histeryczka
17.09.06, 19:19
moje kocie z powyłamywanymi łapkami znowu ma depresje. wkrótce po załozeniu
gipsu tez tak miał - siedział osowiały sam, spał w kuwecie, nie mruczał... ale
to mu mineło do wczoraj.
wczoraj, od powrotu z ogledzin u weta, Gadzet znowu posmutniał... kiedy nie
było mnie w domu kilka godzin, powygryzał sobie do krwi pazurki tylnych
(zdrowych) łapek i zaczał gryzc gips. mam wrazenie, ze cierpi. spi w wersalce,
albo, zeby było bardziej dramatycznie, w KUWECIE.
wyjety, grzecznie lezy na kolanach, ale mruczec zaczał dopiero po dłuzszej
chwili...
ma apetyt, nie ma goraczki. na srode jestesmy umówieni na zdjecie gipsu.
ogladany jest regularnie przez weta. mam czekac cierpliwie do srody, czy
leciec z nim do lekarza juz jutro, jak radzicie? dodam, ze dla biedaka wizyty
u weta sa strasznie stresujace od czasu wypadku... co mam robic??
(pisze posta prawa reka, bo na kolanach mam kotka, który opiera sie na mojej
lewej, stad brak niektórych polskich znaczków)