niepostrzeżenie przedzierzgnęło mi się kocię z dzieciątka w podlotka....bynajmniej nie zmądrzało, jedynie zmężniało

zrobiło się bezczelne (wrrr wędruje po stole apropo jak oduczyć go tego?) zrobiło się sprytne...już wie co z kim wolno

ale te 3 miesiące z kotem skłaniają mnie do dziwnej refleksji- zawsze mówili, ze pies jest przyjacielem człowieka a kot to taki indywidualista. Rzeczywiście trelek żył na początku trochę "z boku" ale teraz to on jest cały czas obecny w tym co robię ( a już w sprzątaniu zwłaszcza

jak nas nie ma to mam wrażenie że śpi zawsze na przedpokoju...żeby nie przegapić przyjścia - mamy nienormowany czas. Jak jestem w domu to łazi bawi się skacze itp jak jest sam ewidentnie śpi. Nocuje z nami - to już standard, kąpie się z synem (nei ma wyjścia

młody bierze go ze sobą do łązienki....