I tak jak w tytule rok temu dokładnie 27.11 w bardzo zimny, wietrzny i mokry dzień wracając z zebrania pod samochodem zobaczyłam
" tobołek" ot zwykła szmata- tak pomyślałam i co pewnie bym odjechała ale szmata się poruszyła i zapiszczała. Po rozwiązaniu okazało
się, że to maleńki kotek. Przestraszony, zmarznięty i okropnie zapchlony no przecież nie mogłam zostawić. Zamiast do domu od razu do
weterynarza maleństwo na szczęście zdrowe choć przestraszone. Odpchlenie, odrobaczenie i szczepienie,zakupy w przyległym sklepie bo przecież
w domu nic nie ma dla kota.
Właśnie taki był mój pierwszy dzień z całych 365 dni jakie już jesteśmy razem. cdn.
A tak wyglądał.