Dodaj do ulubionych

Fiv u kotki 5mies/usuwanie polipa z ucha

04.02.20, 12:12
Witam sie ponownie. Poprzednio bylam pod nickiem silje78, ale konto mi sie zablokowalo.
Mamy teraz dwa koty. Stasiek (juz go przedstawialam) ma teraz ok 10mcy (wzietu z azylu w lipcu 2019). Do rodziny dolaczyla Mala w pazdzierniku. Zostala znaleziona przez Stasia i naszego psa w ogrodzie. Miala ok 6tyg, koci katar o grzybice. Katar wyleczony, grzybica zaleczona (u ludzi tez big_grin), Stasiu i psisko tez grzyba zlapaly. Teraz juz koty i pies dostay druga dawke szczepionki przeciwgrzybicznej.
Mala niestety ma polipa pod blona bebenkowa i bedzie miala go usuwanego 18go lipca. Dosc powazna operacja przed nia.
W zeszlym tygodniu miala robiony rentgen i badania krwi. W tescie plytkowym wyszlo, ze Mala ma fiv sad. Podobno ten wynik jest w 100% miarodajny wiec bedziemy badanie powtarzac jak bedzie nieco starsza.
Czy mialyscie do czynienia z podobna operacja usuwania polipa?
Na zdjeciach mniejsza Mala, grubas to Stasiek smile
Obserwuj wątek
          • wiesia.and.company Re: Fiv u kotki 5mies/usuwanie polipa z ucha 04.02.20, 20:30
            Tak, miałam do czynienia z usuwaniem (dwukrotnym) gruczolakoraka z wnętrza ucha (po roku odrósł). To moja Leosia tego doświadczyła.
            Ale w ogóle to zaczęło się od tego, że zauważyłam w jednym i drugim uszku pewne zmiany, zaczęły narastać takie dziwne bąbelki, jakby pęcherzyki, ale nie surowicze, nie przezroczyste. W jednym uszku miała jakby pączkujące te bąbelki (średnicy jakieś 3 mm), jakby tak jeden na drugim. Ona się w te uszy nie drapała, nie swędziały, nic się nie sączyło, słuch miała doskonały (najlepszy jest test klaśnięcia w dłonie). Z jednego uszka po pewnym czasie zaczęła się wydobywać niewielka ilość ropy, potem zmieszanej z krwią. Poszłam od razu do chirurga. I zajrzał w uszy swoimi narzędziami, oświetlił, przepisał płukankę ze specjalnego środka (sam wykonał), odczyszczaliśmy to uszko, z którego się sączyło. I diagnoza: gruczolakorak wewnątrz, niewidzialny z zewnątrz. I polipy w jednym i drugim uchu. Gruczolakorak został wycięty pięknie, ucho nienaruszone, Leosia nawet jakby tego nie poczuła, żadnej reakcji.
            Ale uwaga: polipy z drugiego ucha nie zostały wycięte, także polipy z tego operowanego uszka nie zostały wycięte (a naprawdę to jak bąbelek na bąbelku). Chirurg ma wieloletnie doświadczenie, jest tzw. miękkim, a poza tym po ojcu ma do tego smykałkę i jest naprawdę dobry, a jeszcze wszystko tłumaczy. Otóż z jego doświadczenia wynika, że polipy odrastają. Wytnie się, to za chwilę odrasta. I jednak nie jest obojętne dla organizmu kota, ile razy wykonuje się narkozę. Narkoza pierwsza to może być jeszcze nic dla organizmu kota (sterylizacja na przykład), młodego, ale już druga narkoza, trzecia (powtarzające się polipy lub choćby czyszczenie zębów z kamienia) mają ogromy wpływ zwłaszcza na nerki. Dlatego ten mój chirurg sprawdza tylko, czy kanał słuchowy jest drożny. Jeśli jest drożny, to polipów nie ruszać. Bo ruszone i tak odrosną. A jednak operacja to operacja, stres dla kota i ta narkoza...
            Wycinanie polipów nie wymaga obcięcia ucha, nie ma co się obawiać tej operacji. Uszy są zbudowane inaczej niż tkanki miękkie organizmu. Polipy to nie rak złośliwy. Uszy to głównie chrząstka. Nawet jeśli, tak jak Leosia, w środku ucha, w kanale słuchowym przed bębenkiem, ale głęboko wyrósł gruczolakorak złośliwy, to też się nie wycina (chyba, że jest kiepski chirurg) całego ucha, tylko można uformować taki kanalik z chrząstki, by dźwięki docierały do ucha. Takie rzeczy robi mój chirurg. I to działa.
            Ja bym proponowała jednak, by pójść z kociambrem do lekarza chirurga miękkiego. Niech on jeszcze zajrzy do ucha i sprawdzi, czy kanał słuchowy jest drożny. Jeśli jest drożny, to niech rozważy, czy w ogóle warto ruszać tego polipa. Jest to jest, nic się nie dzieje. Bo nawet w tej chwili, jeśli kocio ma tego polipa a wyznaczono mu operację aż w połowie lipca - to znaczy, że nie ma raptu. Operacja za pół roku! Więc skoro się nie spieszą, to ja bym poszła do chirurga, skonsultowała, a najchętniej to ja bym nic nie robiła z polipem. Moja Leosia ma te polipy w uszach od dwóch lat. Rosły najpierw szybko, potem przestały się namnażać, słuch Leosia ma świetny, nie drapie się, nie podrażnia. To nie jest rak. Więc spokojnie, bez paniki.
            A operacja jest wyjątkowo nietrudna i nie ma po niej powikłań. Nawet nie swędzi kota. Chyba że jest nerwuskiem i zaczyna drapać ucho - to wtedy potrzebny jest kołnierz na krótki czas.
            Spokojnie. Silje, Ty jesteś z Warszawy? Bo tu bym podpowiedziała... smile

            --
            Wiesia + 4

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka