Dodaj do ulubionych

Chcę mieć nowe futro!

28.09.14, 13:11
Jak rasowa żona, od paru miesięcy marudzę mężowi, ze chcę mieć nowe futro. Ale takie żywe, mruczące, pazurzaste...
Od śmierci naszego kota minęło pół roku. Nadal za nim tęsknię, ale też coraz bardziej brakuje mi fizycznej obecności kota...jakiegokolwiek kota. Poza tym, kiedy mijamy schronisko, serce mi się wyrywa do tych biedaków, siedzących w klatkach i czekających na trochę uczucia...Mamy spory dom, stać nas na utrzymanie dwóch kotów, to wręcz nie w porządku nie mieć zwierząt.
Ale mąż się opiera...bardzo kochał naszego Samusia i bardzo przeżył jego śmierć...chyba dużo bardziej niż ja. Może nie jest jeszcze gotowy...
Głównym jednak argumentem jest to, że nie mamy ogrodu i mieszkamy przy dosć ruchliwej ulicy. Nasze koty musiałyby być niewychodzące. Mamy takie maciupeńkie betonowe podwóreczko, ale to się prawie nie liczy, tam nic nie ma. Kiedys postawiłam tam skrzynkę z kocią trawą to ją na drugi dzień mewy wydziobały...
Mąż się boi, że nawet jesli weźmiemy dwa koty, to i tak się będą nudzić, będą nieszczęśliwe, zaczną niszczyć ściany itp, że trzymać kota niewychodzącego to okrucieństwo...
Ja myslę, że przecież kotom wszędzie będzie lepiej niż w schronisku, moglibysmy wziąć takie, które mają małe szanse na adopcję, np starsze koty.
Co o tym myslicie? Wiem, że wielu z Was ma koty niewychodzące, czy to taki duży problem?
Obserwuj wątek
    • zmija_w_niebieskim Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 13:16
      Dodam jeszcze, że z naszym kotem problemów nie było, ale on był trochę niepełnosprawny, miał cos w rodzaju porażenia mózgowego, jako kot wychodzący nie mialby szans. Poza tym to był taki kochający, uległy kot, że do szczęscia wystarczała mu sama nasza obecność.
      Niestety, mielismy też kotkę, od kociaka niewychodzącą. Kiedy dorosła, instynkt się w niej odezwał i widać było, że bardzo, bardzo chciała wychodzić.
      Z tego i z kilku innych powodów musiałam ją oddać mojej mamie...mąz też to uznaje za agrument przeciw...
    • yvi1 Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 13:16
      Od dzisiaj jestem posiadaczka nowego futra smile.
      Niewychodzacego.
      Rozumiem Was bardzo.U nas bylo podobnie,maz sie bronil,ale trafilo sie to wlasciwe i jestsmile.
      Nasza Gina byla sama( nietolerowala innych kotow). I niewychodzaca.Byla szczesliwa,zdrowa i nic jej nie brakowalo.
      Proby wychodzenia konczly sie histeria .
    • bebe.lapin Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 13:18
      Mysle, ze tak jak piszesz, kotom bedzie lepiej w jakimkolwiek domu niz w schronisku. Jest tam pewnie taki wybor (niestety), ze z pewnoscia zaproponuja Wam kotki, ktore nie maja parcia na spacery; idea adopcji starszych kotow jest zczytna, czesto ludzie chca mlode lub wrecz kocieta. A moze, jak to przewaznie bywa, jakis kot Was sobie wybierze i potem dostosujecie dom do niego. big_grin
    • wladziac Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 13:46
      w schroniskach pracują wolontariusze którzy w dużej mierze mają domy tymczasowe dla podopiecznych schroniskowych,jeżeli weźmiesz dwa zaprzyjaźnione kociaki o znanych cechach charakteru to nie bedzie żadnego problemu a zrobisz miejsce dla następnych kociaków,wszystkiego dowiesz się w schronisku gdzie się skierować do jakiej wolontariuszki z zapytaniem o koty spokojne i nie niszczące mieszkania,dowiesz się czy korzystają z drapaka i kuwety i mozesz wtedy łatwiej będzie Wam zadecydować,wg mnie to większym problemem są koty wychodzące [mam] niż nie wychodzące [też mam],starsze koty już tak nie dokazują i nie niszczą mieszkania,kocham malutkie kociaczki ale bynajmniej już nie chciała bym takowych mieć z własnej woli
      • esimona Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 13:51
        a może dać szansę spragnionemu domu i kontaktu z człowiekiem buraskowi, o którym pisze zew-is?
        • zmija_w_niebieskim Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 14:06
          Ale ja mieszkam w Anglii...Wchodzę prawie codziennie na stronę RSPCA i co i rusz zakochuję się w jakichś kotkach. Kilka z nich już zniknęło z tej strony internetowej, czyli zostały adoptowane, z czego się bardzo cieszę. Są też koty, które mają być adoptowane razem, zwykle rodzeństwa...Wiem, że znaleźliby mi kocią parę, która mogłaby być niewychodząca...problem, żeby przekonać wreszcie męża...Tak naprawdę to chciałam się tu pożalić...i żeby mnie ktos utwierdził w przekonaniu, że można mieć szczęsliwe niewychodzące koty...
          Szwagierka poleciła mi ragdolle...ale ja nie chcę rasowych kotów, dla mnie kocim ideałem jest zwykły dachowiec i o takim marzę
          • salimis Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 14:39
            No to może pokrótce napiszę jak to u nas było. Przynajmniej w ostatnim przypadku wink
            Otóż TŻ wrócił z pracy a ja oznajmiłam mu mamy gościa w łazience.
            Co się nasłuchałam to moje, przez kilka dni odstawiał obrazę majestatu, dopiero po dobrym tygodniu smarkuli Prysi udało się go przekonać do swojej obecności.
            Oczywiście w pierwszym moim założeniu Prysia miała iść do adopcji ale po trzech dniach zmieniłam zdanie.
            Dzisiaj TŻ rozmawia z Pryśką tylko w ich rozumianym wspólnie języku i całkiem nieźle wychodzi im ta konwersacja wink
            TŻ pociągnie nosem, kichnie a ta zaczyna gadać jak najęta. Ja natomiast mogłabym zakichać się na śmierć a Prysia ledwo mruknie wink

            Aha no i oczywiście żaden z naszych kotów nie wychodzi na zewnątrz.
            Czy są szczęśliwe ? Myślę że tak. Wystarczy zapewnić im odpowiednią rozrywkę w domu. I nie musi to być wypasiony drapak czy zabawka, koty uwielbiają rzeczy proste. To co akurat mają pod łapą. Wszystko co się turla, w co można się schować. Wszystko to co teoretycznie jest niedozwolone wink
            Może sposobem na twojego chłopa byłoby moje smile mamy gości wink
            • panna_beata Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 19:44
              Nie znam się na przekonywaniu współtowarzyszy życia do czegokolwiek, bom stara panna, ale nie wydaje mi się dobrym pomysłem stawiania kogoś przed faktem dokonanym, zwłaszcza gdy zna się stosunek tegoż kogoś do tego faktu.

              Natomiast co do kota w domu. Starszy jest domatorem i nie ma ciągot wychodzeniowych, długo był tylko ze mną (ale ja też sporo w domu przebywam). Młodsza została zdjęta z drzewa i zapakowana do torby, i tak dostarczona do mieszkania. Wydaje się zadowolona, aczkolwiek zawsze, jak otwieram drzwi mieszkania, muszę ją łapać, by nie wyszła - lub gonić, gdy wyjdzie. Nie wiem, czy to tęsknota za dworem, czy taka żywiołowa.

              Ale uważam, że każdemu kotu jest lepiej w domu niż na wolności, gdzie nie ma co jeść, lub w schronisku, gdzie dysponuje ciasną (jak na kocie potrzeby) klatką. Przekonuj go do upadłego. Na pewno masz jakieś sekretne sposoby tongue_out A uważam, że koty warte tego. smile

              salimis napisała:

              > No to może pokrótce napiszę jak to u nas było. Przynajmniej w ostatnim przypadk
              > u wink
              > Otóż TŻ wrócił z pracy a ja oznajmiłam mu mamy gościa w łazience.
              > Co się nasłuchałam to moje, przez kilka dni odstawiał obrazę majestatu, dopiero
              > po dobrym tygodniu smarkuli Prysi udało się go przekonać do swojej obecności.
              > Oczywiście w pierwszym moim założeniu Prysia miała iść do adopcji ale po trzech
              > dniach zmieniłam zdanie.
              > Dzisiaj TŻ rozmawia z Pryśką tylko w ich rozumianym wspólnie języku i całkiem n
              > ieźle wychodzi im ta konwersacja wink
              > TŻ pociągnie nosem, kichnie a ta zaczyna gadać jak najęta. Ja natomiast mogłaby
              > m zakichać się na śmierć a Prysia ledwo mruknie wink
              >
              > Aha no i oczywiście żaden z naszych kotów nie wychodzi na zewnątrz.
              > Czy są szczęśliwe ? Myślę że tak. Wystarczy zapewnić im odpowiednią rozrywkę w
              > domu. I nie musi to być wypasiony drapak czy zabawka, koty uwielbiają rzeczy p
              > roste. To co akurat mają pod łapą. Wszystko co się turla, w co można się schowa
              > ć. Wszystko to co teoretycznie jest niedozwolone wink
              > Może sposobem na twojego chłopa byłoby moje smile mamy gości wink
              • salimis Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 21:41
                Dlatego też napisałam może wink
                Sama wiem po sobie ze do wzięcia kolejnego kota a konkretnie towarzyszki dla Miśki która straciła swoją przyjaciółkę, musiałam dojrzeć. I to dojrzewanie trwało rok. Bo to była także moja przyjaciółka, nasza pierwsza koteczka. Bardzo przeżyłam jej śmierć i nawet obecność Misi nie była w stanie ukoić mojego bólu, aczkolwiek bardzo zbliżyłyśmy się do siebie.
                Gdy rana w sercu w miarę się zabliźniła, zaczęłam rozpatrywać dokocenie.
                Ja potrzebowałam czasu, inni biorą prawie od razu innego kota aby zapełnić pustkę, jeszcze inni wzbraniający się stają przed faktem dokonanym.
                Znajomość stanu emocjonalnego partnera, najlepiej pomoże ocenić co będzie najlepsze.
                • panna_beata Re: Chcę mieć nowe futro! 29.09.14, 09:45
                  salimis napisała:

                  > Dlatego też napisałam może wink

                  smile

                  > Sama wiem po sobie ze do wzięcia kolejnego kota a konkretnie towarzyszki dla Mi
                  > śki która straciła swoją przyjaciółkę, musiałam dojrzeć. I to dojrzewanie trwał
                  > o rok.

                  > Ja potrzebowałam czasu, inni biorą prawie od razu innego kota aby zapełnić pust
                  > kę, jeszcze inni wzbraniający się stają przed faktem dokonanym.
                  > Znajomość stanu emocjonalnego partnera, najlepiej pomoże ocenić co będzie najle
                  > psze.

                  Wprawdzie nie była kotem, ale rok temu straciłam swoją kochaną Agrafkę - świnkę morską. Była moim jedynym zwierzątkiem. Pani wet proponowała, bym wzięła od razu jakąs biedę z lecznicy, ale ja nie mogłam wtedy. Dopiero parę miesięcy później poszłam po Kocia.

                  Wiem, że różnie to bywa. U mojej kolezanki była niedawno taka sytuacja, że nieoczekiwania zmarła jej kotka. Po 2 tygodniach wzięła nową. Trochę się dziwiłam, ale rozumiałam też - bo kotka osierociła towarzysza. On nie mógł sie sam odnaleźć. Być może zrobiłabym tak samo.

                  Róźnie to się przeżywa, oj różnie...
                  • jehanette Re: Chcę mieć nowe futro! 30.09.14, 13:09
                    Zrobiliśmy podobnie. Straciliśmy psa, i 2 tygodnie później wzięliśmy drugiego kota. Bo pierwokotny osierocony przez psa strasznie to przeżywał - przede wszystkim pozostawanie samotnie w domu przez 9 godzin podczas naszej pracy. Widać było po nim stres i nerwy gdy wracaliśmy do domu po całym dniu, nie mógł sobie znaleźć miejsca. Gdy tylko wyszedł z szoku, że nie jest jedynym kotem na świecie, dogadał się szybko i teraz mam dwa zadowolone futerka.
                    • verdana Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 12:17
                      Ja i mój syn straciliśmy w tym roku koty. Syn wziął nowego po 4 dniach - drugi kot siedział na krześle i wpatrywał sie w przestrzeń, nie było czasu na zastanawianie sie, brać czy nie. Ja wzięłam kota po niespełna miesiącu - i drugi tęsknił i ja potrzebowałam własnego kota.
          • wladziac Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 14:40
            Żmijko,koty są różne tak jak ludzie domatorzy albo włóczęgi,kot włóczęga niestety nie potrafi być kotem domowym a takiego przecież nie szukasz,są koty które mają w głębokim poważaniu szwendanie się po ulicach bo wolę wylegiwanie się w łóżku i ciepełku i o takie trzeba pytać skoro tak bardzo Wam na tym zależy żeby to wiedzieć,moje zabrane z podwórka nie mają ochoty nawet na balkon wychodzić jak jest zimno tak nabrały ochoty na wygodne życie,same się przekonały co jest lepsze
            • verdana Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 16:46
              Prawdę mówiąc, ja bym jednak pytała w schronisku o dwa małe kotki, zaprzyjaźnione ze sobą. Starsze koty mogą być przyzwyczajone do wychodzenia, w schronisku nie będą wiedzieli, czy były wychodzące czy nie. I o ile uważam, że kot niewychodzący może byc bardzo szczęśliwym kotem, to kot niegdyś wychodzący, którego sie trzyma w domu szczęśliwy nie będzie.
              • esimona Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 19:10
                To prawda. Moja kotka wzięta z podwórka nie chce wychodzić na zewnątrz, chociaż ma taką możliwość. Może zejść po pnączach z balkonu z I piętra, ale to jej nie interesuje. Kot znajomej miał być kotem niewychodzącym, jednak wyrwał się kiedyś, wyszedł i wrócił zachwycony. Od tej pory jest kotem wychodzącym.
                Koty mają bardzo różne potrzeby i warto poszukać kota/kotów domatorów.
    • triismegistos Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 19:43
      Weź moje dwa małpiszony, sa niewychodzące. Tylko niszczą głośniki, szkodniki jedne. Weź, bo zaniose je do kuśnierza...
    • jarka63 Re: Chcę mieć nowe futro! 28.09.14, 21:18
      Mam trzy szczęśliwe, niewychodzące koty. Najstarszej gapie dwa razy zdarzyło się zsunąć z parapetu na "wolność" (mieszkam na parterze) i zupełnie nie wiedziała co z tym fantem począć - siedziała pod oknem i krzyczała "tu jestem, tu jestem!" dopóki pańcia nie przybiegła na ratunek.
      • panna_beata Re: Chcę mieć nowe futro! 29.09.14, 09:47
        jarka63 napisała:

        Najstarszej gapie dwa razy zdarzyło si
        > ę zsunąć z parapetu na "wolność" (mieszkam na parterze) i zupełnie nie wiedzi
        > ała co z tym fantem począć -

        Uśmiałam się. smile Normalnie widzę to przed oczami zakoconej duszy mojej wink
    • ardzuna Re: Chcę mieć nowe futro! 29.09.14, 00:21
      W Wawie większość fundacji wydaje koty wyłącznie do domów niewychodzących. Bo nie po to uratowały kota dużym nakładem sił własnych i środków, żeby potem zagryzł go jakiś pies albo przejechał samochód.

      Koty w schroniskach na Zachodzie podobno są usypiane po 2 mies. szukania domu, jeśli go nie znajdą. Koty ślepe, trójłapki i neurologiczne nie nadają się w ogóle do domów wychodzących, a reszta naprawdę woli być w jakimkolwiek domu i nie czekać aż właściciel znajdzie dom z ogródkiem. 2 przypadki udomowienia kotów wolno żyjących, jakie znam skończyły się tym, że kot wcale się nie kwapi do wychodzenia, a jak już wychodzi to musi mieć na oku otwarte drzwi od domu żeby wiedzieć ze zawsze można wrócić. Tak kochają te koty tułaczkę na świeżym powietrzu.

      Kota warto wziąć albo w dwupaku albo dorosłego nieznoszącego innych kotów jednego - na jedynaka. Na jedynaka można też wziąć kota FIV+ albo FELV+ albo jedno i drugie plus, pod warunkiem że miły Zachód nie usypia ich dla zasady.

      Można też wziąć kota z Polski i go przewieźć, to nie jest problem tylko trzeba mu wyrobić odpowiednie dokumenty.

      Generalnie problem domu niewychodzącego uważam za dość sztuczny. Kot jest DOMOWY, a nie OGRODOWY i brakuje mu domu i ludzi na własność, a nie ogródka.
      • mysiulek08 Re: Chcę mieć nowe futro! 30.09.14, 06:11
        Podpisujemy sie w sile wszystkich domownikow pod tymi slowami. Kot szybko docenia wlasny kawalek poduszki, pelna miske i czlowieka na wlasnosc. Wszelkie opowiesci o tym jakie to koty sa nieszczesliwe niewychodzac z domu uwazamy za BZDURE! Kompletna. Owszem, sa dzikusy ktore za nic w swiecie nie beda w domu, ale to wyjatki.

        My popelnilismy wielki blad pozwalajac Kici.Yodzie na spacery, bo sie biedna nudzila, itp. Trza jej bylo sprawic towarzystwo i byloby zupelnie inaczej. Ale w zyciu bysmy nie pozwolili by chadzala samopas. Ona zreszta bedac na spacerze wpada do domu cos przekasic i skorzystac z kuwety. Kocyk, lozko i Ukochana Malpa MD jest wazniejsza niz wszelkie jaszczurki, kroliczki, kolibry i co tam jeszcze na dworze mozna pogonic.

        Ardzuna zna 2 przypadki, my mamy takich 12 smile choc 3-4 to koty znajace czlowieka, nawet byc moze majacy kiedys jakis tam dom. Pewnie wychodzacy, zeby kot byl szczesliwy. Jak konczy sie takie szczescie wiadomo.

        Najwiekszym zaprzeczeniem teorii, nie tylko o braku mozliwosci przekonania dzikusa by byl kotem domowym, ale i o owych magicznych 7 tygodniach zycia kota jest Bursztyn smile A ostatni nasz podopieczny Pan Wasik jest tak szczesliwy, ze znalazl spokojna przystan (choc na razie na namiociku na pace dostawczaka jeszcze kilka dni), az trudno uwierzyc.

        Padme/Kluski zadna sila w okolice drzwi wyjsciowych nie doprowadzi.

        Chcesz przekonac TZ o tym, ze koty sa domowe, zgodnie z sugestia Olinki sluze historami nie tylko Kici.Yody, ale takze Padme/Kluski jak i Bractwa Kurnikowego.

        Bierz dwa koty, rodzenstwo i nawet nie mysl o wypuszczaniu ich na dwor.
    • olinka20 Re: Chcę mieć nowe futro! 29.09.14, 10:11
      Mam 3 koty, niewychodzące.
      Mieskam zaraz przy ruchliwej ( w ciagu dnia) ulicy. Zresztą 3 kota wzielismy bo powiedziałam chłopu- albo bierzemy, albo jej nie dokarmiaj, bo głupia jak but była i biegała prosto pod auta uncertain I nie chciałam sie przywiazywac , a za 3 dni skrobac z asfaltu uncertain
      Kicia nie probuje uciekac, wygląda na zadowoloną wink
      Poczytaj męzowi ilu z nas ma koty niewychodzące. Pokaz zdjęcia najlepiej Mysiulka wink ) i niech zobaczy jak moga wygladac koty domowe.
    • emigrantkaaa Re: Chcę mieć nowe futro! 30.09.14, 05:47
      Jeśli chcecie mieć kota niewychodzącego, a przy tym szczęśliwego, to po prostu takiego poszukajcie. Są koty, które nie mają potrzeby wychodzenia.

      Istnieje też rozwiązanie pośrednie. Koty nie dzielą się tylko na niewychodzące i wychodzące samopas. Są też koty wychodzące na spacery. Aby urozmaicić nieco nudnawe życie mojej niewychodzącej, "samotnej" kotki, wychodzę z nią przed dom (bez szeleczek, bo ich nie lubi, a okolica na to pozwala). Obserwuję z odległości kilku, kilkunastu metrów, jak cieszy się swobodą, a kiedy nadchodzi pora wracać do domu, podchodzę do niej bliziutko, mówię: "Kotek idzie do domu" i kotek grzecznie idzie do domu, czasem pyskując pod nosem.
    • jaszczur.ka_87 Re: Chcę mieć nowe futro! 30.09.14, 10:00
      zmija_w_niebieskim napisała:

      trzymać kota niewychodzącego to ok
      > rucieństwo...
      [...]
      > Co o tym myslicie? Wiem, że wielu z Was ma koty niewychodzące, czy to taki duży
      > problem?

      Jak dla mnie to trzymanie kota wychodzącego to właśnie "okrucieństwo". Przecież tam mogą go dzieciaki skopać, samochód potrącić, pies może pogryźć, mogą go ludzie otruć. Ja mam niecałe 60m mieszkanie i dwa koty i broń Boże nie wypuściłabym żadnego na swoje osiedle. Po co? W domu się bardzo dobrze czują, bawią się razem, nic nie niszczą bo mają siebie nawzajem do drapania. Dwa koty w domu - super sprawa! A wypuszczam je tylko na dużej, ogrodzonej działce na wiosce, gdzie i tak trzymają się zawsze blisko nas [i siebie nawzajem].
      • nevada_r Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 14:08
        >Jak dla mnie to trzymanie kota wychodzącego to właśnie "okrucieństwo". Przecież tam mogą go dzieciaki >skopać, samochód potrącić, pies może pogryźć, mogą go ludzie otruć. Ja mam niecałe 60m mieszkanie i >dwa koty i broń Boże nie wypuściłabym żadnego na swoje osiedle. Po co?

