moje podgarażowce

03.07.15, 22:32
Wspominałam kiedyś, że niedaleko mojego domu są garaże, pod które przychodzą bezdomne koty i wszyscy je dokarmiają. Ja sporadycznie też im coś niosłam, gdy szukałam Badyla.

Teraz te podgarażowce zaaklimatyzowały się na posesji na tyłach mojego ogrodu i tam je podkarmiam codziennie. Jest wśród nich jedna kocia mama, która niedawno urodziła maluchy, są dwie młode koteczki i jeden bojaźliwy kocurek. Z karmicielkami czatujemy na moment, gdy kocia mama wyprowadzi maluchy, żeby je wyadoptować, a kotkę złapać i ciachnąć. Koteczki też trzeba będzie wysterylizować. Z Rumcajsem już postanowiliśmy, że coś na pewno przygarniemy.
Oto moje stadko:

Kocia mama:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/LaOpvwpqaorERE6fgX.jpg

takie ma sutki:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/9ikEMe5U0Ow7TJoSrX.jpg

kocia mama i kocurek:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/HnXevn42WTlqPVPgiX.jpg

bardzo płochliwa koteczka

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/6nVQmTIPiUaHI5QGrX.jpg

druga, też płochliwa

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/gm86XjzVUAwVV6OviX.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/A2ooSGv0VbqWsRQlkX.jpg


koteczka i kocurek

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/LjHpOmbcVwrsV8EHoX.jpg

Nie ukrywam, że ta czarna dymna podbiła moje serce. Jest drobniutka i nieśmiała a przy tym prześliczna. Zauważyłam, że jest mocno poraniona - ma zdarte futro na przedniej łapce, jakieś ranki na tylnych i jeszcze coś na brzuchu. Chyba ją ostro lały starsze koty. Dziś wieczorem udało mi się ją pogłaskać i dokładniej obejrzeć. Bardzo niewiele brakowało do zabrania jej do domu....

Dzisiaj też pojawiła się jeszcze jedna kocia mama - ma wystające, wyciągnięte sutki i obwisły brzuszek. Nie wiem, czy znowu w ciąży, czy jeszcze po porodzie jest taka obwiśnięta. Będę ją obserwować.





    • wiesia.and.company Re: moje podgarażowce 04.07.15, 14:25
      Dokarmiaj, dokarmiaj, będziesz miała oko na to, co się dzieje w stadku. Wszystkie te koty wyglądają na młode. A ta czarna dymna... trochę mnie niepokoi to wytarte futerko. Wcale mi nie wygląda na wyszarpane przez starsze koty. Koty piorą się po pyskach, uszach, mają przecież łapy i pazury, raczej zostawiają cięcia a jeśli wdadzą się bakterie to takie rany ropieją. Ale te boki pozbawione sierści... hm... albo się gdzieś przeciskała i uciekała w panice, albo uciekała psom, albo to jakiś liszaj strzygący (to rzucam tylko "na rybkę") czyli jakaś choroba skórna, może uczulenie na coś. Bo widać, że na oko zdrowa, uszy wydają się czyste. W każdym razie pooglądaj bidulkę, skoro się daje głaskać, zobaczysz czy pod spodem tych placków są pozostałości po rankach (wtedy byłoby wiadomo, że rzeczywiście wyrwane) czy tak ją pozbawił sierści np. jakiś drut ogrodzeniowy, pod którym się przeciskała. W każdym razie pooglądaj. A nosek ma bardzo brudny (te obrzeża). Albo mieszka gdzieś w kotłowni albo ma początki kataru. Wszystkie koty podgarażowe mają noski w porządku, tylko ona ma taki obrzeżony na ciemno (czasem są to oznaki osłabienia przy jakiejś nawet błahej chorobie). Obserwuj malutką.
      • pi.asia Re: moje podgarażowce 04.07.15, 23:19
        Dzisiaj pojawiła się nowa koteczka, młodziutka. Roboczo nazwałam ją Strzałka, od białej strzałki na mordce. Oto ona:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/Zjxb4kKW5QxHY7BTwX.jpg

        Tu razem z kocią mamą (Kociamą)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/MwRVEItxRxYv22OKgX.jpg

        Dymna czarnulka, czyli Mgiełka, była dzisiaj bardzo nieufna i spłoszona, a może najedzona, bo nie podchodziła blisko, i sporo się namęczyłam, zanim zrobiłam jej kilka zdjęć. Starałam się uchwycić te odarte z futra fragmenty. Widać, że ma wyszarpaną sierść na gardle, na brzuszku i na prawej przedniej łapce.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/krz8BAVfNcuu1QRsoX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/i2D5lTq3UdSxramWlX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/oxRg8M53RM9Q8pgauX.jpg

        Zdjęcia nieostre, bo fotografowałam z daleka na maksymalnym zbliżeniu, a niestety nie dysponuję jakimś super-hiper aparatem. W dodatku Mgiełka raczej nie eksponowała swoich ran. Za to zrobiłam jej fajny portret wink

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/sC6Z7mj366G2gHD0FX.jpg
        • zmija_w_niebieskim Re: moje podgarażowce 05.07.15, 11:33
          Biedna mała Mgiełka...nie dziwię Ci się, że podbiła Twoje serce.
          • wiesia.and.company Re: moje podgarażowce 05.07.15, 14:18
            Oj rzeczywiście, te szramy wyglądają jak od cięcia pazurem lub drutem kolczastym. Bidulinka. Może walczyła o swoje maleństwa z jakimś kocurem (bo te rządzące, dominanty, potrafią zagryźć potomstwo kotek spłodzone z innym kocurem - to taka eliminacja genów innych). Ona się wydaje tą dalszą w hierarchii kotów przebywających na terenie, bo tak mi się to stwierdzenie rzuciło w oczy: "była dzisiaj bardzo nieufna i spłoszona, a może najedzona, bo nie podchodziła blisko, i sporo się namęczyłam zanim zrobiłam kilka zdjęć". Raczej spłoszona, bo przyszła na jedzenie i pozwoliła innym jeść (hierarchia, bo przecież sama jest karmiąca) no i to, że spłoszona, nieufna. Pokazują jej inne koty, że przybłęda i wskazują miejsce w hierarchii. Oczywiście, to tylko takie wnioski z tego, co czytam i co widzę na zdjęciach pokazujących ją poszarpaną. Może warto dać jej miskę oddzielnie, gdzieś za rogiem, żeby jej stado nie widziało i pozwoliło spokojnie się posilić?
            • pi.asia Re: moje podgarażowce 05.07.15, 15:39
              Wiesiu, Mgiełka nie ma kociąt, jest młodziutka i drobniutka. Myślę, że ona i Chmurka (czyli ta szara pręgowana) to siostry, bo są w tym samym wieku, podobnie zbudowane, zawsze trzymają się razem i obie są jednakowo płochliwe.
              Przy tych miskach nie zauważyłam żadnej hierarchii. Kociama nie boi się ani człowieka ani innych kotów i leci prosto do michy, nie patrząc czy tam ktoś jest czy nie. Podobnie Strzałka. One obie są karmiące i obie mieszkają gdzieś dalej, pojawiają się dopiero na zawołanie.

              Tymczasem Mgiełka i Chmurka zawsze przebywają w pobliżu miejsca karmienia, ale raczej nie podejdą do miski gdy człowiek jest blisko, no chyba że są bardzo głodne. Wczoraj jak przyszłam to nie było żadnych innych kotów, tylko one dwie, ale do miski doszły dopiero jak się oddaliłam.

              Zdarza się, że jedzą wszyscy naraz z jednej michy. Tam chyba panuje zasada liberte egalite fraternite wink

              A nad wszystkimi czuwa z daleka jeszcze jeden kot, czarny z białymi łapami, spory, mocno zbudowany - idę o zakład że to kocur, ojciec, mąż i kochanek wszystkich koteczek. Jak mi się uda, to cyknę mu fotkę.
            • wiesia.and.company Re: moje podgarażowce 05.07.15, 17:46
              Acha, jeśli daje do siebie podejść, to zasmaruj te rany maścią Tribiotic. To jest cudo, nie maść, zawiera substancje odkażające, antybakteryjne i lekki antybiotyk. Kupisz w aptece na saszetki (pipetki), ale jedna pipetka starcza na kilka maźnięć palcem. Nie szczypie, nie jest kolorowy, nawet daje się polizać, nie truje. smile
              www.doz.pl/leki/p3275-Tribiotic
              • wiesia.and.company Re: moje podgarażowce 05.07.15, 17:51
                A, rozumiem. Obie Mgiełka i Chmurka mogą być z jakiejś innej matki, nie ma jej wśród pożywiających się u Was. Dlatego są odsunięte trochę od wszystkich. Bo gdyby była ich matka - oooo... to zupełnie inna sprawa, byłyby silne wink W każdym razie wygląda na to, że miska dla siostrzyczek z dala od innych i od ludzi też. Niektórzy lubią konsumować w pewnym oddaleniu od publiczności (mnie już peszy dwójka - Miluś i Natalka - siedząca na stole i wbijająca wzrok w mój talerz) wink
Pełna wersja