Dodaj do ulubionych

Rok życia z...kotem.

29.11.15, 00:02
I tak jak w tytule rok temu dokładnie 27.11 w bardzo zimny, wietrzny i mokry dzień wracając z zebrania pod samochodem zobaczyłam
" tobołek" ot zwykła szmata- tak pomyślałam i co pewnie bym odjechała ale szmata się poruszyła i zapiszczała. Po rozwiązaniu okazało
się, że to maleńki kotek. Przestraszony, zmarznięty i okropnie zapchlony no przecież nie mogłam zostawić. Zamiast do domu od razu do
weterynarza maleństwo na szczęście zdrowe choć przestraszone. Odpchlenie, odrobaczenie i szczepienie,zakupy w przyległym sklepie bo przecież
w domu nic nie ma dla kota.
Właśnie taki był mój pierwszy dzień z całych 365 dni jakie już jesteśmy razem. cdn.
A tak wyglądał.
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/oPaJ67yfdckOhVNbdB.jpg
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 00:56
      Ktos kota zawinal w szmate i porzucil na drodze???? juz mnie nic nie zdziwi....

      historia jak z nasza Najwyzsza Wysokoscia Kicia.Yoda smile z tym ze u nas byl letni lutowy wieczor, kocie tez bylo szare i tylko zbieg okolicznosci/Los spowodowal, ze uslyszelismy jej cicha kocia skarge, a auto z gatunku bardzooo szczelnych

      my juz 7 rok sobie razem zyjemy smile

      dla Was kolejnych kocich dobrych lat w zdrowiu i radosci smile
    • kotapsota Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 09:04
      Jak to dobrze, ze ta malusia czarna kuleczka znalazła się w zasięgu Twojego wzroku i zapiszczała!!!I
      O porzuceniu w szmacie nie piszę, brak słów na taką bezduszność i brak uczuc wyższych...
      Jak się ma kuleczka? Kocurek czy koncurynka?
      Pozdrawiamysmile
      Cynamony, Fela , Misio i ich pani od sprzątania i wydawania żarcia
      • wiesia.and.company Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 13:06
        Jakie to maleństwo! I takie bezbronne, wciśnięte w kącik. Dobrze, że zapiszczał, że akurat w odpowiednim momencie, co uratowało mu życie. No i Twoja akcja, rzecz jasna! Że od razu do weterynarza, żeby udzielić pomocy. Po roku wspólnego życia, u boku dbającego człowieka to już musi być kawał kota smile
        • ajaksiowa Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 13:22
          Z niecierpliwością czekam na cdn smile
          • roscoa Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 16:11
            W domu kocio tylko śpi na razie jest w łazience ma 'kwarantanne".
            Wielkie to to nie jest mieści się w dłoniach, waży 500 gram wet
            określił wiek na 6-7 tygodni.
            Po powrocie syna ze szkoły - wielkie zaskoczeniesmile)
            "Co królik? Nie kotek ale mały..." i pytania się posypały:
            skąd, zostanie, jak będzie się nazywał itd.
            Przez tydzień był Rengarem - jak kot z jakiejś gry
            ale chyba kotkowi się nie podobało bo po tygodniu został
            Koksikiem ale to już inna historia.
            Wiesiu - nawet nie spodziewałam się jaki wielki kawał kota z niego wyrośnie wink
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/A1KDLFwFK3OpUIQWBB.jpg
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/Hj3ItWYnERlROr7vZB.jpg
    • aankaa Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 18:06
      no, czuję przez skórę, że czeka nas super wątas !! Akurat na długie jesienne wieczory smile
    • lampka_nocna5 Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 20:30
      miodzio. I kotulek, i historia. Z niecierpliwością czekam na cdn
      • pi.asia Re: Rok życia z...kotem. 29.11.15, 21:28
        Jak czytam takie historie, to mam w oczach łzy wzruszenia, a przy tym zgrzytam zębami i niecenzuralne słowa mi się wyrywają.
        Koksik jest prześliczny! Czy nadal ma taki ledwie ledwie widoczny rysunek prążków na futerku?
        • roscoa Re: Rok życia z...kotem. 30.11.15, 10:16
          mysiulek08 -też bym chciała żeby był z nami jak najdłużej.
          pi.asia -dziękuje tak ma takie paseczki najlepiej je widać na łapkach,boczkach pod ogonkiem
          i na pysiu szczególnie jak na słoneczku leży. w lecie był bardziej brązowy teraz z ciemniał sad
          • roscoa Re: Rok życia z...kotem. 04.02.16, 14:32
            Koksikiem został po wyjściu z kwarantannysmile
            A było to tak: kociak wypuszczony na "pokoje" najpierw w tempie sprintera obiegł całe mieszkanie,
            a potem wszedł pod meble i nie było kota sad nie pomagały piórka, piłeczki i inne kocie zabawki.
            No nic wszedł to wyjdzie- wyszedł i już na luzie sobie chodził, aż znalazł liść z kwiatka
            najpierw zabawa gonitwy, przewroty, podrzuty ganianie z liściem w pysiu zabawa na całego big_grin
            Nagle liścia nie ma z kotem, syn daje mu drugi i znów zabawa na całego akcja powtarza się kila razy
            -liście znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.
            Drugiego dnia rano wchodzę do łazienki i zaspana jeszcze przejechałam się na dywaniku, który nigdy nie jeździłsmile)
            zaglądam pod dywanik, a tam pięknie poukładane i już wyschnięte liście. Zaczęliśmy się śmiać z kota, że suszy liście na "koks"
            a on patrzy na nas i zaznacza nogi no chyba to była akceptacja kokszenia i został Koksikiem. Teraz wystarczy raz zawołać i już
            biegnie z ogonkiem na "flagę" i kocim pytaniem - miauu choć u niego to nie wiadomo czy to miauu czy coś innego bo on nie umie miauczeć.
            A łazienka do tej pory jest składowiskiem różnych łupów i cennych rzeczy dla kota.
            • wiesia.and.company Re: Rok życia z...kotem. 05.02.16, 18:36
              Niby tylko rok, a przecież całkowicie odmienił się dom smile Trudno sobie wyobrazić, że kiedyś Koksika nie było. Fajne są takie opowiastki, warto to dokumentować, bo sama wiem, że się te pierwsze ludzkie zadziwienia, zachwyty jakoś tak gubią wink
              • miau.weglowy Re: Rok życia z...kotem. 07.02.16, 17:14
                ja zdecydowanie zawdzieczam Wincentemu mniejszy poziom stresu, duuuuzo mniejszy smile moj kot to moja szlupa ratunkowa smile
                • miau.weglowy szalupa ;)/nt 07.02.16, 17:14

                  • roscoa Re: szalupa ;)/nt 08.02.16, 13:32
                    Wiesiu i Miał.. macie całkowitą racje. Już nie wyobrażam sobie domu bez kota, a syn który zawsze bał się wszystkiego co się rusza, a małego Koksika nosił na wyciągnięcie reki teraz wyprawia z nim cuda niewidy i nie zaśnie jak go nie wyprzytula, aż kocisko ma już dość. smile
                    A "odsrtresowacz" najlepszy na świecie smile
                    A teraz cd.
                    Tak w skrócie choinka rok temu przetrwała choć miałam obawy,że 2,5 miesięczny kociak będzie nią bardzo zainteresowany, bardziej pasowała mu gałązka.
                    A to koci telewizor, z racji tej,że ptaki dokarmiam już jakiś czas i w tym roku mam karmnik na początku Koksik był za mały żeby się dostać na parapet zresztą bardziej interesowała go podłoga i okno balkonowe. ale kotek rośnie i powiększa swój rewir -bardzo go interesowało otwarte okno i trzeba było zobaczyć co tam się robi no i najpierw krzesło, potem blat (jedyny na którym może wchodzić) i upragnione okno. Jak się tam dostał i zobaczył ptaki to dostał kociej gorączki no jak to tak blisko i nie można złapać sad( "szczekaniom" i łowom nie było końca, a ile śmiechu myśmy mieli big_grin
                    W tym roku choinka tez nie cieszyła się zainteresowaniem dla zasady pacnął kule ze dwa razy i tyle, za to karmnik i ptaki zawsze budzą jego ciekawość wystarczy zawołać Koksik ptak i już jest na parapecie.
                    Koksik z gałązką (sorry ale lepszego nie mam za bardzo się ruszał)

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/JAqwazPQpI37A6LiEA.jpg

                    choinka 2015
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/aTC9PjnGyCtAjZFZeA.jpg

                    Kocia TV działa już rok.
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/LVl1zcqyjThDOH8aWA.jpg
                    2014
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ie/fb/j8dd/HuCbm0OEdusR43gd3A.jpg
                    2015
                    cdn...
                    • wiesia.and.company Re: szalupa ;)/nt 08.02.16, 17:55
                      Ale Was zawojował! Całkiem grzeczny Koksik! Gdyby moje koty dostały taką choinkę... to właściwie nie wiem, co by na niej zostało. smile Coś tam pewnie tak... Gacuś pokazał mi, jak są wykonane bombki nietłukące smile Zostały obrane z oklejonych pozłótek i ukazał się styropian. A kulki ze styropianu to on kocha. Od Eli (Elzbieta.24) dostał jako wyprawkę taką kulkę styropianową, tak ukochaną, że gdzieś schował smile Koci znaczy... tfu, tfu, ptasi karmnik - świetna rzecz! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka