ewa_anna2
27.12.06, 20:40
Cześć. Jestem nowa. Chciałam wam przedstawić historię mojej koteczki.
Zosia trafiła do naszego domu, gdy miała zaledwie parę dni. Ktoś ją wyrzucił -
wystawił w pudełku. Była ślepym, zupełnie białym kociaczkiem. Ważyła
zaledwie 12 deko. Okoliczne dzieci traktowały ją jak zabawkę - wyciągały z
pudełka, ganiały, aby komuś pokazać. Parę razy tamtędy przechodziła moja mama
i za którymś razem zdecydowała się zabrać kociaczka. Jeszcze tego samego dnia
poszła do weterynarza po mleko dla kociąt. Pierwsze imię Zosi brzmiało Frodo
(trudno było poznać płeć). Masowaliśmy Zosi brzuszek, aby mogła zrobić siusiu
i kupkę. Nie bardzo wierzyliśmy, że uda nam się odchować tę 12dekową kulkę.
Ale udało się.Zosia jest ładną niebieskooką koteczką, która nasze domowe psy
owinęła wokół ogona (czy pazura). Na początku byłam przeciwna, aby kotek
pozostał w naszym domu - ze względu na dwa psy. Jednak psy polubiły koteczka.
Czasem nawet przed nią uciekały - jak Zosia zbyt natarczywie je zaczepiała.
Zosia ma niezły charakterek. Gdy miała 2 - 3 miesiące zachorowała.
Pojechałyśmy z nią do weterynarza. Dostała kilka zastrzyków i kroplówkę.
Oczywiście, nafuczała na lekarkę. Póżniej już przestała się gniewać i zaczęła
zwiedzać gabinet, zajrzała praktycznie do każdego kąta. Zosię można obejrzeć
na stronie www.zosia11.pupile.com