Dziewczyny... Po śmierci Ziutka przestałam zaglądać na Zakątek. Może to głupie, ale jakos wtedy docierało do mnie, że "ja już nie mam kota"... I czułam się dziwnie i źle.
Ale. Wygląda na to, że będziemy się przeprowadzać, i właściciele nie mają nic przeciwko temu, żebyśmy mieli kota

tyle że w Anglii łatwiej jest adoptować dziecko niż dostać kota, pomyślałam więc, żeby wziąć jakiegoś z Polski. I mam pytanie: czy znacie jakieś fundację/osoby, które organizują adopcje za granicę? W razie gdyby doszło do tego, to oczywiście pokryję koszty paszportu i transportu, tylko ktoś organizacyjnie musiałaby tu załatwić. My do Polski raczej się nie wybieramy w najbliższym czasie...
Jak się nie uda, to weźmiemy Anglika oczywiście.
Trzymajcie kciuki