Dodaj do ulubionych

życie toczy się dalej....szukam kotki..

24.10.06, 11:16
chociaż Kruszynka odeszła od nas fizycznie, zawsze bedzie w naszym sercu...
Smillarag- postanowilismy wziąsć kotkę.... twoja słowa dały mi do myslenia i
masz rację .. tyle jest kociat w potrzebie...
lekarz powiedział ze koło 1 listopada mogłabym już mieć kotka bez żadnego
ryzyka dla niego....
dlatego zaczynam szukać we Wroclawiu kocinki małej...
pomóżcie mi....
Obserwuj wątek
    • agusiaaa666 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 11:28
      Ja Ci zyczę powodzeniasmileI napewno znajdziesz wspaniałego kotkasmileA moze to
      będzie Twoja kruszynka..tylko w nowym wcieleniu..kto wie??Przeciez koty mają
      troszke wiecej życ niż mywinkTakze nie martw sie..wiem ze komus kto nie przeszedł
      przez takie coś jest łatwo mówić.Ale i ja i mój ksiąze życzymy Ci powodzenia w
      poszukiwaniach!Gorące buziakikiss**
      • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 11:46
        dziekuję Agusiaaa666,
        • annb masz emaila na poczcie gazetowej 24.10.06, 11:49
          sciskam
          • misia007 Re: masz emaila na poczcie gazetowej 24.10.06, 11:57
            Wspaniala decyzja, maleńka zza TM patrzy na Ciebie z radością.
    • kejt35 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 12:41
      www.kocie-zycie.prv.pl/
      Tutaj są wrocławskie kotki czekające na dom.
      Cieszę się bardzo z Twojej decyzji, trzymam kciuki!
      pozdrawiam

      • smillaaraq Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 12:56
        Magdalena, kejt już Ci wkleiła linka do fundacji Leny smile)
        A ja jeszcze proponuję prześledzić wątek poświęcony kotom z Kociego Życia -
        jest tu:
        forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1891963#1891963
        W tym wątku pewnie więcej bieżących informacji.

        Powodzenia smile
        Mam nadzieję, że znajdziecie Przyjaciela i że spędzicie razem dłuuugie,
        szczęśliwe lata smile


        smil
        • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 13:04
          patrz jakie to życie jest śmieszne....
          z Lenką rozmawiałam już jak szukalam Viki... we wrzesniu i to ona
          podpowiedziała mi ze w schronisku jest mała śliczna kotka... pojechalam i
          wzięłam i tak zamieszkala Kruszynka z nami...
          nie wiedziałam jednak że ta osoba to ta sama o krótej ty mówiszsmilesmilesmile:
          a moze z kimś innym z tej fundacji... czy Lenka to Iwonka?

    • katikot Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 24.10.06, 21:20
      Tutaj jest ogłoszenie o wrocławskich kotkach do oddania:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=50883299
      • claire_de_lune Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 11:30
        magdaleno, jest na forum teraz watek o kotce oddanej do schroniska przez
        tzw. "odpowiedzialna pania". Kotka podobno jest przerazona...
        • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 12:55
          czytałam ale kotka jest w ktowicach, jeśli dobrze zrozumiałam... a poza tym
          moja kRuszynka w schronisku była jeden dzień i złapała te choróbska... nie wiem
          czy kotka ze schroniska... a jak znowu będzie to samo?
          • katikot Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 13:01
            kota zawsze można jakoś przetransportować; ja np. w ten weekend będę jechać przez Katowice do Wrocka. z tego co pisała pluszowa, kotka jeszcze nie jest z innymi kotami, więc nie miała okazji się czymś zarazić. Poza tym Kruszynka mogła być chora przed przybyciem do schroniska.
            • claire_de_lune Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 13:30
              no wlasnie. A dziewczyny z miau.pl maja takie sposoby na transport, ze ho ho :-
              ) Z tym to jest najmniejszy problem.

              Co do choroby, to ja tez podkresle, ze ta kotka dopiero co trafila tam z
              cieplego domu i jest w osobnej klatce. Na pewno nie miala (jeszcze) szans sie
              zarazic. Trzeba by szybko reagowac.
              • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 13:57
                zrozumcie mnie... boję się juz schroniskowej kotki, tym bardziej że koleżanka
                która wzieła kocurka ze schroniska też musi go uśpić... bo tez ma FIP...sadsadsad:
                (sad:
                • smillaaraq Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 14:15
                  magdalena, rozumiem doskonale Twoje wątpliwości.
                  Ale proszę, przeczytaj jeszcze parę rzeczy. To, czy kot zachoruje na FIPa jest
                  trudne do przewidzenia. Większość kotów ma w dzieciństwie kontakt z wirusem,
                  natomiast rozwinięcie się choroby juz zależy od konkretnego osobnika, od
                  organizmu. NIkt nam nie zagwarantuje, że dany kociak nie zachoruje na tę
                  chorobę, niestety sad
                  Z FIPem nie jest tak, jak np. z kocim katarem czy panleukopenią (ta ostatnia to
                  wyjątkowo wredna rzecz, wirus przenosi się przez pośredników, ma także świetną
                  zdolność przetrwania w wyizolowanych warunkach - tj. poza organizmem - aż do
                  roku czasu!). FIP po prostu to owszem, kwestia kontaktu z wirusem, ale też
                  sprawa odporności, pewnie jakichś uwarunkowań genetycznych i paru rzeczy,
                  których medycyna do końća nie poznała. Bywa tak, że z danego miotu wszystkie
                  mają kontakt w wirusem przez matkę, a zachoruje tylko jeden, bo tylko u niego
                  zajdą takie uwarunkowania organizmu, który umożliwi mutację wirusa. Tę mutację,
                  która wywoła chorobę.
                  Owszem schroniska to miejsca, gdzie odpornośc zwierząt jest słabsza. Ale tak
                  samo może być wszędzie indziej, gdzie kotów jest po prostu za dużo; to może być
                  jakaś mocno przepełniona piwnica, może być - i często jest -
                  mieszkanie "miłośnika" czy pseudohodowcy, gdzie stosuje się chów wsobny,
                  zwierzęta nie są szczepione, za to rozmnażane na okrągło. Wtedy wiadomo,
                  warunki dla przetrwania wirusów (jakichkolwiek) są świetne, można by rzec -
                  modelowe uncertain
                  To trudna decyzja, nie chcę Ci w żadnym wypadku niczego narzucać. Tylko wiem,
                  że czasem powstają różne opinie, nie do końcca podstawne. I że dlatego między
                  innymi świetnie prosperują pseudohodowcy, którzy twierdzą, że koty urodzone w
                  domu na pewno na nic nie zachorują. A to bzdura wierutna.
                  Dodam tylko, że obiektywnie rzecz ujmując, kotka, która dopiero trafiła do
                  schronu ma małe szanse podłapania jakiegoś świństwa, jeśli nie wrzucono jej od
                  razu na ogólną kociarnię. Ale nawet, gdy trafi zaraz do innego domu, to
                  odpornośc może jej się obniżyć - ze stresu chociażby.

                  To wszystko jest względne. Nie ma decyzji jedynie słusznych. Ale też żadna nie
                  daje gwarancji, że dany kot będzie żył w zdrowiu przez wiele lat.
                  • marta.kunc Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 15:30
                    magdaleno... bardzo mi przykro z powodu twojej kotulkisad smil dobrze napisala.
                    nigdy nie wiadomo. podczas kilku miesiecy pracy u weta przypadek fip-u
                    widzialam tylko raz... u rodowodowej blekitnej kotki brytyjskiej.
                    na forum jest watek o kotce ktora zostala porzucona. poki co jest odizolowana
                    od reszty schroniskowych kotow...
                    pomysl o niej....
                    • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 15:36
                      myślę o niej cały czas....
                      ale boję się juz kotka kótry miał chociaz minimalny kontakt ze schroniskiem...
                      może gdyby była we Wrocławiu to pojechałabym i wzieła ale Katowice....
                      wiem ze transport to nie problem... ale musiałabym ją zobaczyć zanim się
                      zdecyduję... dlatego poszukam jakiegoś kotka we Wroclawiu...
                      • pluszowa Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 25.10.06, 16:17
                        magdaleno, to ja zalozylam watek o tej koteczce ze schronu. prosze cie, pomysl o
                        niej. nie musialabys po nia jechac. mysle, ze bez problemu moje kolezanki z
                        katowic zawiozlyby kocine do ciebie. w ciagu ostatniego miesiaca
                        transportowalismy dwie kotki z katowic do wrocka.

                        nie odrzucaj jej tylko dlatego, ze jest w schronisku. pomysl, jaka ona jest
                        nieszczesliwa, nie z wlasnej winy wyladowala w schronie i przez to ma tak male
                        szanse na adpocje sad tak strasznie przykro mi czytac, ze ktos nie chce wzias
                        kota, bo jest ze schroniska sad czy taki kot jest gorszy od innych? czy za to, ze
                        ktos go oddal do schronu ma pokutowac i cierpiec samotnosc, tesknote, glod?

                        znam mnostwo kotow wyciagnietych ze schronu, ktore zyja, maja sie dobrze i nie
                        przyniosly do domu zadnych chorob.

                        kotka jest odizolowana, bo caly czas siedzi sama w klatce. jest zdrowa, zadnych
                        oznak jakiejkolwiek choroby, nawet KK. zdjecie moge ci podeslac. jest sliczna.

                        dlaczego ludzie nie chcac kotow ze schronisk??
                      • pluszowa co do FIPa 25.10.06, 16:25
                        magdaleno, FIP nie jest zarazliwy. choroba ta moze zaatakowac nawet kota
                        domowego, ktory zyje sam. jesli chodzi o schronisko, to miejsce takie jest
                        wylegarnia chorob takich jak KK, panleukopenia. znam historie kilku kotow, ktore
                        umarly na FIP, a byly kotami domowymi. i nie zarazily ani jednego kota, ktory
                        mieszkal razem z nimi.

                        • magdalena295 Re: co do FIPa 25.10.06, 20:17
                          to nie to żebym uważała że jest gorsza.... miałam już kotka ze schroniska i
                          wiem, że następnej takiej tragedii jak z moją Kruszynką nie chce przeżywać....
                          od wszystkich z którymi rozmawiam, słyszę że schronisko to muzeum bakteriisadsad:
                          (sad: ,że tam koty chorują na wszystkie znane choroby... spróbowałam temu
                          zaprzeczyć nie udało się Kruszynkę musiałam uśpić...nigdy się nie dowiem czy
                          zachorowaław schronisku czy wcześniej....
                          po prostu się boję... czy to źle, że chce być ostrożniejsza?....
                          nawet nie wiesz jak mi szkoda tej małej kotki która ktoś porzucił..... sadsadsad:
                          ale wiem też co ja czuję....może jestem samolubna ale BOJĘ SIĘ...
                          • misia007 Re: co do FIPa 25.10.06, 20:43
                            Magdaleno niewatpliwie przeżyłas tragedie ale Dzieki temu, ze wzięłas małą ze
                            schroniska poznała ona dzieki Tobie miłośc, cieplo, dom.To b.duzo.Koty nie
                            planuja przyszlości, zyją chwilą, żyja tu i teraz i ta chwila, która ofiarowałas
                            malej była piekna.I tak na to patrz
                            Gdy znależlismy Wacka, byl nieprzytomny.Wzielismy go bo nie mogłam pozwolic,
                            zeby umarł tam w błocie samotny, nikomu niepotrzebny.Nie wierzyłam, ze
                            przetrzyma noc, wet dawal minimalne szanse a Wacek dał radę.I jest z nami juz 4
                            lata i ciągle patrząc na niego mysle, jak mało trzeba było zrobic, żeby żył.
                            Nie znamy przyszłości ale czy dlatego mamy życ w strachu.
                            Twoja kotka odeszła, mój Wacus żyje widać tak mialo byc.
                            • pluszowa Re: co do FIPa 25.10.06, 20:56
                              mamo007, pieknie napisane. lepiej bym tego nie ujela.
                              • pluszowa Re: co do FIPa 25.10.06, 21:01
                                boze, mialo być "misu007". misu007 przepraszam za pomylke suspicious
                          • pluszowa Re: co do FIPa 25.10.06, 20:53
                            magdaleno, przepraszam, nie chcialam, zebys pomyslala, ze mam do ciebie o
                            cokolwiek pretensje. rozumiem, ze sie boisz.

                            nie zmienia to jednak fakt, ze jestem wogole rozgoryczona i wsciekla na caly ten
                            swiat, ze dzieja sie takie rzeczy, albo i gorsze jak z tym biednym zwierzeciem.
                            w poscie wyzej wylalam po prostu swoje żale. wybacz, ze zabrzmialo to jak wyrzut
                            do ciebie.
                            i naprawde rozumiem, ze sie boisz. sama bardzo sie balam ostanio, kiedy
                            przygarnialam bezdomnego kota, majac w domu dwa moje wlasne wychuchane. ale na
                            szczescie, odpukac, nic sie nie stalo i jest dobrze, bez chorob i bez wiekszych
                            problemow.

                            teraz tez nie odbieraj tego osobiscie, bo to jest tylko moje wlasne prywatne
                            zdanie, ale trzeba przelamywac strach, czasem nie ma czasu na banie sie, tylko
                            dzialac trzeba. bo wiele rzeczy przechodzi nam w zyciu kolo nosa. lbo nie
                            zdążamy uratowac czegos/kogos, orientujemy sie za poźno.


                            jest mi bardzo przykro z powowdu Kruszynki, wiem co czujesz, ja jakis czas temu
                            musialam uspic ukochane zwierze... i tez miaioam pozniej okres strachu i
                            watpliwosci. na szczescie juz minal.

                            pozdrawiam Cie serdecznie, magdo i zycze dobrych decyzji w zyciu, takich ktore
                            koncza sie samym dobrem.
                      • magdaksp Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 26.10.06, 00:22
                        magdalena295 napisała:

                        > myślę o niej cały czas....
                        > ale boję się juz kotka kótry miał chociaz minimalny kontakt ze schroniskiem...
                        > może gdyby była we Wrocławiu to pojechałabym i wzieła ale Katowice....
                        > wiem ze transport to nie problem... ale musiałabym ją zobaczyć zanim się
                        > zdecyduję... dlatego poszukam jakiegoś kotka we Wroclawiu...

                        a moze chcialabys kotka zwarszawy?zapewniam transport.watek o tym
                        kocince(wlasciwie dwoch kotkach) jest na forum.
                        • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 26.10.06, 12:08
                          dzięki, ale wolałabym z Wrocławia...
                          • kejt35 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 26.10.06, 12:53
                            Magdaleno, dlaczego to musi byc koniecznie kotek z Wrocławia?
                            Magdaksp w swoim wątku o kotkach oferuje dowóz w dowolne miejsce, kotka ze
                            schronu z Katowic tez może być dowieziona.
                            Magdaleno, może po prostu nie jesteś jeszcze gotowa na drugiego kotka, po tym co
                            przeżyłaś?
                            Pozdrawiam!
                            • magdalena295 Re: życie toczy się dalej....szukam kotki.. 26.10.06, 13:01
                              muszę zobaczyć jak sie kotek zachowuje i czy przypadnę mu do gustu....
                              a tego nie zobacze na odległość....
                              spodobała mi się Karolka z Poznania i kto wie....musze tylko mojego lubego do
                              niej przekonac bo na razie .....kiepsko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka