Watek wyzalajacy. Wypuszczalam dzis moja trojke na dwor po tygodniu siedzenia w domu i wynosilam napelniona miseczke dla podworkowych.
Czwarty, Pixou, musial sie wyslizgnac, choc raczej do tej pory nie interesowal sie wyjsciami. Niestety, jest juz wieczor, wiec gdyby byl gdzies zakopany,to pewnie juz by wyszedl, zreszta pzekopalam wszystkie katy i go nie widze, a wielkiego mieszkania to znowu nie mam.
Obawiam sie, ze wrocil w te swoje krzaki i go juz stamtad nie wyciagne, albo w ogole gdzie indziej polazl.
Bylam juz dwa razy na dworze i szukalam, ale on nie reaguje na moj glos, nie wiem nawet, czy to rzeczywiscie jego imie.
Pocieszcie.