barba50 05.07.06, 13:58 Ja pierwsza Dziś wizyta w klinice. Coś się może wyjaśni... Ja życzę żeby wieści były optymistyczne, jeśli potrzebna byłaby operacja to nie teraz - niech podrośnie, wzmocni się i zdrowo chowa)) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 14:15 Ja druga - żeby wszystko było dobrze. Odpowiedz Link
misia007 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 14:17 Do trzech razy sztuka, niech sie weci zadziwia, jak się małej polepszyło. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko.... 05.07.06, 14:30 wyprzedzać fakty. Zobaczymy, oczko się zamyka, ale dzisiaj było bardziej zaropiałe, znów się zrobił strupeczek, widać na coś wpadła. Ale może kiedy ten strupeczek odpadnie, to znów się zacznie goić i będzie lepiej. Ciii, nic na razie, po 18.00 powinnam wiedzieć, ale nie będę miała internetu, dam cynk jutro. Hej! Wiesia + 7 Odpowiedz Link
angieblue26 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 14:35 Bardzo mocno trzymam i pozdrawiam Odpowiedz Link
marta.kunc Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 16:45 trzymam kciuki Odpowiedz Link
katikot Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 17:08 i ja też trzymam! Odpowiedz Link
anmar123 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 18:38 I ja też trzymam! Odpowiedz Link
pixie65 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 19:43 Ja też trzymam z całych sił i czekam na newsy....Będzie dobrze! Odpowiedz Link
kotolub Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 20:19 My też, my też, my też......)) Odpowiedz Link
biljana Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 21:26 my oczywiscie rowniez trzymamy kciuki i pazurki Odpowiedz Link
kotka81 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 21:54 To my tez trzymamy kciuki bardzo mocno. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 11:56 Pan chirurg-konsultant zobaczył oczko małej i powiedział, że ono już nie jest zdatne do niczego i trzeba operować jak najszybciej, w pierwszym wolnym terminie. Lepiej nie czekać, aż się coś przyczepi, w końcu przez to oczko dostają się różne bakterie, wirusy, nie można cały czas podawać antybiotyku ogólnego, ani też Gentamycyny do oka. I prawda. Właśnie wczoraj musiała sobie Fryga czymś oczko podrażnić i sączyła się z oczka ropa, a narośl było mocno podbiegnięta krwią. Wczoraj też nie mogła już oczka zamknąć, czyli narośl się właśnie powiększyła. Powiedział pan doktor, że z narkozą powinno być dobrze, że nie jedną taką operację robił (wiem, wiem), że nigdy nie daje narkozy na raz, że daje ostrożnie, że mała powinna świetnie operację przetrzymać, i że nie taka już mała. Że i uszy ma zaświerzbione (bo ma, kiedy ją przynosłam, to miała ale nie daje sobie tak łatwo czyścić, fryga jedna, wiercipięta) i te uszy się pięknie wyczyści pod narkozą przy okazji operacji i nie będzie z nimi kłopotu. Że sala operacyjna ma klimatyzację (więc na będzie za duszno uśpionej małej) i że klimatyzację ma również szpitalik. Przynieść mam Frygusię w poniedziałek o 9.30 do szpitalika, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, to odbiorę ją po południu (wybudzoną i sprawdzoną, czy nic się nie dzieje). Po 10 dniach zdjęcie szwów, oczko zapewne będzie zaszyte, żeby nie było dostępu dla różnych świństw i kociej myjącej łapki. Koszt 350 zł (taka stawka, jak pamiętam to i u dr. Garncarza tyle). No więc jesteśmy zapisane, zwierzyłam się doktorowi, że się bardzo bardzo boję, on mnie pocieszał, a ja mu ufam. Poza tym pani z recepcji (w klinice są bardzo kompetentne i miłe panie) powiedziała, że operacja szybko, ale widocznie doktor uznał, że musi być szybko, bo może istnieć zagrożenie (o rany! gangrena albo coś w oczodole, co się paprze - bo się paprze, widzę przecież!). No więc tak wygląda sytuacja. Mała się umęczyła w tym upale, spała wieczorem jak zabita, nie miała siły na zabawę, ale dzisiaj o 4.00 rano sobie trochę poszalałyśmy (znaczy Fryga odryzała się na mojej ręce, a ja podsuwałam pluszową mysz piszczącą). No i boję się przecież o malutką, boję. Do poniedziałku niewiele czasu, a ja teraz myślę, czy w sytuacji jakiegoś zagrożenia, to czy nie lepiej jeszcze szybciej, potem się uspokajam, że no może nie jest tak bardzo źle, bo przecież lekarz chirurg by mi powiedział. Tfu, mam myśleć optymistycznie. Dobrze będzie niebawem i już. Fryga wraca z takich wizyt zmęczona, ale widać, że wie, że wraca do domu a nie w jakieś znów obce miejsce. W sobotę i niedzielę nie ma mnie w pracy, w poniedziałek i wtorek biorę urlop i będę doglądać. Nie zapytalam, czy potrzebny będzie kołnierz (mam, ale normalnej wielkości, a tu maleństwo takie...) Na razie będę zatem milczeć, dopiero w środę się odezwę z informacjami. Trzymajcie kciuki za Frygunię. Dzięki. Wiesia + 7 Odpowiedz Link
adrzewoj To czekamy na wieści 06.07.06, 12:03 Z tego, co piszesz, wynika, że Fryga powinna po operacji poczuć się lepiej (zniknie zagrożenie zakażeniem0. Pamiętam z forum Zwierzaki historię jednookiego Piracika, tam tez wspomniany był inny jednooki kotek, ktory wlaśnie po operacji zaszyczia powieki znacznie podniósł się na zdrowiu. Bedzie dobrze! Pozdrawiam Odpowiedz Link
adrzewoj tu link 06.07.06, 12:06 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=30644822&a=43135999 Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 12:15 Wiesiu, Mocno trzymam kciuki za Fryge. Koteczka, ktora zgarnelam kiedys z ulicy z zaawansowanym kocim katarem, musiala przejsc wyczyszczenie oczodolu. Niestety to co sie w nim znajdowalo juz niestety nie bylo okiem Operacje trzeba bylo robic na cito, bo kotce grozila infekcja mozgu. Bylam przerazona zabiegiem, tym bardziej, ze kotka miala niecale 2 miesiace. Mimo to wszystko poszlo gladko, weterynarz doskonale wyczyscil rane i zaszyl. Kolnierz nie byl potrzebny. Jedyna komplikacja bylo to, ze czesc rany trzeba bylo zszyc ponownie, bo brzegi powieki zle sie zrosly. Ranka zrastala sie ok 3.5 tygodnia, szwy zostaly zdjete po 10 dniach, pozostale po 7 dniach. Dodam jeszcze, ze weterynarz ze skadinad renomowanej kliniki nie wzial za zabieg i opatrunki ani grosza, poniewaz byla to "bezdomna koteczka w potrzebie", jak powiedzial. Filonka przez niecale 2 lata mieszkala u mnie. Potem ze wzgledu na moje przetasowania zyciowe - problemy osobiste, ciagle wyjazdy, w koncu emigracja - najpierw mieszkala tymczasowo u mojej babci, w koncu obie panie zakochaly sie w sobie do tego stopnia, ze Filonka na stale przeprowadzila sie do babci. A dzisiaj Filka ma 6 i pol roku i wyglada tak : voila.pl/7m9rj/index.php?get=1&f=1 Mocno trzymam kciuki i pozdrawiam Ola Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 12:20 Dodam, ze nigdy pozniej Fila na nic nie zachorowala, jak widac jest we wspanialej formie voila.pl/1wjz7/index.php?get=1&f=1 Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 12:37 adrzewoj i angieblue26 - to są historie, które się dobrze kończą. Mam taką głęboką nadzieję. A za jakąś godzinę pomęczę się trochę (niewprawna jestem, kurczę żesz!) i powklejam zdjęcia na forum fotografii zwierząt. Taką mieszaninę z Frygą i niektórymi domownikami, a i z kawałkiem zabudowanego balkonu. Musi być dobrze i już. Na razie! Wiesia + 7 Odpowiedz Link
marta.kunc Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 12:44 pewnie ze bedzie dobrze!!! nawet inaczej nie mysl!!! trzymam kciuki a koty zwijaja lapki na krowke za pomyslnosc!!! marta ps.a gdzie sie podziala groha? nie wiesz przypadkiem? Odpowiedz Link
kejt35 Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 13:44 Bedzie dobrze, Wiesiu, zobaczysz. Trzymam kciuki z całej siły i czekam na wieści w środę. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
smillaaraq Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 14:00 Wiesiu, nie denerwuj się, proszę (wiem, wiem, łatwo mi gadać...) Wyłuszczanie gałki ocznej nie jest niestety rzadkim zabiegiem, wbrew pozorom sporo kotów to przeszło i dożywają długich lat. A - na pocieszenie - wiedz, że właśnie zrobiona szybko operacja działa na korzyść Fryguni. Bo fakt - infekcje będą się tam robić. A poza tym, oko to zawsze bardzo blisko mózgu, dlatego pozostawienie gałki niesprawnej, a juz w szczególności mocno uszkodzonej zawsze jest jakimś tam zagrożeniem. Będzie dobrze, zobaczysz uŚciski, smil Odpowiedz Link
beali Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 14:24 Jak trzeba,to musi się.Dla jej zdrowia -z tego co napisałaś Wiesiu wynika,że zagrożenie jest,więc lekarz podjął właściwą decyzję. Do poniedziałku nic złego nie zdarzy się,a potem będzie dobrze, tylko dobrze.Mocno zaciska kciuki za Frygusię i za Ciebie,abyś jakoś zniosła tą operację małej. Pozdrawiam serdecznie i głaski dla siódemki Odpowiedz Link
misia007 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 15:39 Jak mus to mus.Trzymamy za Frygunie, musi byc dobrze, no bo w koncu po to ta operacja.Czekamy na wieści.Pozdrawiam z moją trójka. Odpowiedz Link
party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 10.07.06, 19:12 Wiesia, podnoszę, bo cały czas jesteśmy z wami, pamiętamy o Maluszku, czekamy na wieści. party ze swoimi futrzakami Odpowiedz Link
adrzewoj Jutro powinny być wieści 11.07.06, 07:56 Czekam niecierpliwie, trzymam kciuki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
kirke18 Re: Jutro powinny być wieści 11.07.06, 08:19 Trzymamy, trzymamy, nie możemy sie doczekać dobrych wieści Odpowiedz Link
barba50 Re: Jutro powinny być wieści 11.07.06, 08:23 Wiadomości będą I to dobre. Jak przyjadę do pracy to napiszę więcej. Odpowiedz Link
barba50 Są wieści 11.07.06, 11:07 Jestem. Z informacji telefonicznej wczoraj z godz. 22: Fryga już po operacji, którą zniosła zupełnie dobrze. Odebrana ok. 18 wybudzona i chętna do życia. Po powrocie do domu poznała koty, miała ochotę na jedzonko /dostała odrobinę/ i nawet zabawę, więc Wiesia jest dobrej myśli. Ma podgolony łebek, sterczące nitki szwów, nie ma założonego kołnierza /p.doktór wyznaje zasadę, że kołnierz stresuje zwierzaka i robi więcej szkody niż pożytku/. Jutro po południu kontrola u weta i o ile wszystko będzie się ładnie goiło w następną środę zdjęcie szwów. Wiesia ze względu na jutrzejszą wizytę i opiekę nad małą jutro jeszcze w domu. W pracy we czwartek, i wtedy zda osobiście relację. Ja tylko za pośrednika "robię", ale zaangażowanego uczuciowo, bo tak jak i wszystkim zależy mi na zdrowiu malutkiej Frygusi i wszystkich naszych zwierzaków)) Odpowiedz Link
adrzewoj Bardzo dobrze 11.07.06, 11:17 Dziękuję za pomyślne wieści. Nadal trzymam kciuki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
umfana Re: Są wieści 11.07.06, 11:29 Trzymam kciuki za kicię! Pozdrawiam serdecznie Wiesię i jej Koterię :o) Odpowiedz Link
kejt35 Re: Są wieści 11.07.06, 11:47 No to czekamy na następne newsy i trzymamy kciuki dalej! Odpowiedz Link
misia007 Re: Są wieści 11.07.06, 14:58 No to kamień z serca Wiesi pewnie spadł, bo najgorsze sa te chwile"przed".Teraz trzeba mała doglądac, rozpieszczac i kochac ale to akurat ma jak w banku.Pozdrawiam z moja trójka. Odpowiedz Link
barba50 Dobrych wieści c.d. 12.07.06, 11:15 Fryga ma się zupełnie dobrze. Je, śpi, bawi się /sama, z Wiesią, z innymi kotami/.Po narkozie nie ma żadnego śladu. Łebeczkiem na szczęście nie interesuje się, nie drapie. Dziś wizyta w lecznicy, "fachowe oko" obejrzy, bo "nie-fachowe" /ale zaangażowane uczuciowo/ nie obserwuje jakichkolwiek niepokojących objawów! A jutro relacja bezpośrednia, od Wiesi. Uff - cieszę się)) Odpowiedz Link
adrzewoj Naprawdę dobre wiadomości 12.07.06, 12:03 A jak Fryga wygląda? Ma zaszytą powiekę? Co jeszcze innego Jej zoperowano? Pozdrawiam Odpowiedz Link
barba50 Andrzeju na te pytania dokładnie... 12.07.06, 13:47 odpowie jutro Wiesia. Ja wiem tylko to czego dowiedziałam się w rozmowach telefonicznych. Wydaje mi się, że to co zostało po gałce ocznej zostało wyłuskane, a powieka zaszyta. Odpowiedz Link
adrzewoj To poczekam do jutra 12.07.06, 15:11 Dzięki za dotychczasowe wieści. Pozdraiwam Odpowiedz Link
party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 11.07.06, 13:48 Dzielna dziewczynka! Fryga, oczywiście Odpowiedz Link
pixie65 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 11.07.06, 14:30 Buziaki dla Fryguni, Wieci i całej reszty Towarzystwa! Będzie dobrze. Wreszcie! Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 12.07.06, 11:17 Cudne wiesci, bardzo sie ciesze )) duzo zdrowia dla Malej i usciski dla Wiesi Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Ej, dobrze jest - bardzo dziękuję barba50 13.07.06, 14:17 za świeże informacje, bo siedziałam w domu, a z pracy mogę teraz się odezwać. Oczko zostało obejrzane przez dwóch fachowców: chirurga i lekarza internistę, robiącego teraz specjalizację okulistyczną. Jest dobrze z tym operowanym oczkiem. Łebek został podgolony po tej "operacyjnej" stronie, oczko (martwe) usunięte i zaszyte, całe miejsce pomalowane tym srebrnym, specjalnym. Na miejscu zszycia sterczą takie jakby druty kolczaste, to taka twarda nić, skręcona właśnie jak drut kolczasty. Wąsiki z tej strony też podcięte. Ale Fryga śmiga, szaleje za piłeczką, je i zapomniała o operacji. Narkozy też nie przeżyła tak jak inne moje koty, zupełnie się nie słaniała, nie szukała ciemnego miejsca, nie miała niższej temperatury ciała. No w ogóle ewenement dla mnie. Wczorajsza wizyta wykazała, że wszystko jest OK, nie ma wycieku, ropy, nie rozchodzą się szwy. W środę 19. lipca zdjęcie szwów przez chirurga, który operował, już jesteśmy zapisane. Lekarz okulista, u którego wczoraj byłyśmy, przebadał drugie oczko, które czasem w połowie, a czasem w 1/3 jest zakryte trzecią powieką. Odbyło się zakrapianie, podpieranie powieki specjalnym papierkiem, podważanie trzeciej powieki, zaglądanie oftaloskopem i świecenie specjalną latarką. I jest tak, że trzecia powieka nie jest zrośnięta z rogówką (b.dobrze), gdyby coś to można w przyszłości operować, ale może trzecia powieka sama się zacznie układać. Natomiast widać było powirusowe zmiany w rogówce, są trzy miejsca na rogówce, przez które Fryga ma ograniczone pole widzenia (coś jakby taka "żółta plamka" w trzech miejscach rogówki). Wykupiłam Tobrex do zakrapiania i Cornere Gel do smarowania tego "zdrowego" oka. Gentamycyna jest już za słaba. Może to spowoduje wyleczenie wirusa i poprawę/odbudowę leciutką w tych trzech miejscach rogówki. Potem ewentualnie jeszcze Braunol na jodynie w celu całkowitego pozbycia się wirusów. Więc się cieszymy jak na razie, przy czym Fryga może sobie po mnie poskakać na łóżku i poudeptywać, bo ja nie... (kto ją tego nauczył, no kto? Grosia? Uranek? teraz będę miała następne ślady kiedy przytyje). Chudziutka jest jak na razie, ale przecież szaleje. Nie czuje upału. Za to Uranek wczoraj bardzo źle się czuł, miał powiększone źrenice, zaczął otwierać pyszczek, szybko i płytko dyszał, chciał wchodzić do szafy, to po sekundzie wychodził. Leżał ciężko, musiałam go reanimować, bo naprawdę jego stan mnie przestraszył. Nalewałam trochę wody na dno wanny i wkładałam jego cztery łapki do tej wody, wolniutko i spokojnie, bo tego nie lubi. Potem go kładłam na podłodze i naprawdę było źle, bo leżał jak szmatka w pozycji, w jakiej go ułożyłam. Tak co godzinę łapki do wody, o 17.00 troszkę lepiej, bo zjadł kilka chrupeczek Royal Canina. Potem leżał, a na noc zaniosłam go na balkon (nie chciał wierzyć, że tam jest lepiej). I tak całą noc spędził na balkonie, rano nie chciał jeść. Ale i tak wydaje mi się, że jest lepiej. Źrenice się trochę zmniejszyły. Może coś w ciągu dnia podje, ale tego nie widzę, bo jestem w pracy. Niestety, nie wiem jak pomóc Urankowi, bo nawet Tolfedine nie pomaga przy jego schorzeniu neurologicznym. To spowodował wirus usadowiony w tylnym odcinku kręgosłupa. Powoduje ucisk na nerw lub na kręgosłup. Zmian kostnych żadnych, tylko te żrenice, słabe, chwiejące się tylne nóżki, zanik tylnych mięśni, czasem spada przy skoku na stół. Tak będzie do końca jego dni, oby tylko nie gorzej, czego się obawiam, bo czasem nawet potrzeby w kuwecie stanowią duży wysiłek. Nie chce pieszczot, bo jest obrażony za wprowadzenie Frygi. Ale to nic, jeszcze go wygłaszczę, tylko niech się odobrazi, niech przestanie łypać spod oka i uciekać od pieszczot. Jeszcze się dopieścimy, tylko miną upały, to i więcej będzie w nas zapału, żeby się obok siebie układać. Będzie dobrze z Frygunią i z Urankiem. Aha, jest wywiad z dr. Garncarzem w Kocich Sprawach lipcowo-sierpniowych. Ciekawy. Pozdrawiam i dziękuję bardzo za zainteresowanie i barbie50 za informacje w moim imieniu. Hej! Wiesia + 7 Odpowiedz Link
adrzewoj Bardzo cieszy udana operacja 13.07.06, 14:27 I radość Frygi. Biedny Uranek, pogłaszcz Go ode mnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Bardzo cieszy udana operacja 13.07.06, 15:08 bardzo sie ciesze wiesiu.z urankiem bedzie dobrze.mowie ci Odpowiedz Link
kejt35 Re: Ej, dobrze jest - bardzo dziękuję barba50 13.07.06, 17:06 Bardzo się cieszę,że operacja się udała! Fryga to dzielna dziewczynka! Uściski dla Ciebie, głaski dla biednego Uranka i całej reszty Futrzaków Odpowiedz Link
adrzewoj Co słychac u Małej? 20.07.06, 10:51 Jak tam Uranek? Jak sobie radzą przy powrocie upałów? Pozdrawiam Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 16:04 Mała świetnie. Uranek... bardzo bardzo źle. Napiszę więcej, muszę się zacząć godzić ze złymi faktami. Zbyt był wczoraj osłabiony, żeby pobrać krew do badania. W następną środę krew pobierzemy (może), ale byłam wczoraj u dwóch lekarzy - chirurga i świetnego lekarza ogólnego (naprawdę świetnego). W sumie byłam już u 5 lekarzy i jednego profesora. Nie ma ratunku. Na razie tylko sterydy. Ma zaniki mięśni. Ech... Jutro się odezwę. Pozdrawiam. Wiesia + 7 Odpowiedz Link
misia007 Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 17:06 Tak mi przykro z powodu Uranka, moze sterydy pomogą, czasami potrafia zdzialac cuda.Głaski dla całej gromadki. Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 18:30 Wiesiu, bardzo mi przykro z powodu choroby Uranka... Mocno trzymam kciuki za cud. Ola z Zurkiem i Nuka Odpowiedz Link
pierozek_monika Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 22:37 ja nie wiedziałam Wiesiu trzymaj się Odpowiedz Link
adrzewoj Smutna wiadomość 21.07.06, 08:07 Jak Uranek znosi swoją chorobę? Na zdjeciach wygląda na takiego spokojnego kota... Trzymaj się! Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 09:41 wiesiu trzymaj sie... ukochania dla uranka i reszty. marta+t+c Odpowiedz Link
mama007 Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 09:49 Wiesiu trzymaj się mocno, i bądź przy Uranku po prostu, niech nadal czuje, że po rpostu tam jesteś... aga Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 10:04 Mysle o Was caly czas i czekam na wiesci.... Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:03 Nie chce jeść, karmię go od niedzieli ręcznie, a on nie chce, męczy się przy jedzeniu, ma zaniki mięśni także żuchwowych. Chodzi kilka kroków, a potem odpoczywa i ciężko oddycha. Nie była potrzebna w środę kroplówka, bo pije, bo go na siłę karmię, ale lekarz powiedział, że wygląda fatalnie. Tylne nóżki bardzo się chwieją. Patrzy na mnie z pretensją. To jednak sprawa gdzieś nerwów i ucisków w mózgu. Sprawę gdzie jest ucisk wyjaśniłaby tomografia komputerowa ale co dalej? Załamanie nastąpiło w okresie upałów, kiedy wszystkie koty leżały jak placuszki. Ale u Uranka brak ruchu powoduje właśnie "zastanie" mięśni, w efekcie utrudnione wstawania i poruszanie się, no i zanik mięśni. Podnoszenie go na specjalnym brezentowym pasie (takim dla osób podciągających się w szpitalnym łóżku) nie zdaje egzaminu, takie ćwiczenia gimnastyczne z Urankiem nie wychodzą. W środę mam iść do lekarza i postawić Uranka na nogi tak, żeby go nie osłabiło pobranie krwi (w marcu z krwią było b.dobrze, ale i tak słabł). Tak więc męczę Uranka, bo liczę, że się poprawi i już nie będzie musiał być torurowany. Dopóki nie wiem, co w krwi... Ale jest to choroba postępująca, więc właściwie nie powinnam mieć złudzeń. Dodatkowo męczy mnie, że się przyczyniłam do natężenia choroby (i upały!) przynosząć Frygę, bo to co się dzieje w jego mózgu mogło się nasilić z powodu stresu związanego z nowym żwawym kotkiem. Uranek jest na mnie obrażony, postękuje przy ruszaniu się i postękuje czasem przy wydychaniu powietrza. Nie rzęzi, ale postękuje (to nic w płucach), broni się przed wpychaniem jedzenia, choć ma ochotę jeść, ale to gryzienie sprawia mu trudność. Wodę pije sam, wącha jedzenie, ale odsuwa główkę. Pan Profesor prowadzący Uranka wyjechał (do września) na urlop. Ale też by nie pomógł, bo do tej pory nie mieliśmy spektakularnej poprawy. Trzymajcie kciuki, żeby go sterydy postawiły na nogi. Pozdrawiam. Acha, Fryga szaleje, pogodzona ze wszystkimi, obgryza ogonek Uranka (on ani drgnie, może traci czucie?), Lusia ją liże, gania się z Kubusiem. No i tak.... Wiesia + 7 Odpowiedz Link
pixie65 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:25 Oj niewesoła masz Wiesiu sytuację...Biedny Uranek...A może jakieś zabiegi lecznicze mogłyby mu pomóc? Monika_pierożek pisała jak takie zabiegi pomogły jej psu i innym zwierzakom...Myślę np. o laseroterapii...Może...? Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:43 wiesia a moze bys go podpasla gerberami - nie musialby zuc.albo sa takie puchy pasztetowe eukanuby HIGH CALORIE - sztuka ok 6 zl moglabys mu to rozdziamdziac z rosolkiem i strzykawa do ryjka.ale jak juz bedziesz wiedziala ze to nic nie daje to wiesz... bedziemy wtedy wszyscy z toba.trzymaj sie kochana! Odpowiedz Link
misia007 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 15:11 Trzymam, zeby jednak sterydy zadziałaly i postawily Uranka na łapki.Wygłaskaj biedną kocinę i pozostałe bractwo.Pozdrawiam z moją trójką. Odpowiedz Link
m_orsetti Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 10:34 Wiesiu- jak dziś Uranek się ma? Lepiej jest? Monika Odpowiedz Link
barba50 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 11:09 Moniko - Wiesia pisze jedynie w tygodniu z pracy Ale gdyby się do mnie odezwała przekażę wieści. Odpowiedz Link
m_orsetti Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 11:35 Dzięki - będę wdzięczna- śledzę bardzo wątek... Monika Odpowiedz Link
barba50 Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 18:08 Uranka już nie ma Odszedł wczoraj przy próbie ratowania w lecznicy... Już nie cierpi, ale Wiesi jest bardzo ciężko, bo jak każdemu - wydaje jej się, że coś jeszcze można było zrobić, jakoś pomóc. Wiesiu! Zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy. Uranek miał mnóstwo Twojej miłości, on to wiedział... Odpowiedz Link
misia007 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 18:40 Wiesiu tak bardzo Ci współczuję,wiem jak to boli i jak okropnie musisz sie czuć. Uranek odszedł otoczony do końca twoja miłościa i juz nie cierpi.Musisz być dzielna, pozostała gromadka ma tylko Ciebie. Odpowiedz Link
kotka81 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 19:30 Ja rowniez sledzilam watek Uranka i trzymalam mocno kciuki za niego.Przykro mi ,ze nie wystarczajaco mocno.Wyrazy wspolczucia Wiesiu dla Ciebie. Jedno co moge powiedziec , to ze Uranek byl szczesciazem ,ze mial Ciebie i do ostatniej chwili mogl byc z Toba.Trzymaj sie dzielnie Wiesiu . I glaski dla pozostalych futrzaczkow. Odpowiedz Link
mist3 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 20:40 Ja też bardzo Ci współczuję Wiesiu (( Nieszczęścia się ostatnio u Ciebie wysypały, ale wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej. Uściski Odpowiedz Link
m_orsetti Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 22:04 Wiesiu- zrobiłaś dla każdego Twojego kota absolutnie wszystko, co było można. Bardzo Ci współczuję- i podziwiam. Monika -- www.alkaida.com.pl Odpowiedz Link
biomona Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 08:36 Bardzo mi przykro. Trzymaj się, Wiesiu Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 10:17 wiesiu jestesmy z toba... uranek za TM mruczy do ciebie... przytulam.... Odpowiedz Link
mama007 Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 16:55 Wiesiu tak mi przykro trzymaj się Dzielna Kobieto, Uranek już nie cierpi i to najważniejsze... aga Odpowiedz Link
kejt35 Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 22:04 Bardzo, bardzo mi przykro, Wiesiu... Odpowiedz Link
smillaaraq Wiesiu... 25.07.06, 12:38 To trudne uczucie, z jednej strony uratowało sie Frygunię, która dostała szansę na dobre życie, a z drugiej - przyszło się pożegnać z Urankiem NIe wiem, co napisać, czuję tylko, ba! jestem przekonana, że nie było takiej rzeczy względem niego, którą byś zaniedbała. Zrobiłaś wszystko, co mogłaś. a smutna prawda jest taka, że w pewnych sprawach pozostajemy bezsilni, jakkolwiek byśmy nie pragnęli, aby było inaczej Trzymaj się jakoś, smil Odpowiedz Link
party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 24.07.06, 13:05 Cóż więcej powiedziec można... Smutno i boli... Trzymaj się, Wiesiu Odpowiedz Link