Dodaj do ulubionych

Maksio chory...

18.01.19, 21:17
Wczoraj było OK, a dziś w południe (na szczęście byłam w domu) nagle kot nie może zejść z łóżka, nie chce chodzić, jeść, na rękach jak szmatka. Galopem poleciałam do wetek. No i nie wiadomo co mu jest, wyniki krwi i biochemię (nerki wątroba) ma w porządku, serce ok (troszkę przyspieszone tętno i troszkę obniżona temperatura), płuca czyste, siku i qupal ok. Dostał kroplówę, witaminy, coś przeciwbólowego i antybiotyk na wszelki wypadek. Trochę jest lepiej teraz, pojadł, zrobił siku, popił wody i położył się. Ale dalej jest nieswój, głównie leży, niechętnie chodzi. Co mu może być???
Następna wizyta jutro rano. Oby było lepiej... Trzymajcie kciuki, proszę!
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Maksio chory... 18.01.19, 23:00
      problemy z sercem? szybko oddycha?
    • kkjp Re: Maksio chory... 18.01.19, 23:12
      Jak kiedyś Filipek był taki jak szmatka to miał fest anginę. Wyszło dopiero na drugi dzień. Może coś zjadł? Ostatnio Bubuś najadł się wątróbki i po 4-5 godz. się zaczęło - oddychał szybko, tylne łapki się rozjeżdżały, widac było, że go boli. Esputikon i no-spa uspokoiły kota, a Wiesia mnie. Zdrówka Maksiowi życzę!
    • zaba_300 Re: Maksio chory... 19.01.19, 00:52
      Oddycha raczej normalnie. Nic dziwnego nie jadł...
      • zew-is Re: Maksio chory... 19.01.19, 13:14
        I jak Maksio?
        • zaba_300 Re: Maksio chory... 19.01.19, 17:18
          Chwilami lepiej. Dziś osyczał i zburczał panią wet, bardzo to nas ucieszyło, panią wet też smile . Ale nieswój jeszcze jest,
          dużo leży i mało chodzi. Może coś kręgosłupowe? Jak nie przejdzie, to w poniedziałek pewnie RTG. Najgorsze, że ja wylatuję służbowo na tydzień i chłop sam zostaje. No nic, wetka pociesza, że dadzą radę smile
          • wiesia.and.company Re: Maksio chory... 19.01.19, 18:06
            Trudno coś powiedzieć. Poza parametrami nerek i wątroby istotne są jeszcze leukocyty, cukier.
            Co powiedziały na ten temat panie z gabinetu? Bo przy leukocytach to wiadomo, że stan zapalny. A czego - to mogą powiedzieć lub naprowadzić pozostałe parametry. Równie dobrze może być zapalenie pęcherza. Krew wskaże stan zapalny. Jeśli uda Ci się pobrać mocz, to wykonaj badania, bo może ma kryształy lub bakterie wskażą na zapalenie.
            Jeśli choć trochę pomógł antybiotyk i przeciwbólowy to niewykluczone, że stan zapalny. RTG - no OK. Najlepiej pokaże układ kostny, bo może się jakoś potłukł, ale przy obmacywaniu wykazywałby bolesność. Ale co dalej w tej krwi jest? Jakoś się nie czuję uspokojona, że tylko parametry wątroby i nerek OK. Ale co dalej w tej krwi jest? Jeśli jeszcze się nie wyjaśni, to ja bym poleciała na USG, ale tylko tam, gdzie jest lekarz, który potrafi interpretować (to niesłychanie ważne, bo aparat kupić może nawet dyletant, ale zrobić specjalizację to nie każdy).
            • zaba_300 Re: Maksio chory... 19.01.19, 18:59
              Wiesiu, dzięki. Krew też miał badaną, jest ok. Mocz pewnie jutro. No zobaczymy...
              • basia_2804 Re: Maksio chory... 19.01.19, 19:13
                Jak Wiesia napisała, zrobiłabym USG, ponadto być może również echo serca, jak wyjdzie ok będziesz spokojniejsza, przy moich Kapselkowych doświadczeniach zbadałabym również cukier, taka nagła niemoc musi mieć jakąś przyczynę ... trzymam kciuki za dobre wyniki !
                • wiesia.and.company Re: Maksio chory... 19.01.19, 20:00
                  No dobrze, krew przebadana i OK, ale ja bym się uparła, że chcę mieć wydruk. Po to, żebym sama mogła porównywać z następnymi i poprzednimi badaniami. Zapłaciłaś za to. Należy Ci się. Lekarze mają obowiązek Ci wydać. Niech Ci wydadzą!!! Może wszystko OK, ale ja NIE WIERZĘ w lekarzy, którzy mi tylko zdawkowo mówią, że w porządku, kierują na dalsze badania czy zdjęcia, ale bronią się przed wydaniem wydruku z badaniami krwi. Zrobionymi za pieniądze opiekuna pacjenta. Czasem się pacjentowi czegoś nie mówi, ale najbliższa rodzina jest powiadamiana o wszystkim. Wydruk!!! Upieraj się. A cukier to już banał. Robi się go glukometrem, to podstawowe wyposażenie każdego gabinetu. Lekkie nakłucie jednorazową igiełką i wsysa się samo glukometrem. Najmniejsza nawet kropeleńka. Też się upieraj przy następnej wizycie. I zapamiętaj wynik!!!
                  Niby OK, ale miałam do czynienia (nie tylko z własnymi kotami) z różnymi gabinetami. I jeden mnie szczególnie rozwścieczył. Wyniki (tych nie otrzymała właścicielka, a ja byłam przy następnej wizycie) były dobre. A potem nagle się kotu pogorszyło, miał zapalenie jelit, z konsekwencjami (czego nie wiedziałam). I panie z gabinetu, gdy się zdenerwowałam to powiedziały, że one nie wiedzą, że one leczą kota objawowo, a teraz by trzeba przyczynowo. No...! Objawy leczyły! I kot niestety umarł, choć go już zabrałam z tego cholernego gabinetu dwóch miłych młodych pań, przewiozłam do mojej kliniki, ale już nie zdążyliśmy, kot był w drgawkach. Ja Cię straszę, ale po to, żebyś bazowała na moich (a raczej tej znajomej znajomej) doświadczeniach. I jeśli coś Ci nie pasuje, to nie kieruj się lojalnością wobec gabinetu tylko fruuuuu do innego, gdzie mogą wykonać badania i USG. Bo chyba w Twoim gabinecie nie mają USG. Przed czym się bronią? Przecież chodzi o życie lub zdrowie. Kurczę, mam złe doświadczenia z niektórymi gabinetami, a i Kkjp też ma. Zmiana gabinetu i lekarzy to często ratunek.
                  Powiem teraz o Milusiu. Miał usuwane zęby w lipcu. W zeszłym roku, ot tak sobie zrobiłam mu USG jamy brzusznej. Było naprawdę dobre. Ale od lipca do początku października schudł 80 dkg. Niby wszystko OK. Ale... on jest emocjonalny, więc co dwa lata robimy mu dodatkowo parametry tarczycowe. No i też się uparłam przy USG teraz, w październiku. Zrobiliśmy też badanie krwi. No i wyszła nadczynność tarczycy we krwi, łagodna jeszcze przewlekła niewydolność nerek. Wlewy podskórne raz na tydzień, malutko, byle obniżyć podniesiony poziom mocznika (kreatynina OK). Trochę go odpaśliśmy. Teraz zrobiłam znowu USG jamy brzusznej i układu moczowego. Jest tak jak było w październiku, nic gorzej, wykazany miniony stan zapalny wątroby, trzustki, śledziony, pęcherz świetny, jego ścianki też. Być może to wynik chronicznego zapalenia zatok. Ale też lekarz mi powiedział, żebym zrobiła przy tym standardowym USG także USG tarczycy. No i jest mały guzek, gruczolak, nieinwazyjny. Ale doktor od USG (sama ma kotkę 15-letnią, to info ważna, bo wskazuje na podejście lekarza) zaproponowała jeszcze echo serca (bo przy tarczycy to niewydolność serca i krążenia częsty objaw) u innego lekarza specjalisty (ona nie robi). No więc tak. I jeszcze się umówiłam dodatkowo u chirurga, który wycinał gruczolakoraka z ucha Leosi, że przy okazji pokażę mu Milusia oraz wyniki USG tarczycy. On zdecyduje, czy wyciąć ten płat tarczycy. Takich operacji tarczyc to on robi na pęczki. Doświadczenie ma wieloletnie, choć sam w wieku hm... 45-46 lat? coś koło tego. A mój lekarz prowadzący Milusia też obejrzał USG i poprosił, bym się udała do chirurga właśnie, on zdecyduje, co robimy z tarczycą dalej. Po to piszę, żeby powiedzieć, że lekarz internista to nie jest omnibus wszystkowiedzący i uzdolniony we wszystkim. Dobry lekarz poprosi o wykonanie dalszych badań, uszczegółowionych, by dotrzeć do przyczyny. Nie obrazi się, że sam czegoś nie wie, tylko skieruje do specjalistów w wąskim zakresie. I to nazywam powołaniem, by leczyć choroby, by leczyć skutecznie pacjenta. A wyników badań nie leczymy. Istotny jest pacjent.
                  Walcz o swojego Maksia! Coś mu jest. Najpierw niech Ci wydadzą wyniki! Sama na nie popatrz lub przyślij na Zakątek. Moja sąsiadka laborantka w razie czego pomoże rozczytać. Do boju! Trzymam kciuki!
                  • zaba_300 Re: Maksio chory... 20.01.19, 00:31
                    Dzięki wszystkim, zwłaszcza Wiesi!
                    Mamy wyniki Maksia, wydruk i wszystko. Glukoza w porządku jest; USG mają też, zrobimy, - w razie czego pojedziemy jeszcze do innego gabinetu i lekarza, nie mam oporów (aczkolwiek ten jest dobry bo blisko a Maksio ma straszliwą chorobę lokomocyjną). Sukcesywnie kota będziemy badać, żeby ustalić co mu jest. No i będę pisać.


                    • verdana Re: Maksio chory... 20.01.19, 12:43
                      Mój pirwszy kot któregoś dnia obudził sie ze sparaliżowanymi tylnymi łapami. Okazało sie, ze był straszliwie zarobaczony. Po podaniu tabletki odrobaczajacej kot cudownie ozdrowiał.
                      • wiesia.and.company Re: Maksio chory... 20.01.19, 13:29
                        Aaaa... to się cieszę, że są wyniki! Jeśli mają USG, to doskonale. Nie, nie ma potrzeby zmieniania gabinetu, tak marudziłam, bo mam przykre doświadczenia wink
                        W wynikach badania krwi są m.in. granulocyty kwasochłonne (eozynocyty). Jeśli przekraczają normę to wskazują na zarobaczenie.
                        W każdym razie RTG i USG coś pokażą, dadzą kierunek lub pozwolą wykluczyć. Czy ja wiem? Może jeszcze warto zrobić biochemię (czyli minerały może potas?). Ale to już poprowadzą lekarze, ja się na tym nie znam tak jak oni. smile
                        • zaba_300 Re: Maksio chory... 20.01.19, 18:42
                          Maksio jest regularnie odrobaczany, więc chyba nie robaki. Spojrzę jeszcze na te kwasochłonne.
                          Verdana, a Maksio dostał swego czasu tabletkę przeciw robakom - i po niej miał niedowład tylnych łap! On jest specyficzny, na niektóre leki reaguje bardzo mocno. No nic, na razie mam wieści, że chodzi, je, pije, wydala smile tylko mało ruchliwy jeszcze. Dużo leży.
                          No będziemy badać dalej.
                          PS zadzwoniłam do domu, granulocyty w normie.

                          • verdana Re: Maksio chory... 21.01.19, 19:14
                            Tak, u nas było to samo. Nie wiem, o ile wet miał rację, mówiąć, ze zdychające robale wydzielają toksyny i kot czasem tak na nie reaguje.
                            • zaba_300 Re: Maksio chory... 21.01.19, 22:06
                              Wygląda na to, że się poprawiło, wskakuje na blat, biurko, kolana, żre jak wołoduch… Na RTG nic nie wyszło. W środę badanie tarczycy na wszelki wypadek.
                              • anaiss Re: Maksio chory... 22.01.19, 19:10
                                Zdrówka dla kocina smile
                        • anaiss Re: Maksio chory... 22.01.19, 19:19
                          Za każdym razem przy takich wątkach czuję ogromną wdzięczność za mojego weta. Śmieję się, że prócz talentu i pracowitości ma jakiś szósty zmysł. Pamietam jak pracował jeszcze w dużej klinice i Zora nagle zaczęła kuleć na nogę, którą miała już kiedyś operowaną. Zrobili jej oczywiście rtg, ale nasz lekarz był na urlopie. Codziennie w klinice na wizycie trafiliśmy na innego lekarza, każdy ogląda zdjęcie a poprawy u kota jak nie ma tak nie ma. Miała złożoną kość udową takimi gwoździami doszpikowymi i wszyscy patrzyli na te gwoździe. Mówię: „musimy patrzeć szerzej, może te gwoździe nas mylą”, a mieli pomysł, by powtórnie złamać tą zrośniętą nogę. Diagnozy były od sasa do lasa. W końcu po tygodniu wrócił nasz wet z urlopu, patrzy na rtg i mówi: złamała głowę kości udowej, trzeba ją usunąć. Żaden inny lekarz nie widział tego złamania!
                          • minerwamcg Re: Maksio chory... 22.01.19, 21:14
                            I po usunięciu się poprawiło? Pytam, bo nasza Ginny też miaua usuniętą złamaną główkę kości udowej, i po operacji - nie ten sam kot. Zdrowiusieńka, w ogóle nie widać, że cokolwiek w życiu jej dolegało. No, ale Ginny była operowana jako kocię, ciekawa jestem, jak to pomaga u dorosłych.
                            • anaiss Re: Maksio chory... 22.01.19, 22:13
                              Kuleje na tę nogę. Kość udową miała okropnie złamaną z przemieszczeniem, była wówczas malutka, więc wszystko zrosło się ekstra, ale usunięcie głowy kości udowej w dorosłości spowodowało, że nie udało jej się wrócić do pełnej sprawności. Inna sprawa, że została z exem i jest strasznie utuczona i żadne moje błagania nie pomagają, by ją odchudzić. To też jej nie pomaga.
    • zaba_300 Re: Maksio chory... 14.02.19, 20:46
      Po długim diagnozowaniu - Maksio ma "zespół końskiego ogona" czyli zwyrodnienie kręgosłupa przy ogonie i nacisk na nerwy. Poza tym jest po "lekkim uspokojeniu" do rentgena - i bidulek wygląda okropnie, po 5h dalej ma źrenice jak talerze i wzrok nieprzytomny...
      • kkjp Re: Maksio chory... 14.02.19, 21:04
        Bidulek sad co dalej? Jakie leczenie? Kręgosłu hmm czasem ból odbiera chęci do życia. Znam niestety.
      • zew-is Re: Maksio chory... 14.02.19, 21:16
        Czakra miała w październiku i grudniu robione prześwietlenie, do obu podano jej 'głupiego jasia'. Każde robione było w innym miejscu i przez innego lekarza. Po pierwszym była otępiała jeszcze następnego dnia, a w kilka godzin po wybudzeniu była i niespokojna i otępiała jednocześnie, do tego patrzyła przed siebie zupełnie bezrozumnie. O jedzeniu, o dziwo pamiętała, ale szła do miski i zastygała, jakby nie pamiętała po co poszła.
        Po drugim uśpieniu było znacznie lepiej - dość szybko doszła do siebie. Myślę, że za pierwszym razem dostała za dużą dawkę.
        U nas też problem z kręgosłupem, ale w odcinku lędźwiowym, pomimo prześwietleń diagnozy właściwie brak. Czy zespół końskiego ogona można jakoś leczyć?
      • zaba_300 Re: Maksio chory... 14.02.19, 22:02
        Leczenie w zasadzie jak u większości ludzi - przeciwbólowe i rehabilitacja - muszę jakąś dobrą rehabilitację kocią znaleźć.
        Najlepsze byłaby ludzko-zwierzęca, moglibyśmy razem chodzić smile bo wszyscy w rodzinie mamy coś nie tak z kręgosłupem.

        A Mini łazi za Maksiem i miaukoli przeraźliwie, i usiłuje się do biedaka przytulić... Dobra wiadomość - zlizał półtora Miamora i popił trochę wody.
        • mysiulek08 Re: Maksio chory... 14.02.19, 22:14
          Najwazniejsze, ze wiesz co Maksiowi dolega. Pewnie jak u ludzi, bedzie raz lepiej raz gorzej. Z rehabilitacja nie pomoge, bo ze takowa jest, to za malo.
          Miamor leczy dusze w kazdej sytuacji!
          Wyglaskaj Maksia od nas, siebie tez mozesz tongue_out
        • basia_2804 Re: Maksio chory... 15.02.19, 16:44
          moi znajomi po potrąceniu kota przez samochód (nie był problem z kręgosłupem, tylko z jedną łapką) stosowali magnetoterapię, szczegółów nie znam, ale moge dopytać. Kciuki mocno trzymam za Maksia !
          • anaiss Re: Maksio chory... 16.02.19, 11:05
            ja mojego psa rehabilitowałam 7 lat temu po złamaniu kości łokciowej laserem i magnetoterapią z doskonałymi efektami smile


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka