trzymajcie kciuki. Chorowala bidulka od kilku dni, ale nie dala sie zbadac
ani dotknac lekarzowi franca. Pogryzla i podrapala dwoch. A taki byl bieny
chory kot, to nie!! w lecznicy wstapil w nia diabel. Niestey leki nei
pomagaly, wiec w narkozie miala zrobione zdjecie dostala krolowke i
elektrolity wiec jest w dobrej formie. I wyszlo szydlo z worka zjadla franca
wstazeczke i stad te wymioty i bole brzucha. Byly proby wyjecia jej tego
obcego ciala endoskopowo, ale sie nie udalo

( Trzeba bylo kota rozplatac

(
Przez co bedzie jeszcze ze 3 dni na diecie a tak sie kreci kolo misek
biedulka

( Wczoraj do 3 nad ranem pieklila sie na wenflon. Na szczescie byl
dobrze zabezpieczony, ale andaze cale byly obslinione i mokre, ale kot
jeszcze nei do konca wybudzony z narkozy wraczal i probowal go wyjac.
Ale prawde mowiac spadl mi kamien z serca ze ona cos zezarla co ja zatkalo,
niz ze to jakas dziwna trudna do zdiagnozowania choroba.
Trzymajcie kciuki za godzinie kot jest do odbioru. Mam nadzieje ze wszytsko
bedzie dobrze, ale i tak jestem klebkiem nerwow caly dzien
-