Dodaj do ulubionych

Kalinka wróciła ze sterylki i.....

12.06.06, 21:02
I Bajka uważa ją za obcego kota, warczy, syczy i ma wielkie oczy. Dość, że
biedny kot obolały - to jeszcze musi uciekać przed rozwścieczoną Bajkąsad(( Ja
chyba zwariuję...
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 12.06.06, 21:28
      kotu się nie dziwię - w koncu ten drugi 'śmierdzi' mu czymś obcym i
      nieprzyjemnym. ponoć pomaga wytarcie kota, który wrócił z takiej eskapady -
      najlepiej czymś z zapachem drugiego kota, np. jego ulubionym kocykiem. wtedy
      kotek zaczyna pachnieć znajomo.
    • umfana Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 12.06.06, 21:55
      Tak kiedyś miałam jak wrociłam z Funią od nowego weta. Szeba atakowała w sposób
      okrutny Fuńcię. Było tak ze 3 dni.
      • misia007 Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 13.06.06, 12:35
        Mam nadzięję, ze Kalinka straciła wetowski odorek i spokój nastał.A swoja drogą
        jak ten czas leci , tak niedawno byla malutka a tu proszę już po
        sterylce.Pozdrawiam z moja trójka
        • kotolub Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 13.06.06, 13:06
          Dzięki serdeczne za słowa otuchy. Bajka ma jednak trudny charakter, ona
          poprostu się Kalinki boi. Spędziła pół nocy na najwyższej półce w szafie a do
          łóżka przyszła dopiero jak mały pacjent opuścił sypialnię... Zorientowałam się,
          że ona fuczy na Kalinkę ze strachu, a może odżyły złe wspomnienia ze sterylki
          przed rokiem??? No muszą się dogadać, dobrze że mam urlop i mogę ich doglądać,
          bo bym się zamartwiała w pracy.
          • wiesia.and.company Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 13.06.06, 15:06
            Oj znam to, co wyprawia Bajka. Tak mam z Misiunią. Po prostu taki charakter.
            Czasem się zapomina i nawet łapą machnie na Uranka, ale potem przycicha, czai
            się i ucieka. Zapach wywietrzeje, znów muszą sobie stosunki ułożyć, a może
            Bajeczce pomoże w budowaniu swojej wartości trzeci malutki kotek, to go sobie
            ustawi.....? Naprawdę często pomaga. Ale nic nie mówiłam, zupełnie nic....
            Pozdrawiam. Wiesia + 6
            • kotolub Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 13.06.06, 21:13
              Wiesiu kochana, zawsze rozczulasz mnie swoimi radami...smile))
              Teraz jak wychodzę z domu izoluję je, żeby Klinka mogła wydobrzeć bez stresu.
              Bajka gdzieś się zaszywa i też mi jej żal, że znowu przechodzi przez to co było
              na początku z Kalinką. To wszystko przez zapach, bo widzę jak bardzo łapie
              powietrze tym noskiem i wącha. Strasznie skąplikowany jest koci charakter.
              Kalinka już dzisiaj mruczysmile)) To jest jednak "ptysiu z kremem"smile)) Dzięki
              serdeczne za odzew, już nawet nie pisałam że Kalinka idzie na sterylkę,
              zniosłam to sama i nieźle ale nie przewidziałam innych kłopotówsad((
            • barba50 Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 13.06.06, 22:04
              Wiesia napisała:
              ... może
              > Bajeczce pomoże w budowaniu swojej wartości trzeci malutki kotek, to go sobie
              > ustawi.....? Naprawdę często pomaga. Ale nic nie mówiłam, zupełnie nic....
              Czy myślisz, że to może się tyczyć również Ksiki o której milion razy już
              pisałam, że bała się małych kotów burych, a teraz boi się dużych??? Syczy na
              nie, aż na całych osiedlu słychać, one sobie nic z niej nie robią, Lolka gania
              Ksikę, a ta głupia uciekasad
              To co - myślisz, czwarty malutki kotek?!?!????
              • wiesia.and.company Re: Może ten czwarty kotek odbuduje poczucie 14.06.06, 15:24
                własnej wartości? Kto to wie... Może w tych samych czarno-białych barwach jak
                Ksika, może wtedy "nowinka" zostanie potraktowana jak młodsze rodzeństwo? albo
                mały duplikat Ksiki? Ale coś jest w tym, że moje szar-bure kotki zanadto nie są
                kochane przez czarno-białą Misiunię. Co prawda Misiunia nienawidziła szczerze
                czarno-białego Bartusia. Kurczę, nie wiem. Ale co tam, barba50, może warto
                zaryzykować czwartego kotka (czekaj, czekaj, przyzwyczajaj się do tej myśli i
                czwarty kotek sam Ci wpadnie w ręce, nawet nie zaprotestujesz....)
                Pozdrowionka. Wiesia + 6
                • annb Re: Może ten czwarty kotek odbuduje poczucie 14.06.06, 15:35
                  bo to jest tak ze jak człowiek zaczyna myslec o dokoceniu to zjawia się ten kot
                  smile
                • misia007 Re: Może ten czwarty kotek odbuduje poczucie 14.06.06, 15:46
                  Barbra serio myslisz o czwartym? ma.witkowska ma takiego malucha w typie
                  ksiki.Przesliczny ale mnie ograniczają kuwety a twoje pewnie załatwiaja to w
                  ogródku.Ktos na forum ma śmieszną sygnaturkę, ze tróka to kiepska liczba, do
                  szachów za duzo do bridża za mało.Moze coś w tym jest.pozdrawiam
                  • barba50 Re: Może ten czwarty kotek odbuduje poczucie 14.06.06, 16:42
                    Dziewczyny - myślę, pewnie, że myślę. Tyle, że niestety sytuacja jest taka, że
                    w obecnej chwili po prostu nas nie stać na kolejne kociątkosad
                    Ostatnio wet ma na nas niezły zarobek, pomimo, że dolegliwości kocie to
                    drobiazgi - poparzona Lolka, chudy i pogryziony /z ropieniem/ Pepek. Co by było
                    gdyby przydarzyło się coś poważniejszego /tfu, tfu,tfu.../???
                    A malucha ma.witkowskiej oglądałam już wiele razy...
                    • misia007 Re: Może ten czwarty kotek odbuduje poczucie 14.06.06, 17:00
                      No jasne zapomniałam, ze takie wychodzące to bardziej urazowe i łatwy zarobek
                      dla weta.A co Pepkowi?Kto go pogryzł? Chyba coś przegapiłam, bo nic nie
                      wiem.Pozdrawiam
                      • barba50 Pepek bronił czci swoich kocic 14.06.06, 17:20
                        i odniósł rany kąsane na odwłokusmile A serio - prawdopodobnie kolejna wizyta tego
                        obcego agresywnego kocura o którym już pisałam. Przy ostatnim zastrzyku nasz
                        wet powiedział: "do zobaczenia przy następnym urazie". I chyba nie można
                        powiedzieć, że nam źle życzy, po prostu zna kocie zachowania. Wczoraj było
                        kolejne spięcie, na szczęście bez większych obrażeń. A ogon wyglądał tak:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=41409827&wv.x=1&a=43299697
                        • misia007 Re: Pepek bronił czci swoich kocic 14.06.06, 20:22
                          Agresywnego kocura pamietałam ale o bohaterskim wyczynie Pepka czytam po raz
                          pierwszy.No wyglaskaj go ode mnie, dzielne kocisko bez dwóch zdań, ciekawe tylko
                          czy panie doceniły jego poświecenie jak należy?
                          • barba50 Re: Pepek bronił czci swoich kocic 15.06.06, 10:09
                            Misiu - kocice miały poświęcenie Pepka w swoich odwłokach, no kwiatów mu nie
                            przyniosłysmile A nie przeoczyłaś, bo tutaj nie pisałam. Tylko na Zwierzakach z
                            tym zdjeciem obrażeń.
                            Kotolubie miły - niniejszym przepraszam, że Twój Kalinkowy wątek został
                            zdominowany dokacaniem bojaźliwych kocic i ranami kąsanymi mojego Pepka.
                            Napisz jak się czuje Kalinka, czy Bajka rozpoznała juz dawną Kalinkę, czy
                            jeszcze się boczy...
                            Pozdrawiam
                            Baśka z trójką
                            • kotolub Re: Kalinka już czuje się dobrze:))) 15.06.06, 16:21
                              Bajka jeszcze trochę świruje ale ciągle głaskam je na przemian, żeby pomieszać
                              zapachy. Kalinka chodzi w kubraczku po Bajce, ale to chyba on jest przyczyną
                              całego zamieszania, bo Kalinka chodzi w nim jak robot i jeszcze wierzga
                              kończynami, żeby "uwolnić kota!!!"...
                              Jak się zlitowałam i uwolniłam lizała się 40 minut a później zabrała się za
                              szwysad(( Musiała zatem znów wylądować w pajacykusad((
                              p.s. Cieszę się, że rowinęłyście mój wąteksmile))
    • buenos.aires Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 15.06.06, 17:06
      a dlaczego ja sterylizowalas? byl to jeden z punktow umowy; jest wychodzaca a
      nie chcesz kociakow (to jasne) czy jakas inna przyczyna?
      dodam, ze moja kotka ma 7 lat, jest rasowa, niewychodzaca i nie wysterylizowana
      • kotolub Re: Kalinka wróciła ze sterylki i..... 15.06.06, 20:20
        Nie chciałam jej podawać hormonów bo bałam się chorób z tym związanych. Nie
        chciałam, żeby się męczyła tymi rujami, które jak wiadomo mogą przejść w
        permanentne, więc postanowiłam że rozwiążę o w ten sposób, zresztą polecany
        przez większość. Na wystawy Bajka się kompletnie nie nadawała (za bardzo
        płochliwa i mały psychol j.w.) Kalinka jeśli chodzi o jazdę samochodem i
        pokazywanie się publiczności byłaby napewno lepsza ale po co. Tak naprawdę po
        opłaceniu kocura, weta do małych, szczepień, składek, podróży na wystawę - po
        sprzedaży nie zostaje wiele w kieszeni. A potem się człowiek zamartwia czy w
        dobre ręce oddał kotki - to dla mnie za wiele, stąd ta decyzja.
        • mist3 do buenos.aires 15.06.06, 20:44
          Większość z nas jest jednak za tym by kotki, nawet niewychodzące, sterylizować.
          Powodów jest kilka, ja podam tylko te najbardziej podstawowe:
          1. Ruja permanentna - męcząca kotkę, uciążliwa dla otoczenia.
          2. Ropomacicze - każdy z nas kocha swoje kotki i nie chce narażać ich na taką
          chorobę, która powoduje cierpienie, a wręcz może doprowadzić do śmierci. O
          ropomaciczu napisano wiele - można o tym poczytać zarówno tutaj jak i innych
          kocich forach.
          3. Nawet kotka niewychodząca w czasie rui może się wymknąć. Instynkt działa.
          Oprócz tego, że może nie poradzić sobie na zewnątrz i zginąć, istnieje też i
          taka możliwość, że wróci w ciąży. kociaków jest mnóstwo, po co następne mają
          przychodzić na świat, skoro i tym już istniejącym nikt nie chce pomóc.
          • buenos.aires Re: do buenos.aires 15.06.06, 21:49
            ja wszystko wiem o ropomaciczu, o sterylizacji, jednak moja nie jest sterylna

            a odnosnie 3 - moj kot nie ma nigdy zachcianek zeby wychodzic, wrecz boi sie
            swiata zewnetrznego, podczas rui wychodzi na balkon, ale nie wyje (jezeli nawet
            by uciekla to spokojnie, sterylizacja natychmiastowa, ale to jest po prostu
            niemozliwe)

            mi ruje nie przeszkadzaja

            wet mi mowil, ze ropomacicze wsrod kotek to 10%
            poza tym nie chcialabym swojej kotki oddac na tradycyjna sterylizacje, a przy
            hakowej wiekszosc wetow zostawia macice


            zreszta "robta co chceta", ja mam takie zdanie co do sterylizacji kotek
            wylacznie domowych.

            sterylizuje za to kotki podworkowe, bo nad ich reprodukcja nikt nie chce panowac
            • mist3 Re: do buenos.aires 16.06.06, 21:10
              Oczywiście mój post nie miał cię do niczego zmusić smile W końcu jak kicia 7 lat przeżyła bez sterylizacji (i Ty razem z nią) to na pewno nic się złego nie stanie.
              Ja znam inne dane statystyczne nt. ropomacicza, ale cóż - jak to z danymi.
              Jeśli chodzi o sterylizację, a raczej kastrację - trochę mnie dziwi informacja, że weterynarze zostawiają macicę. Z informacji w książeczce zdrowia kota wynika, że macicę również usunięto, to samo miały inne znajome kotki - a ja mieszkam w niewielkim mieście, więc tutaj o jakichś supernowoczesnych metodach na razie mowy nie ma sad To samo zresztą słyszę/czytam o innych lekarzach weterynarii - że kastracja kotki to usunięcie wszystkiego, a tylko w wyjątkowych wypadkach zostawia się macicę. No ale może mam złe informacje.
              W każdym razie - podziwiam, że wytrzymujesz tyle lat z kicią w rujkach. Ja po jednej miałam dość, nie tylko wycia, ale i patrzenia jak kicia się męczy (tak to dla mnie wyglądało).
              No i witaj w klubie właścicieli tchórzliwych kotek, jak to dobrze że moja kicia nie jest jedyna winkwink
              • buenos.aires Re: do buenos.aires 16.06.06, 23:22
                heh, wytrzymuje, wrecz czekam kiedy bedzie miala ruje smile)))
                wtedy jest mila, kochana, grzeczna ale i napastliwa.
                glosno wyla przez jakies 2 lata od pierwszej rujki, teraz pomiauczy sobie
                troche w dzien, najwyzej sasiadom troche poprzeszkadza wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka