prostu ją ugryzłem. Nie, nie zębami. Stanowcze ugryzienie palcami w kark czyni cuda. Dzidka aż zapiszczała po moim ataku. Sądzę, że bardziej zaskoczona sytuacją, niż z bólu.
      Wszystko to miało miejsce, kiedy próbowała ataku na moją nogę. Po takiej reprymendzie już się to jej nie zdarza.
    • saga55-5 Re: Grzdyl dostał z liścia 01.08.13, 10:07
      O żesz Ty niedobra macocho !!! wink
      Jak Puśka była mała, dobierała się czasami do kwiatów ale też po pyszczku czasami pacnęłam, pogroziłam paluchem ze srogą miną, no i podziałało.
      Teraz wszystkie kwiaty stoją, dostęp do nich ma. ale.........nie ruszy nawet.
      • karple Re: Grzdyl dostał z liścia 01.08.13, 14:24
        he he ja na pewno złego słowa nie powiem gdyż sama mam na sumieniu podobny grzeszek wink
        Nelka jak była mniejsza doprowadziła mnie do takiej złości, że dostała klapsa w dupeczkę. Fakt że nie mocno, ale zawsze. Też zbaraniała ale pomogło bo się momentalnie uspokoiła. Miałam wyrzuty sumienia straszne i oczywiście ją wyprzepraszałam za wszystkie czasy..... Na szczęście więcej takich razów nie było smile
        • wiesia.and.company Re: Grzdyl dostał z liścia 01.08.13, 20:00
          Ubawiłam się sposobem ujęcia smile Dobre! smile
          • pi.asia Do Liska-chytruska 01.08.13, 21:15
            Skóra mi ścierpła, jak przeczytałam zwrot "działając wspólnie i w porozumieniu"! Toż to jest język prokuratorsko-sądowniczy!

            Jak dobrze, że mnie uniewinniono....
    • thelma333.3 Re: Grzdyl dostał z liścia 03.08.13, 10:29
      a czemu pastwic? koty tez nalezy wychowac, inaczej wejda nam na glowe;
      na moje kociaki stosowalam dwie metody? prztyk w nos (jak np romek w zabawie atakowal reke czy noge) badz zroszenie woda ze spryskiwacza (jak wejda gdzie nie powinny);
      sa bardzo dobrze wychowane; w nocy nie ma ganiania, zaden mnie nie atakuje bo to takie zabawne jak sie zabkami wbije, a jak zdarzy im sie wskoczyc za mucha na stol, to wystarczy ze powiem 'ze stolu' i jak niepyszne od razu zeskakuja;
      takze ja mysle, ze nawet koty nalezy przywolac do porzadku, one sa madre zwierzeta (no, moze oprocz amorka wink i naprawde sa w stanie sie nauczyc ktore zachowania sa akceptowalne, a ktore nie;

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka