Felinoterapia...

09.11.14, 23:30
Tak wygląda w naszym domowym wydaniusmile
Emerson i Kacpersmile
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/sc/qf/ak22/2VNIeKAV5ES8oIEfNB.jpg
    • zielistka00 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 00:32
      Jakoś oczy mi się pocą...
    • lisek.chytrusek Re: Felinoterapia... 10.11.14, 09:39
      Miłość! Po prostu miłość!
      I jak się jeden do drugiego uśmiecha smile
    • zew-is Re: Felinoterapia... 10.11.14, 11:31
      Pięknie uśmiechnięci! smile
      • olinka20 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 12:28
        Dokładnie, oboje sie usmiechają.
        Piekne zdjęcie...
    • ortolann Re: Felinoterapia... 10.11.14, 12:20
      Ten kot jest wyraźnie uśmiechnięty z zadowoleniem na widok człowieka!! Nie widziałam chyba jeszcze czegoś takiego. Gratuluję!
      • jottka Re: Felinoterapia... 10.11.14, 13:39
        bo koty mają kwalifikacje wrodzone do takiej terapiismile znam półdziką kocicę pomieszkującą kątem w takim jednym ośrodku, podejść do niej jest trudno, bo jest bardzo płochliwa, ale pensjonariusze nie mają z tym najmniejszych problemów - pozwala podejść do siebie nawet jak podsypia, mogą się do niej przytulić, przysunąć twarz tak jak na zdjęciu i w ogóle, obie strony szalenie zadowolone. też tak jak na zdjęciusmile
        • klaryma Re: Felinoterapia... 10.11.14, 15:13
          o jejku, jakie to wzruszajace...Jak Goliat i Dawid, jesli chodzi o proporcje big_grin
    • agamama123 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 15:29
      Emerson jest niesamowity. Moi dwaj starsi synowie są niepełnosprawni - mogą z kociakiem zrobić wszystko. Noszą, całują, głaszczą i głaszczą i głaszczą. A on się temu poddaje. Natomiast najmłodszy, zdrowy, po prostu dostępuje zaszczytu przytulaniasmile
      Dogoterapia u nas się nie sprawdziła bo psica nie przepada za dziećmi. Jak widać kot przejął pałeczkęsmile
    • minerwamcg Re: Felinoterapia... 10.11.14, 19:09
      Jaki mądry kicio! Okazywanie aprobaty - level: Master. A chłopiec bardzo fajny, widać, że przepada za futrzakiem.
    • aankaa Re: Felinoterapia... 10.11.14, 19:56
      wieki temu cierpiałam na zapalenie nerwu trójdzielnego (prawej strony). Były okresy kiedy musiałam przyjmować leki, po których miałam percepcję hałdy węgla, sprawiałam (na otoczeniu) wrażenie nawalonej/naćpanej. Trwało to kilka lat. Po nastaniu Soni napady stały się coraz rzadsze aż ustąpiły zupełnie. Od wielkiego dzwonu zdarzał się ból w okolicy ucha (uciskowy) ale nauczyłam się spać z podłożonym ramieniem, tak żeby "wisiało w powietrzu". Jak miałam okazję - w ramach profilaktyki - przytulałam się to mruczadła tą stroną twarzy. Wypróbowuję to i na BiŚce - żeby wiedziała jak mnie (w razie czego) leczyć smile
      • yvi1 Re: Felinoterapia... 10.11.14, 22:14
        Ale z nich przyjaciele!
        Nawet usmiechaja sie tak samo!smile
        • wiesia.and.company Re: Felinoterapia... 11.11.14, 14:17
          Mnie jest cudownie z kotami, zdecydowanie dobrze na mnie wpływają. Byłabym chora bez kotów, na samotność, niezrozumienie... w ogóle różne choroby somatyczne...
Pełna wersja