Już miałam wychodzić z domu, włożyłam buty, kurtkę na grzbiet, otwieram
drzwi, a tam na progu siedzi bure mokre futro!!! Gdzieś pływało???
Domyślam się, że mała Lolka mogła podejść u sąsiadów do stawu /u nas nie ma/,
a że w nocy był mróz, prawdopodobnie weszła na lód, który się pod nią
załamał

Skąpała się cała, tylko łeb był suchy. No więc trzeba było wytrzeć
ręcznikiem, podsuszyć suszarką i oddać w troskliwe ręce syna...
Miejmy nadzieję, że się bida nie rozchoruje

((
No i po co gdzieś łazi???