Dodaj do ulubionych

Kot na drzewie

10.02.17, 18:59
Moja bezdomniaczka siedzi na drzewie. Dzis przyszla sasiadka i mowi, ze od dwoch dni widzi kota na drzewie. Jest mroz. Siedzi na wysokosci powyzej 10 metrow, po dostawieniu drabiny wlazi wyzej, tam sa ciensze galezie, wiec drabine zabralismy, bo jak spadnie to.... z jednej strony rzeka, drzewo rosnie tuz nad woda, z drugiej strony ploty zaostrzone u gory, wasko i nie ma jak podjechac woz strazacki. Ide sie zabic. Reaguje na mnie, widze to, ale strach jest wiekszy i wlazi coraz wyzej crying
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Kot na drzewie 10.02.17, 20:02
      No nie mów, że strażacy nie mają jak podjechać i sięgnąć, przecież mają drabiny z platformami. Kurde.
    • wiesia.and.company Re: Kot na drzewie 10.02.17, 20:07
      Kurczę, nie wiem... bo jeśli przemarznie na drzewie, to puszczą mięśnie i ona i tak spadnie, i tak... Może jej postawić na jakiejś gałęzi (strategicznie, bezpiecznie) miskę z silnie pachnącym czymś. Dla kotów taką zapachową zanętą jest np. rybka wędzona, bo ten zapach jest niesłychanie silny. Drugą miskę też i na ziemi. Rybka z puszki (szprot wędzony w oleju) tak szybko nie zamarznie, jeśli jest w oleju. Przez noc tak zostawić, od czasu do czasu można te wychłodzone miseczki zabrać, postawić na kaloryferach żeby znów odtajały i złapały zapach. Może w nocy zejdzie. Bo w gruncie rzeczy koty z drzew schodzą. Wprawdzie po 3 dniach sąsiadka z lasu wzywała ekipę grotołazów czy też takich wspinaczy myjących okna wysokich biurowców, ale to był jedyny taki przypadek gdy trzeba było ich wzywać. To też jest jakiś pomysł. Jeśli jutro rano ciągle będzie na drzewie, to wtedy można spróbować obdzwonić takie firmy świadczące usługi na wysokościach. Oni sobie poradzą, choć za pieniądze. Znajomą to kosztowało 500 złotych, ale ekipa przyjechała 105 km w jedną i z powrotem 105 km w drugą stronę do swojej siedziby. Spróbować na płotach z tymi szpicami rozwlec coś, co raczej spowodowałoby ukierunkowany ześlizg? Ale tu nie mam pomysłu. Nie wiem...
      • wiesia.and.company Re: Kot na drzewie 10.02.17, 20:08
        Ło matko, Fryga mi nastąpiła na klawisz Enter i taki mi się odstęp zrobił. Przepraszam.
    • mysiulek08 Re: Kot na drzewie 10.02.17, 20:27
      Nie umie zejsc i sie boi. Sprobuj, jak pisze Wiesia, z czyms pachnacym, inna opcja tylko straz. Wiesia ma niestety racje, jak przemarznie, to spadnie byle gdzie...
      • niutaki Straz nie podjedzie nie ma szans 10.02.17, 20:45
        tam jest teren pensjonatu, zabudowane, wasko i zaraz drewniany pomoscik, to jest brzeg rzeki Wadero, ja tam bylam oczami patrzalam. Nie moge tam nic rozmiescic na tym plocie kurewskim, to nie moj teren. Tego plotu jebanego tam tyle bo drzewo stoi akurat na granicy dwoch dzialek, to sa tyly zabudowan, zaden wysiegnik tam nie dojdzie.
        • olinka20 Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 10.02.17, 21:07
          A ta ryba? Wystaw, co ci szkodzi.
          • mitta Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 10.02.17, 21:24
            A może, jeśli się nie uda wieczorem, zostawić na noc przystawioną jakąś drabinę, albo długą dechę. Może w nocy sama zejdzie.

            Wiem jaki to kłopot. Kiedyś nam Lisiczka wlazła na oblodzony dach (też było chyba z - 15 C) i nijak nie mogła zejść, bo się ślizgała. Ja już zdążyłam zadzwonić po chłopa, który nam ten dach robił. Na szczęście sąsiad miał długą drabinę, małżon się poświęcił i jakoś prośbą i groźbą przekonał ją, by podeszła. Ale z dzikuskiem może być kłopot.
            Trzymam kciuki.
          • niutaki Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 10.02.17, 21:25
            Wystawie, boze dopiero sie wygrzebalam z grypy, odwodniona, schudam w trzy dni trzy kilogramy, nad ta rzeka myslalam, ze tam wpadne do wodysad a ta gruba boidupa siedzi tam i jak mnie widzi to sie drze. Gdyby ona nie uciekla na widok tej drabiny to moj maz by ja zdjal, ale co on szczebel wyzej to ta hyc wyzej, nie moglam na to patrzec, jakby wpadla do rzeki to przy tej temperaturze nie ma szansy przezyc.
            • alus59 Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 10.02.17, 22:56
              Dopiero teraz przeczytałam - i jak ????
              • wiesia.and.company Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 00:31
                Jeśli przesiedzi całą noc na drzewie, to rano będzie tak słaba, że mąż będzie mógł wejść na drabinę i ją znieść. Rękawiczki niech może posmaruje rybką. Trzymam kciuki!
                • alus59 Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 13:09
                  Niutaki i co z kotką ?
                  • niutaki Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 16:29
                    wlasnie wrocilam, kotka juz na ziemi, ale nie wiem gdzie. Jak zobaczyla podnosnik to troche zlazla, troche zeskoczyla i uciekla w diably.
                    • alus59 Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 17:33
                      niutaki napisała:

                      wlasnie wrocilam, kotka juz na ziemi, ale nie wiem gdzie. Jak zobaczyla podnosnik to troche zlazla, troche zeskoczyla i uciekla w diably.
                      >
                      W sumie sukces smile Nie siedzi na drzewie - ale tak spierdzieliła w totalnie nieznanym kierunku ? Czy też jest szansa na jakąś pomoc dla niej - bo mrozy duże idą ...
                      • wiesia.and.company Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 19:51
                        Ach, to bezdomniaczka Niutaki, czyli pod okiem Niu. Na razie szybciutko poleciała się odsiusiać i odkupkać (wiem, kiedyś moje dwa małe kotki w lesie wlazły na bardzo wysoką sosnę, przesiedziały 6 godzin na drzewie i po akcji ratunkowej z użyciem najwyższej drabiny z okolicy i stawianiem jej na dach domku sąsiada udało się je zdjąć. Pierwsza czynność to było siusianie, potem myk do domku na jedzenie i odsypiały wydarzenie przez półtora dnia tylko coś pojadając). Też zapewne musi zdenerwowanie i niedospanie na drzewie odespać. Przyjdzie na jedzenie. Grunt, że wszystko się dla niej i dla Niu skończyło happy endem (ta platforma to była wozu strażackiego?). Brawo za starania i akcję! I uffff.....
                        • niutaki Re: Straz nie podjedzie nie ma szans 11.02.17, 19:58
                          Wiesiu a Ty umiesz wstawic tutaj te zdjecia z fb? Albo Wadera? Co za szczescie, ze wlasciciel pensjonatu zgodzil sie na wjazd strazy, gdyby nie to... kot juz wisial za przednie lapki, bo zdretwiala dupka nie dawala rady. Zanim oni tam wjechali, tu balkon, tu tuje, wasko wszedzie. Maz ma filmik, ale nie mozna zamieszczac, bo juz wysiegnik na dzwonkach pracowal... Diabolina pobiegla nie wiem gdzie, bo wolalam ja i szukalam, ale ona jest takim srasznym strachulcem, ze pewnie jutro sie pokaze. Zreszta dzis jeszcze ide jej szukac i sasiadka tez bedzie miala oko na nia. Na ziemi jej szanse przezycia znowu sa ok, jak sie uspokoi to przyjdzie jak zawsze jesc do mnie, spac w cieplym domku i znowu bedzie wszystko ok. Bardzo Wam wszystkim dziekuje za wsparcie, zoladek mnie boli z nerwow, pol nocy nie spalam, bo myslalam o niej na tym drzewie.
                          • wadera3 Akcja u Niutaki 11.02.17, 21:01
                            https://wstaw.org/m/2017/02/11/Kot_na_drzewie1_jpg_750x750_q85.jpg
                            https://wstaw.org/m/2017/02/11/Kot_na_drzewie2_jpg_750x750_q85.jpg
                            https://wstaw.org/m/2017/02/11/Kot_na_drzewie3_jpg_750x750_q85.jpg
                            https://wstaw.org/m/2017/02/11/Kot_na_drzewie4_jpg_750x750_q85.jpg
                            I udało się !
                            • aankaa Re: Akcja u Niutaki 11.02.17, 22:22
                              ukłony dla Panów Strażaków !!!
                            • mysiulek08 Re: Akcja u Niutaki 11.02.17, 22:55
                              Super smile dobrze, ze sie udalo. Podziekowania dla pana wlasciciela i panow strazakow smile cos skasowali?

                              ps.
                              wisalam na takim wysiegniku smile
                              • niutaki Byla juz na sniadaniu 12.02.17, 11:04
                                wieczorem sie nie pokazywala, pewnie umierala ze strachu, ale w nocy chyba przyszla spac do domkow, ugrzala sie i uspokoila. Rano zjadla i wypila cieple, ojjj jak sie pic chcialo, moja biedna gruba palka, jak ona musiala byc przerazona. No ale mam juz ja na ziemi, to najwazniejsze. Bardzo Wam dziekuje. Strazacy nic nie skasowali, maz dzwonil normalnie 998, jak juz ustalil wszystko z komendantem. Maz chcial wjechac ze strazakiem, bo ma uprawnienia, ale pan wolal sam. Najwazniejsze, ze Diabolina cala i zdrowa na dole.
                                • wiesia.and.company Re: Byla juz na sniadaniu 12.02.17, 17:17
                                  Jak dobrze, że Wadera wkleiła, ja bym pewnie się okrutnie męczyła. Co ręka fachowca, to proszę... mamy zdjęcia z karkołomnej akcji. Dobrze, że Diabolina (bo tak ma na imię, tak wyczytałam na FB) nie spadła, że pozwoliła się uratować. I jak dobrze, że szukaliście pomocy i znaleźliście u panów strażaków. Którzy też wykazali się naprawdę ludzkim podejściem. Przyjechali i podziałali. I nie wzięli pieniędzy za ratowanie. Ale co wszyscy przeżyliście...!

                                  I hm... Mysiulku, dlaczego wisiałaś na takim wysięgniku? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka