nessie3 13.02.06, 18:00 Do tej pory karmiłam normalną suchą karmą, bo mój wet powiedział, ze kotka nie musi jeść pokarmu dla kastratów. Ale czy na pewno? Macie jakieś wskazówki? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beali Re: Karma dla kastratów-dla kotki? 13.02.06, 23:17 Myślę,że nie zawsze trzeba stosować karmę dla kastratów. Zależy od predysopzycji koty do nabierania kształtów, od trybu życia kota,od tego,czy zauważasz,że tyje jedząc tyle samo, jak przed zabiegiem. Na cztery wykastrowane koty/piąta dopiero co po zabiegu/ tylko jedna przytyła,wg.męża spasła się Ja co prawda widzę różnicę w wyglądzie,ale nie w apetycie grubaski,bo zawsze dużo i chętnie jadła,więc nie wiem,czy powodem kastracja,czy najzwyczajniej wiek koty- inna moja kota po osiągnięciu około dwóch lat zaczeła wyglądać nie jak chudzielec,ale jak normalny kot/była kastrowana mając siedem miesięcy/. Trzecia pozostała chudzielcem,a czwarta delikatną,niewielką i szczupłą kotką. Diety nie zmieniałam i jak na razie nie widzę powodu,bo nawet domowy grubas aż takim strasznym spaślakiem nie jest,a pozostała zwinna,szaleje po drzewach,meblach,biega,ma świetną kondycję i jest wytrzymała. Nie karmię suchym,daję mokre i naturalne jedzenie,a chrupki tylko czasami dla przyjemności kot. Odpowiedz Link
pixie65 Re: Karma dla kastratów-dla kotki? 14.02.06, 09:38 Kiedyś na ten temat pisała na tym Forum Wiesia, że karma dla kastratów to bzdura, i ja się z Nią w zasadzie zgadzam. Kwestia tycia to przede wszystkim sprawa ilości jedzenia i jego jakości. Kotka mojej koleżanki po sterylizacji straciła zainteresowanie czymkolwiek poza jedzeniem...Fakt, że przeżyła traumę (zabieg w trybie nagłym-ropomacicze)i przez dłuższy czas reagowała wyłącznie "na miskę", zero zabawy, zero ruchu...W krótkim czasie zaczęła przypominać...najedzonego kleszcza: mały łepek i wieeeelki wór )) Po zmianie karmy na lepszą gatunkowo (niekoniecznie dla kastratów) i wydzielaniu jej według wskazań na opakowaniu Kocia powoli zaczęła przypominać kota, zaczęła więcej się ruszać i ilość qpeli w kuwecie wyraźnie się zmniejszyła. Podobnie było z moją osobistą kotką, która sama przestawiła się na suchą karmę. Na początku jadła tę samą, którą dokarmiam koty wolno żyjące, jadła jej dużo i wyglądała jak ciężarna...Po zmianie karmy na taką "z wyższej półki", która ma mniej "wypełniaczy" wyraźnie wyszczuplała, chociaż chudzielcem nie jest...Przeważnie karmy te są bardziej smakowite, dlatego ja do miski sypię porcje "jednorazowe". Zwykle Kocia trochę zostawia i ma "na potem", kiedy mnie nie ma w domu. Wiem już, które karmy lubi bardziej, a które mniej, więc te mniej smakowite sypię jeśli koty zostają same i jedzą wtedy, kiedy naprawdę zgłodnieją, a nie z łakomstwa )) Odpowiedz Link
nessie3 Re: Karma dla kastratów-dla kotki? 14.02.06, 12:24 Hmm. ja nie myślałam o tyciu, tylko o problemach z nerkami, które mają kastrowane kocury. To że tyją i koty i kotki, to wiem z własnego doświadczenia. To tez problem, ale do wyregulowania ilością i jakością karmy (to wiem teoretycznie, bo moja kota nie chce się odchudzić). Odpowiedz Link
annb Re: Karma dla kastratów-dla kotki? 14.02.06, 12:46 to wystarczy lepsza karma a nie zapychacz supermarketowy po co specjalna? Odpowiedz Link
pixie65 Re: Karma dla kastratów-dla kotki? 14.02.06, 13:03 Problemy z nerkami to zupełnie inny temat, niekoniecznie związany z kastracją...Przerabiam ten temat niestety dość dokładnie. Natomiast CZASEM występuja problemy z dolną częścią układu moczowego, związane raczej ze zbyt wczesnym przeprowadzeniem zabiegu. I nie chodzi tu o sprawy techniczne tylko spadek poziomu hormonów. Dlatego osobiście uważam, że i kocurki i kotki powinny być sterylizowane dopiero po osiągnięciu pełnej dojrzałości. Kocurkowa czaszka kształtuje się do 8 miesiąca, układ moczowy też musi "mieć czas" żeby potem działał bez zarzutu. Problemy związane z syndomem urologicznym (SUK)a także problemy z nerkami są opisane na stronie Vetservisu i tam można się dowiedzieć, że często sa to sprawy o nieustalonej etiologii. Odpowiedz Link
pixie65 <a href="http://www.vetserwis.pl/index2.html" target="_blank"> 14.02.06, 13:05 zapomniałam wkleić....Pozdrawiam! Odpowiedz Link
pixie65 Przepraszam... 14.02.06, 13:06 Link powinien być tu: www.vetserwis.pl/index2.html Odpowiedz Link
nessie3 Re: <a href="<a href="http://www.vetserwis.pl/index2.h" target 14.02.06, 21:17 Dziekuje za przesłanie linka. Ja zawsze myslałam, że karma sucha dla kastratów ma mniej białka w składzie, po to właśnie, żeby nie doprowadzać do choroby układu moczowego. Ja swoja karmię i suchym(lepszej jakości) i zwykłymi saszetkami. Ale najchetniej jadłaby surowe mieso, co oczywiscie też dostaje. Mam wrażenie, że gdyby jadła tylko mięso, byłaby chudsza, bo po porcji miesa spi parę godzin (jak lew po polowaniu), a suche je co chwilę... Pozdrawiam, Nessie Odpowiedz Link
pixie65 Nessie... 15.02.06, 09:56 ja myślę, że akurat mięsko jest dla kota najlepszym pokarmem...Fakt, że Kocia śpi po takim posiłku wynika stąd, że potrzebuje czasu, żeby go przetworzyć na substancje "energetyczne". Suchy pokarm, nawet ten lepszej jakości jest w dużej części "zbudowany" z różnych "wypełniaczy". Niedawno był ciekawy artykuł w "Przekroju" na temat kociego i psiego jedzenia...Lekki horror...Dużo by pisać, ale np. białko w takiej karmie to niekoniecznie "mięsne" białko...A w tym przypadku chodzi nie tylko o ilość (białka), ale też jego jakość, czyli dla kota (mięsożercy)najlepsze białko to właśnie białko z mięsa, a nie z soi na przykład, które znajduje się w przemysłowych karmach. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
beali Re: Nessie... 15.02.06, 11:31 Nie mam przekonania do suchych karm,co wynika z moich doświadczeń z psem.Kiedy moja bernardynka była mała znalazłam weta,poleciłam ją jego opiece i ufałam facetowi. Od poczatku kazał mi ją żywić sucha karmą,wymieniając rozliczne jej zalety.Kupowałam taką z wyższej półki,psica pożerała,rosła, kup robiła niemiłosiernie dużo i nawet jak na małego bernardyna jakieś takie wielkie i zawsze 'plaskate'.Dostawała witaminy,mikroelementy,a wet oglądał ją bardzo często.Efekt-Verka ma trzy miesiące i potwornie zaawansowaną krzywicę,weci nie rokują dobrze,ja spazmuję. Poszukiwania naprawdę dobrego weta i na dzień dobry usłyszałam,że mam żywić,jak dziecko!Że żadna nawet najlepsza preparowana karma nie jest w stanie zastąpić naturalnego pożywienia. Leczenie trwało półtora roku,dwa razy w tygodniu dożylne zastrzyki, dziś Verka jest zdrowa,a mogłoby jej już dawno nie być. Na krzywych,słabych łapach tak duży pies nie utrzymałby swojego ciała. Gotowałam jak dziecku,jadła dużo sera białego,mięcho,warzywa,owoce, jako wypełniacz łatwo przyswajalny ryż.Skończyły się problemy z ogromiastymi,częstymi kupskami,pies zaczął robić normalnej wielkości i konsystencji kupki raz,dwa razy dziennie. Odtąd nie wierzę w cudowne moce sztucznego jedzenia. Dobrze dobrana,zbilansowana naturalna dieta jest dla mnie najlepsza. Mój wet już nie żyje,ale do dziś wdzięczna jestem za Verkę i za każdą Jego radę,bo zawsze w każdej sprawie miał rację. Skoro nieprawidłowe żywienie niby dobrą karmą dla psów olbrzymów tzn.dla takich szczeniąt pomogło Verce wydatnie przyczyniło się do rozwoju krzywicy/możliwa u tych psów,dlatego trzeba uważać na odżywawiane/, to ja dziękuję za takie jedzenie i wolę zwierzakom dawać natural. Nie widzę,co pakuje się do tych karm,nie jestem w stanie sprawdzić, a temu,co napisane i o czym nawet w gabinetach wet.mówi się, nie wierzę za bardzo,ale w końcu mam do tego prawo,jak o mało pies mi się nie przekręcił. Karmy takie są produkowane przede wszystkim po to,by ułatwić nam życie, nam a nie zwierzakom,bo wygoda itd. To temat rzeka i dośc kontrowersyjny,bo każdy ma inne doświadczenia, różne info dowiadujemy się i czytamy,więc każdy sam wybiera,co uważa za najlepsze dla swojego pupila. Pozdrawiam Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Nessie...beali pisze o swoich doświadczeniach 16.02.06, 15:55 Ja się z beali zgadzam. Moje doświadczenie 12-letnie i życie z kotami też skłania mnie do surowej karmy (mięsa), rano oczywiście puszkowe - to dla mojej wygody, bo szybko, sucha jako wypełniacz w dzień lub do zabawy. Pozdrawiam. Wiesia z szósteczką Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: O, tu się wymądrzałam - znaczy dałam głos 16.02.06, 16:15 i moje przemyślenia + obserwacje forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=36504168&a=36799330 Pozdrawiam. Wiesia (ale fajnie, daję tu cytat z "siebie", ale autoreklama, przepraszam, ale tak mi się jakoś udało w krótkiem czasie zabrać głos na ten temat). Odpowiedz Link
nessie3 Re: Nessie... 16.02.06, 16:56 Tez tak mi sie zdawało jak Beali, że tylko gotowane jedzenie jest dobre. Kot nie chce wziąć do pyska (oprócz mięsa chudego), a pies wprawdzie uwielbia, ale źle znosi. Własnie po gotowanym mięsie z jarzynami i ryżem robi wielkie kupska i to trzy dziennie i tyje. Poniewaz to jest collie wracała upaprana z każdego spaceru. Przeszłam na Eukanubę (oczywiście mięso tez do pyska wpada) i skończyły się problemy. Fakt, że do pół roku była tylko cielęcinka i twarożki, a suche sporadycznie. Rozwinęła sie wspaniale, ale teraz je tylko suche z dodatkami. Tak więc nie ma reguły, trzeba na swoim zwierzu przetestować, co dla niego dobre. Przy bardzo dużych psach jest to na pewno trudne, żeby dobrze karmę zbilansować, bo tak szybko rosną. Collie średnie, więc moze dlatego łatwiej. Ale na mojego kota nic nie działa, je i je. Tylko, że lubię takie "gęste" koty. Psy nawet z lekką nadwagą wyglądają gorzej. Odpowiedz Link