Dodaj do ulubionych

Filip, moja Miłość. Krótka historia

04.09.16, 14:20
Od dłuższego czasu zabierałam się za napisanie wątku pt. "Filip - nowe życie". Niestety przewrotny los zabrał dziś Filipka za TM. Oto nasza historia:

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Filipka, siedział głęboko w krzakach, w których stawiam miski z jedzeniem i wodą. Na drugi dzień nieznacznie się poruszył ale już na trzeci podbiegł i jak miał w zwyczaju, nadstawił łepetynkę do miziania.
W kolejnych dniach wyglądało to tak:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/1oFVQp0vGty8MlWd4A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/aALtoYstn184fnvs3A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/Oip87VtIZo0avkS2sA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/QIJi6AU9yySaYbhUoA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/BBqoANryuqiFm5KsxA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/nr265HckJaT78336BA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/SU8lcAF2R2KMO9RViA.jpg

Wtedy postanowiłam, że małe chude musi znaleźć dom. Wstawiłam zachęcające zdjęcia na fb i odezwał się Andziulec, do której kilka m-cy temu wiozłam Mimi, która zmarła przed jej blokiem. Jako że drogę znam a dobro kota najważniejsze zapadła decyzja o odłowieniu, kastracji i przetransportowaniu Filipka (bo takie imię robocze otrzymał, jako że wybiegł jak Filip z konopi z tych krzaków) do Poznania. W dniu 08.07.2016 udało się Filipka złapać, w 09.07. wykastrować a 10.07 pojechał w swoją daleką podróż.

Tak wyglądał w dniu złapania

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/Ly1F62cNjShqAyRmKA.jpg

Co chwilę wybiegał z pod stolika i mruuuczał zawzięcie. Widać było, że jest mu dobrze. Ponieważ moja trójka nie toleruje innych kotów, Filip roboczo (z racji tego, że mieszkanie było puste i pod naszą opieką) został umieszczony u teściów. W sobotę po kastracji dochodził do siebie a w niedzielę tak opróżniał miski, że myślałam że zwymiotuje. No i pojechaliśmy, choć serducho już do niego pikało...
Z podróży
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/00V8axA9WFYnAdI8oA.jpg

Kiedy dojechaliśmy na miejsce i przyszło się z nim pożegnać, czułam że robię błąd, że nie powinnam go była oddawać. A kiedy przy ostatnich uściskach poczułam bicie jego przerażonego serduszka, najchętniej zawróciłabym z powrotem. Lecz cóż słowo się rzekło, dziecko Andzi wiedziało że kociak przyjedzie a i u mnie czwarty kot był niemożliwy do zaakceptowania, a ponadto mąż ma alergię na koty i moje nie tolerują obcych.

Jak mu było u Andzi - najlepiej jak ona sama opowie. Koniec końców w dniu 21.07.2016 Filip z Wielkopolski powrócił na Mazury. Ile miałam stresu z mężem, synem, ojcem itp. to nie pytajcie. Ile się modliłam w drodze powrotnej aby moje nie dostały szału to nie pytajcie. Oprócz Najwyższej Instancji,Święty Franciszek też był proszony o interwencję, tabletki uspokajające w użyciu itp. Zresztą nasza Wiesia była ze mną w stałym kontakcie tel. to wie co przeżyłam. A Filip cały szczęśliwy, mruczał mi całą drogę, o tak:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mOelbvpkmMbmWs9vUA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/oxhs8uDC6hKpWsRhGA.jpg

Po przyjeździe do domu opróżnił wszystkie miski z prędkością światła. Jeszcze nigdy nie widziałam żeby kot, zagarniał jak koparką! W nosie miał zapoznanie się z resztą towarzystwa, które było dopuszczane do siebie pojedynczo. Dokocenie przebiegło nad wyraz łagodnie i obyło się bez większych burd. A potem było już coraz lepiej:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/RHrk5EyhOfsaBPC4qA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/2nWEALiAjkMOObmzaA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/vDr1Aa1MBN81bDiWYA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/2nWEALiAjkMOObmzaA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/VG3gyGAY4MLRpAAlyA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/JSQlgzfdffHdDzzcrA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/H1TPCfCwtmFaUOtj7A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/eIwuIoAhwNMqQnR9rA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/hfo7Qk3lAjQZAUotqA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/sAVE6ZbfAotE8QiOoA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/i9RSTZABi8hWw0hotA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/CRzQ31f6Anj1G76DPA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/1E9EBE2m6z9oaTbc6A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/le3N6ACQhoogyaVtsA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/y12k7iKZ15ZHi1iD3A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/umMo9HOYAKif73tCdA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/sBeoeVC4t9cC9DNARA.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/JZ9Edp1jWEY6RHat9A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/4laHuLh5eLCnJ8WTZA.jpg

Pierwszy raz zachorował tuż po przyjeździe i myślę że od klimy w samochodzie, zastrzyki przez tydzień miał. Drugi raz była to angina z bardzo wysoką temperaturą, rankami w pyszczku itp. Kroplówki i zastrzyki przez tydzień. Chory wyglądał tak:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/VEZBAPKqoJOWcAWDqA.jpg

Podczas kuracji :
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/zmRbv0VjOm9NpfGU0A.jpg

Tydzień temu byliśmy na kontroli, było wszystko ok, a w piątek 02.09. mieliśmy iść jeszcze raz. Niestety w czwartek wieczorem Filipek schował się za wersalkę, z pyszczka pociekła ślina. Wiedziałam że coś jest nie tak ale do weta się nie dodzwoniłam. W piątek rano sytuacja się powtórzyła i do tego zsiusiał się pod siebie. Niestety po dowiezieniu z rana do weta okazało się że ma bardzo złą morfologię. RTG nic nie wykazał. Parametry wskazywały na silne zatrucie lub białaczkę (tę ostatnią wykluczył test). Filipek dostawał non stop kroplówki i wyglądało to tak:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/HrsEm94gmDfhCnbn9A.jpg

W sobotę do południa ponowiono wyniki, były jeszcze gorsze a Filipek dostał żółtaczki. w ciągu dnia wyglądał tak:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/7bbppomw0qnPATOilA.jpg

a wieczorem już niestety tak (zdjęcie drastyczne):

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bvo7LkV1NJw0U7PfxA.jpg

Już wieczorem Pani doktor wspomniała o eutanazji ale podobnie jak ja, jest temu bardzo niechętna i walczy do końca. Usg wykazało jakieś niewielkie zmiany w wątrobie i trzustce. Kiedy rano poszłam do lecznicy, Filipek na mnie czekał i pojawiła się iskierka nadziei:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/M5KHxHbiytGVvKRlbA.jpg

To była 7:49. Pani doktor załatwiała dla niego krew, leciała kroplówka ja Filipka
przytulałam, głaskałam, całowałam a on mruczał. Myślałam - dobrze jest, ale on przy mnie za chwilę odszedł.

Z całego serca dziękuję naszej Wiesi za wszystkie rady - a było ich całkiem sporo, za dzielenie każdego smutku i każdej radości, za możliwość dzwonienia o każdej porze dnia czy nocy. Wiesiu, jesteś Kochana. Jesteś Kocim Aniołem. Chcę byś to wiedziała.

Przepraszam za oschły opis pobytu Filipka, nie tak to miało wyglądać ale trudno się pisze kiedy przez łzy nie widać ekranu. Filipek miał zaledwie nieco ponad rok lub dwa i zasługuje na swoje miejsce na Zakątku. To był cudownie słodki kociak, który z baranka nadstawiał główkę do głaskania. Mruczący, kochany i bardzo młody.
Biegaj szczęśliwie za TM...



Obserwuj wątek
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 14:23
      Czy ktoś może pomóc mi zmodyfikować te zdjęcia tak by były w całości? Bardzo proszę
      • zew-is Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 15:12
        Ojej, bardzo mi przykro. Miał pięknie pręgowane futerko. Zapewniłaś mu domowe warunki w tych najtrudniejszych chwilach.
        Czy wiadomo co spowodowało, że tak nagle odszedł?

        Niestety nie umiem zmienić tych zdjęć na większe.
      • barba50 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 15:58
        Bardzo mi przykro. Nie tak miało być sad

        Ze zdjęciami nie pomogę - nie mam dostępu do Twoich zdjęć na fotoforum. Co najwyżej napiszę jak to zrobić:
        Otwierasz zdjęcie które chcesz zamieścić tak żeby było duże (czyli klikasz na miniaturkę). Klikasz u dołu na linki do zdjęcia (1), zaznaczasz pierwszy, górny link (2) i kopiujesz go.

        https://wstaw.org/m/2016/09/04/capture-20160904-153625.png

        Potem wklejasz w post jak zawsze.
        • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 16:50
          Basiu wysłałam Ci smsa
          • barba50 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 18:04
            Spróbuję pomóc, choć pewnie wkleję nie wszystkie

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/1oFVQp0vGty8MlWd4B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/nr265HckJaT78336BB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/aALtoYstn184fnvs3B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/QIJi6BU9yySaYbhUoB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/BBqoANryuqiFm5KsxB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/SU8lcAF2R2KMO9RViB.jpg

            w dniu złapania

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/Ly1F62cNjShqAyRmKB.jpg

            w czasie podróży

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/00V8axB9WFYnAdI8oB.jpg

            i w drodze powrotnej

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mOelbvpkmMbmWs9vUB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/oxhs8uDC6hKpWsRhGB.jpg

            integracja

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/RHrk5EyhOfsaBPC4qB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/2nWEBLiAjkMOObmzaB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/vDr1Ba1MBN81bDiWYB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/VG3gyGAY4MLRpAAlyB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/JSQlgzfdffHdDzzcrB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/H1TPCfCwtmFaUOtj7B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/eIwuIoAhwNMqQnR9rB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/hfo7Qk3lAjQZBUotqB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/sBVE6ZbfBotE8QiOoB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/i9RSTZABi8hWw0hotB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/CRzQ31f6Bnj1G76DPB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/umMo9HOYAKif73tCdB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/y12k7iKZ15ZHi1iD3B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/sBeoeVC4t9cC9DNARB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/JZ9Edp1jWEY6RHat9B.jpg

            choruje

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/VEZBAPKqoJOWcAWDqB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/zmRbv0VjOm9NpfGU0B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/HrsEm94gmDfhCnbn9B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/7bbppomw0qnPATOilB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bvo7LkV1NJw0U7PfxB.jpg

            ostatnie zdjęcie

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/M5KHxHbiytGVvKRlbB.jpg
            • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 18:15
              Barbo dziękuję z całego serca że wszyscy mogą zobaczyć moje cudne oczka jak winogronka - jak mawiała Wiesia.
        • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 17:01
          No i znów ryczę... To taki przytulaśny kocio! Z pięknym pyszczkiem, takim delikatnym, z oczami ze znakiem zapytania i miłością. Delikatny dla kotów rezydentów, zawładnął ich sercami. Mógł się położyć przy Mańku, Maćku, pozwalały mu na to. Nie był awanturnikiem, nie miał w sobie w ogóle agresji. Czyli był to kot, którego każdy chciałby mieć w adopcji, bo adopcja przebiegła migiem. Po prostu kot o bardzo dobrym charakterze. I kocio sam sobie wybrał obiekt miłości. Wiadomo, że to koty decydują (jeśli ludzie chcą współpracować), z kim chcą być. Filipek zakochał się w Kkjp. Zakochał na zabój. I rozkochał w sobie Kkjp, męża (alergika przecież), syna i koty. Taki był. Po prostu kot-marzenie dla człowieka.
          A jednak nie wiemy, jak pobyt w krzakach czyli na tzw. złotej wolności wpłynął na zdrowie Filipka. Że był delikatny z charakteru, to i taki był w odporności immunologicznej. Ja nim byłam zachwycona, bo słodki, bo delikatny, bo urodziwy, bo przytulasty, nie psotnik. Uczył się od starszaków, a starszaki mu bardzo matkowały. Lubiły go, taka zgoda to rzadkość, bo różnie bywa.
          I to co go spotkało, to ciągle tego nie mogę zrozumieć. Miał być kotem domowym, znalazł raj, znalazł miejsce, swoich ludzi i swoją największą miłość: Kkjp. I nawet, gdy leżał w szpitaliku, to nie był sam, Kkjp jeździła na spotkania z Filipkiem, odwiedzała słodziaka, prawiła słodkie słówka. Wiedział, że ma wsparcie, wiedział, że nie jest sam, że o niego wszyscy walczą. Nawet mógłby doczekać transfuzji krwi. Ale wyniki krwi były coraz gorsze. Poczekał dzisiaj na swoją Miłość, wymruczał swoją miłość i niestety... Można już było tylko mu pomóc przejść na Tęczowy Most.
          Śpij Filipku, wędruj razem z naszymi nieodżałowanymi kotami, a my będziemy skrapiać łzami trawę i kwiaty na łące, gdzie będziesz hasać. Gdzie będziecie razem hasać. Gdzie my byśmy chcieli dołączyć. Ja na pewno. Śpij słodziutki, delikatny, mruczący i kochany, bo miłość trwa wiecznie w pamięci.
          • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 17:29
            Wiesiu...❤
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 18:18
      Może to kontrowersyjne ale jutro będzie sekcja. Jeśli się uda to chciałabym wiedzieć DLACZEGO a i Pani doktor zdobędzie kolejne doświadczenie - być może uda się uratować jakiegoś innego kota?
      • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 18:55
        Cudowny! Cudo nie kot!
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 19:41
      Jeszcze jedno. Jutro odbieram Filipka i zamierzam przynieść go do domu by pozostali mogli się pożegnać. Zwłaszcza Maniek, który zagląda w każdy kąt i szuka Filipka. Nawet w krzakach, w których go pierwszy raz zobaczył. Dzisiaj też wypatrzył małe czarne, które uciekło. Co o tym myślicie? Koty są wyraźnie smutne i zdezorientowane...
      • zaba_300 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 19:53
        Wygląda trochę, jakby wybrał Ciebie, Kkjp, żebyś go poprowadziła do TM...
        • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 20:42
          Żabo kochana, ja chciałam mu dać szczęśliwe, pełne miłości życie i szczęśliwy dom. Nigdy nie myślałam że będzie to droga za TM
    • andziulec Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 20:40
      Ze swojej strony powiem tylko tyle: Filip wybrał Ciebie, błędem było, że ja się zdecydowałam go przygarnąć bo on był Twój od początku.
      • zielistka00 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 21:03
        Wspaniały burasek, przykro że miał tak krótkie życie sad
        • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 21:30
          Nie wiem co przeżył wcześniej, ja znałam go zaledwie 2 m-ce
    • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 21:34
      Ogromnir mi przykro, ogromnie...

      Jest taka teoria, ze kot bezdomny jakos sie trzyma i jak ma szczescie to trafi na Czlowieka, a wtedy puszczaja wszelkie kocie 'zabepieczenia', kot sie rozchorowuje i odchodzi za TM, przy Czlowieku, ktory go pokochal.

      I ja w to wierze. I w to, ze to koty nas wybieraja. I Filip wybral Ciebie K, chcial odejsc przy Tobie.

      Udanych Lowow Filipie.
      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.09.16, 22:38
        Mysiulku jeszcze we wtorek lub środę brykał koziolki z Mańkiem... Ja wierzę że on mnie wybrał a ja jego. To był taki kochany kociak. Jak bardzo mi go brakuje. Kotom również, Maniuś zagląda w każdy kąt, do szaf, wersalek, mimo iż Filipek do szafy wchodził tylko na początku 2-3 dni. A tak się cieszyłam, że go zaakceptowały, pozwalały mu wtykać dzioba do każdej miski i z niej wyjadać. A on uczył się co raz bardziej od nich - kociej kultury np. jedzenia ze swojej miski.
        Nie mogę uwierzyć że go już nie ma... To takie nierealne
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 18:41
      Już po wszystkim. Maniuś, Maciuś i Bonifacy mieli okazję się pożegnać z Filipkiem i wierzcie mi - zrobiły to. Obwąchały, popatrzyły i odprowadziły nas do drzwi.
      Wyniki sekcji są jednoznaczne - Filipek się zatruł. Wątroba i trzustka były jak u buldoga, wypełniały cały brzuch.... Reszta organów zdrowa, żadnych śladów białaczki - mógł żyć... Zawsze będę się zastanawiać CZYM? Gdzie w moim domu znalazł truciznę i które z nas przyczyniło się do tej niepotrzebnej śmierci...
      • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 19:11
        Nie masz w domu niczego dostępnego, co mogłoby spowodować zatrucie. Coś kiedyś zagubionego i odnalezionego. Nie takie miał mieć życie. Tak się stało... Dobrze, że koty dostały możliwość pożegnania. Moje doświadczenie wskazuje, że to jest dla nich bardzo ważne, dostają informację, muszą ją przetworzyć. Najgorsze dla nich jest nagłe zniknięcie i niewiedza, a zwierzęta lepiej przyjmują nieuchronne koleje losu niż ludzie, więc moje koty też mają szansę się pożegnać, dowiedzieć. Śpij, Filipku, i tak zostałeś z ludźmi, bo pamięć trwa.
      • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 19:34
        Jakas zapomniana tabletka np aspiryny/paracetamolu? i ja zjadl? Mogl cos znalezc u Andziuli? albo trwalo to juz dluzej i stad chorobsko wczesniejsze, trucizny nie zawsze dzialaja od razu. Albo tak zareagowal na ktorys zaaplikowany lek?
        • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 20:19
          Andzia nie miała z tym nic wspólnego. Filip był u nas od 20.07 więc za długi czas. Tabletki czasem upadają, wpadają np. pod lodówkę i o nich zapominamy. Nic go już nie zwróci... Byłam bardzo szczęśliwa jak Filipek u nas zamieszkał. Gdyby nie to że pojechał do Poznania a potem wrócił, mąż nigdy by się nie zgodził na jego bezpośrednie przyniesienie z pod krzaków. Można powiedzieć że trafił do nas dzięki Andzi.
          • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 20:51
            Nikogo nie obwiniam i winnych nie szukam, tylko, jak pewie sama wiesz, szuka sie co, gdzie, kiedy, dlaczego.
            • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 20:54
              Pewnie że rozumiem, ja tylko wyjaśniam. Ja też dzwoniłam do Andzi czy możliwe byłoby połknięcie tabletki lub czy ma kwiaty. Ale od 20.07. to trochę za dużo czasu. To musiało stać się u nas.
            • andziulec Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 05.09.16, 20:56
              Mysiulek, spokojnie, nie czuję się urażona w żaden sposób. Sama ciągle myślę, czy mógł się do czegoś dorwać u mnie. Ale mam kilkuletnie dziecko i wydaje mi się, że mam wszystko zabezpieczone jak trzeba.
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 07:12
      Dzisiaj w nocy zastałam Mańka wciśniętego pomiędzy ścianę a bok lodówki z rurką od kaloryfera pod brzuchem. Ponieważ we wszystkich kątach szuka Filipka więc pomyślałam, że to kolejne miejsce które tamten mógł zwiedzać, tym bardziej że był zdecydowanie mniejszy
      A tam niestety mogło coś wpaść...
      • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 08:00
        Jedyne co mi przychodzi do glowy, to jakas tabletka, aspiryna nie bo kwasna, paracetamol nie ma smaku a jest mocno toksyczny dla kotow, zreszta nawet jakby bylo to cos nie toksycznego, tonw duzej dawce i tak trujace. Rozumiem Cie,ze szukasz, rozkladasz na czynniki sytuacje. Gdybym wstala sekunde, dwie wczesniej, jak kundle zaczely drzec ryje, to moze Malgosia by zyla i wychowywala swoje corki...
      • zaba_300 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 09:23
        Wiesz co, a może jednak na któryś lek tak zareagował? Ten od anginy?...
    • peonka Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 08:22
      Tak bardzo, bardzo szkoda Filipka i Was... Miał jednak szczęście i odszedł kochany. Na pewno kiedyś się spotkacie.
      Bardzo mi przykro sad
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 11:44
      Wetka powiedziała, że może być paracetamol lub ibuprom. Używam ibuprom do tego max. Niby noszę w torebce ale... Mógł mi wypaść i wpaść pod lodówkę.
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 18:37
      Tak szykował się z krzaków do głaskania. Najważniejsze było głaskanie, dopiero potem szedł do miski. Filipek... Jak bardzo za Tobą tęsknię... Każda chwila spędzona z Tobą była niezwykła. Miałeś takie umięśnione ciałko, które cudnie się do mnie przytulało. Bicie Twojego serduszka będę czuła zawsze. Twoje oczka ze znakiem zapytania "Kochasz mnie?" Kocham Cię Filipku. Na zawsze.

      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/VQYB5jOlbDOfHahdwB.jpg[/img]
      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 18:52
        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/1E9EBE2m6z9oaTbc6B.jpg[/img]

        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/fBgvOw6oTgbDCr85NB.jpg[/img]

        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/7noB3GbExSDBniN24B.jpg[/img]

        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/J8Ni2HGlJ1Kv0pwb1B.jpg[/img]
    • aankaa Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.09.16, 22:29
      crying
      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 08.09.16, 19:54
        Dokładnie tydzień temu zaczęła się Filipkowa męka...
        • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 09.09.16, 19:48
          > crying > crying > crying
    • lampka_nocna5 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 10.09.16, 18:27
      najbardziej boli, że takie młode umiera; żaden z moich kociambrów, które odeszły, nie był starszy niż 4 lata, czyli całe życie przed kotem, i to tak cholernie boli. Filipku, dostałeś więcej miłości niż wiele innych kotów, zanieś ją za TM i pozdrów od nas nasze futra. KKJP - szacun, Filipek wiedział, że nie odchodzi w samotności
      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 10.09.16, 18:37
        Lampko tak bardzo mi Ciebie brakowało.... Bo Ty dobrze wiesz, co znaczy stracić młodego kota -nagle! Różnica tylko taka że Ty wiesz, na co umarły Twoje koty a ja do końca już będę się zastanawiać czym zatruł się Filipek.
        Boże, jak on mnie uwodził... Zachęcał, przymilał się a ja go oddałam. Nie potrafiłam o nim zapomnieć a kiedy pogodziłam się z myślą że już Go nie zobaczę dostałam kolejną szansę. Trzeciej już nie będzie.
        • lampka_nocna5 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 10.09.16, 19:58
          KKJP, jestem i czuwam, ale tak zawalona robotą i życiem, że mam czas tylko poczytać, ale nie już napisać. Ale chciałam powiedzieć tylko jedno - nie ma znaczenia, czy wiesz, na co Twój kot umarł młodo, czy nie wiesz - UMARŁ, cholera, i nie żyje, i to boli, bo się go kochało, był członkiem rodziny, a teraz nie żyje, płaczesz na widok jego ukochanego farfocla czy piłeczki. I akurat nie mam porównania, bo moje koty zmarłe odchodziły młodo, ale cierpi się pewnie tak samo, czy młody, czy stary członek rodziny odchodzi, chociaż po prostu młodego bardziej szkoda, bo tyle much mógł nałapać, tyle piłek nadogonić, tyle kropek laserowych nałapać, i tak po prostu, cieszyć się kocim życiem. Ale po cierpieniach Demonka i Tygrysia i nagłej śmierci Lusia powiem jedno - lepiej nagle, niż patrzeć na z dnia na dzień gaśnięcie biedaka. Ściskam Cię mocno. On ma lepiej teraz, i ma dużo wiadomości do zaniesienia za TM.
          • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 10.09.16, 20:37
            Nieodwracalne.... Tak się to bezlitośnie nazywa i masz całkowitą rację - boli wszystko.Niestety jak masz świadomość że być może w jakiś sposób np. upadłą gdzieś tabletką, mogłaś się przyczynić do tej śmierci, myśl ta staje się nie do zniesienia.
            • mitta Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 11.09.16, 09:10
              Kkpj, bardzo Ci współczuję. Ciężko czytać takie historie. Kiedy człowiek trafił ta TEGO kota, a kot na TEGO człowieka - zły los nie pozwolił cieszyć się wspólnym szczęściem.

              Jeśli jednak ciągle dociekasz, co było przyczyną, rób to tylko ze względu na pozostałe koty, aby historia się nie powtórzyła. Ale nie obwiniaj się o śmierć Filipka. To był WYPADEK, nikt się do niego nie przyczynił i nikt nie mógł temu zapobiec. Tabletki wcale nie spadają tak często, a jak już, to podnosimy je, a jeśli nie możemy znaleźć, to znaczy, że wpadły w miejsce niedostępne, dla kota również. Zresztą koty wcale nie są chętne do ich zjadania, a poza tym zwykle nie są tak toksyczne, jak się uważa.

              Kiedy mój Sanelek zaczął się jakoś trząść po kastracji - zadzwoniłam do weta, ten (konował jeden) był już w drodze do domu i nie chciało mu się wracać. Kazał podać ibuprom. Podałam i gorączka przeszła. Zastosowałam ten lek jeszcze kilkakrotnie pozostałym kotom kiedy wydawało mi się, że się źle czują. I zawsze pomógł na gorączkę, dreszcze. Dopiero w necie przeczytałam o jego toksyczności. Pamiętam też, że w odleglejszych czasach, kiedy dostęp do weta był ograniczony, zdarzało się podać kotom aspirynę.

              Tak więc niekoniecznie musiała to być jakaś zapomniana tabletka. Nasze domy są pełne środków chemicznych do czyszczenia, prania, sprzątania. Zjadamy ze smakiem to, co innych zabija (np. orzechy), Twoje pozostałe koty mają się dobrze. Dla Filipka trucizną mogło okazać coś nieoczywistego, o czym mogłaś nawet nie pomyśleć, nie wiedzieć.

              Będziesz miała trzecią szansę, Filipek Ci ją wskaże. Ale teraz jest czas żałoby, poukładania sobie wszystkiego w głowie i sercu.

              • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 11.09.16, 10:51
                Dziękuję Mitta za te słowa. Dzisiaj ok. godz. 9 minął właśnie tydzień.
                • peonka Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 11.09.16, 16:29
                  Chyba mogę powiedzieć, że wiem, co czujesz. 2 lata temu odszedł mój Miecius, kot, w którym bylam zakochana, z wzajemnością... Byliśmy jak bliźniaki w ludzkim i kocim ciele. I też myslalam cały czas, że mogłam zrobić więcej, nie wyjeżdżać, zlecic inne badania... Ale wiem, że czasem po prostu tak bywa. Wypadek. Nie do przewidzenia, nie do uniknięcia.
                  Czas trochę tłumi ból. Ja na razie doszłam do tego, że czasem potrafię o Mieciusiu myśleć i nie płakać.
                  Wiem, że kiedy tylko będę mogła, dam dom innemu rudemu lobuzowi (i wszystkim innym kolorom futerek..)
                  • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 11.09.16, 17:37
                    Tak można robić sto rzeczy a i tak nie znaleźć ukojenia. Oglądam zdjęcia Filipka, przypominam sobie każdą chwilę, nasłuchuję jego lekkich kroków, wciąż słyszę jak do mnie "mówi", patrzę na ukochany farfocel farfocel, uśmiecham się jak przypomne sobie jego pierwsze chwile w domu. W zasadzie o tym nie wspominałam ale kiedy Filipek u nas zamieszkał i moje potwory już go obwąchały i niejako pogodziły się z jego obecnością, pierwsze 3-4 dni, kiedy je mijał "bardzo groźnie" warczał na nie a one z autentycznym zdziwieniem, nie odpowiadając żadnym odgłosem, patrzyły jak przebiega obok. Było to naprawdę komiczne, jak kurdupel usiłował im wmówić że jest bardzo groźnym kotem i nie ma z nim żartów.
                    • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 11.09.16, 17:46
                      Po dwóch latach ciągle płaczę. Tak sobie ni stąd ni zowąd. Mniej, ale jednak. I teraz, gdy sobie czytam to tak właśnie... I tak ładnie piszecie, i tak czule, i tak rozsądnie, logicznie, i ja to wszystko wiem, przeszłam żałobę, a może ciągle przechodzę? Są wspomnienia. Zdjęcia. A brakuje tego ciała...
              • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 12.09.16, 17:35
                Kazał podać ibuprom jak jest z toksycznoscia ibupromu do konca nie wiem, ostatnio pani wet zakwestionowala nawet francuski lek z ketoprofenem, ale ona w ogole na malo douczona wyglada.

                zdarzało się podać kotom aspirynę. To mialas 'wiecej szczescia niz romumu', ze nic sie kotom nie stalo. Aspirina podobnie jak paracetamol jest dla kotow trucizna.
                • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 13.09.16, 22:16
                  Mnie właśnie Pani doktor powiedziała, że wystarczyłaby JEDNA tabletka by kot się otruł. Mówiła też, że często zdarza się, że właściciel sam otruje nieświadomie kota bo poda mu"ludzką" tabletkę.
                  Och Filipku! Jak bardzo mi Ciebie brakuje! Nie mogę się pogodzić z jego odejściem....
                • mitta Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 14.09.16, 16:12
                  mysiulek08 napisała:
                  > zdarzało się podać kotom aspirynę. To mialas 'wiecej szczescia niz romu
                  > mu', ze nic sie kotom nie stało

                  Mysiulku, nie wiem, jak długo masz koty, ale ja żyję z nimi od urodzenia, także w czasach, kiedy dostęp do weta był ograniczony, a pomagać jakoś trzeba było. I nie chodzi o brak rozumu, ale o brak jakiejkolwiek literatury, z której mogłabym czerpać owe, dostępne dzisiaj, mądrości. Weterynarze, to byli technicy weterynarii, szkoleni pod kątem zwierząt hodowlanych, a psy i koty musiały radzić sobie same. Czasami staliśmy bezradnie "pod ścianą", bo nikt się nie znał. Ale zapewniam cię, żadnego zwierzaka nie otruliśmy.

                  Kkjp, porzuć myśl o tabletkach (chyba, że masz jakieś konkretne podejrzenia). Nigdy nam się nie zdarzyło, aby kot dobrowolnie zjadł jakąś porzuconą tabletkę. Pies - już prędzej.
                  • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 14.09.16, 16:21
                    No to czym? Chemikalia zamknięte w szafce w łazience. Jedzenie to samo co pozostała trójka. Nic już nie wiem...
                    • mitta Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 14.09.16, 17:41
                      Nigdy się już tego nie dowiesz i niech tak pozostanie - bez rozdrapywania ran i wpędzania się w poczucie winy.

                      A boleć będzie jeszcze długo. Ja o mojej Rodzynce, pięć lat temu zabitej przez samochód, zawsze będę pamiętała. Ale to oznaka, że się żyje i że się tlą w nas jakieś uczucia.
                    • arim28 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 15.09.16, 12:28
                      Mitta ma racje,
                      Rozdrapujesz rane sad
                      Wiem, ze boli ale trzeba zyc dalej.


                      Wiecie co mi przyszlo do glowy?
                      Miesiac temu dowiedzialam sie o wycofywanej wieprowinie i produktach niektorych firm ze sklepow.
                      Wycofano czesc, bo wiekszosc sprzedano.
                      Ponoc to mieso nie bylo szkodliwe dla ludzi sad
                      A w nim byla kilkadziesiat razy prekroczona dawka antybiotyku.
                      Czy mieso, z ktorego robione jest kocie zarelko tez jest tak dokladnie badane?


                      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 15.09.16, 16:29
                        Wszystkie jadły to samo więc ta wersja odpada
                        • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 15.09.16, 18:19
                          O... Filipek! Słodziutki absolutnie! I tak pięknie patrzy na swoją Pańcię, co fotografuje właśnie najmłodszego z kociego stadka domowego! Widać, że uczucie jest wzajemne (było właściwie). Śpij Filipku, tego co dałeś i co otrzymałeś już Ci nikt nie odbierze.
                          • barba50 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 15.09.16, 18:59
                            https://wstaw.org/m/2016/09/15/filipekkkjp.jpg
                            • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 15.09.16, 20:26
                              Dziękuję Barbo. Mój kochany Filipku... Nie mogę się otrząsnąć, że już Cię nie ma! Nie mogę się z tym pogodzić. Wydajesz mi się być snem, który szybko przeminął. Zdecydowanie za szybko. Brak Twojego sprężystego ciałka, Twojego miauknięcia na przywitanie, włączonego motorka za każdym razem kiedy wytknęłam ręke do Twojego pochylonego do głaskania łepka, Twojego ciepła i radości wniesionej do naszego domu, przyjaźni którą ze wszystkimi ogoniastymi nawiązałeś. Nawet stała się rzecz niebywała - Maciek zaanektował już dawno wersalkę w pokoju dziennym. Walczył dzielnie a który tylko chciał zajrzeć, czy to Maniek, czy Bonifacy dostawał w łeb. Fiipek natomiast, nie tylko został dopuszczony przez króla ale jeszcze spał tam razem z Maćkiem!
                              Taki kot mi się trafił! Jego brak jest czymś nie do zniesienia...
                              • wiesia.and.company Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 16.09.16, 17:56
                                Pięknie to opowiedziałaś, pięknie!
                                • pi.asia Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 17.09.16, 20:35
                                  Kkjp, nie szukaj w sobie winy, nie wszystko da się przewidzieć i nie wszystkiemu można zapobiec. Moja malutka Frutka umarła nagle, w ciągu kilku godzin, nie wiadomo dlaczego.
                                  Filipek był śliczny, taki prawdziwy, klasyczny burasek, z cudną mordeczką, zakochanymi oczami, cudo nie kot.
                                  Płacz Ci pomoże, przyjdzie moment, że to już nie będzie boleć aż tak bardzo. Będziesz z rozczuleniem i wdzięcznością wspominać każdą wspólną chwilę, i będziesz się cieszyć, że dane Wam było chociaż tyle być razem. Przytulam.
                                  • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 17.09.16, 22:17
                                    Dzięki Pi.asiu. Każdy dzień zaczynam od przeglądu zdjęć. Dwa tygodnie a mi wydaje się, że to nło dzisiaj. I tak codziennie...
                                    • lisek.chytrusek Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 21.09.16, 23:30
                                      Popłakałam się.
                                      Minęło pół roku od śmierci mojej czarnej miłości i też nie mogę się pogodzić. I też się obwiniam, że powinnam była zauważyć coś wcześniej, zanim rak dosłownie ją zjadł.
                                      Filipku, znajdź tam moją Kicię.
                        • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 22.09.16, 07:03
                          Wszystkie jadly te sama karme, RC Sensible, a strula sie piatka, a UmpaLumpa ledwo z zatrucia wyszedl.
                          • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 22.09.16, 14:27
                            Rozwiń temat albo wrzuć link bo nie pamiętam tej sprawy
                            • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 22.09.16, 19:36
                              To bylo tu:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160138721,160138721,Zbiorowe_rzyganie_.html#p160165481

                              Rzygaly jeszcze baby w Kurniku, tez na rozowo i tez byly dosc niewyrazne, ale nie tak jak UmpaLumpa. U niego od razu widac kazda niedyspozycje, bo to zywiolowy kot jest i jak zalega i nie chce jesc to zapala sie czerwona lampka.

                              Karme wyrzucilismy, tzn jakies psy/koty przy smietniku zjadly. Do konca pewnosci nie mamy czy to byla wina karmy, ale akurat to byla nowa dostawa, a bylo bardzo goraco, tam skad zamawialismy worki z zarciem byly i pewnie sa narazone na wysoka temp, no i nikt sie spodziewal, ze suche zarcie w worku moze sie zepsuc. Tzn mielismy juz przypadek zaplesnialej zawartosci worka, ale to byl porzadny Technical, tez pewnie zle przechowywany. Tylko koty tego jesc nie chcialy.
                  • mysiulek08 Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 22.09.16, 19:24
                    Mitta, nie moim zamiarem bylo atakowac. Wpis o rozumie byl skrotem myslowym smile

                    Fakt, moj koci staz. w porownaniu z Twoim i innymi, chocby na tym forum, jest znikomy, ale sporo sie nasluchalam i naczytalam o konsekwencjach podania aspiryny i paracetamolu. Choc pewnie wiele zalezy od dawki.
    • zmija_w_niebieskim Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 23.09.16, 20:31
      Od kilku dni próbuję coś napisać pod tym postem, ale nie wiem, co...słów brak sad
      Przytulam mocno...
      • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 23.09.16, 22:14
        Dziękuję Żmijo. Śmierć Filipka jest dla mnie wciąż czymś niewiarygodnym, z czym nie można się pogodzić. Minęło 20 dni a ja wciąż go opłakuję...
        Każde słowo tutaj napisane jest ważne bo Wy wiecie co czuję. Człowiek w takich chwilach szuka zrozumienia i to od Was otrzymuję.
    • kkjp Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 04.10.16, 19:48
      Dzisiaj minął dokładnie miesiąc a mi wydaje się jakby to było w innym życiu...
      • 3-mamuska Re: Filip, moja Miłość. Krótka historia 06.10.16, 01:51
        Taki piekny i cudowny, jak moj Jack, tez mruczek o przytulas ...
        Pomysł ze dałas mu to co najlepsze miękkość kolan i ciepła dłoń... Dom jego miejsce na ziemi.
        Niestety wypadki sie zdarzają moze jego ciekawość świata spowodowała, ze cos zlizal czy zjadł. Nie przewidzisz. Przytulam mocno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka