Dodaj do ulubionych

Koci katar

07.12.04, 19:24
No i stało się: wet zdiagnozował u Chłopaka koci katar. Od kilku dni Chłopak
kichał i prychał, zdarzało mu się mieć krwiste wydzieliny (nie wiem, czy z
nosa, czy z pyszczka, bo nigdy nie udało mi się dostrzec, skąd prycha).
Temperatury nie miał, ale był osowiały i miał załzawione oczęta. Pan Tomek,
wet, przyjechał wczoraj z wizytą (gdyby ktoś szukał dobrego weta w Płocku -
polecam z czystym sumieniem), zaaplikował kotu zastrzyk, zostawił tabletki,
krople do oczu, maść... Biedne to moje kociątko, siedzi odizolowane od
dziewczyn, serce mi się kraje. Jak długo to może potrwać? Kiedy mogę go
wypuścić z piwnicy, żeby zaczął po całym domu chodzić? Wet powiedział, że za
kilka dni, ale ile to jest kilka? W piwnicy jest 18 stopni, wiem, ze dla
kota wystarczy, ale i tak mi go szkoda... Dziewczyny są szczepione, więc nie
powinny się zarazić, ale w sumie Chłopakowi też wet podał Quadricat 2
listopada a katar koci jest. Czy to możliwe, że spadła mu odporność po
kastracji, która była 10 listopada? Chłopak jest kotem niewychodzącym, nie
licząc kilkuminutowych przewietrzeń na ganku.
Pozdrawiam,
Monika
Obserwuj wątek
    • kasikk Re: Koci katar 07.12.04, 20:30
      muszę cię zmartwić - koci katar nie jest do wyleczenia - jest do zaleczenia
      to wiruski, z serii ludzka opryszczka
      kocur na pewno je mial, tylko ujawniły się przy obniżonej odporności
      i koty też je mają, jeśli miały z nim styczność
      ja bym go nie izolowała
      to po prostu lata w powietrzu, przynosisz na sobie
      leczyłam swojego kocura na to ponad pół roku
      teraz wyrósł i zostało tylko przymglone oczko
      wszystkie piwniczne koty mają wiruski kociego kataru - nie da się tego uniknąć
      (to zdanie weta)
      nie martw się, na pewno wróci do zdrowia
      mruczanki od moich dwóch potworów smile)
      • moooni Re: Koci katar 07.12.04, 22:03
        kasikk napisała:

        > muszę cię zmartwić - koci katar nie jest do wyleczenia - jest do zaleczenia
        Hmmm... To znaczy, że takiego go już przyniosłam ze schroniska sad Chłopak jest
        u mnie od września i przyszedł w stanie kompletnego wycieńczenia. Był
        prychający i kichający, ale powiedziano mi, że to przeziębienie. Na dodatek był
        odwodniony i inne takie niespodzianki w sobie zawierał, że aż szkoda gadać.
        Dzięki naszemu zaprzyjaźnionemu wetowi wyszedł na porządnego kota. Z obniżoną
        odpornością...

        > to wiruski, z serii ludzka opryszczka
        > kocur na pewno je mial, tylko ujawniły się przy obniżonej odporności
        Znaczy, że podczas rekonwalescencji po kastracji?

        > i koty też je mają, jeśli miały z nim styczność
        Młoda Funia też czasem kicha, ale jest szczepiona. Wszystkie koty szczepię na
        wszystko. Licho nie śpi.

        > ja bym go nie izolowała
        > to po prostu lata w powietrzu, przynosisz na sobie
        > leczyłam swojego kocura na to ponad pół roku
        A jak to się ma do ludzi? Mój syn (lat prawie 7) może się zarazić czymś?

        > teraz wyrósł i zostało tylko przymglone oczko
        Chłopak ma alergię i astygmatyzm. Oczy ma ciągle zamglone.

        > wszystkie piwniczne koty mają wiruski kociego kataru - nie da się tego uniknąć
        On jest domowy, a piwnica jest moja własna, tzw. piętro minus jeden.

        > nie martw się, na pewno wróci do zdrowia
        oby jak najszybciej. dzieki smile

        > mruczanki od moich dwóch potworów smile)
        przebijam: głaski od trzech smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka