Dodaj do ulubionych

Gorączka u kotka...

09.10.06, 09:10
moja 3.5 miesięczna kotka wzieta ze schroniska od miesiąca i dwóch tygodni
jest leczona na koci katar, ciągle ma katar ale juz było lepiej nie miała
gorączki, szalała bawiła się aż tu nagle wczoraj GORĄCZKA prawie 40 st.
podałam Paracetanol ale nie pomogło..... dzisiaj idziemy do weta...
powiedzcie jak długo może trwać taki koci katar, bo ona nabrała sie juz tyle
antybiotyków i nic... nie wiem jak jej pomóc i to jest najgorsze....sadsadsadsad

Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Gorączka u kotka... 09.10.06, 09:21
      U mojego maluteńkiego kociaczka cuda sprawił antybiotyk Ampitab (to jest
      ampicylina w syropie podawana w kropelkach). Paracetamol to nie jest dobry
      środek.
      Pamiętaj, żeby przy anbytiotyku koniecznie podawać jogurt naturalny (koty lubią)
      albo Lakcid, aby osłonić wątrobę i florę bakteryjną. To jest konieczne.
      A lekarza i tak musisz odwiedzić, aby zapisał odpowiednią dawkę antybiotyku i
      ewentualnie zmienił antybiotyk.
      Pozdrawiam. Wiesia + 8
      • smillaaraq paracetamolu nie wolno 09.10.06, 09:52
        podawać kotom, to się może źle skończyć, np. uszkodzeniem wątroby.
        Co do kk - to niestety, czasem trzeba długo leczyć, zdarzają się nawroty,
        niekiedy konieczna jest zmiana antybiotyku, bo pierwszy nie zaskoczy.
        Ale to musi zrobić lekarz.
        • beali Re: paracetamolu nie wolno 09.10.06, 10:21
          Na katarze kocim nie znam się,powtórzę tylko po Dziewczynach,
          żeby nie eksperymentować samemu z podawaniem kotu ludzkich
          leków-przykładowo taki niewinny ibuprom może być śmiertelny dla kota!
          Wszystko z wetem uzgadniać.
          Pozdrawiam i powodzenia w walce z chorobą kici.
    • magdalena295 Re: Gorączka u kotka... 09.10.06, 11:17
      paracetamol dałam jej po konsulatcji telefonicznej z lekarzem, wczoraj była
      niedziela i lecznicza była zamknięta....
      bez uzgodnienia z lekarzem nie podaję jej nawet innej karmy... a tym bardziej
      leków!!!!!!!!!!!!!
      a czy to normalne, ze kociak ciągle ma "zapchany nosek i nie moze oddychać"?
      jak kichnie to taką zieloną wydzielinką....
      tak strasznie sie o nią boję ... niedawno straciłam pieska a teraz ona
      choruje... po prostu sie boję i tyle....
      mój narzeczony mówi ze przesadzam i mi nie pomaga w tym wszystkim... a mała
      zamiast czuć sie lepiej... czuje sie znowu źle...
      • beali Re: Gorączka u kotka... 09.10.06, 11:28
        Współczuję,ale wiem,że dasz radę! Nie przesadzasz,
        tu każdy tak reaguje na chorobę swojego pupila,
        więc to chyba norma.
        Wklep w google 'koci katar',wyświetla się mnóstwo stron o tej
        chorobie,walce z nią,są porady-naprawdę sporo.
        Nie wklejam linków,bo jest tego bardzo dużo.
        Trzymaj się.
      • misia007 Re: Gorączka u kotka... 09.10.06, 11:33
        Koci katar moze trwac długo.U mojego Czarka obecnie dwulatka ciągnął sie ponad 2
        miesiące.Tez jak piszesz były momenty polepszenia a potem znowu zapchany
        nosek.Dostawal antybiotyk przez pierwsze 3 tygodnie a potem tylko cos na
        podniesienie odporności.Czarek jeszcze kaszlał b,mocno.Myslalam, ze tyo sie
        nigdy nie skończy i strasznie sie o niego bałam ale minęło.trzymam kciuki za
        twojego bidaka.
        • ewung Re: Gorączka u kotka... 09.10.06, 16:26
          moja kicia tez długo z kociego kataru wychodziła. najpierw u poprzedniej
          opiekunki jako tako wyzdrowiała a potem u nas jeszcze długo kichała i to czesto
          z "kozami". Ciagle nie wiedziałam czy ganiać z nia z znowu do weta czy nie. Na
          szczęscie w końcu wyszła z tego - skonczyło się smarkanie i kichanie. Tak więc
          głowa do góry - wyzdrowieje. trzymam kciuki razem z moimi kiciami w tym z Dyzią
          która wyzdrowiała z kk
      • smillaaraq dobra, powtórzę 09.10.06, 17:04
        bywa, że trzeba próbować z różnymi antybiotykami. IMHO, to jeśli leczenie trwa
        od dwóch tygodni i ciągle są zielone gluty, to najwyższy czas coś zmienić. Bo
        to znaczy, że leczenie nie działa. Rozumiem, że się denerwujesz, ja również
        leczyłam jedną z moich kotek przez kilka tygodni. Ale wyzdrowiał, tylko
        naprawdę trzeba do tego się ostro zabrać smile Jaki antybiotyk dostaje koteczka?

        Napisz może skąd jesteś, zajrzyj tez do wetów polecanych - bo może trzeba
        zmienić tez lekarza sad
        A o tym, że paracetamolu się kotom nie podaje wiem od weta. Niejednego zresztą.
        Niektóe koty mogą dostać wstrząsu anafilaktycznego, to jes bardzo niebezpieczne
        i może się skończyć śmiercią. Istnieją inne środki przeciwgorączkowe i
        przeciwzapalne, znacznie dla zwierząt bezpieczniejsze.
        • pixie65 Na katar... 09.10.06, 18:03
          można, tak jak niemowlętom płukać nosek delikatnym roztworem ciepłej wody z
          odrobiną soli kuchennej - na patyczek do czyszczenia uszu i "wycisnąć" do
          noska...Tak robiłam z całą gromadką wolnożyjących kociejów bo zatkany
          nos=niejedzenie a niejedzenie=śmierć. Jeśłi leczenie nie przynosi rezultatu
          trzeba zrobić antybiogram (antybitykogram???) w każdym razie zrobić wymaz i
          sprawdzić laboratoryjnie jaki antybiotyk działa, a nie testować leki na małym
          kocie bo po pierwsze nie wyleczysz go, a po drugie uodporni się na te
          niewłaściwie dobrane i dodatkowo rozwalisz mu wątrobę i wyjałowisz...Na katar
          swojej kotce (ma gronkowca i okresowo katar jej się nasila) podaję preparat
          homeopatyczny firmy Dagomed(bez recepty i niedrogi) pod nazwą Cinnabaris (nr 3).
          Na Dzidzię (i na mnie) działa...
        • magdalena295 Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 18:42
          jesteśmy pacjentkami dr Kanzawy... polecony przez koleżankę ponoć
          rewelacyjny... a paracetamol kazał mi jej podac inny lekarz...
          Mała dostawała Summamed.... co 2 dzień 3ml,ostatnio dawke wzieła w piatek
          lekarz powiedział ze to ją zabezpieczy jeszcze przez ok. 7 dni.jak teraz
          byłysmy w poniedziałek to zrobił badania krwi i wyszły ok, lekarz powiedział ze
          ta temperatura i zły stan to powikłąnia i komplikacje kociego kataru... dał jej
          zastrzyk na pobudzenie odporności ma jescze dwa takie wziąźć..... tylko,że mała
          wogóle nie je (tzn. je minimalne ilościskurnie cosraz dziennie) schudła już, a
          jej stan sie nie poparwia.
          boję się że nie będzie miała siły walczyć bo nie je....(ostatni raz jadła w
          sobote)
          próbowałamją karmić ale wszystko wypluwa... o i co ja mam robićsad
          • smillaaraq Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 19:37
            A co lekarz na to, że mała nie je?
            Bo - przepraszam - ale ona nie da sobie rady, jeśli nie będzie jeść. Powinna
            dostać kroplówki!
            Nie wiem, co Ci jeszcze mogę doradzić. Wiem, że się denerwujesz, że jestes
            skołowana - może jednak pójdź do innego lekarza? Jesteś z Warszawy?
            • misia007 Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 20:00
              Mala nie moze nie jeść, cos jest nie tak Czarek mial nosek zapchany, kaszlał,
              ciężko oddychał ale jadł normalnie.Jęsli kot niej przez dłuższy czas , zachodzą
              nieodwracalne zmiany w organizmie.Konieczne w takiej sytuacji sa kroplówki.
            • magdalena295 Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 21:42
              jestem z Wrocławia...poszłam do innego lekarza i kazał jej podać
              paracetamol.... więc wrócilam do dr. kanzawy
              jutro idziemy do lekarza na zastrzyk, może poda jej kroplówkę.
              do tej pory miala zapchany nos i jadła a teraz ma gorączkę i jest apatyczna,ale
              nie je nosek już się prawie odetkał.... lekarz kazał jej wciskać jedzenie na
              siłę karmić ją strzykawką... ale ona nie da się tak karmić wypluwa
              wszystko...tylko pije wode....
              • sherman-doberman Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 22:27
                Nie rozumiem, dlaczego na koci katar karmi się kota doustnymi antybiotykami.
                Po pirerwsze, moje koty są na to zaszczepione.
                Po drugie, trafił do mnie kiedyś rudy kocur z symptomami kaciego kataru, więcem go złapała i
                pojechałam do weta.Wet zarodynował 10 dni zastrzyków i krople.a że był to okres świąteczny i gabinet
                był zamknięty, narysowała mi, w którym miejscu zrobić kotu zastrzyk. Kot wyzdrowiał w try miga, a
                wyglądał paskudnie.
                I przepadł. Pewnie ktoś go wyrzucił, kiedy się zorientował, że chory. A kocurzysko spokojnie wrócio do
                domu po wyleczeniu.
                • smillaaraq Re: dobra, powtórzę 10.10.06, 22:35
                  sherman-doberman napisała:

                  > Nie rozumiem, dlaczego na koci katar karmi się kota doustnymi antybiotykami.
                  > Po pirerwsze, moje koty są na to zaszczepione.
                  > Po drugie, trafił do mnie kiedyś rudy kocur z symptomami kaciego kataru,
                  więcem
                  > go złapała i
                  > pojechałam do weta.Wet zarodynował 10 dni zastrzyków i krople.a że był to
                  okres
                  > świąteczny i gabinet
                  > był zamknięty, narysowała mi, w którym miejscu zrobić kotu zastrzyk. Kot
                  wyzdro
                  > wiał w try miga, a
                  > wyglądał paskudnie.
                  > I przepadł. Pewnie ktoś go wyrzucił, kiedy się zorientował, że chory. A
                  kocurzy
                  > sko spokojnie wrócio do
                  > domu po wyleczeniu.

                  Cóż uncertain Koty zaszczepione tez chorują, wirus kk potrafi nieźle mutować. Poza
                  tym, na kk najczesciej chorują kocięta, których jeszcze nie dało się
                  zaszczepić.

                  A skuteczność leczenia kk nie zależy od tego, czy podaje się doustnie, czy w
                  iniekcji. Tylko od tego, czy akurat dany preparat zaskoczy w leczeniu. To
                  zależy od różnych czynników.
                  • sherman-doberman Re: dobra, powtórzę 13.10.06, 00:03
                    Po pierwsze, na koci katar szczepi się co roku. więc można domniemywać,
                    że jak w przypadku grypy, szczepionka zawiera wersję zmutowaną.
                    Po drugie, na wirusy nie daje się antybiotyków!! Ludziom też nie.
                    Antybiotyki są na bakterie.
                    Po trzecie. kociaki dlatego przed szczepienniemi siedzą w domu, aby nie złapać wirusa.
                    Co do reszty, masz rację.
                    A co do wyższości zastrzyków nad tabletkami. to chyba proste: unika się negatywnego odziaływania na
                    system trawienny i ew. uszkodzeń.
                  • sherman-doberman Re: dobra, powtórzę 13.10.06, 00:09
                    Dodam tekże, że koty szczepione wprawdzie też mogą zachorować, jednemu z moich też się to
                    zdarzyło,ale wtedy choroba przebiega łagodniej, łatwiej wyleczyć i nie kończy się śmiercią,
                    co niestety często się zdarza kotom nieszczepionym.
                    Niemniej jednak żali mi tej chorej kociny i mam nadzieję, że wyzdrowieje.
              • smillaaraq magdalena, 10.10.06, 22:31
                zapuściłam wici do znajomych kociarzy we Wrocławiu, z prośbą o namiary na
                lekarza doświadczonego w leczeniu kociaków. Myślę, że trzeba rozważyć wizytę u
                takiego weta. Wiem, że to trudne (tez musiałam tak kiedyś zrobić). Ale sytuacja
                jest zbyt poważna, naprawdę.

                Jak tylko coś dostanę, to wyślę Ci na pocztę gazetową.
                Przykro mi, że tylko tyle mogę w tej chwili zrobić sad

                Trzymajcie się, póki co.
                Przygotuj sobie w razie czego te wyniki z badania krwi i historię leczenia
                Małej.

                Myślę o Was ciepło.

                smil
                • magdalena295 Re: magdalena, 10.10.06, 22:40
                  WIELKIE DZIĘKI ZA WSZYSTKO...
                  staram się nie tracić nadziei.... alemała jest taka słaba...
                  nie była szczepiona bo jak ja wziełam ze schroniska to była tylko odrobaczana i
                  miałam ja zaszczepić za 2 tyg, ale zachorowała i tak juz to trwa ponad miesiąc
                  (od 4 września)
                  • smillaaraq Re: magdalena, 10.10.06, 23:00
                    masz maila na poczcie.
    • smillaaraq I jakie wieści? 11.10.06, 20:49
      Jak z malutką?
      • magdalena295 Re: I jakie wieści? 11.10.06, 22:39
        dopiero dotarłyśmy do domku...
        małama się lepiej, zaczęła jesć!!!!!!!!!!jużzaczęły ją interesować muszki
        wkuchni...
        zrobiliśmy dzisiaj badania na bialaczkę i FIV, są negatywne.....
        lekarz powiedział ze da jej antybiotyk z grupy deksacyklin i szczepionkę
        wspomagającą sysytem immunologiczny.... BO TO PRAWDOPODOBNIE POWIŁANIA PO KOCIM
        KATARZE, wszytkie inne badania są ok
        wiem, że to jej pomoże.... terazprzytulasię do mnie strasznie bo cały dzień
        byla w klinice i samasad a ona to taka przytulaska kochana... zaczyna mruczeć
        jak traktorek (jak to tylko ona potrafi)...
        i co będę dużo mówić DZIĘKUJĘ CI SMILLAARG za tak wiele uczynionego dla mojej
        małejsmilesmilesmile:
        skonsultowalam dzisiaj telefonicznie z lekarką poleconą przez Asię....
        powiedział ze dr.kanzawa wie co mówi i napewno ja z tego wyciagnie a poza tym
        podniosła mnie trochę na duchu - strasznie fajna kobitkate....
        wszystcy którzy wiedzą o kimmówię i wszyscy którzy starali się jak mogli... -
        BARDZO WAM DZIĘKUJĘ
        MOZE PISZĘ BEZ SKŁADU I ŁADU ALE NAWET NIE WIECIE JAK SIĘ CIESZĘ ZE MAŁA MA
        SIĘ LEPIEJ...
        • smillaaraq Re: I jakie wieści? 11.10.06, 23:10
          magdaleno,
          ja się cieszę razem z Tobą smile
          Nawet nie wiesz, jak.

          Odpoczywajcie teraz, wszystko będzie dobrze smile
          • misia007 Re: I jakie wieści? 12.10.06, 14:35
            Na wszelki wypadek jeszcze troche potrzymam za zdrowko malutkiej ale jak zaczęła
            jeśc to juz wychodzi na prosta.Pozdrawiam z moją trójka.
            • magdalena295 Re: I jakie wieści? 12.10.06, 19:51
              lekarz powiedział,że jak nawet zjada samą galaretkę z karmy to znaczy, że
              je.... i ona tak zjada trochę galaretki i woda....
              mam nadzieję ze to jej wystarczy...
              już nie jest taka strasznie apatyczna i osowiała... jest odrobinkę lepiej a to
              już dla mnie wielesmilesmile)smilesmile:
              • smillaaraq Re: I jakie wieści? 12.10.06, 20:28
                słuchaj, a może spróbować podac jej gerberka? tego z serii "naturalnie proste".
                Może zaskoczy z jedzeniem?
                • magdalena295 Re: I jakie wieści? 12.10.06, 23:25
                  gerberka?
                  hmmm.... czy mówimy o jedzeniu dla dzieci?
                  a czy coś takiego można jej podac?
                  spróbuje jutro
                  tuńczyka nie próbowałam
                  ale to z tym gerberem to niezły patent... mam nadzieje ze u niej poskutkuje...
                  • smillaaraq gerber, ten dla dzieci :) 13.10.06, 00:06
                    można, maluchom i chorutkom spokojnie mozna podawać. Jest też weterynaryjna
                    karma convalescence - chyba saszetki do rozrabiania (nigdy nie podawałam).
                    Możesz zreszta zadzwonic do weta i spytać o tego gerbera.
                    Podawałam PIkasi, jak chorowała, Balbinie tez - po sterylce.
                    Nie powinno jej zaszkodzić, pod warunkiem, że to nie będzie to coś o smaku
                    lasagne czy innych osiągnięć kuchni światowych wink

                    Trzymam kciuki za Was (Asia i Lena też smile)

                    smil
                    • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 13.10.06, 00:22
                      spróbowałam tuńczyka... liznęła ze 4 razy i koniec.... jutro zapytam lekarza o
                      tego gerberkasmile, a już tak sie wczoraj cieszyłam jak lekarz powiedział ze nie
                      jest chora iże zaczęła jeść u niego (samą galaretkę, ale coś zjadła) a dzisiaj
                      już nawet tego nie chciała...
                      nie wiem co się dzieje? dlaczego ona nie czuje się lepiej.... ile tak może nie
                      jeść....
                      (pozdrów Asią i Lenę od nas)
                      • smillaaraq Re: gerber, ten dla dzieci :) 13.10.06, 00:36
                        no nie może nie jeść sad A jak nie chce tuńczyka, to gerbera na bank
                        zlekceważy uncertain

                        Kurczę, może wątroba nie teges? Pikasia miała tak jakis czas po leczeniu
                        kociego kataru, pewnie antybiotyki zrobiły swoje (miała fatalne wyniki badania
                        enzymów wątrobowych, przekroczone potwornie, podejrzewam, że coś ją dobiło ,
                        ale kuracja trzytygodniowa mogła ją wstępnie osłabić).
                        Nic, zadzwoń do weta jeszcze, powiedz, że nadal nie chce jeść. Ewentualnie
                        skonsultuj jeszcze z Molendą może.
                        Chociaż... czym ją karmisz teraz? Poza tym tuńczykiem.
                        • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 13.10.06, 10:19
                          dostaje Convalescence - ta karma o której mówiłaś wcześniej, lekarz dał mi 2
                          saszetki i powiedział ze to powinna jeść... a tu nic.
                        • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 13.10.06, 21:14
                          to jednak wątroba...nerki ok
                          wyniki ma strasznie złe - trzy krotnie przekroczona nora,
                          dostała coś na regenerację wątroby i lekarz powiedział ze powinna się sama
                          zregenerować jak ją nie bedziemy szprycować antybiotykami....
                          jak długo Twoja Pikasia walczyłą z tą wątrobą?
                          • misia007 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 11:48
                            Co z mała, jest poprawa?
                            • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 13:14
                              witaj ... niestety nie...
                              a na dodatek wczoraj mała zwymiotowala glistąsadsadsadsad: pojechałam na kliniki i
                              dostała Verminth, ale dzisiaj jade do mojego weta i pogadam co i jak ...
                              podejrzewam, ze jest starsznie zarobaczona....a ja mówilam o tym weterynarzowi
                              ale on powiedział, ze jak była odrobaczona w scghronisku to napewno nie ma
                              nic... pytanie tylko czy była odrobaczona czy tylko miała wpis w książeczce?
                              dam znać wieczorem co i jak
                              • misia007 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 13:54
                                No nie jeszcze robaki, los się zawziął na maleńka.Trzymam kciuki i czekam na wiesci.
                                • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 14:20
                                  tak naprawdę to juz mi się pomysły jak jeszcze mozna jej pomóc zaczynają
                                  kończyć, zamiast sie cieszyć zyciem ona jeździ non stop po lekarzach i non stop
                                  jakieś lekarstwa w nią wciskam i tylko jak chwilkę w nocy jej nie słyszę to już
                                  się boję, że nie oddycha.... tak strasznie moja kruszynka sie męczy a ja jej
                                  nie mogę pomócsadsadsadsadsad
                                  • misia007 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 14:44
                                    Robaki moga tlumaczyc brak apetytu a jęsli jest mocno zarobaczona, to jul kot
                                    pisał, ze dobrze jest podac po odrobaczeniu parafinę, zeby kot łatwiej wydalił
                                    te zatrute robale.
                                    • magdalena295 Re: gerber, ten dla dzieci :) 16.10.06, 14:47
                                      taką zwykłą parafinę kupioną w aptece? a moze olej z oliwek ma takie samo
                                      działanie... bo olej mam a parafine musiałabym kupić..
                                      a co jeszce powinnam po odrobaczaniu jej podawać, bo lekarz powiedział tylko że
                                      czekać i nic wiecej...
                              • bozena90 Re:odrobaczanie 16.10.06, 14:57
                                Nie załamuj się.Ten preparat na odrobaczanie nie jest najlepszy( moje koty nie
                                bardzo na niego reagowaly- był mało skuteczny).Pozwoliłam sobie przeslać
                                opinie Vet serwisu na temat odrobaczania. Zajmuje sie kotami różnymi od 25 lat
                                i wiem ,ze nie jest to łatwy kawałek chleba-ja stosuje
                                Drontal,Cestal ,Aniprazol,Stronhaold oczywiscie dawka zależy od wagi kotka.I
                                najwazniejsze żeby kot po zażyciu tabletek wydalił te robaki bo jak ich ma duzo
                                i nie wydali to może sie zatruc i to moze kiepsko wyglądać.Spróbuj mu dawać do
                                jedzenia gotowanego fileta z kurczaka zmiksowanego z galaretką (rosół w której
                                się gotował filet usiądzie sie sam jak gotujesz w małej ilości wody) lub gotowe
                                musy Hills'a dla kotow rekonwalescentow.Czasami trzeba na siłę strzykawką w
                                malych ilościach i czesto. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje malenstwo.
                                Powodzenia Bozena




                                ODROBACZANIE KOTÓW

                                Nie ma praktycznie kotów które nie wymagają profilaktycznych odrobaczań.


                                Kot który choć raz w życiu miał glisty - jest nimi zagrożony zawsze, a ogromna
                                większość kotów miała z nimi kontakt jako kocięta, jedynie koty które od
                                pokoleń są kotami wyłącznie domowymi, których rodzice i dalsi przodkowie
                                regularnie byli odrobaczani - mają szansę na to żeby nie dostać ich w posagu od
                                matki w czasie ciąży lub karmienia.
                                Ale tej pewności nigdy mieć nie będziemy - a do zarażenia może dojść zawsze -
                                jaja glist są bardzo powszechne w otoczeniu - bez problemu można je przynieść
                                na butach z dworu.
                                Dlatego odrobaczanie kota powinno być czymś naturalnym i nie podlegającym
                                dyskusji.
                                Niektórzy zalecają wykonanie wcześniejszych badań kału na obecność pasożytów -
                                jednak nie daje to żadnej gwarancji - nie w każdej porcji kału jaja glist można
                                znaleść - mimo ich obecności w przewodzie pokarmowym kota.

                                Tasiemcem kot może się zarazić połykając pchłę - nosiciela.
                                Pchła może dostać się do mieszkania z korytarza, można też ją przynieść na
                                sobie lub kot może nabyć współlokatora w lecznicy weterynaryjnej.

                                U silnego, zdrowego kota zarobaczenie może być praktycznie bezobjawowe przez
                                wiele lat nawet - nie zmienia to faktu że pasożyty odbierają zwierzęciu mase
                                składników pokarmowych, drażnią śluzówkę jelit, larwy glist okaleczają narządy
                                wewnętrzne.

                                Uważa się że koty nie wychodzące powinno się odrobaczać co 6 miesięcy, a
                                wychodzące - co trzy miesiące.
                                Obecnie istnieje wiele leków których używa się do odrobaczania kotów, mają też
                                one różne działania.
                                Są leki w postaci dawanych do pyska tabletek które działają doraźnie - a więc
                                zabijają jedynie pasożyty które akurat są w postaci dorosłej i przebywają
                                akurat w świetle jelita. Zazwyczaj takie tabletki podaje się w odstępie 2
                                tygodniowym (Przykładowe nazwy to Drontal, Pratel).
                                Są wygodne w stosowaniu, dosyć skuteczne w zabijaniu dorosłych pasożytów,
                                niestety - przez to że działają tylko chwilowo - nie są żadnym zagrożeniem dla
                                pasożytów (w przypadku glist) które są akurat w postaci jaj lub larw.
                                Odrobaczanie za dwa tygodnie ma na celu zabicie tych przeobrażonych już
                                pasożytów zanim osiągną dojrzałość płciową i zaczną się rozmnażać - jednakże
                                ładnie wygląda to w teorii i sprawdza się głównie przy bardzo profilaktycznym
                                odrobaczaniu kotów wyłącznie domowych.
                                Wadą tabletek jest także to że kot może je ukradkiem zwymiotować - co zdarza
                                się dosyć często, dobrze jest przez jakąś godzinę obserwować kota - czy nie
                                przeprowadza małej dywersji wink.

                                Istnieją także tabletki do podawania kilka dni z rzędu (np. Aniprazol) - potem
                                robi się 2 tygodniową przerwę i powtarza cykl. Jest to troszkę mniej wygodne
                                niż jednorazowe podanie tabletki - ale za to skuteczność odrobaczania znacznie
                                większa.
                                Jednakże warto ten rodzaj zabiegów stosować u kotów ze stwierdzoną robaczycą
                                lub z poważnym podejrzeniem takowej - przy zupełnej profilaktyce nie ma sensu.

                                Leki odrobaczające mają także czasem postać pasty lub gęstego płynu - stosuje
                                się je zazwyczaj u malutkich kociąt - ze względ na łatwość podania w tej formie.
                                Ich wadą jest zazwyczaj mała skuteczność.

                                Od jakiegoś czasu na polskim rynku można także dostać leki odrobaczające w
                                postaci kropli które należy zaserwować na koci kark, między łopatki.
                                Najpopularniejszym i chyba najskuteczniejszym jest Stronghold - który poza
                                glistami zwalcza także pchły i swierzbowca. Ma on jedną wadę - nie zwalcza
                                tasiemca. Ale ma także ogromną zaletę - zabija glisty przez okrągły miesiąc - a
                                więc gdy tylko któraś się dostanie do organizmu kota - jest z miejsca zabijana
                                gdy tylko wyjdzie poza formę jaja. Wystarczy zastosować najpierw lek w tabletce
                                żeby zabić potencjalnego tasiemca a potem Stronghold.

                                Odrobaczając kota należy pamiętać że pasożyty wewnętrzne to sprytne bestie i
                                także potrafią się uodparniać na leki - dlatego dobrze jest środki
                                odrobaczające zmieniać - tzn. raz odrobaczać Drontalem np., następnym razem
                                zastosować Stronghold, innym - Pratel.
                                To zwiększa szanse człowieka w walce z pasożytami smile

                                A teraz bardzo ważna sprawa, niestety - jakby nie doceniana przez wielu lekarzy
                                weterynarii - a w rezultacie bardzo wiele kotów ciężko choruje lub nawet traci
                                życie...
                                Jest to szczególnie ważne w przypadku odrobaczania faktycznie zarobaczonych
                                kociąt a także mocno zarobaczonych kotów dorosłych.
                                W przypadku gdy w kocich jelitach jest dużo pasożytów (należy pamiętać że
                                glista jest takiej samej wielkości u 2 miesięcznego kociaka jak i u dorosłego
                                kota, a moze ich byc w maleńkich kociecich jelitkach nawet kilkadziesiąt
                                egzemplarzy) i zostana one na jeden raz zabite a kot nie dostanie czegos co
                                ulatwi mu wydalenie tej calej porcji martwych, szybko rozkladajacych sie
                                robaków (które stają się w chwili śmierci bardzo trujące) - to może dojść do
                                poważnego zatrucia kota - a nawet jego śmierci.

                                Dlatego bardzo ważne jest by zarobaczone koty - a kocięta w szczególności -
                                odrobaczać kilkustopniowo, mniejszymi niż to wynika z wagi kota porcjami leków -
                                a w około 4 godziny po podaniu tabletki, zafundowanie kotu porcji parafiny
                                ciekłej - w ilości zależnej od wielkości kota.
                                Dla dorosłego, normalnie zbudowanego kota jest to 5 ml. Dla kociaka 2
                                miesiecznego okolo 1.5 ml.
                                Parafinę podaje się za pomocą strzykawki, prosto do pyska - uważając bardzo
                                żeby kot się nie zachłysnął podczas zabiegu - co jest możliwe i dosyć łatwe do
                                spowodowania - bo parafina nie ma smaku - dlatego wymagana jest duża
                                ostrożność.

                                Jeśli odrobacza się kota regularnie, ten jest w dobrej formie - to nie ma
                                potrzeby podawania leku w kilku dawkach - można odrobaczyć od razu pełną.




                                --------------------------------------------------------------------------------
                                • magdalena295 Re:odrobaczanie 16.10.06, 15:01
                                  bardzo dziękuję !!!!!!
                                  uciekam bo idziemy do weta...
                                  odezwę się po powrocie...
                                  • magdalena295 Re:odrobaczanie 16.10.06, 20:06
                                    no to byłyśmy u weta.... kazał:
                                    1)odczekać 2 tygodnie i odrobaczyć ponownie..
                                    2) karmić na siłę jak nie chce jeść....
                                    i to wszystko zabronił mi dawać kotu parafinę albo inne specyfiki....
                                    powiedział,że to nie jest potrzebne.... ma nadalbrać leki nawątrobę i mam
                                    czekać...
                                    nie pocieszył mnie za bardzosadsadsadsad:
                                    fam że mojamała z tego wyjdzie i będzie taka jak zawsze..... narzekałam na jej
                                    gryzienie a teraz za tym tęsknięsad
                                    • bozena90 Re:odrobaczanie 17.10.06, 14:21
                                      Musisz uwierzyc w to że będzie dobrze.Mialam na wiosne pod opieka dwumiesięczna
                                      koteczkę z zaawansowanym kocim katarem( nie było widać gałek ocznych) stan
                                      cięzki-brak apetytu kot lecial przez rece. Jeden wet: wyrok- uspić, drugi wet:
                                      nawet jak przeżyje bedzie ślepa (weterynarze dośc znani w Krakowie).Trzeci wet
                                      (taki sobie osiedlowy): prosze zaczekac już gorzej byc nie może,Stosować
                                      antybiotyk,krople i zel do oczu , kroplówka i karmienie strzykawka i dużo
                                      milości. I CO ? POPRAWA. Cudowna FIZIA zyje, widzi(tylko oczka często łzawią),
                                      ma wspaniały dom i jest kochana. ŻYCZĘ TEGO SAMEGO -RYCHŁEGO WYZDROWIENIA.Bozena
                                      • magdalena295 Re:odrobaczanie 17.10.06, 14:44
                                        dziękuję Ci Bożenkosmilesmilesmile: aż mi łezka poleciała ze wzruszenia... wiem, ze
                                        moja też wyjdzie z tego już ja się o to ostaram i łatwo jej nie "oddam"...
                                        dzisiaj narzeczony nakarmił ją ze strzykawki, wczoraj ugotowałam jej rosołek
                                        tylko taki strasznie galaretkowaty... smakował jej wiec dzisiaj zrobie to
                                        samo..... a poza tym dostanie siemie lniane ogotowane zeby łatwo te robale
                                        paskudne z niej wychodziły....
                                        moja tez miała straszny koci katar... ale opanowałyśmy go i powiem Ci że lekarz
                                        tez mnie potraktował jakoś tak na początku dziwnie, powiedział mi : co pani
                                        przyszło do głowy zeby brać kota ze schroniska... przecież on pani zdechnie..."
                                        normalnie ryczałam całą noc bo akurat to była dla VIKI jedna z trudniejszych
                                        nocy bo się dusiła....
                                        do tamtego lekarza juz wiecej nie poszłam a ten ktory leczy nas teraz jest
                                        fajny i odpowiada mi na wszystkie pytania nie denerwuje sie i nie mówi ze ona
                                        nie da rady.... tylko, cały czas powtarza ze ona nie wyglada jakby miała
                                        umierac (nawet jak było żle) a to trzyma i mnie i VIKunię....
                                        mam nadzieję , że ona to czuje ze chcę zeby ze mną została i ze bardzo ją
                                        kochamy......
              • misia007 Re: I jakie wieści? 12.10.06, 21:10
                A tunczyka próbowałas.Pamietam jak Boe wzięła Furia ze schroniska to tez miał
                katar i nie chcial jeść.Ktos doradził tunczyka, ludzkiego i Furio zaskoczył.
                Spróbuj.Pozdrawiam z moja trójka i kciuki trzymam za malutka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka