Dodaj do ulubionych

Makabra osieroconych zwierząt

01.08.06, 12:06
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3519675.html
Obserwuj wątek
    • biljana Re: Makabra osieroconych zwierząt 01.08.06, 12:11
      poryczalam sie w pracy
      • boykotka Re: Makabra osieroconych zwierząt 01.08.06, 15:10
        Niestety, zwierzęta po adopcji też nie są już sobą. Mój wujek przygarnął wyżła
        po śmierci starszego pana; pies nie chciał jeść i nie bawił się, choć był
        młodym psem a w domu było małe dziecko.
        Ja mam w domu kota, którego jestem chyba 5-tą właścicielką. Gdy się zgodziłam
        go przyjąć przez miesiąc nie wychodził spod stołu. Podobno jego pierwszą
        właścicielką była starsza pani, która zmarła. Widząc jak to stworzenie jest
        niemiłosiernie zestresowane wzięłam mu dla towarzystwa 4-miesięczną kotkę.
        Teraz ( po roku) jest dużo lepiej ale tylko i wyłącznie dzięki bardzo ruchliwej
        kotce. Nie wiem co dalej będzie, bo w grudniu ma wrócić jego właścicielka i
        chce by kot do niej wrócił. Nie bardzo sobie to wyobrażam.
        • annb nie oddawaj 01.08.06, 15:15
          boykotka -dla dobra kota
          szkoda zwierzęcia
          • boykotka Re: nie oddawaj 01.08.06, 16:04
            annb napisała:

            > boykotka -dla dobra kota
            > szkoda zwierzęcia
            Jego pani kocha go sto razy bardziej ode mnie smile) Ja po prostu nie wyobrażam
            sobie rozdzielenia kotów w tej chwili. Trzeba będzie podjąć jakąś mądrą decyzję
            dla obu kotów.
            • smillaaraq Re: nie oddawaj 01.08.06, 16:16
              To, że poprzednia opiekunka kocha go "bardziej" niż Ty, to raczej dla kota nie
              ma już żadnego znaczenia ;P - jeśli przywiązał się do drugiego zwierza, to
              niestety, ludź powinien to uszanować i usunąc się na plan dalszy wink
              • wrexham smillaaraq 03.08.06, 21:46
                o, bardzo sluszna uwaga, dobro zwierzecia nad nasze milosci nalezy stawiac, bo
                my mozemy sobie wytlumaczyc, a kot tylko czuje
                pozdro wrex.
            • orangewhatever Re: nie oddawaj 03.08.06, 11:47
              jeśli go tak kocha, to dlaczego zostawiła go na tak długo???? jedynym
              wytłumaczeniem może być dla mnie długotrwała hospitalizacja. bo
              wyjazd...wyjeżdżając można ze sobą zabrać zwierzę, wymaga to tylko trochę
              chęci, czasu i poświęcenia.

              nie oddawaj kota, to nie jest zabawka, żeby przechodziła z rąk do rąk! ileż
              takie zwierzątko może przeżyć stresów? przyzwyczał się, dobrze mu teraz, więc
              po co to zmieniać?
              • annb nie nienienienienei 03.08.06, 11:57
                nie oddawac i juz
                no sory
                raz ze koty będą rozdzielone a sięjuż zżyły
                dwa
                szkoda i jednego i drugiego
                trzy-kot się już przyzwyczaił do ciebie
              • boykotka Re: nie oddawaj 04.08.06, 11:45
                No nie przesadzaj. Dziewczyna wyjechała za chlebem. A sam fakt, że zatroszczyła
                się by kot trafił w dobre ręce nie ma znaczenia ?? To naprawdę nie jej wina, że
                kotek jest traumatykiem. I chcę zauważyć, że rozważałyśmy wyjazd kotka z panią
                ale kwaranntana to by dopiero go zabiła. Po co skazywać zwierzę na niepotrzebny
                stres ???
                Swoją drogą życzę każdemu kotu tak dobrej pani, wszyscy powinniśmy pomyśleć o
                takiej ewentualności dla naszych podopiecznych.
        • umfana Boykotko :((( 01.08.06, 15:37
          Ja niedawno słyszałam taką historię:
          Jest strasza pani, która hoduje niewysterylizowane rasowe koty.
          Gro pieniędzy idzię na ich utrzymanie a chętnych na zakup nie ma. Pani jest
          zadłużona, etc... Raz administracja nawet jej zlikwidowała ponoć kociarnię w
          domu. Ta pani parę razy trafiała do szpitala i koty wtedy szły do schroniska
          przez opiekę społeczną tam kierowane sad
          Ona wracając do domu bierze ponoć kolejnego kota na wychowanie i tak w kółko
          macieju. Jak to szłyszałam to szlag mnie trafiał, ale nie wiem czy to prawda...
          • biljana Re: Boykotko :((( 01.08.06, 15:40
            umfana napisała:

            > Ja niedawno słyszałam taką historię:
            > Jest strasza pani, która hoduje niewysterylizowane rasowe koty.

            jak to rasowe koty? kupuje je? ma hodowle?
            • umfana Re: Boykotko :((( 01.08.06, 15:42
              Słuchaj ja nie wiem jak tam jest... może to są podróbki skoro ich nikt nie
              kupuje od niej? Nie znam tej pani.
              Szlag mnie trafia tylko o to, że jak wraca ze szpitala nie dostaje swoich kotów
              tylko bierze się za nowe sad((
          • boykotka Re:Potwierdzam to co pisze Umfana 01.08.06, 16:23
            Kiwaczek jak go dostała moja koleżanka był niewysterlizowany. Kotek ma traumę i
            wybite przednie zęby. To mieszaniec brytyjczyka niebieskiego i pochodził
            niestety z takiej gromady jaką opisujesz. Nie wiadomo, czy zęby wybił mu
            człowiek, czy jak twierdzi jeden wet, który go widział jest to efekt wypadku
            samochodowego. Jak dla mnie jest dziwnym kotem, który wszystkiego się boi.
            Gdyby nie moja koteczka - ciężko byłoby z nim wytrzymać. Swoje imię zawdzięcza
            autentycznej chorobie sierocej. Nigdy nie podchodzi do czlowieka gdy ten stoi
            albo siedzi.
            • umfana Re:Potwierdzam to co pisze Umfana 01.08.06, 18:20
              Może od tej kobiety nawet pochodziły... ja nie mogłam słuchać, jak mi o niej
              opowiadano. Dlaczego opieka społeczna głupiej babie nie zabroni trzymania
              zwierząt w domu? Ona nawet nie lubi tych kociaków ponoć! Potrafi kopnąc
              zwierzę. Bierze je po to, aby nimi handlować tylko, że nie ma chętnych na te koty.
              • bellisea Re:Potwierdzam to co pisze Umfana 01.08.06, 18:35
                > zwierząt w domu? Ona nawet nie lubi tych kociaków ponoć! Potrafi kopnąc
                > zwierzę. Bierze je po to, aby nimi handlować tylko, że nie ma chętnych na te
                koty.

                .....i dlatego nie ma na nie chetnych. Sukces w hodowli kotow wyplywa z milosci
                do nich.
                • mama007 Re:Potwierdzam to co pisze Umfana 02.08.06, 09:38
                  bellisea napisała:

                  > > zwierząt w domu? Ona nawet nie lubi tych kociaków ponoć! Potrafi kopnąc
                  > > zwierzę. Bierze je po to, aby nimi handlować tylko, że nie ma chętnych na
                  > te
                  > koty.
                  >
                  > .....i dlatego nie ma na nie chetnych. Sukces w hodowli kotow wyplywa z
                  milosci
                  >
                  > do nich.

                  po pierwsze nie ma klientow dlatego, ze to NIE JEST HODOWLA, tylko
                  pseudohodowla. nigdy nie bedzie miala zadnych klientow.... chyba ze jakiegos
                  dzieciaka naciagnie albo zupelnego laika, dla ktorego rasowy nie jest rowne
                  rodowodowy....
            • smolimo Re:Potwierdzam to co pisze Umfana 01.08.06, 19:24
              Ludzie potrafia nie miec zadnej wyobrazi i widziec tylko koniec wlasnego nosa,
              jakie to przykre.
    • annb analiza wiersza 02.08.06, 08:43

      - Zastanawiam się często, jak można oddać ostatniego towarzysza życia ojca czy
      matki. Przecież to brak szacunku dla rodziców - dziwi się Anna Nehring z
      fundacji Zwierzęta Krakowa. - A jednak coraz częściej dostaję telefony od
      dzieci czy wnuków, którzy chcą się pozbyć zwierząt po bliskich, bo
      zamierzają "zlikwidować mieszkanie" po śmierci właściciela - mówi. - Gdy
      przychodzi starość, ludzie szczególnie potrzebują ciepła, chcą komuś być
      potrzebni. Tęskniąc za wciąż zabieganą rodziną, znajomymi, których już zaczyna
      brakować, wypełniają pustkę wokół siebie zwierzętami. To właśnie pies lub kot
      staje się wiernym i cierpliwym towarzyszem, gdy inni nie mają już czasu -
      dodaje. Dzieci i wnuki przyzwalają na to: dla wygody, ale też by uspokoić swoje
      sumienie. Zwierzęta dają pewność, że rodzicom czy dziadkom ktoś towarzyszy,
      ktoś spędza z nimi długie dni i wieczory. Dzięki temu urlopy stają się
      spokojniejsze, wyjazdy przyjemne, a poczucie winy, z powodu niespełnionych
      obietnic częstszych odwiedzin, zagłuszone.


      o to chodzi
      o to to wyzej
      najpierw trzeba zmnienic nastawienie do ludzi-a wtedy zyskają i zwierzęta
      • wrexham Re: analiza wiersza 02.08.06, 21:38
        mnie sie wydaje, choc pewnie sie wam naraze, ze branie kota czy psa kiedy sie
        wie, ze nie ma szans na jego 'przezycie' w sensie dlugosci zycia, w wieku np 70
        lat to czysty egoizm; nikt nie wie ile bedzie jeszcze zyl, ale w powyzszym
        przypadku rachunek prawdopodobienstwa jest okrutnie niekorzystny dla
        zwierzecia, ktoremu nie zapewnimy do konca jego zycia odpowiednich warunkow bo
        pojdziemy do piachu; a z ta rodzina to roznie bywa przeciez... skoro nie
        zajmowali sie nami to pewnie nie zajma sie zwierzakiem;
        • umfana Re: analiza wiersza 02.08.06, 22:05
          Ja mam znajomą w okolicach 70 lat i ta pani twierdzi, że w jej wieku to skandal
          jest branie zwierzaczka na wychowanie! Wścieka się też na swoje równolatki, że
          postępują inaczej z pobudek egoistycznych... Każdy z nas jest inny.
        • misia007 Re: analiza wiersza 02.08.06, 22:10
          No nie wiem, moja przyszywana ciotka lat 75 mając, została obdarowana przymusowo
          przez swego syna 8 letnim kotem metrykalnym w stanie całkowitej depresji.Po
          krotce to pani owego kota zamieszkała u pana z ogromnym psem i jak syn ciotki
          tam się zjawił kot siedział za pralką którys dzień i wyrywał sobie cenne ,
          rodowodowe futro.Wziął kota i do mamy, bo sam też spsiały.Pomyslałam sobie wtedy
          tak jak wrex
          bo ciotka była nazdrowiu mocno podupadła ale jak sie okazuje głupio pomyślałam.
          To było ze trzy lata temu i jak do tej pory oboje kwitną i ciotka i kot.Ciotka
          jakby jej lat ubylo, wesoła, zadowolona, mówi, ze życ musi dla kota.
          Tak więc droga wrex są sprawy, które rozumowi sie wymykaja.Nikt z nas nie wie
          co mu pisane.Pozdrawiam z moją trójką.
          • annb ja chciałam tylko dodac 03.08.06, 08:25
            że ostatnio Pan gasi swieczki moim rownolatkom
            a jestem "ledwie" po 30tce
            wiec nie ma co patrzec wilkiem na 70 latków skoro sami nie wiemy czy do domu z
            pracy wrocimy
            najwazniejsze -byc człowiekiem
            bo jesli rodzinie z nami dobrze to i zwierzakiem się zajmą
            • kejt35 Re: ja chciałam tylko dodac 03.08.06, 10:57
              Mój syn ma trzy lata. Chciałabym bardzo wychować go tak, żeby móc spokojnie w
              wieku 70 lat wziąć np. kotka i byc pewną że jeżeli coś mi się stanie, moje
              dziecko nie pozwoli na cierpienie osieroconego zwierzęcia. Moi rodzice mają po
              60 i parę lat a także 3 koty. Te koty ( a moze bedzie i jeszcze jakiś)nigdy nie
              będą cierpiały porzucone, bo ja na to pozwolę.
              Pozdrawiam!
              • kejt35 Re: ja chciałam tylko dodac 03.08.06, 10:57
                Boże, oczywiście miało być NIE pozwolę!!!
            • wrexham Re: ja chciałam tylko dodac 03.08.06, 21:35
              no wiec napisalam, nie wiadomo kto pierwszy i potem cos o rachunku
              prawdopodobienstwa; moja uwaga dotyczy osob samotnych lub osamotnionych
              pozostawionych przez najblizszych; jesli nie zajeli sie mna to zero gwarancji,
              ze ulituja sie nad moim zwierzakiem; nie skazywalabym go na to; nawet moj
              ojciec, ktory wie, ze na mnie moze (przynajmniej w tym przypadku) liczyc w
              wieku ok 60. nie zdecydowalby sie juz na psa; to on zwrocil mi uwage na sens
              takiego zachowania - wczesniej nigdy o tym nie myslalam prawde mowiac;
              a ze z naszej polki tez biora to ja wiem... siegaja coraz czesciej;
              pozdrawiam wrex.
          • biljana to nie kwestia wieku... 03.08.06, 11:12
            tylko nastawienia do zwierzat i odpowiedzialnosci. no bo jak inaczej ? ustawimy
            limit wieku do ktorego wolno miec zwierze a potem juz nie? to jaki ten limit
            bedzie 60 lat? 55? a moze 30 ?
            moj wojek ma 67 lat i dostal ode mnie 1.5 rocznego kota. I obaj sa szczesliwi.
            Wojek - bo ma wspanialego towarzysza i jest komus potrzebny. Kot -bo zyskal
            dom, a wczesniej nikt go nie chcial, byl bezdomny, chory i nieszczesliwy.
            Zatem sadze, ze chyba lepiej dla kota, ze ma "starego" pana, ktory sie nim
            opiekuje, choc moze nie spedza razem 20 lat... niz jakby mial blakac sie po
            ulicach i nie wiadomo co by sie z nim stalo, prawda?
            A moja kociolubna rodzina po smierci wojka (oczywiscie oby zyl jak najdluzej)
            na pewno nie zostawi kota na pastwe losu.
            Skoro opiekujemy sie naszymi samotnymi krewnymi - opiekujemy sie tez ich
            zwierzetami.
            • wrexham Re: to nie kwestia wieku... 03.08.06, 21:39
              o matko, pewnie, ze sie opiekujmy, ale mowa byla o ludziach samotnych; nikt tu
              granic nie wyznacza, dajze spokoj; rowniez swojemu wujkowi (zasluzyl za dobre
              zerce zeby go poprawnie napisac smile)
              pozdrawiam wrex.
              • pokraczna_kasia Re: to nie kwestia wieku... 03.08.06, 22:06
                wrexham napisała:

                > o matko, pewnie, ze sie opiekujmy, ale mowa byla o ludziach samotnych

                samotni już nie mają prawa do żadnego towarzystwa, nawet kociego.

                paniom faszystkom przypomnę tylko nieśmialo, że tylko co 4 kot ze schroniska
                znajduje dom. wg was należy to jeszcze ograniczyć?

                na jakiej podstawie uważacie, ze 70-latkowi przyskuguje kilkanaście lat życia?
                ludzie dożywają 85, a nawet 90 lat.

                wg was czlowiek nie ma prawa mieć psa, bo jest na emeryturze i nie ma rodziny!
                STRASZNE.

                zabezpieczenie bytu zwierzęcia to jest osobna kwestia.


                • pokraczna_kasia Re: to nie kwestia wieku... 03.08.06, 22:07
                  pokraczna_kasia napisała:

                  > kilkanaście lat życia?

                  mialo być kilka, a nie kilkanaści. bląd.

                  kilkanaście wystarczy wlaśnie by przeżyć je w przyjaźni ze zwierzęciem.
                • graz.ka Re: to nie kwestia wieku... 03.08.06, 22:09
                  Kasiu - można mieć swoje zdanie w tej sprawie, prawda? Po co obrażasz ludzi?
                • wrexham kasiu 04.08.06, 09:20
                  mila z ciebie dziewczyna choc istotnie nieco pokraczna...
                • wrexham Re: to nie kwestia wieku... 04.08.06, 09:40
                  jeszcze tylko niesmialo dodam (bo w skorze faszystki mi nieswojo jakos), ze
                  wlasnie ta osobna sprawa zabezpieczenia bytu zwierzeciu byla meritum problemu;
                  i o tym wlasnie napisalam - ze ludzie czasem nie zastanawiaja sie co sie stanie
                  z ich zwierzetami kiedy oni, ich jedyni i samotni opiekunowie pojda kwiatki
                  wachac od spodu; a ze problem taki istnieje to fakt: patrz artykul;
                  nie pozdrawiam bo byc pozdrowionym przez faszyste to raczej nic przyjemnego;
                  wystarczy, ze ja wpadlam w to ideologiczne bagno
                  wrex.
                  • annb szkoda ze i tutaj sie zaczęło 04.08.06, 10:10
                    obrzucanie błotem

                    dwa koty po cioci przygarnąc-to chyba nie jest problem

                    gorzej kiedy zwierząt jest znacznie więcej

                    babciomohery mają tendencję do trzymania niekastrowanych zwierzat, aby im
                    krzywdy nie czynic.

                    znam kobietę - młodą-która co roku ma sukę szczenną, ale suki nie wykastruje
                    bo to nie po chrzescijańsku

                    wracając do kotów-nie raz i nie dwa tych zwierząt jest coraz więcej w mieszkaniu
                    starsze kocury gwałcą ledwie_co podrośnięte kotki(kociaki jeszcze)
                    i się zaczyna
                    miec zwierzęta-tak
                    ale z głową
          • wrexham misia 03.08.06, 21:43
            nie, no ja wiem misiu, ze takie dobre historie sie zdarzaja, ale nie o nich byl
            artykul; wiem tez, ze jesli ciotce cos sie zdarzy tfu tfu odpukac, to bedziesz
            raczej pozdrawiala z czworka niz pozwolisz na to zeby kotu cos sie stalo; ale
            nie wszystkie przypadki sa takie szczesliwe niestety;
            pozdrawiam, samotna bez koli i ryska
            ps. przyjela mi sie twoja nazwa 'kraina krolikow' smile))
            • marta.kunc Re: misia 04.08.06, 10:20
              jak pracowalam u weta to przyszla pewna pani .starsza, mocno schorowana.zwierza
              ma juz po kilka ladnych lat.przygarnela kilka takich bidulcow uliczno
              piwnicznych,doroslych.przychodzila do tego samego weta od lat.nagle przytrafila
              jej sie straszna choroba.rodzina...no wiecie... i ta pani do weta powiedziala
              sciszonym glosem: jak juz bedzie ze mna naprawde zle zle to przyjdzie pan i
              posle te bidy ze mna do nieba, dobrze? i on jej to obiecal.i kasy nie wzial.
              a ja na poczatku bylam zszokowana a potem pomyslalam, ze to jest
              odpowiedzialnosc.i milosc. bo stare zwierzeta w schronisku nie maja szans.a
              teraz sa ze swoja pania w niebie.

              ja sobie obiecalam, ze ostatnie zwierze wezme ok 50 - tki.potem juz nie. za
              duzo sie u weta napatrzylam.co innego przeczytac artykul - co innego widziec na
              wlasne oczy.
              • misia007 Re;Marta 04.08.06, 11:27
                Moja ciotka wyraziła podobne życzenie wzgledem losu swego kota i pamietam było
                to dla mnie szokiem.Nie chodziło jej o to, ze nie ma kto sie kotem zająć ( bo ma
                ) tylko o jego stan psychiczny.Kot był w takim stresie, ze przez pierwszy
                miesiąc pobytu u ciotki jedyne oznaki życia to była brudna kuweta i pusta
                miska.Potem jej zaufał i pokochał wręcz histerycznie.Innych ludzi uważa za
                wrogów i zmyka.Teraz myślę, ze moze ma rację ale na szczęście oboje kwitną i nie
                muszę się tym na razie martwić.Pozdrawiam z moją trójka.
            • misia007 Re: Wrex z krainy królików 04.08.06, 11:41
              Nie znamy jak to sie mówi dnia ani godziny więc cieszmy się kążdym dniem i nie
              omawiajmy sobie przyjemności obcowania ze zwierzętami jeśli to nam daje radość i
              szczęście.Tego nauczyłam się żyjąc z kotami.Zyjmy chwila , nie planujmy zanadto,
              bo możemy przekombinować.Wyobraż sobie sytuację, ze mam 70 lat i odpowiedzialnie
              nie biorę juz kota, czyli czekam na śmierc.Mija rok , drugi i dalej ciągle żyję
              , męczę się bez futrzaka ale trudno trzeba być konsekwentnym.Nie wzięłam kota
              jak miałam 70 to nie wezmę jak mam 80.W końcu umieram opłakując smutną starość.
              • wrexham Re: Wrex z krainy królików 04.08.06, 12:42
                alez misiu, ja ci zycze dlugiego i zakoconego zycia; powtorze raz jeszcze: sa
                ludzie ktory nie mysla, co sie stanie z kotami, psami po ich smierci; im
                dalabym pod rozwage ten temat i tylko tyle; to chyba nie czyni ze mnie jeszcze
                faszysty? daleko mi do pomyslu zabraniania i wyznaczania granic wiekowych;
                pozdrawiam wrex.
                • misia007 Re: Wrex z krainy królików 04.08.06, 14:37
                  No to mnie uspokoiłas ale za faszystke to nigdy , przenigdy cię nie uważałam.Ja
                  tylko bronię prawa kotów do lubienia staruszek.,bo koty je lubia.
                  • annb Re: Wrex z krainy królików 04.08.06, 14:39
                    ciach
                    tylko bronię prawa kotów do lubienia staruszek.,bo koty je lubia.

                    koty lubią dobrych ludzi
                    niekoniecznie staruszki wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka