madziulec
16.03.15, 09:03
Od razu mówię, że to pytanie i ja w ogóle jestem kociara, żeby nie było.
Koleżanka ma psy. Hodowlę. No i na terenie u niej sa 3 psy, duże. Biegają, no czasem wybiegną na ulice, ale ogólnie nic nigdy się nie stało.
Dziś jednak .. sąsiadki kot wyszedł z domy. Ona też ma psa i ona wypuszczając psa niechcacy też wypuściła kota. Ten jej kot to jakiś rasowiec, rodowodowiec.
I poszedł do tej mojej koleżanki.
3 sekundy. Pisk.. Kota nie ma. Nie zyje.
Koleżanka usprawiedliwia, że kot wszedł na jej posesję i koniec.
Sasiadka płacze, bo starciła przyjaciela...
Co wy na to?