agamama123 09.11.14, 23:30 Tak wygląda w naszym domowym wydaniu Emerson i Kacper Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
lisek.chytrusek Re: Felinoterapia... 10.11.14, 09:39 Miłość! Po prostu miłość! I jak się jeden do drugiego uśmiecha Odpowiedz Link
olinka20 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 12:28 Dokładnie, oboje sie usmiechają. Piekne zdjęcie... Odpowiedz Link
ortolann Re: Felinoterapia... 10.11.14, 12:20 Ten kot jest wyraźnie uśmiechnięty z zadowoleniem na widok człowieka!! Nie widziałam chyba jeszcze czegoś takiego. Gratuluję! Odpowiedz Link
jottka Re: Felinoterapia... 10.11.14, 13:39 bo koty mają kwalifikacje wrodzone do takiej terapii znam półdziką kocicę pomieszkującą kątem w takim jednym ośrodku, podejść do niej jest trudno, bo jest bardzo płochliwa, ale pensjonariusze nie mają z tym najmniejszych problemów - pozwala podejść do siebie nawet jak podsypia, mogą się do niej przytulić, przysunąć twarz tak jak na zdjęciu i w ogóle, obie strony szalenie zadowolone. też tak jak na zdjęciu Odpowiedz Link
klaryma Re: Felinoterapia... 10.11.14, 15:13 o jejku, jakie to wzruszajace...Jak Goliat i Dawid, jesli chodzi o proporcje Odpowiedz Link
agamama123 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 15:29 Emerson jest niesamowity. Moi dwaj starsi synowie są niepełnosprawni - mogą z kociakiem zrobić wszystko. Noszą, całują, głaszczą i głaszczą i głaszczą. A on się temu poddaje. Natomiast najmłodszy, zdrowy, po prostu dostępuje zaszczytu przytulania Dogoterapia u nas się nie sprawdziła bo psica nie przepada za dziećmi. Jak widać kot przejął pałeczkę Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Felinoterapia... 10.11.14, 19:09 Jaki mądry kicio! Okazywanie aprobaty - level: Master. A chłopiec bardzo fajny, widać, że przepada za futrzakiem. Odpowiedz Link
aankaa Re: Felinoterapia... 10.11.14, 19:56 wieki temu cierpiałam na zapalenie nerwu trójdzielnego (prawej strony). Były okresy kiedy musiałam przyjmować leki, po których miałam percepcję hałdy węgla, sprawiałam (na otoczeniu) wrażenie nawalonej/naćpanej. Trwało to kilka lat. Po nastaniu Soni napady stały się coraz rzadsze aż ustąpiły zupełnie. Od wielkiego dzwonu zdarzał się ból w okolicy ucha (uciskowy) ale nauczyłam się spać z podłożonym ramieniem, tak żeby "wisiało w powietrzu". Jak miałam okazję - w ramach profilaktyki - przytulałam się to mruczadła tą stroną twarzy. Wypróbowuję to i na BiŚce - żeby wiedziała jak mnie (w razie czego) leczyć Odpowiedz Link
yvi1 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 22:14 Ale z nich przyjaciele! Nawet usmiechaja sie tak samo! Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Felinoterapia... 11.11.14, 14:17 Mnie jest cudownie z kotami, zdecydowanie dobrze na mnie wpływają. Byłabym chora bez kotów, na samotność, niezrozumienie... w ogóle różne choroby somatyczne... Odpowiedz Link