Chciałam mieć kota i szukałam go po znajomych i bazarach. Już miałam
upatrzonego w internecie, cudnego, ale wpadło mi nagle do głowy schronisko.
No i pojechałam.
Jestem z kota super zadowolona. Chciałam malutkiego, a skończyło się na
dorosłym młodym. Ale jest przeuroczy!!! Wady to pchły i pazury - ale to
załatwiłam jednego dnia obróżką i obcięciem końcóweczek pazurków

Polecam schronisko ze względu nie tylko na "ratowanie zwierzaka" ale też ze
względu na duże korzyści i oszczędności - koty powyżej pół roku są tam
kastrowane i sterylizowane. Normalnie zapłacilibyśmy za kastrację kota 70, za
kotkę 150-200 zł plus oczywiście szczepienia, odrobaczania itd.
Może się to wydawać wcześnie, ale kocur po ukończeniu 6 mies. jak nie będzie
wykastrowany to zawsze juz jego mocz będzie hm, brzydko pachniał, również w
mieszkaniu. Kotka natomiast na bank zajdzie w ciażę i urodzi się kolejne 5-7
kocich sierotek.
Koty ze schroniska maja tatuaże w uchu i jak sie zgubia - jest szansa na
znalezienie właściciela (schronisko ma nasze dane).
To chyba tyle.
A koty mieszkające w klatkach parę miesiecy na pewno bedą z nami w domu
szczęśliwe i odwdzięczą sie miłością i przywiazaniem!