        Zrób mi tę uprzejmość i zapytaj o to mojego kota, ok? Bo jego się nie da utrzymać w domu, drze się, płacze, robi awantury, widać, że w domu się mu nudzi. Z kotką to samo, z tym, że ona jeszcze podsikuje z nerwów jak nie może wychodzić odpowiednio często.

        Takie mam koty, wybrały wolność, ja umieram z nerwów jak nie wracają, ale nie będę ich trzymać na siłę nieszczęśliwych w złotej klatce.
        • jaszczur.ka_87 Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 14:54
          nevada_r napisała:

          > Zrób mi tę uprzejmość i zapytaj o to mojego kota, ok? Bo jego się nie da utrzym
          > ać w domu, drze się, płacze, robi awantury, widać, że w domu się mu nudzi. Z ko
          > tką to samo, z tym, że ona jeszcze podsikuje z nerwów jak nie może wychodzić od
          > powiednio często.

          A skąd Twoje koty znają "wolność"? Jesli to nie Ty pokazałaś im, że mozna wychodzić, to ok, nie Twoja wina. Ale jeśli sama je wypuściłaś, to czemu się dziwisz, że koty, które zaznały świata zewnętrznego, chcą tam przebywać? To my jesteśmy w tym stadzie istotami myślącymi i to my podejmujemy za koty te słuszne decyzje. Kot może i kupowałby Whiskas, ale to człowiek powinien pomyśleć i kupić jednak coś zdrowszego.
          • nevada_r Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 15:06
            Nie, nie ja im ją pokazałam. I teraz co z takimi draniami zrobić? Jak widzisz ? nie da się po prostu powiedzieć ?wychodzenie jest złe?, bo dla niektórych kotów nie jest złe, raczej dobrze im służy.
            • jaszczur.ka_87 Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 15:22
              Dobrze służy każdemu kotu, dopóki coś go nie przerobi na dżem... Domyślam się, jak musisz się denerwować, kiedy kotów nie ma. Ja bym chyba nie mogła żyć normalnie, tylko bym się zamartwiała... Ciężko takiego kota przestawić na życie wyłącznie w domu, może załóż osobny wątek tu czy na Miau - może miał [miau big_grin] ktoś podobny problem i sobie z tym poradził, czyt. wyleczył kota z włóczęgi?
              • nevada_r Re: Chcę mieć nowe futro! 01.10.14, 15:28
                Na siłę nie chcę tego robić. Jeżeli dałoby się to zrobić bezboleśnie dla kotów ? super, jak najbardziej. Ale w ich przypadku się nie da. Kiedy musiały siedzieć zamknięte 2 tygodnie, to ? jak pisałam ? było wieczne darcie, płacz i podsikiwanie z nerwów. Nie będę im tego fundować. Zresztą pewnie jeszcze z miesiąc i same nie będą chciały wychodzić, jak im tyłki będą marzły. wink
                • verdana Re: Chcę mieć nowe futro! 02.10.14, 19:48
                  Tak samo jak życie w puszczy czy lesie jest dla zwierzęcia niebezpieczne. Innymi słowy, największym dobrodziejstwem powinno być umieszczanie wolnozyjących zwierząt w ZOO.
                  Kot bywa zwierzęciem dzikim. Nie przykładajmy do kota ludzkiej miary - lepiej, aby żył szczęśliwie, choć ryzykownie, niz był zamknięty w niewoli przez silniejszego od niego człowieka, który uznał, ze dla kota wazniejsze jest bezpieczeństwo, niz szczęśliwe życie. Dla mnie zamykanie w domu kota, który zna wolność i chce wychodzić jest zwykłym okrucieństwem - tak jak zamykanie wilka w klatce.
                  • ardzuna Re: Chcę mieć nowe futro! 04.10.14, 22:05
                    verdana napisała:

                    > wo, niz szczęśliwe życie. Dla mnie zamykanie w domu kota, który zna wolność i c
                    > hce wychodzić jest zwykłym okrucieństwem - tak jak zamykanie wilka w klatce.

                    Nie wiesz który kot będzie chciał wychodzić. Kot który już raz stracił dom może już nie chcieć wychodzić, nawet jeśli wychodził w poprzednim domu. Odbieranie mu szansy na nowy dom tylko z tego powodu że przypuszczamy, ze chciałby wychodzić, jest okrucieństwem.
                    • verdana Re: Chcę mieć nowe futro! 04.10.14, 22:36
                      Jak nie chce, to bardzo dobrze, nich nie wychodzi. Gdy mamy małego kotka, można go nie wypuszczać, nie będzie nawet wiedział, ze można wyjść. Ale jesli kot był wychodzący i nadal wychodzić chce - to wtedy nie można go trzymać w domu. Zabieranie go tylko po to, aby żył w niewoli także nie ma sensu. Chyba, ze nie interesuje nasz szczęście kota.
    • jehanette Re: Chcę mieć nowe futro! 30.09.14, 12:52
      Jeśli kot jest przyzwyczajony do tego, że jest niewychodzący, ma zabezpieczone okna/balkon co pozwala mu na obserwację i wąchanie świata oraz człowieków, które nie tylko dają michę ale się bawią, to myślę że mieszkanie jest o niebo lepszym miejscem niż schron czy piwnica. Dobrze też pomyśleć od razu o dwóch, żeby miały towarzystwo.

      Myślę że przygarnięcie emerytów jest też dobrym pomysłem, mniejszy poziom energii, większa potrzeba zalegania smile

      Mam dwa koty w mieszkaniu i dajemy radę, choć oczywiście trzeba zaakceptować, że wieczorami oczekują zabawy od nas albo same się ganiają smile
    • zmija_w_niebieskim Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 30.09.14, 23:09
      Dziekuję za rady, pocieszyłyscie mnie trochę.
      Mąż dzisiaj znowu miał łzy w oczach z powodu naszego kota...
      Poczekam jeszcze trochę, zresztą on wie, jak bardzo chcę kota i pewnie się zgodzi, kiedy tylko będzie gotowy.
      Mój mąż kocha wszelkie żywe stworzenia...
      Kiedy spotykamy na spacerze jakiegos zwierzaka (kota, psa, konia), nigdy nie przejdzie obojętnie, musi się zatrzymać, wyciąga ręce, zagaduje, glaszcze (o ile zwierzak się da...)
      Ostatnio usiłował się zaprzyjaźnić z bykiem big_grin takim wieeelkiim, jak z kreskówki, nawet kółko w nosie miał :0
      Od byka dzielił nas dosć nędzny płotek, więc ja się spiesznie oddaliłam, wolałam na to nie patrzeć...potem musiałam sluchać wymówek, że tak łatwo opuścilabym małżonka w potrzebie...big_grin

      • salsadura Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 01.10.14, 00:33
        Daj mężowi trochę czasu smile.
        Ja potrzebowałam go dużo, żeby znaleźć miejsce w sercu dla innego kota, ale dałam radę i kocham Loko tak samo jak Milka.
        Córka chciała drugiego kota, bo Loko źle znosił samotność i teraz jest cała historia z zaprzyjaźnianiem (lub jego brakiem wink) obydwu panów, ale idzie ku lepszemu.
        Też powoli się zaprzyjaźniam z młodym, ale cóż, niektóre typy tak mają wink.
        • verdana Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 01.10.14, 12:33
          Mąż potrzebuje czasu, a Ty potrzebujesz kota - myślę, że jak przekonasz męża, ze niewychodzące są szczęśliwe, to oboje będziecie potrzebowali kota.
          Ale nie jest jednak tak, ze każdy kot jest szczęśliwy niewychodzący - to nieprawda. Koty, które kiedyś wychodziły czasem przyzwyczajają się do bycia stale w domu, a czasem nie. Mój kot, który kiedyś po prostu przyszedł do nas i zamieszkał - absolutnie nie był szczęśliwy w zamknięciu. Dla niego niewychodzący dom był zwykłym więzieniem. Gdy musiał w nim być dłużej, tracił całą radość życia. I trzymanie takiego kota w domu to jest okrucieństwo - wiec lepiej brać takie, o których wiadomo, ze nie lubią swobody. Albo młode, te po prostu traktują nie wychodzenie jako rzecz naturalną.
          I zastanów się, po co Ci koty. Bo jeśli chcesz uratować jakiegoś kota - to emeryci sa dobrym wyborem. Dla kota. Dla Ciebie to oznacza stosunkowo krótki czas z kotem. Jesli chcesz po prostu kota dla siebie - weź raczej młodego.
          • olinka20 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 01.10.14, 12:49
            "Ale nie jest jednak tak, ze każdy kot jest szczęśliwy niewychodzący - to nieprawda. Koty, które kiedyś wychodziły czasem przyzwyczajają się do bycia stale w domu, a czasem nie." fakt.
            Moja Chudzina to był wiekowy kot, wzielismy ja w grudniu, było zimno, buro i ponuro ( wzielismy na leczenie kk i została), ale na wiosne jak sie zrobiło ciepło to musielismy ja wypuscic. Z dusza na ramieniu, ale zdecydowalismy sie. Chuda była mądrym kotem, siedziała głownie w klombie przed domem, albo na parapecie, ale w ciagu dnia w domu absolutnie nie dała sie utrzymac.
            No ale ona miała z 10 lat jak znalazła dom. Albo i wiecej.
          • zmija_w_niebieskim Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 01.10.14, 23:09
            > I zastanów się, po co Ci koty. Bo jeśli chcesz uratować jakiegoś kota - to emer
            > yci sa dobrym wyborem. Dla kota. Dla Ciebie to oznacza stosunkowo krótki czas z
            > kotem. Jesli chcesz po prostu kota dla siebie - weź raczej młodego.

            Cóż..chciałabym te dwie sprawy jakos połączyć...wychodzi na to, że najlepiej wziąć kota w srednim wieku, czarnego. Wiecie, jaki teraz w Anglii trend? Nikt nie chce czarnych kotów, bo...uwaga...źle wychodzą na fotkach pstrykanych telefonem (tzw. selfies). Idioci...aż przykro o tym pisać...ale niektórzy tak juz mają, że jak się czegos nie da wstawić na Facebooka to się nie liczy...
            z drugiej strony, słyszałam wiele opinii, że jesli się chce kota przytulaśnego, miziastego - to najlepiej rudzielca albo czarno-białego chłopczyka...
            Pomyślimy...
            • jaszczur.ka_87 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 02.10.14, 10:35
              Ja mam i rudzielca [kotkę] i czarno-białego chłopczyka wink I obydwa są i trochę miziaste i trochę "dobra, wystarczy, weź już zostaw" [ale nigdy nie okazuja przy tym agresji, po prostu sobie idą] wink Generalnie lubią spać przy człowieku, czasem podchodzą tak blisko, żeby tylko dotykać np. ręki a jak zabierzesz rękę to znów się przysuwają wink Nie wiem na ile jest to sprzężone z kolorem sierści...
              • verdana Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 02.10.14, 19:44
                Mam mieszańca burego i syjama. Tak przytulnego kota jeszcze nie widziałam. Czysta loteria.
            • ardzuna Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 02.10.14, 20:39
              zmija_w_niebieskim napisała:

              > Cóż..chciałabym te dwie sprawy jakos połączyć...wychodzi na to, że najlepiej wz
              > iąć kota w srednim wieku, czarnego. Wiecie, jaki teraz w Anglii trend? Nikt nie
              > chce czarnych kotów, bo...uwaga...źle wychodzą na fotkach pstrykanych telefone
              > m (tzw. selfies). Idioci...aż przykro o tym pisać...ale niektórzy tak juz mają,
              > że jak się czegos nie da wstawić na Facebooka to się nie liczy...
              > z drugiej strony, słyszałam wiele opinii, że jesli się chce kota przytulaśnego,
              > miziastego - to najlepiej rudzielca albo czarno-białego chłopczyka...

              Bo nie słucha się opinii, tylko idzie do schroniska i wybiera.
              Tylko ze kot najbardziej miziasty w schronisku nie musi być tak miziasty w domu. A kot schowany do kąta w schronisku może być w domu wspaniałym nakolankowym pieszczochem.
              Pierwsze słyszę takie opinie o korelacji umaszczenia kotów z miziastością.
              Idźcie po prostu do schroniska i wybierzcie, zapytajcie, co się dzieje z kotami czekającymi jakiś czas na dom i weźcie takiego co czeka najdłużej i grozi mu uśpienie. Idźcie jak najszybciej, uratujecie jakieś kocie życie.
              • verdana Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 02.10.14, 20:49
                Nie, weźcie takiego, który przypadnie Wam do serca. Nawet dziecko do adopcji, choćby najbardziej potrzebujące, musi przypaść rodzicom do serca, jeśli adopcja ma być satysfakcjonująca dla obu stron. Nigdy nie namawiałabym nikogo do brania kota najbardziej potrzebującego - bo tak wypada- bo potem może sie okazać, ze mamy w domu kota, którego nie pokochamy.
                • jaszczur.ka_87 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 03.10.14, 13:33
                  > mamy w domu kota, którego nie pokochamy.

                  To tak się w ogóle da?? :o
                  • olinka20 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 03.10.14, 13:42
                    No da.
                    Mam znajomą, ktora ma kota i zal jej wywalic, ale kochac go nie kocha. Trzyma w poczuciu obowiazku, bo kiedys wzieła i nie ma serca wyrzucic. Kot drapie dzieci, sika po kątach, a ona ma 3 dzieci i serio nie ma kiedy zajmowac sie jeszcze kotem.
                    Zdarza sie.
                    Verdana mądrze pisze.
                    W sumie jak zwykle smile
                    • ardzuna Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 04.10.14, 22:07
                      Pewnie znajoma wzięła tego kota jako słodkiego kociaczka, a potem wyrósł i ujawnił swój charakter?
                    • jehanette Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 06.10.14, 12:43
                      Kot drapie dziec
                      > i, sika po kątach, a ona ma 3 dzieci i serio nie ma kiedy zajmowac sie jeszcze
                      > kotem.

                      To niestety problem wynikający z niezajmowania się kotem, a nie z tego, że tego konkretnego zwierzaka nie da się kochać. Zwierzę w domu to jak kolejne dziecko - trzeba mieć chęć, wiedzę o potrzebach, czas, kasę...
                    • jaszczur.ka_87 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 06.10.14, 14:38
                      olinka20 napisała:

                      > No da.
                      > Mam znajomą, ktora ma kota i zal jej wywalic, ale kochac go nie kocha. Trzyma w
                      > poczuciu obowiazku, bo kiedys wzieła i nie ma serca wyrzucic. Kot drapie dziec
                      > i, sika po kątach, a ona ma 3 dzieci i serio nie ma kiedy zajmowac sie jeszcze
                      > kotem.

                      Przykro to stwierdzić, ale jak się ma w, za przeproszeniem, tyłku kota to tak jest. Tez znam ludzi, którzy nie umieli swojego wychować, nawet się z nim nie bawili ani nic i kot tez był zdziczały - na wszystkich się rzucał, nikogo nie lubił. W efekcie usunięto mu pazury chirurgicznie [podrapał dziecko w twarz i to przelało czarę goryczy], a następnie calkiem oddano, bo dziecko dostało alergii na zwierzaka. Teraz wreszcie kot ma spokój, trochę zluzował, ale dalej jest nieufny i nie lubi dzieci. Dziwić się? Koty nie lubią nieprzewidywalnego zachowania, hałasów i targania a takie właśnie są dzieci, więc kot koleżanki może być zwyczajnie przerażony sytuacją, w której się znajduje - stąd nienormalne zachowanie.

                      --
                      https://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
                      • verdana Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 06.10.14, 18:35
                        Problem w tym, ze byc może ten kot jest kłopotliwy, bo go nie lubią. A może go nie lubią, bo jest kłopotliwy. Moja teściowa dostała ze schroniska takiego własnie kota i szczęśliwa nie była. Miała czas na zajmowanie sie nim i kot po pewnym czasie był już znacznie spokojniejszy, ale gdyby miała troje dzieci, to naprawdę, wzięcie kłopotliwego kota skończyło by sie klęską.
                        No i do mnie mój pierwszy kot przybłąkał sie, jako dorosły. Lubiłam go, owszem, ale nigdy tak jak te, które wzięłam jako malutkie kotki.
                • ardzuna Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 04.10.14, 22:03
                  verdana napisała:

                  > Nie, weźcie takiego, który przypadnie Wam do serca. Nawet dziecko do adopcji, c
                  > hoćby najbardziej potrzebujące, musi przypaść rodzicom do serca, jeśli adopcja
                  > ma być satysfakcjonująca dla obu stron. Nigdy nie namawiałabym nikogo do brania
                  > kota najbardziej potrzebującego - bo tak wypada- bo potem może sie okazać, ze
                  > mamy w domu kota, którego nie pokochamy.

                  Nie, to nie wypada. Nie ma takiego kanonu dobrego wychowania, żeby wypadało brać ze schroniska kota najbardziej potrzebującego.

                  Nie chce mi się wnikać w subtelności adopcyjne, ale akurat przypuszczam, ze mam o tym znacznie większe pojęcie niż ty. I nie widziałam zwrotów dokonywanych przez ludzi którzy przyszli po najbardziej potrzebujące koty. I tak każdy decyduje, który jest w jego mniemaniu najbardziej potrzebujący. A kot w nowym domu się zmienia, czasem miesiącami.
                  • verdana Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 04.10.14, 22:43
                    Bo potrzebującego kota biorą ci, którzy przyszli po to, aby dać dom kotu, a nie, by zrobić przyjemność sobie . Jest wiele ludzi, którzy chćą w domu mieć kota , aby sprawić przyjemność nie tylko kotu, ale i sobie. Oni nie chcą miesiącami przekonywać kota do siebie. . Trochę tak, jakby uznać, zę ludzie, którzy adoptują zdrowe dziecko powinni jednak wziąć chore, niezależnie na co czują sie gotowi, bo zdrowe mogą spokojnie pobyć jeszcze w DD.
                    To absurd. Ludzie mają zwierzęta nie tylko z przyczyn czysto charytatywnych. Mają prawo chcieć mieć po prostu zwierzę, a nie zrobić dobry uczynek.
                    I problem w tym, zę ludzie znając takie nastawienie wielu osób ze schroniska wolą wziąć kota z domu, aby w schronisku nie namawiali ich na "potrzebującego" kota i nie oceniali gorzej ludzi, którzy chcą mieć z kota radość, a nie sa przygotowani na parę miesięcy ciężkiej pracy z nowym domownikiem. Moja teściowa miała takiego potrzebującego kota. Bardzo poważnie rozważała jego oddanie po pół roku ciężkiej pracy, ogromnych wydatków i zniszczonego mieszkania. Kota nie oddała, ale szczęśliwa nie była.
            • emigrantkaaa Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 03.10.14, 06:02
              > z drugiej strony, słyszałam wiele opinii, że jesli się chce kota przytulaśnego,
              > miziastego - to najlepiej rudzielca albo czarno-białego chłopczyka...

              Wśród hodowców koty uchodzą za "przytulniejsze" i bardziej zrównoważone emocjonalnie niż kotki.
              Co do umaszczenia - szczerze wątpię, by miało jakiekolwiek znaczenie.
              • olinka20 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 03.10.14, 08:09
                No ja nie wiem, nie wiem, aktualnie najbardziej przytulasna jest Mia, jakby mogła to by nie schodziła z kolan. Jest biała z burym ogonkiem i burą plamką miedzy uszkami.
                Pukus ( rudy) bez problemu daje sie nosic ( hehe dzieci go kochają, tylko pilnuje coby nie sciskały wink ), a Pin ( bura) jest nakolankowa, ale tylko wtedy gdy jej sie zachce ( czyli jak siade na 3 minuty i musze sie zbierac). Tak ze nie ma reguły.
                • yvi1 Re: Odpowiedź zbiorowa do wszystkich 05.10.14, 10:24
                  Mysle,ze kazdy powinien sobie takie i tyle zwierzat miec ile on chce.Tzn. kazdy ma inne warunki,upodobania,czas pracy itd itp.
                  Dla nas w rachube zawsze wchodzily pojedyncze zwierzeta( jeden pies,jeden kot).
                  Takie mamy warunki,tyle moge zwierzetom zaoferowac.
                  Ale jak juz je wezme,to wtedy na dobre i na zle .Dlatego nasze decyzje byly przemyslane do konca( co z urlopem,jakie auto itd).
                  Felix to byl " ten" kot.Dlugo szukalam w internecie i dopiero przy nim zrobilo klik.
                  Dlaczego nie schronisko?Bo trzy razy robilismy podchody i zawsze cos bylo ( dla schroniska) nie tak." Bez ogrodu,tylko jeden kot,male dziecko itd.....
                  Dla naszego psa kupilimy auto,dla naszego kota rezygnujemy z goscinnej ubikacjismile.
                  Maja wszystko co w moim mniemaniu potrzebuja i ponadto.
                  Wiem,moglabym miec i 5 kotow i 4 psy,ale to przeciez nie o to chodzi.Podziwiam i szanuje wszystkich ratujacych i pomagajacych zwierzetom,ciesze sie ze sa ludzie,ktorzy moga i maja wiecej zwierzat.
                  Dzieki Wam ten swiat jest odrobine lepszysmile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka