dirgone
03.03.07, 09:00
Ma juz prawie 10 miesięcy. Miesiąc temu miała sterylizację (ponad miesiąc
temu). I ma ADHD.
Piszę, bo może ktoś miał podobny problem i sobie jakoś z tym poradził. Moja
kota jest nadpobudliwa ruchowo. To nie tylko moja obserwacja, wetki zawsze
jak ją widzą, to od razu mówią, że takiej kotki jeszcze nie widziały. Czasami
jest to śmieszne, czasami fajne, bo możemy o niej opowiadać godzinami takie
historie, że ludziom wierzyć się nie chce, ale ostatnio staje się po prostu
nie do zniesienia. I zupełnie tragiczne stało się dzisiaj w nocy, gdyż
nauczyła się otwierać drzwi w łazience (łazienka - ostatnia deska ratunku -
zamykamy ją tam, żeby jej nie słyszeć w nocy. z reguły się uspokaja, kładzie
w ciuchach do prania i idzie spać, czasami nadal jęczy przeraźliwie, ale jest
to już chociaż mniej słyszalne). Nie spaliśmy całą noc. Ona bardzo chce się
dostać do naszego pokoju (mieszkam z chłopakiem, w drugim pokoju koleżanka z
chłopakiem) lub pokoju obok, więc miauczy okropnie i rzuca się na drzwi.
Miauczy tak, że słychać ją w cały bloku.
Czasami jak ją wpuścimy, to idzie spać (raz na 10 razy), ale z reguły dostaje
wtedy małpiego rozumu i zaczyna skakać niemal po ścianach i suficie, a
ulubioną jej zabawą jest zrzucanie wszystkiego z półek i wywalanie rzeczy z
szafek (na żadnym stoliku nie może stać szklanka lub kubek - zresztą i tak
już wszystko potłukła, żadnych bibelotów, po prostu nic, bo i tak się
znajdzie na podłodze. otwiera sobie szafki z ubraniami i wszystko wywala.
mieszkamy w wynajętym mieszkaniu i standard umeblowania jest bardzo kiepski,
ale ona go psuje do granic możliwości - np. rozwaliła barek w regale, proszę
nawet nie pytać jak). Jej ulubioną zabawą jest właśnie zrzucanie rzeczy dla
samego zrzucania. Namiętnie demoluje nam laptopa, odkąd się nauczyła, że jak
usiądzie na klawiaturze, to np. coś się zmieni, system się wyłączy i włączy
ponownie. Namiętnie wyciąga szczotkę do mycia toalety na środek łazienki
(szczotka jest w tubie, bo poprzednią, bez tuby, zniszczyła totalnie).
Wiem, że to trochę chaotyczne i nie przedstawia do końca sytuacji, ale
chciałam to chociaż trochę nakreślić. Jestem z bardzo kociej rodziny, w samym
moim domu rodzinnym przewinęło się mnóstwo kotów, które zawsze były pod moją
opieką i to ja je wychowałam, i żaden nie był taki jak ona. Jest naprawdę
kochana, ale po prostu już sobie czasami nie radzę z nią (np. po kolejnej
nieprzespanej nocy od miesiąca). Myślałam, że po sterylizacji się uspokoi, a
ona jest jeszcze gorsza. Od razu dodam, że to nie jest tak, że przesypia całe
dnie i szaleje w nocy - w dzień szaleje również, tylko wtedy nie śpimy.
Jest totalnie niewyuczalna pod względem wychowania, ale natychmiast uczy się
nowych zabaw i zapamiętuje je zajadle.
Uff, wypisałam się. I teraz pomóżcie - czy miałyście taką sytuację i jak
sobie poradziłyście? MOja mama mówi, że może powinnam iść po leki
uspokajające dla niej, tak jak dostają dzieci z ADHD, ale raczej tego nie
zrobię, bo nei potrafiłabym faszerować jej lekami. zresztą nawet nie wiem,
czy jest to możliwe. A może koci psycholog? Zaczynam winić siebie, że to ja
ją źle wychowałam, ale przecież ona była taka od maleńkości...