znaczy sie zakupilismy dom i koty sie z nami przeprowadzily

zdumiala nas ich reakcja niezmiernie.
tiger - lobuz przywarl do podlogi, wczolgal sie pod kanape i tak
przewegetowal pierwsza noc.
natomiast nasza slodka niesmialka coffee z mina badacza zwiedzila caly
dostepny obszar, siknela do kuwetki i poszla z nami spac

teraz po kilku dniach wszystko wrocilo do normy. przebojem sa dzikie gonitwy
pomiedzy pudlami i wspinanie sie na puste regaly.
fajne jest tez nurkowanie pod jeszcze niezawieszonumi matami bambusowymi oraz
obgryzanie sznurkow od tychze.
najcudowniejszym miejscem w domu jest wanna gdzie oba koty zgodnie spia
podczas dnia, oraz punkt obserwacyjny w salonie na przeciw okna francuskiego
ktore zastepuje jedna sciane. przez okno widac ogrod gdzie pojawiaja sie
rozne ptaki na ktore mozna 'gegac'

nie wiem po co sie tak denerwowalismy przeprowadzaniem kotow.
one sa najwyrazniej w swoim zywiole i bardzo nam pomagaja w skrecaniu mebli

podaja srubki, sprawdzaja stabilnosc i takie tam.
pozostaje nam jeszcze tylko przystosowac ogrod do kocich potrzeb a wtedy
istnieje szansa ze zasluzymy na to by z nimi - kotami mieszkac

no bo to w koncu ich 'buda'
ps. wczoraj wieczorem patrze sobie przez okno a w ogrodzie siedzi tiger.
serce mi zamarlo. pedze drzwi otwierac a tiger siedzi na lozku.patrze przez
okno tiger siedzi w ogrodzie.
po chwili dotarlo do mnie ze sasiedzi maja kociego sobowtora tigerowego.
wiem jestem nienormalna