11.05.15, 22:29
hej,
czy ma tutaj ktos kota z EGC? albo moze znacie kogos kto ma takiego kota?
szukam kontaktu celem wymiany informacji, moj kociak ma niestety stwierdzone EGC, lekarz leczy sterydami, ale chcialabym sie dowiedziec o innych mozliwosciach leczenia;
pozdr
Obserwuj wątek
    • thelma333.3 Re: kot z EGC 11.05.15, 22:32
      acha, pelna nazwa choroby eosinophilic granuloma complex
      • wiesia.and.company Re: kot z EGC 12.05.15, 12:44
        W ogóle nie zetknęłam się z tą nazwą (czyli i z jednostką chorobową tym bardziej). Musiałam poszukać w googlach. Wyniki w googlach: eosinophilis (ale już bez granuloma) wskazują na podwyższoną wartość składnika krwi płytek kwasochłonnych. Jak przeczytałam, konieczny jest rozmaz krwi. I ten podwyższony składnik może wskazywać na alergie lub lamblie (czyli pierwotniaki). A czy Twój kot miał robione badania kału (co najmniej 3 próbki, bo jedna jest niemiarodajna na obecność pierwotniaków). Tu jest dyskusja (pierwsza lepsza wyszukana)
        forum.gazeta.pl/forum/w,578,67891940,67898595,Re_alergia_a_wynik_eosinophils_w_3_latka.html

        Ale Thelma, ja się tu wymądrzam, ale nic na ten temat nie wiem. Chyba wskazane byłoby, żeby lekarz dał Ci kompletne wyniki badania morfologicznego. Jeśli będziesz je miała i wszystkie parametry wyników, to spróbuj poszukać na forum miau. Z tym, że ja bym jednak optowała za udostępnieniem Ci wszystkich wyników. I zrobieniu badania kału (to w końcu nie jest inwazyjne, jak pobieranie krwi z żyły). I potem poszukać informacji na miau. Pozdrawiam.
        • thelma333.3 Re: kot z EGC 15.05.15, 13:15
          no wlasnie do co najmniej takiego samego wniosku doszlam, tj zrobienie kompletu badan;
          na razie to wet zaczal troche od d...strony, bo najpierw podejrzewal guza (narosl na jezyku) i zrobil operacje wyciacia; wycinek poszedl do zbadania i wtedy lab okreslilo wlasnie, ze to nie guz, tylko egc; o badania nic nie wiem zeby mial robione; chyba musze zmienic weta...
          • wiesia.and.company Re: kot z EGC 15.05.15, 18:00
            Zmień weta! Zrób badania! Bo kurczę, sterydy nie są takie złe, ale jeśli da się bez sterydów i w dodatku jeśli to zarobaczenie... To wtedy krótka piłka wink W dodatku sterydy to nie tyle leczenie, co metoda paliatywna. Inny wet, inne spojrzenie... Kiedyś mój wet popatrzył na wyniki morfologii, zobaczył te płytki kwasochłonne i od razu rzucił podejrzenie na robale... smile
            • wiesia.and.company Re: kot z EGC 16.05.15, 12:12
              Thelma! Coś mi nie dawało spokoju (przecież moja Grosia miała nowotwór płaskonabłonkowy w pysiu, też miała wycinany). Przeszukałam książki. I konkuluzja:
              Nie zmieniaj weta! Pozostań przy tym lekarzu! Myliłam się, dając Ci radę, mogłoby to być z krzywdą dla Twojego kotka i dla Ciebie. Po przemyśleniu ważam że ten lekarz jest naprawdę dobry.
              Bo bardzo dobrze, że to co zrobił, to było natychmiastowe wycięcie narośli. Mógł od razu przy usypianiu pobrać krew, ale jak nie, to nie. Mogę zrozumieć powód, że trzeba było natychmiast usunąć guza, żeby nie rozrósł się na sąsiednie tkanki i wtedy mogłoby się okazać, że już nie ma bezpiecznej granicy odseparowania chorych tkanek od zdrowych, bo dalej jest już strefa nieoperacyjna.
              I tak przecież wycinek poszedł do badania histopatologicznego. Które wykazało EGC.
              Leczenie sterydem jest jak najbardziej prawidłowe, i w ogóle pożądane.
              Czyli wszystko lekarz robi prawidłowo.
              Teraz na spokojnie możecie zrobić morfologię krwi i przebadać próbki kału na obecność robali (czyli zwykłą parazytologię) oraz na lamblie.
              I teraz to, co znalazłam w mojej książce "Poradnik zdrowia kotów" w temacie zmian eozynofilowych.
              Cały rozdział przepiszę niżej:

              "Ziarniniak eozynofilowy
              Niekiedy u kotów pojawiają się jasnoczerwone zmiany na skórze lub w jamie ustnej. Przy histologicznym badaniu tych zmian stwierdza się w nich obecność dużej ilości jednego rodzaju białych krwinek, nazywanych granulocytami kwasochłonnymi (eozynofilnymi). Przyczyny występowania tych zmian nie są znane, przypuszcza się, że powstają w wyniku nadwrażliwości lub alergii. Niektórzy badacze sądzą, że przyczyną zmian są zaburzenie w systemie odpornościowym kota. Określa się to jako zmiany immunozależne. Jest bardzo prawdopodobne, że przyczyną schorzenia są zarówno zaburzenia odporności, jak i nadwrażliwość. Tym jasnoczerwonym zmianom o mięsistym wyglądzie nadawane są różne nazwy. (tu wycięłam o ziarniniakach na wardze, w obszarze lędźwiowym i na brzuchu lub kończynach). Inna forma ziarniniaka liniowego rozwija się w jamie ustnej - na języku, dziąsłach i podniebieniu. Niezależnie od nazwy wrzód eozynofilowy, płytka lub ziarniniak liniowy - charakter tych zmian jest podobny. Ze względu na ich podobieństwo leczone są zwykle w ten sam sposób.
              Jakie są objawy?
              Jedynym objawem jest wystąpienie zaczerwienionego obszaru, wykazującego cechy zapalenia. W obszarze tym mogą wystąpić ubytki okrywy włosowej. W większości wypadków zmiany te są wyraźnie zaznaczone. Mogę mieć charakter rozlany, tworzyć płytkę lub mieć formę wrzodu. Mogą powstawać także w jamie ustnej.
              Jakie grozi niebezpieczeństwo?
              Zmiany te zazwyczaj nie są groźne dla życia, a nawet nie są drażniące dla pacjenta, chociaż w pewnych przypadkach wrzody w jamie ustnej mogą utrudniać jedzenie. Jeśli zmiany są rozległe ub liczne, możliwe jest zakażenie bakteryjne owrzodzonej okolicy. Nie zdarza się to jednak często.
              Jak postępować?
              Większość kotów reaguje pozytywnie na wiele preparatów, niezależnie od charakteru guza eozynofilowego. Lekiem z wyrobu są zazwyczaj steroidy, takie jak hydrokortyzon. Dobrych efektów można oczekiwać po iniekcjach octanu metyloprednizolonu (depo-medro). Niektórzy pacjenci dobrze reagują na podawanie preparatów progesteronowych (Ovaban i Deop-Provera)."

              Tyle mówi książka. Przypomniałam sobie o tym ziarniaku, bo szukałam dla siebie ratunku, gdy Grosi wyrósł guz na podniebieniu miękkim o chciałam uwierzyć, że to nie nowotwór, tylko ziarniak. Niestety.
              Za to przynajmniej mogę być choć troszkę pomocna - o ile się skupię (no właśnie) wink
              Więc przepraszam, za nieprzemyślaną radę, dobrze że się ocknęłam wink
              Pozostań przy lekarzu i jego leczeniu. Powodzenia!
              • thelma333.3 Re: kot z EGC 16.05.15, 16:58
                dzieki kochana, nic sie nie przejmuj, ja rady czytam, ale wszystko 'filtruje', w koncu o zdrowie i zycie mojego kociaka chodzi;
                tez troche czytalam o tej chorobie, i roznych metodach leczenia, obecnie te sterydy to zastrzyk z methyloprednizolonu, wiec wprost z tego fragmentu, co mi go wkleilas;
                ale - nadal jestem przekonana, ze lekarz powinine byl wczesniej zlecic komplet badan; robaki to wiem, ze kociak mial, bo mu , za przeproszeniem, z pupy wyszly (zarazil sie przez pchly, a tymi zarazil sie od innych kotow w czasie wakacji); dostal na odpchlenie, na odrobaczenie; ale w sumie to wszystko jest tak na 'slowo honoru' ; czy jest na cos uczulony, nie wiem, bo zadnych testow nie przeszedl; takze wiem, ze to leczenie do tej pory to nie takie zupelnie niewlasciwe, ale jednak mysle, ze wszystkie badania trzeba bedzie zrobic; najgorsze ze ta narosl na jezyku wraca i sie rozrasta; biedne kocisko siedzi czasem i sie drapie i czochra pod szyja, uszy ma czyste, pchel tez nie ma, wiec mysle, ze to ta narosl mu przeszkadza; musze cos zrobic, bo sie boje, ze mu sie tak rozrosnie, ze nie bedzie mogl jesc; biedak;
                na roznych stronach czytalam tez o innych lekarstwach, i co mi sie nie podoba, to ze ten moj wet tak po prostu zadecydowal o sterydach i koniec; na razie moze weta nie zmienie, ale jak bede na wakacjach to przebadam kociaka na wszystko; moze uda sie cos znalezc; poza tym chce zasiegnac opinii innego weta, czy nie daloby sie czyms innym leczyc, moze na probe; na dluzsza mete sterydy sa szkodliwe, kto wie co mu sie przypaleta za np 5 lat przy takim leczeniu;

                w kazdym razie dzieki serdeczne za wszystkie info, a przede wszystkim za cieple slowo smile
                pozdrawiam
      • mary_ann Re: kot z EGC 15.04.16, 15:30
        Pozwalam sobie odgrzać wątek na temat EGC (ziarniniaka kwasochłonnego)u kotów.

        Wczoraj u mojej młodszej kotki dermatolog zdiagnozował właśnie tę przypadłość, podobno trudną w leczeniu i przewlekłą.

        U nas objawem są wyłysienia i zmiany skórne na udzie (do rany włącznie) i nieco podobne na brzuchu - te drugie zaostrzone wylizywaniem sierści przy okazji ssania własnego sutka (kotka z chorobą sierocą, wzięta z Azylu).

        Szczegółów diagnozy z pierwszej ręki nie znam, bo kot był konsultowany grzecznościowo na prośbę pani chirurg przy okazji sterylizacji i pod moją nieobecność.

        Ziarniniak do wszystkiego pasuje: przekroczonej normy kwasochłonnych (bad. krwi przez zabiegiem), ale przy nieobecności pasożytów (bad kału). Kotka robi dość luźne kupy, co pasuje z kolei do nietolerancji pokarmowej, częstej w tej chorobie. Miała kilka miesięcy temu zmiany skórne na podbródku (to zdaje się też charakterystyczne). Przy szyciu wyszło, ze ma pogrubiałą skórę na brzuchu (zmiany w tkance łącznej - objaw jw).
        Po wzięciu ze schroniska miała w sierści odchody pcheł - a ziarniniak pojawia się jako odpowiedź alergiczna za zapchlenie.

        Teraz kicia musi wydobrzeć po sterylizacji, potem planowana jest kuracja sterydami, z tym że uprzedzono mnie, że może być długotrwała, w skrajnym wypadku dożywotnia, co mnie przeraża.

        Bardzo proszę o ew. podzielenie się własnymi doświadczeniami z tą chorobą.
        • wiesia.and.company Re: kot z EGC 15.04.16, 20:09
          Nic nie pomogę, nie mam doświadczeń z tą chorobą. Ale z długotrwałym leczeniem sterydami to tak, miałam na sterydach Bartusia przez 3 lata (astmatyk) i Grosię z plazmocytarnym zapaleniem jamy ustnej, chorobą autoimmunologiczną dożywotnią (przez 5 lat na sterydach). To nic okropnego. Albo tabletki albo zastrzyk. Raz na jakiś czas. Akurat sterydy są tanie. Koty mogą przyjmować sterydy prawie bezkarnie (przez 3 dni pod rząd czy np. co 3 dni, czy co tydzień), bo mają nieprawdopodobną przemianę materii, nieporównywalną z psami czy ludźmi. I te dawki sterydów nie są jak dla wyczynowców-mięśniowców (bo nie chodzi o przyrost tkanki mięśniowej). Nie bój się zatem sterydów.
          • mary_ann Re: kot z EGC 15.04.16, 23:14
            Dzięki za odpowiedź. Już mniej się boję smile Oczywiście nie ukrywam, że wolałabym sterydów uniknąć. Z tą przemianą materii po sterylce to akurat mam kiepskie doświadczenia wink Na razie i tak kotka musi wydobrzeć po zabiegu. Teraz i tak zmienimy dietę (była na bezzbożowej dla kociąt + trochę Animondy Carny Kitten, teraz będzie na bezzbożowej dla dorosłych i postaram się, żeby nowa karma była maksymalnie hipoalergiczna), może sama zmiana żywienia coś tu poprawi.
            • verdana Re: kot z EGC 16.04.16, 14:46
              Niestety, to nie jest tak, że wszystkie koty dobrze znoszą sterydy. Koty syna nie chciano leczyć sterydami długo, podobnie mojego kota. Przy czym sterydy absolutnie nie wpływały na koci apetyt.
              • mary_ann Re: kot z EGC 16.04.16, 20:04
                Przy najmniej tyle dobrego, bo kita, jak napisałam, po sterylizacji.
                • wiesia.and.company Re: kot z EGC 16.04.16, 22:24
                  Hm... verdana, to jest jakby problem lekarzy, że koty nie były leczone sterydami. "Nie chciano" tzn. dla mnie "lekarz nie chciał". Moi lekarze ordynowali sterydy. Były konieczne. Powodowały, że kot ogólnie czuł się lepiej. Nie chodziło o zwiększenie apetytu. Tylko ogólne samopoczucie, które wpływało też i na chęć do jedzenia, koty były mocniejsze.
                  Są choroby kocie, w których nie stosuje się właściwie żadnego innego leczenia (plazmocytarne zapalenie jamy ustnej) poza antybiotykiem i sterydem. Inaczej grozi śmierć z powodu nieustannego stanu zapalnego w pyszczku, który przenosi się na cały organizm i zatruwa wątrobę, nerki, jelit... wszystko. A z powodu stanu zapalnego w pyszczku i bólu kot nie może jeść. Ja bylam zachwycona skutkami. Moja Grosia przeżyła na sterydach i antybiotykach 5 lat (w sumie 10, bo choroba ujawniła się po 5 latach jej życia). W dobrej kondycji i z komfortem życia i radością życia.
                  Jeśli to jest jedyna pomoc zwierzęciu - jedyna możliwa - to nie chciałabym wydać wyroku śmierci odmawiając stosowania sterydów. Moja Grosia to udowodniła i Bartuś też.
                  Steryd, jaki był w ich wypadku stosowany to nie znany powszechnie Encorton lecz Dexamethason w tabletkach (dla Bartusia astmatyka) i w iniekcji (dla Grosi).
                  W każdym razie nie ma co się bać sterydów. Istotne jest dobranie sterydu odpowiedniego dla danej jednostki chorobowej. Ja byłam zachwycona skutkami.
                  • mary_ann Re: kot z EGC 17.04.16, 11:40
                    Dla mnie tak czy inaczej decyzja będzie o tyle trudniejsza, że kotu nie dzieje się (odpukać) nic dramatycznego. U Ciebie, Wiesiu, jak rozumiem nie było większego wyboru - kot przecież musiał jeść. U nas sprawa jest skórno-pokarmowa: b. brzydka skóra na udzie (na brzuchu trudno powiedzieć, czy to to samo, czy efekt samo-ssania) i lekko rzadkie kupy, ale bez biegunki, dolegliwości czy wyniszczenia. Wetka powiedziała, że bez sterydów się nie obejdzie, ja wolałabym na razie spróbować diety, bo wyczytalam, że choroba może mieć przyczynę alergiczną. Mam opory wobec agresywnych terapii, z których trudno się wycofać.

                    Od czasu, jak nie chwaląc się i odpukując, udało mi się wyprowadzić na prostą moją "wątrobową" Cesię (zaparłam się i namówiłam lekarzy na eksperyment z rezygnacją z RC Hepatic na rzecz wyszukanej przeze mnie b. dobrej karmy o zdecydowanie bardziej "mięsożerczym" składzie), nabrałam większego zaufania do swojej intuicji smile
                  • verdana Re: kot z EGC 17.04.16, 14:49
                    Lekarze ordynowali sterydy. Jak najbardziej. Ale uprzedzali, że to dla kota niedobre. I kot zmarł na zawał po kolejnym zastrzyku.
                    • wiesia.and.company Re: kot z EGC 18.04.16, 17:15
                      Mary_ann, zaraz napiszę w Twojej, konkretnej sprawie. A teraz tylko w sprawie sterydów. Mam z nimi (i z podawaniem kotom) bardzo duże doświadczenie. I co do zawału też mam doświadczenie - niestety.
                      Mój kot Uran miał wcześniej styczność i chorował z powodu herpes wirusa, ciężki rodzaj przeziębienia. Wirus usadowił się gdzieś w kręgosłupie, w rdzeniu kręgowym, po latach dał znów znać, zaczęły się objawy neurologiczne. Uranek był leczony m.in. luminalem, w żadnym wypadku sterydami. Pojechałam z nim pewnej soboty na zastrzyk przeciwbólowy. Ot, przeciwbólowy. To była upalna sobota i w lecznicy początkująca lekarka (poprzednio asystująca lekarzom) bardzo opryskliwa dziewczyna. Uranek był ogromnie zdenerwowany, upał, zeskakiwał ze stołu w nerwach, usiłował uciekać z gabinetu. Ta "lekarka" przywoływała mnie do porządku, pokrzykiwała, a Uranek się coraz bardziej denerwował. Było pusto, nie było powodu, żeby się tak komuś spieszyło, a ja grzecznie słuchałam rozkazów tej kobiety. Mój błąd. Powinnam się postawić tej kobiecie, dać czas Urankowi na wyciszenie nerwów, wygłaskać na podłodze. I gdy postawiłam Uranka na stole i baba poszła nabrać leku do strzykawki, Uranek zaczął dyszeć i nerwowo krzyczeć i potem zaczął się zachłystywać powietrzem i kilka razy drgnął... i umarł. Umarł na stole w wyniku szoku. Umarł, zanim miał zrobiony zastrzyk. Umarł w wyniku śmiertelnego przerażenia. Powiedzenie "śmiertelnie przerazić" ma podstawy. Nie był to wynik zastrzyku, żadnego działania lekarskiego, żadnych sterydów (bo nie był nimi leczony). Umarł w wyniku szoku. Tak mają zwierzęta.
                      Nie piszę tego, żeby polemizować z czyimś przekonaniem - przekonania się ma i już.
                      Piszę to, żeby Ci powiedzieć, że kot może umrzeć w wyniku szoku na stole weterynaryjnym.
                      Nie w wyniku zastrzyku czy jakiejkolwiek ingerencji lekarskiej.
                      I tak bywa.
                      A na wszelki wypadek warto w gabinecie wyciszyć kota i także lekarza. Pacjent jest najważniejszy. Lekarz ma udzielić pomocy, rady a nie pogarszać sprawy, wyciszony pacjent lepiej daje się obadać.
                      Piszę to, bo nie chcę jedynie komentować, komentowanie lub osądzanie jest najprostsze. Ale nie daje niczego konstruktywnego osobie, która szuka wskazówek albo chce zrobić dalszy krok.
                      Pisałam o moich doświadczeniach ze sterydami. Dobrymi doświadczeniami.
                      Chodziłam na konsultacje u prof. Romana Lechowskiego (teraz już nie pracuje, ale on jest twórcą wielu podręczników weterynaryjnych i kształcił całe pokolenia wetów). On wiele mi powiedział na temat leczenia sterydami.
                      Chciałam Cię podtrzymać na duchu pisząc o tym, że nie należy się bać sterydów. To nie jest codzienne pakowanie sterydami i anabolikami dla przyrostu masy mięśni, to są lecznicze dawki.
                      Jeśli lekarze będą widzieli jako sposób leczenia tylko sterydy zamiennie z antybiotykami (to się podaje w wypadku ataku choroby) - to nie bój się ich. Są choroby immunologiczne, gdzie tylko tak można leczyć i utrzymać kota w dobrej kondycji i radości życia. Daje się żyć długo.
                      O przypadku ziarniniaka eozynofilowego (czyli choroby immunologicznej) napisałam 16.05.2015 tzn. przepisałam wszystko z książki "Zdrowie kotów" bardzo grubej. Tam są i objawy i leczenie. To jest tyle tylko, co wiem o tej jednostce chorobowej.
                      Napisałaś 15.05.2015 że "lekarz zrobil operacje wyciacia; wycinek poszedl do zbadania i wtedy lab okreslilo wlasnie, ze to nie guz, tylko egc;" Czyli jednostka chorobowa jest zdiagnozowana.
                      To, jaką metodę leczenia przyjmą lekarze prowadzący (bo prowadzą, już wiedzą, znają stan pacjenta ogólny także), będzie na pewno doskonałym rozwiązaniem. Przy chorobach immunologicznych stosuje się sterydy, w leczniczych dawkach. Nie bój się ich, na ogół podaje się je tylko co jakiś czas, gdy jest trochę gorzej. Lekarze wiedzą, co robią, w końcu oni studiowali i mają wieloletnią praktykę, chodzą na seminaria.
                      Może tylko spróbuj jeszcze konsultować się z jakąś sławą lekarską. Są kliniki, gdzie można takich konsultacji zasięgnąć. Nie porady lekarskiej - lecz konsultacji. Może konsultacji dermatologicznej.
                      Spróbuj jeszcze poszukać innej kliniki, weź wszystkie wyniki, świeże wyniki badania krwi i pójdź do innego lekarza może dermatologa (wypytaj wcześniej, który z lekarzy w tej klinice ma najdłuższy staż pracy lub czy się w czymś specjalizuje). Zapytaj, co lekarz proponowałby jako leczenie.
                      Chyba to na razie tyle, w czym mogłabym pomóc Tobie i kotkowi.
                      Bo nie chcę być komentatorem, chciałabym pomóc albo chociaż trochę uspokoić. Sama byłam wiele razy w sytuacjach, gdy byłam kompletnie zagubiona, szalejąca z nerwów i poplątana.
                      Wtedy przydaje się, gdy ktoś chociaż wskaże jakąś ścieżkę lub da promyk nadziei lub podtrzyma.
                      A karmę na schorzenia dermatologiczne i alergie na pewno możesz zastosować.
                      Jedno drugiemu nie przeszkadza.

                      Dla mnie najgorsze jest zaniechanie. Że się coś mogło robić, ale się powiedziało: eee...nie uda się, i tak do ziemi, i tak do ziemi wcześniej czy później.
                      A na razie trzymaj się i nie daj opanować czarnym myślom. Lekarze są po to, żeby leczyć i najczęściej się udaje. Możesz także zasięgać porady u kilku lekarzy. Nie jest to zabronione. Ważne, by próbować pomóc.
                      • verdana Re: kot z EGC 19.04.16, 17:47
                        Kot syna zmarł wieczorem, po zastrzyku, w swoim domu i niespecjalnie bał sie lecznicy. Kot teściowej rzeczywiście dostał zawału w lecznicy, mimo sympatycznych lekarzy.
                        • wiesia.and.company Re: kot z EGC 19.04.16, 18:01
                          Taaaak.... kot przerażony to kot nieprzewidywalny. Nikomu tak nie skacze poziom glukozy w wyniku zdenerwowania wizytą u weta - jak kotom właśnie. Mój Filipek miał różnicę 100 jednostek w momencie, gdy przychodziliśmy na kroplówkę dożylną, a gdy po 3 godzinach wychodziliśmy (i on wiedział, że już do domu) pomiar był o 100 niższy. A niby się tak nie denerwował, bo to kot stoik.
                          Bartuś - astmatyk - nie denerwował się w sposób widoczny. Wychodziliśmy z gabinetu po zastrzyku, zamawiałam taksówkę a po 10 minutach czekania na pojazd Bartuś tracił oddech, siniał, tracił przytomność... miał taki atak dusznicy astmatycznej, że trzeba go było natychmiast do inkubatora, zastrzyk, tlen... i po 10 minutach wracał do przytomności, jakby nic się nie stało. I akurat przyjeżdżała taksówka (wtedy dłużej się czekało na korporacyjną), wracaliśmy do domu ze zwycięską pieśnią na ustach.
                          • mary_ann Re: kot z EGC 22.04.16, 08:17
                            Wiesiu, dziękuję Ci za wszystkie uwagi. Będę Cię podpytywała o Twoje doświadczenia ze sterydami.
                            Teraz kilka uściśleń/sprostowań.

                            Ja się dopisałam do wątku kilka dni temu (żeby nie zakładać nowego). Wpis o wycinku z 2015, do którego się odnosisz, nie jest zatem mój. U nas diagnoza była przy okazji sterylizacji - kotkę obejrzała weterynarz-dermatolog. Wycinek nie był pobierany, podobno nie było takiej potrzeby, bo wszystkie objawy się zgadzają (wygląd zmiany na nodze, wcześniejsza zmiana na podbródku, wyniki krwi - znaczna eozynofilia).

                            Nie martw się, że uwagi Verdany spowodują u mnie panikę, znamy się od dawna i wiem, że, po pierwsze, nie napisałaby niczego na wyrost, dwa - w razie czego zawsze mogę wyjaśnić sobie z nią wątpliwości na privie smile.
                            • wiesia.and.company Re: kot z EGC 22.04.16, 08:51
                              Fakt, wątek zaczęła Thelma smile i to ona pisała o wycinku do badania. A, to się pogubiłam. Ale już wszystko wyjaśnione. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka