kota jest "na kolanka"
mieszkamy w bloku
kota ma zyc jak najdłużej
a ja jestem za nią odpowiedzialna
nie prowadzę hodowli
nie chcę jej szprycowac chemią, hormonami
jestem świadoma tego co chcę jej zrobic
odsłona pierwsza - praca
zaległe urlpy
pouczenie szefa-wziąc do końca marca
zaplanowac
mówię - nie wiem kiedy ale wezmę do końca marca-potrzebuję paru dni aby kotę
wwysterylizowac i pobyc z nią a to zalezy czy zdążę przed ują czy będę
musiała czekac az się po riu uspokoi.
słysze - głos pierwszy - co ona ci zrobiła ze chcesz ją okaleczyc?
głos drugi-to ze nie masz dzieci nie znaczy ze masz ją pozbawiac radości
macierzyństwa
ni ekomentuję, nie dyskutuję z ludzmi którzy nie mają kotow i guzik wiedzą
zycie toczy się dalej
luzno rzucone w powietrze pytanie-to kiedy bedziesz ją okaleczac
znou-dlaczego chcesz ją skrzywdzic?
żałuję że jełopom powiedziałam
no cóz
wizyta dzisiejsza u weta
planowane drugie odrobaczenie przed zabiegiem
mówię
jestem przekonana ale niech mi pan pomoze utwierdzic mnie w tym ze robię
dobrze
słyszę co chciałam usłyszec-mozemy jej nie sterylizowac ale czy pani wie jak
koty cierpią kiedy mają nowotwór?
pani jej pomaga tym zabiegiem
teraz koty zyją coraz dłuzej, chyba nie chce jej pani skrzywdzic
zaraz przyjdzie takie młode małzeństwo z kotem do przeglądu , po zabiegu,
moze pani z nimi porozmawiac
i najfajniejsze-pani taka młoda a mysli pani tak jakby pani miała 80 lat
super
w każdym bądz razie tym co mi mówią o okaleczaniu odpowiem wujkiem staszkiem
ale nie dziwię się ludziom którzy mają z tym problem
no lekko nie jest