Dodaj do ulubionych

Moja kota - co robić?

03.03.07, 09:00
Ma juz prawie 10 miesięcy. Miesiąc temu miała sterylizację (ponad miesiąc
temu). I ma ADHD.
Piszę, bo może ktoś miał podobny problem i sobie jakoś z tym poradził. Moja
kota jest nadpobudliwa ruchowo. To nie tylko moja obserwacja, wetki zawsze
jak ją widzą, to od razu mówią, że takiej kotki jeszcze nie widziały. Czasami
jest to śmieszne, czasami fajne, bo możemy o niej opowiadać godzinami takie
historie, że ludziom wierzyć się nie chce, ale ostatnio staje się po prostu
nie do zniesienia. I zupełnie tragiczne stało się dzisiaj w nocy, gdyż
nauczyła się otwierać drzwi w łazience (łazienka - ostatnia deska ratunku -
zamykamy ją tam, żeby jej nie słyszeć w nocy. z reguły się uspokaja, kładzie
w ciuchach do prania i idzie spać, czasami nadal jęczy przeraźliwie, ale jest
to już chociaż mniej słyszalne). Nie spaliśmy całą noc. Ona bardzo chce się
dostać do naszego pokoju (mieszkam z chłopakiem, w drugim pokoju koleżanka z
chłopakiem) lub pokoju obok, więc miauczy okropnie i rzuca się na drzwi.
Miauczy tak, że słychać ją w cały bloku.
Czasami jak ją wpuścimy, to idzie spać (raz na 10 razy), ale z reguły dostaje
wtedy małpiego rozumu i zaczyna skakać niemal po ścianach i suficie, a
ulubioną jej zabawą jest zrzucanie wszystkiego z półek i wywalanie rzeczy z
szafek (na żadnym stoliku nie może stać szklanka lub kubek - zresztą i tak
już wszystko potłukła, żadnych bibelotów, po prostu nic, bo i tak się
znajdzie na podłodze. otwiera sobie szafki z ubraniami i wszystko wywala.
mieszkamy w wynajętym mieszkaniu i standard umeblowania jest bardzo kiepski,
ale ona go psuje do granic możliwości - np. rozwaliła barek w regale, proszę
nawet nie pytać jak). Jej ulubioną zabawą jest właśnie zrzucanie rzeczy dla
samego zrzucania. Namiętnie demoluje nam laptopa, odkąd się nauczyła, że jak
usiądzie na klawiaturze, to np. coś się zmieni, system się wyłączy i włączy
ponownie. Namiętnie wyciąga szczotkę do mycia toalety na środek łazienki
(szczotka jest w tubie, bo poprzednią, bez tuby, zniszczyła totalnie).

Wiem, że to trochę chaotyczne i nie przedstawia do końca sytuacji, ale
chciałam to chociaż trochę nakreślić. Jestem z bardzo kociej rodziny, w samym
moim domu rodzinnym przewinęło się mnóstwo kotów, które zawsze były pod moją
opieką i to ja je wychowałam, i żaden nie był taki jak ona. Jest naprawdę
kochana, ale po prostu już sobie czasami nie radzę z nią (np. po kolejnej
nieprzespanej nocy od miesiąca). Myślałam, że po sterylizacji się uspokoi, a
ona jest jeszcze gorsza. Od razu dodam, że to nie jest tak, że przesypia całe
dnie i szaleje w nocy - w dzień szaleje również, tylko wtedy nie śpimy.
Jest totalnie niewyuczalna pod względem wychowania, ale natychmiast uczy się
nowych zabaw i zapamiętuje je zajadle.
Uff, wypisałam się. I teraz pomóżcie - czy miałyście taką sytuację i jak
sobie poradziłyście? MOja mama mówi, że może powinnam iść po leki
uspokajające dla niej, tak jak dostają dzieci z ADHD, ale raczej tego nie
zrobię, bo nei potrafiłabym faszerować jej lekami. zresztą nawet nie wiem,
czy jest to możliwe. A może koci psycholog? Zaczynam winić siebie, że to ja
ją źle wychowałam, ale przecież ona była taka od maleńkości...
Obserwuj wątek
    • joisana Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 09:53
      Nie wiem jak obiektyewnie wygląda zachowanie kotki, ale zakładam,z e starałaś
      się własnie takje opisać. Jedyne wyjście, dobry weterynarz, oczywiście
      psychologowie zwierząt też istnieją, ale nie wiem czy w Polsce i gdzie, musisz
      szukać. Najprostrzym wyjściem byłyby leki, choćby na krótki czas a potem
      odstawienie i nadzieja że złagodnieje po kuracji i nie bedzie musiała ich
      wcinać ciągle. Myślę, że koty tak jak i ludzie moga mieć choroby psychiczne i
      zaburzenia psychomotoryczne i inne, także Twoja kotka jak najbardziej moze mieć
      coś w stylu ADHD, a moze nawet psychoze maniakalną. Na pewno nie robi jej to
      dobrze, podczas szaleństw mozezrobić sobie krzywdę.
      Ndzieją jest jej wiek, mój Rudolf tez nie do końca normalny, nie zachowujący
      się w każdym bądź razie jak standardowy kot, do końca 1 roku życia nie
      potrzebował snu i szalał, skończył rok i zaczął spać przez połowę doby, co jest
      dużym sukcesem, choć prawdziwe koty podobno moga spać i 20 godzin na dobę wink.
      • misia007 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 10:47
        Zgadzam sie z joisana, w takiej sytuacji srodki uspokojajace wydaja mi sie nawet
        konieczne, oczywiście pod kontrola weta, przynajmniej przez jakis czas.
      • lilivampire Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 12:31
        Ja bym nie faszerowała kota lekami. Kotka jest młoda, widomo, że musi się wyszaleć. Poczekałabym jeszcze z decyzją jakiś czas. Jestem pewna, że się w końcu uspokoi. A co do wychowania - koty są nietresowalne!
        • misia007 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 12:52
          Po pierwsze to popełniasz zasadniczy błąd personifikując koty.Przypisywanie im
          takich cech jak złośliwość swiadczy o kompletnym niezrozumieniu psychiki
          zwierzącia.Po drugie niestety wiele zwierzaków cierpi na choroby psychiczne i
          nie sa to niestety pojedyńcze przypadki.Po trzecie nie jestem zwolennikiem
          tresury ale wyobraz sobie, ze koty same potrafia sie uczyc i dostosowac swój
          tryb zycia do naszego.Opisany przypadek wydał mi sie bardzo niepokojacy i
          dlatego doradziłam kontakt z wetem,kóry zadecyduje o dalszym postepowaniu.
          • lilivampire Re: Moja kota - co robić? 09.03.07, 19:52
            Po pierwsze nie pisałam do Ciebie, więc nie rozumiem, czemu się unosisz.
            Myślę, że to Ty masz problem ze zrozumieniem psychiki kotów, gdyż powszechnie wiadomo, że mają one osobliwe charaktery i mogą być bardzo złośliwe (geny też tu odgrywają dużą rolę).
            Co do tej tresury... Koty są NIETRESOWALNE, a fakt, że SAME SIĘ UCZĄ pewnych rzeczy i zachowań od nas świadczy nie o tym, że my je wytresowaliśmy, a o ich inteligencji i chęci nauczenia się czegoś. To nie psy. Koty mają swoje rozumki, którymi się samodzielnie posługują i nigdy nie zmusisz żadnego kota do zrobienia czegoś na co akurat nie ma ochoty.
            Proponuję poczytać jakiś podręcznik.
            Pozdrawiam.
    • histeryczka Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 11:27
      w zasadzie moze też warto zrobić jej badania mózgu, czy nie ma żadnego guza np...
    • lilivampire Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 12:29
      Mój kot podobnie się zachowuje, przy czym nigdy bym nie wpadła na to, że to ADHD, ponieważ wiem doskonale, że koty po prostu takie są!
      To są zwierzęta nocne i w nocy żyją swoim życiem.
      I nigdy bym nie zamykała swojego kota w łazience! To przecież sadyzm!
      Twoja kotka jest jeszcze bardzo młoda, to naturalne, że lubi się bawić. Poza tym uważam, że kotki potrafią być bardzo złośliwe i wiem, że mają bardziej skomplikowaną psychikę niż kocury, więc zastanowiłabym się, czy kotka nie robi wam na złość.
      Miałam kiedyś kotkę, która była złośliwa do granic możliwości, ale nigdy nie była zamykana na całą noc, gdy tymczasem chce być ze swoją Panią...
      Nie ma dwóch identycznych kotów, każdy ma zupełnie inny charakter. Ty akurat trafiłaś na tego z gorszym.
      A co możesz zrobić? NIC! Podjęłaś się opieki nad tym kotem, więc nie możesz się teraz z tego wycofać. A leków bym nie polecała. Koty są takie piękne, bo są...sobą. Nie powinniśmy ingerować w ich organizm!
      Pozdrawiam!
    • katikot Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 13:10
      Moja kota jak była mała, skakała w nocy na każdą wystającą spod kołdry część ludzia (najczęściej na głowę), bo chciała się bawić. Zaczęliśmy się na noc zamykać w pokojach, kota miała do dyspozycji kuchnię, łazienkę, duży przedpokój i pracownię ojca. Po jakimś czasie nauczyła się, że w nocy Duzi się nie bawią i lepiej pospać. Oile wiem, większość kotów prędzej czy później daje sobie wytłumaczyć, że rozrabianie w nocy nie jest najlepszym pomysłem. Dirgone, może spróbuj kropli Bacha? Podsyłam wątek z miau: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=39025
    • iris101 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 13:39
      ciężki przypadek, ale nie aż tak dziwny, by to od razu podpadało pod chorobę.
      jakąkolwiek...to może być po prostu bardziej żywy kot, który się musi wyszumieć.
      no i jest młodym zwierzakiem! moja też musiała dorosnąć, by raczyć jakąś część
      nocy przespaćsmile) dalekie to od ideału, ale lepsze, niż nic..zgadzam się, by kotu
      dać czas, poobserwować. jednak nasz kicia nigdy nie była od nas izolowana. może
      to też jakiś powód zachowania Twojego kotka? sposób okazania radości? życzę
      cierpliwości!
      • mist3 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 18:46
        Zakładam, że rzeczywiście jej szaleństwa są ponadstandardowe, choć mówiąc
        szczerze sprawki typu nocne szaleństwa, zrzucanie wszystkiego co się da,
        siadanie na laptopie wydają mi się być normalnymi kocimi zachowaniami
        (przynajmniej jeśli chodzi o moją kotkę i o znajome koty). Jak bawicie się z
        kotem - nic nie napisałaś o tym jak staracie się rozładować nadmiar kociej
        energii - moja kota po ganianiu za sznurkiem (które potrafi trwać od godziny do
        kilku godzin z krótkimi przerwami - w zależności od czasu jaki mogą jej
        poświęcić domownicy) lub piłkami i kuleczkami potrafi przespać częśc nocy - ale
        całej oczywiście nie prześpi.
        Ganianie za sznurkiem polega na tym, że człowiek biega ze sznurkiem po
        mieszkaniu a kota za nim albo też człowiek siedzi na ziemi i przekłada sznurek z
        ręki do ręki tak szybko jak się da, a kota biega dookoła, ewentualnie człowiek
        macha sznurkiem przy wersalce a kota usiłuje go złapać skacząc na i z wersalki.
        Męczące to dla człowieka i nudnawe, ale jak się powiedziało A (chcę kota) to
        trzeba powiedzieć B (muszę go wybawić). Zakładam więc, że wy swoje sposoby na
        'wymęczenie' kota też macie i to nie wystarcza.
        Drugie założenie - nie możecie sobie pozwolić na drugiego kota, który
        skanalizowałby nieco energię malucha.
        Jeśli te 2 warunki są spełnione - porozmawiałabym z jakimś behawiorystą (adresy
        mogą być u lokalnych weterynarzy) - on powinien pomóc, w ostateczności leki.
        Zamykanie kota w łazience to dla mnie też barbarzyństwo, bardzo wszystkich
        oponentów przepraszam.
        Z opisu dla mnie są to normalne kocie zachowania - ale jak wyczerpujące zabawy
        nie pomagają - kot się wręcz nakręca, to rzeczywiście może to być problemem.
        • angieblue26 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 18:51
          Jakbys pisala o moim Zurze smile Zachowywal sie (conajmniej) tak do ukonczenia
          poltora roku, teraz na szczescie powoli mu przechodzi. Ale zamkniecia do
          dzisiaj nie znosi, jak zaden kot.
          Sadze, ze to nie zadne ADHD, tylko ten typ "tak juz ma".
          Zycze duzo cierpliwosci i przede wszystkim wyrozumialosci, dla dobra obu
          stron smile
          • angieblue26 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 18:53
            Przepraszam, chcialam powiedziec, ze nie toleruje zamkniecia, jak WSZYSTKIE
            koty.
            No, chyba, ze same zadecyduja, ze trzeba sie gdzies ukryc wink
            • iris101 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 20:17
              podpisuję się raz jeszcze pod powyższym-nie można zamykać kota w łazience, czy
              izolować go w jakiś inny sposób! to przecież też wpływa na psychikę. no i warto
              się zastanowić, czy poświęcacie kiciusiowi wystarczającą ilość czasu. wygłaskaj
              go od mojej Iriski!
    • dirgone Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 21:09
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Od razu powiem, że kocham ją ponad wszystko, ale po prostu ostatnio nasza
      cierpliwość jest na wykończeniu sad Moja może nie tak strasznie (bo ja i tak
      zawsze dla zwierząt miałam jej nieograniczone zasoby), ale mój chłopak dzisiaj
      był po prostu wściekły. Miał do załatwienia mnóstwo spraw, a kota nie dała mu
      spać przez całą noc.
      Wiem, że opis nie oddaje rzeczywistości - jeśli ktoś jest z warszawy, to
      zapraszam do mnie, z chęcią ją przedstawię smile Każdy, kto ją poznał, mówi że po
      raz pierwszy widzi takiego kota, więc musi jednak coś w tym być. Bawimy się z
      nią bardzo często (mieszka nas czworo w jednym mieszkaniu, więc ma się z kim
      bawić) i to tak, że inne koty powinny po tym paść i nie wstawać przez kilka
      godzin. Jeśli chodzi o łazienkę... NO cóż, na samym początku też czułam się z
      tym dziwnie, jednak po kilkunastu nieprzespanych nocach uznałam to za najlepsze
      z możliwych wyjście. Z reguły bawiła się tam czymś spokojnie (odkręcałam jej
      kran, żeby cieknął itp.)lub szła spać. I nie jęczała, bo naprawdę trudno to
      nazwać miaukiem, wpada w zupełnie inny ton. Zostawiona w otwartej przestrzeni
      nie uspokaja się, dopóki nie osiągnie celu.
      Przez dom moich rodziców,dziadków i ciotek przewinęło się naprawde mnóstwo kotów
      - zawsze chodziłam pogryziona, podrapana itp., bo trafiały się osobniki właśnie
      tak lubiące się bawić, ale uwierzcie mi - ona jest szczególnym przypadkiem.
      Jeśli sama wetka to zauważyła, no to coś w tym musi być.
      I nie wierzę w złośliwość zwierząt. Tylko ludzie potrafią być złośliwi.
      Przyznam, że ciesza mnie opinie, że w końcu z tego wyrośnie, bo właśnie na to
      czekam. No ale muszę jednak pójść do wetki, gdyż ona wykańcza nas bardziej, niż
      dwumiesięczne dziecko moją koleżankę..
      Najgorsze jest to, że nie boi się totalnie niczego - ani obcych psów (u weta
      np.), ani obcych ludzi, ani głośnych dźwięków (kiedyś bawiła się balonem. balon
      pękł, a ona nie uskoczyła nawet na milimetr. Nie jest głucha na pewno.
      Przed chwilą roztrzaskała butelkę stojącą obok mnie w drobny mak i od razu
      skoczyła na szkło sad To są też niepokojące rzeczy, bo boję się, że kiedyś zrobi
      sobie krzywdę
      • biljana Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 21:18
        a nie myslalas, aby pojsc z kotą do behawiorysty? Ponoc na SGGw przyjmuje jedna
        "kocia psycholog", a poza tym zdaje sie ze na forum byly tez podawany telefon do
        p. Joanny Irackiej, ktora tez sie specjalizuje w problemach psychicznych
        zwierzat. Moze warto sprobowac, zanim sie pozabijacie nawzajem albo facet cie
        rzuci? Nie pisze tego zlosliwie, bo wiem jak to jest. To, ze dla ciebie kota
        jest wszystkim, nie znaczy, ze dla twojego chlopaka rowniez. Kotulce trzeba
        pomoc. Moze tak burzliwie dorasta, a moze problem jest powazniejszy?
        Zycze cierpliwosci.
    • hesperidae Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 21:45
      możesz spróbować pogadać z wetem o lekach albo poszukać kociego psychologa...
      jest taki preparat na kocie problemy o podłożu nerwowym/psychicznym, nazywa się
      to bodajze "Krople doktora Bacha", ale ja ich nie stosowałam, więc nie znam
      szczegółów. na forum miau było kiedyś o tym sporo pisane.

      wiesz... nasz kocur zachowywał się bardzo podobnie, naprawdę można było pokusić
      się o stwierdzenie, że jest wręcz złośliwy... potrafił nawet z rozbiegu
      wskakiwać nam na twarz (tak, na twarz) żeby nas obudzić rano i dostać żarcie...
      dopiero po jego kastracji mogłam przywieźć do nas kotkę, która tymczasowo
      przebywała u mojej mamy. oczywiście ich wzajemne akceptowanie się trochę
      potrwało, ale od razu od momentu pojawienia się kotki zachowanie kocura zupełnie
      się zmieniło.
      koty w nocy zajmują się sobą, ale nam nie przeszkadzają. początkowo szalały też
      w naszej sypialni, ale teraz wchodzą do niej tylko po to, żeby spać (na
      parapecie lub z nami w łóżku) - samo im się odmieniło wink
      może kicia się po prostu nudzi?
    • dirgone Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 22:42
      Jutro pójde do weta (całe szczęście koło nas przyjmuje codziennie). Po namyśle
      uznałam, że nie napisałam najważniejszego - ja się o nią po prostu czasami
      bardzo boję. Kiedy była mała, zaplątała się w ucha kosza do brudnej bielizny i
      prawie się udusiła (wieszanie się na tych uchach to była dla niej super zabawa).
      ucha zostały przecięte, ale nie potrafi się opanować, chociaz wie, że coś jest
      niebezpieczne. Jeśli zapalę świeczkę w domu, to chociaż wie, że wielokrotnie
      poparzyła sobie sierść i wąsy, nie potrafi się opanować (stoi koło świeczki,
      liże miejsca, które kiedyś sobie oparzyła i do tej świeczki idzie i łapie
      ogień). Uczestniczy w gotowaniu zbyt aktywnie (siedzi koło kuchenki gazowej i
      nie można jej wygonić). Kiedyś w nocy rozwaliła barek i prawie przygniotła ją
      klapa.ostatnio przewróciła deskę do ćwiczeń. Włączyła podłączoną do prądu
      suszarkę. kiedy się prasuje, nie można na moment zostawić żelazka na desce do
      prasowania. zrzuciła karton ze słoikami z lodówki. Zrobiła spięcie w kablach.
      Kiedy wychodzimy z domu, przez dobre kilka minut się zastanawiamy, co może
      zrobić złego i czy na pewno usunęliśmy wszystkie zagrożenia.

      Jeśli od kogoś dostanę kwiatki (już dawno sobie nawzajem czegoś takiego nie
      dajemy), to najlepiej od razu je wyrzucić do kosza, bo nie spocznie, dopóki ich
      nie rozwlecze po całym domu. Papier toaletowy, ręczniki papierowe itp. musimy
      często chować (papier może od biedy wisiec czasami, ale ręczniki koniecznie
      schowane). Chusteczki higieniczne schowane wszędzie - porywa je natychmiast. I
      ta nieszczęsna szczotka do mycia kibla - toż to sa koszmarne zarazki, które
      roznosi po całym domu. Potłukła wszystkie kieliszki do wina. Poniszczyła mi
      wszytskie torebki.
      Zachowywała się tak od pierwszego dnia spędzonego u nas, więc to raczej nie jest
      kwestia wychowania. Myślałam,że może chodzi o to, że została stanowczo za
      wcześnie zabrana od matki - miała wtedy 4 tygodnie tylko, ale niestety nie
      miałam wyjścia - właścicielka nie chciała dłużej trzymać kociaków. Brała ją moja
      mama i żeby ją złapać, trzeba było nieźle się natrudzić. Pierwszej nocy przez
      kilka godzin stanowczo odmawiała spania oddzielnie (koło łóżka, w wymoszczonym
      miękkim kocykiem siedzisku, a ja bałam się, że ją zgniotę w łóżku swoim ciałem),
      z ledwością wdrapywała się na łóżko i koniecznie chciała się położyć koło mnie.
      Ja uległam - gdybym tego nie zrobiła, nie spałybyśmy w ogóle.
      Heh, no dobra. Wypisałam co mi na sercu lezy, a jutro powiem, czego u wetki się
      dowiedziałam. I dzięki za wsparcie.
      • asica74 Re: Moja kota - co robić? 03.03.07, 23:22
        Wypisz wymaluj, ten opis pasuje do jednego z moich poprzednich kotow Noushki. I
        chcialam cie tylko pocieszyc, ze na poczatku sie nieco przerazilam, co bedzie z
        takim kiciusiem, ale jak sie nieco "zestarzala" o kilka miesiecy, to zaczela
        wiecej spac. Bedzie dobrze zobaczysz.
        • misia007 Re: Moja kota - co robić? 04.03.07, 12:44
          Dirgone koniecznie do weta i donos co sie dzieje.Doradzając to wczesniej
          chodzilo mi własnie o to, zeby kotka nie zrobiła sobie krzywdy i miałam
          swiadomość, ze własnie oto najbardziej sie martwisz.Ona z wiekiem uspokoi sie z
          pewnościa ale póki co trzeba jej pomóc zeby miała szansę dorosnąć.
      • lilivampire Re: Moja kota - co robić? 09.03.07, 20:01
        Oooo no to mój Borys nie jest takim szaleńcem big_grin Ale też na początku zrobił parę szkód i też się czasem o niego bałam. Ale im starszy, tym mądrzejszy.
        Wczoraj został wykastrowany, więc pewnie teraz będzie jeszcze spokojniejszy.
    • alboalbo5 Re: Moja kota - co robić? 12.03.07, 10:41
      Mój kot uspokajał się po spacerze. Kupiłam odpowiednią smycz i wychodziłam z
      nim na 30 min na powietrze (trawniki, krzaki, "pachnące" murki, .....)
      Poza tym, gdy budził mnie przed świtem, wyrzucałam go z sypialni. Na poczatku
      jęczał pod drzwiami, ale z czasem zrozumiał. Ostateczny finał był taki, że
      skończyły się przedwczesne pobudki. Kot zaczynał poranne harce dopiero wtedy,
      gdy wstawała jego pani, czyli ja, a w zamian za to mógł cała noc spędzać w
      sypialni.
    • dirgone Re: Moja kota - co robić? 15.03.07, 10:06
      Dopiero wczoraj dotarłam do weterynarza (niestety, wcześniej nie mogłam). Przez
      tydzień nie było mnie w domu i odkryłam, jak piękną rzeczą jest spanie przez
      całą noc. Mój chłopak nie miał tego szczęścia (nie wyjechał ze mną) i po
      tygodniu mojej nieobecności wygląda jak zombie (bo z reguły to ja wstaję w nocy
      i próbuję kotę uciszyć).
      Dzisiaj wieczorem odbiorę krople ziołowe, które mam kocie podawać. Wetka
      odradziła normalną farmakologię, zresztą sama w głębi duszy byłam jej przeciwna.
      Jeśli krople ziołowe nie pomogą, to wetka radziła nam zaczekać... rok (hehheheh)
      aż kota się może uspokoi (no bo jest jeszcze bardzo młoda), albo właśnie koci
      psycholog. Nie wiem, jaki jest koszt takiego - z kasą na razie u mnie krucho,
      więc będę się starała jednak na razie radzić sobie sama.

      Jako że kota otwiera już wszystkie drzwi w domu, wyrzucanie jej z pokoju
      niewiele daje, bo nawet jak przystawi się coś do drzwi, to będzie skakała na
      klamkę przez kilka godzin, do oporu - czyli do momentu, aż ktoś w końcu nie
      wytrzyma i do niej wyjdzie. Wymyśliliśmy natomiast nowy sposób zajęcia jej -
      jako że zupełnie nie boi się wody (włazi czasami pod prysznic, jak się myję), to
      po prostu moczymy trochę jej futro, a wtedy przez jakiś czas jest spokój, bo się
      wylizuje. Jeśli to się jej znudzi, to następnym razem rozsmaruję jej trochę
      masła. Wiem, że to dziwne pomysły, ale naprawdę jesteśmy już zdesperowani
      (szczególnie po nocy,kiedy zrzuciła z lodówki koszyk ze słoikami - naprawdę
      musiała się namęczyć, żeby to zepchnąć).
      A w sobotę jadę z nią do domu moich rodziców. Rodzice mają w domu psa i dwa
      koty. Jeździłam z nią już wcześniej i zauważyłam, że zwierzęta moich rodziców po
      krótkim czasie są nią tak zmęczone, że wręcz uciekają przed nią. Pies domowy,
      który jest w sumie półkotem umysłowym i stoi najniżej w hierarchii domowej, z
      reguły daje sobie włazić kotom na głowę, ale w stosunku do mojej po jednym dniu
      traci cierpliwość zupełnie. Jednak dom rodziców jest bardzo duży i moja kota ma
      tam mnóstwo miejsca do biegania. Powoli dochodzę do wniosku, że dachowce średnio
      nadają się do małych mieszkań. Moja kota jest dachowcem stuprocentowym i chyba
      wolałaby żyć w większej przestrzeni...
      • kirke18 Re: Moja kota - co robić? 15.03.07, 13:49
        Masz takiego kota jakiego ja syna, na szczęście mój syn ma obecnie 20 lat i
        wyrósł z tych problemów wink. a swoja drogą może spróbujesz skorzystać z kocich
        behawiorystów, to proszę:
        1. dr Agnieszka Janeczek Wrocław www.weterynarz.med.pl/
        2. dr Joanna Iracka z WArszawy telefon 0 501 140 649
        5. dr Dorota Sumińska, Warszawa , ul. Klaudyny 32 , tel: 0-601-91-23-08.
        A swoją droga to masz "krzyż pański" z tą małą. Pozdrawiam
        • dirgone Re: Moja kota - co robić? 15.03.07, 14:36
          Bardzo dziękuję za namiary.
          I myślę, że przez to, że moja kotka jest taka, to właśnie dzieci powinnam mieć
          anielsko grzeczne smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka