pomijam juz podbudki ranne i zdrapywanie farby ze scian- z tym sie juz
pogodzilam.. ale kocur nie potrafi sie sam soba zajac. kiedy nie spi, wymaga
ode mnie uczestnictwa( czynnego) w kazdej jego zabawie. codziennie moja
podloga jest zasypana workami foliowymi, nakretkami, drobiazgami kocimi,
ktore go interesuja- ale tylko wtedy kiedy ja sie z nim bawie, rzucam mu to
wszystko itp. zawieszanie sznurka nic nie daje- to ja musze latac z tym
sznurkiem, zeby kocur choc przez chwile nie wyl.
jest po kastracji, ale nic sie nie zmienilo, wciaz skacze po scianach, wydaje
z siebie dziwne dzwieki i ma ooooogrooomne poklady energii...
teraz jestesmy w mniejszym mieszkaniu, u moich rodzicow sie nie nudzil, bo
mial zawsze mnostwo zakamarkow do zbadania... juz nie wiem jak sobie z nim
poradzic...nie moge pzeciez CALEGO mojego wolnego czasu spedzac na zabawie z
kotem(a jak na razie na to wychodzi) i przy moim trybie zycia godzina w
ktorej to pizze( przed9) to dla mmnie naprawde niemal noc

a wszystko przez
te ruda malpe...