Dodaj do ulubionych

Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją wiezć

18.04.07, 21:19
poważnie jestem przerażona - ruda selena została zaklepana do Łodzi. Pani
Danuta się zgodziła, państwo ją chcą. A jeśli tak to ja ją będę musiała
dostarczyć do Wrocławia skąd pojedzie do Łodzi. Denerwuję się tym, jeszcze
trzeba dograć szczegóły. Jeszcze do tego dochodzi to że ja niewprawna jestem w
jeździe po dużym mieście jak wrocek, opole przy nim to wieś. A nie wiem czy
nie będę musiała sama jej zawozić. denerwuję sie to pierwsza taka impreza w
moim wydaniu. o rany...
Obserwuj wątek
    • barba50 Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 18.04.07, 21:36
      No co Ty Ewung. Ty nie dasz rady? Dasz śpiewająco!
      A ten pierwszy raz kiedyś być musismile Nie denerwuj się, spokojnie, wszystko
      będzie ok. I myślę że jazda po Wrocławiu tak naprawdę nie różni się od jazdy po
      Opolu. Nic się nie bój!
      Ty dobra kobieta jesteś, wiesz?
      smile
      • ewung Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 18.04.07, 21:40
        Rózni się rózni - w Opolu nie ma tramwajów smile
        no nic trzeba będzie dać sobie radę - oby tylko Selenie było dobrze w nowym domku
      • wiesia.and.company Re: Dobrze powiedziane barba! Tylko ewung - nie 18.04.07, 21:41
        daj się wziąć na jęki i płacze kotki, w końcu ma prawo być zdenerwowana, a Twoje
        zdenerwowanie też się jej udzieli. Kotka po prostu nie wie, że wygrała los na
        loterii, a podróż to chwilowa niedogodność w drodze po odbiór życiowej nagrody,
        ona może myśleć, że cała ta eskapada ma pozbawić ją wolności lub życia.
        Ale dasz, dasz radę bo cel masz szczytny. Powodzenia, dobry duszku biednej koteczki!
    • mama007 Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 18.04.07, 21:40
      ewung, nic sie nie martw !! smile bedzie dobrze, zobaczysz! ja juz nawet nie
      pameitam jak mialam wiezc peirwszego kota gdziekolwiek.... tak dawno to bylo czy
      taka stara sie robie...? smile
      uwierz mi, to nic strasznego, nawet jak kot miauczy, wyjde albo probuje rozwalic
      transporter (mialam takie rudasa niedawno w pociagu, darl sie z 6 godzin na 7
      mozliwych, na szczescie wspolpasazerowie byli wyrozumiali smile)))) )

      bedzie super, mowi Ci to zdobywczyni superfelisa w kategorii logistyki big_grin
      pozdrawiam
      • trawa11 Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 00:00
        Ewo ,dlaczego akurat do wroclawia trzeba koteczke zawiezc? przrciez to nie jest
        po drodze do Lodzi.A kiedy jedziesz?.Bo mozliwe ,ze moj maz chetnie by Z Toba
        pojechal.
        • ewung Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 06:51
          Kicia ma transport z Wrocka do łodzi - w piątek między 11-12 muszę ją dostarczyć
          pod politechnikę. Jeszcze nie wiem czy karol będzie mógł ze mną jechać.

          Oprócz tego problem to transporter - ja takowego nie posiadam tylko kosz
          wiklinowy duży, a ten gość co będzie ją wiózł tez nie ma transportera.No i
          pytanie co moim koszem jak trafi do Łodzi. Muszę zobaczyć bo w plusie były takie
          torby do transportu. coś takiego można potem pocztą odesłać i po problemie.
          Nawet bym kupiła jakby były.
          • ewung Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 06:55
            a tak poza tym to dziękuję za słowa otuchy - bardzo się przydają smile
            • kirke18 Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 08:23
              Trzymam za Ciebie kciuki, wiem co czujesz (chodzi o jazdę po Wrocku) ja dwa
              lata temu musiałam pojechać sama w trasę 400 km w jedną stronę plus obce miasta-
              Legnica, Wrocław i Nysa. Dałam radę, choć nie bez strachu, a teraz jeżdżę tam
              i już nie myślę , że to straszne, choć jazda po Wrocku faktycznie bywa trudna
              zwłaszcza ze względu na rozkopy. Pozdrawiam cieplutko.
              • ewung Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 08:30
                no właśnie wrocek ciągle rozkopany a ja za dobrze go nie znam a tu jeszcze kot.
                na szczęście już wiem ze karol ze mną pojedzie. a kici tez może będzie lepiej
                jak się nią będę mogła trochę zająć. No nic teraz jeszcze kombinujemy jakiś
                transporterek.
                mam tylko nadzieje ze kici będzie dobrze. Tacy starsi państwo ją biorą.
                Dziewczyna z miau wyadoptowała ich córce rudaska i chyba drugiego kicia i
                rodzice się zakochali w kotkach. Selenka się im spodobała i już czekają na
                piątek kiedy kicia do nich dotrze smile
                • annb Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 08:35
                  ewung jak ja jade z kotami to musze spiewac-a ja nie umiem spiewac
                  jak przestaje spiewac to kota sie drze, jak spiewam to sie uspokaja
                  mam nadzieje ze ty nie bedziesz miec takich przygod
                  wink
                  • ansil Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 10:16
                    annb wink
                    a ja myslalam, ze to tylko ja jestem taka nienormalna, zeby kotu spiewac wink
                    nawet kolysanki spiewam.. radio po cichutku i z radiem spiewam jak mi sie
                    repertuar konczy.. no ale ja mam 14 godzin do popisu zazwyczaj..
                    jak spiewam kota zasypia.. moze nie moze scierpiec sluchania wink))
                    • annb Re: Jestem przerażona -kicia ma dom a ja będę ją 19.04.07, 10:30
                      smile
            • ewung uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 08:24
              Karol może ze mną jechać więc od razu wszystko lepiej wygląda smile
              • trawa11 Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 10:45
                Ewo ,widze ,ze sprawa wyjazdu sie wyjasnila.Moj maz jednak byl chetny,no ale
                skoro Karol z Toba jedzie to dobrze.
                Transporterka my tez nie mamy .Gdy bralismy Maniusia od pani Danuty
                pozyczylismy transporter.Pozniej pozyczalismy od znajomego.Jakos jeszcze nie
                dorobilismy sie swojego.Nie wiem ,czy w Plusie ta torbe dostaniesz.kurcze ,nie
                wiem jak Ci pomoc.Ale znajac Twoje mozliwosci to z pewnoscia sobie
                poradzisz.Trzymam kciuki.
                • ewung Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 11:04
                  podziękuj Danusiu mężowi - swiadomość że w razie czego mi pomoże uspokoiła mnie
                  trochę. Potem na szczescie okazało się ze Karol może pojechać.
                  Ja koty od pani Danuty zawsze brałam w rękach. Na chabrach chodzilismy z nimi
                  do weta też w rękach tylko z szeleczkami. teraz czasem wozimy je w koszu a
                  Rózie to poprostu w szeleczki i do auta - ona lubi z tyłu jechać i patrzeć
                  przez okno. Ale troba by się nam i tak przydała. W niedzielę były jeszcze takie
                  w plusie w krapkowicach, może się uda dostać. nie chcę pożyczać tarnsportera bo
                  nie wiem dokładnie jak będzie z jego powtorem - on musi pojechać do Łodzi. No
                  zobaczymy smile
                  • trawa11 Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 11:42
                    Droga Ewo,naprawde chcialem Ci pomoc jadac z Toba i kotkiem do Wroclawia.Do
                    Wroclawia jezdze samochodem nieraz kilka razy w roku.Widze ,ze to poskutkowalo
                    i zazdrosc Karola wziela gore- dlatego jedzie razem z Toba,z czego bardzo sie
                    ciesze,bo to jest bardzo dobrze.Razem tzn.co dwie glowy to nie jedna.Napewno
                    razem dacie sobie rade,a ruch kolowy we Wroclawiu jest naprawde bardzo
                    duzy,trzeba uwazac,glownie na tramwaje i na wpychajacych sie innych
                    kierowcow.Zycze szerokiej drogi i wszystkiego najlepszego we wspolnej podrozy.A
                    co do wziecia kotka na rece ,lub do kosza nie zamykanego ja odradzam,poniewaz
                    bralem razemz z zona od pani Danuty Kedzierskiej kotka Maniusia,jadac
                    samochodem do domu pani Danuta dala zonie kotka na rece,mowiac ,ze bedzie
                    siedzial spokojnie.Co do tego mialem wielkie obawy,jako kierowca i okazalo sie
                    slusznie,ze kotek na rekach zony strasznie sie wyrywal,poniewaz bal sie obcych
                    i nowego otoczenia.W samochodzie pewnie by skakal wszedzie w czasie
                    jazdy.Dlatego tez pozyczylismy wtedy przy adopcji transporterek od pani
                    Danuty.Natomiast kiedys jadac na zielona trawke (juz po roku)z oswojonym do nas
                    Maniusiem w samochodzie pozostawilismy go na tylnym siedzeniu bez zadnego
                    trzymania.A Manius siedzial grzecznie ,ale i tak kilka razy skoczyla na tylna
                    szybe samochodu i patrzyl z tylu podczas jazdy.
                    ja namawiam jednak na cos zamykanego dla kota ,poniewaz conajmniej na poczatku
                    bedzie ie bal obcych ludzi ,innego miejsca i halasu silnikow.
                    Maz Danusi
                    Pozdrowienia dla Ciebie i Karola
                    • annb Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 11:56
                      wiecie co
                      jak nie macie transportera
                      zamknijcie ją w torbie podroznej, z nie do konca dosunietym zamkiem.
                      nie udusi sie
                      pierwszego kota przywiozlam do rodzicow w plecaku(nie bic prosze)
                      cokolwiek
                      strzezonego pan Bog strzeze
                      ja swoje woze w transporterze boz a duzo stluczek po drodze widze
                      a nie chce cwiczyc wyobrazni co_by_bylo_gdyby koty w szoku z samochodu uciekly
                  • capuccino_days Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 11:58
                    nie jestem pewna, o jakiej torbie piszesz, ale jeśli jest na suwak, to kota
                    można w niej przewozić tylko w towarzystwie czujnego ludziasad
                    moja czarna taki suwak otwiera bez problemu od środka
                    • ewung Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 12:10
                      Na tą podróż konieczne będzie opakowanie na kota. Kosz na szczeście mamy
                      zamykany - taki z pokrywkami. Trzy kicie spokojnie w nim wiozłam. A w torbie
                      najzywżej trzeba będzie zawiązac suwak sznureczkiem zeby nie otworzyła. wiem ze
                      chłopak który ją będzie wiózł ma już doświadecznie więc mam nadzieje ze
                      wszystko będzie ok.

                      Co do wrocka to karol dobrze go zna i prawie jak u siebie tam jeździ więc z tum
                      na szczeście problemu nie będzie.
                      • kirke18 Re: uffff kamień spadł mi z serca 19.04.07, 12:17
                        ufff no to pozostaje trzymanie kciuków, z Karolem życie jest prostsze smile))))
                        • ewung no i niedobrze 19.04.07, 13:00
                          Selena trafiła wczoraj do weta - ma grzybicę, dostała już pierwszą dawkę
                          lekarstwa. Po jutrze kolejna. Teraz czekamy na reakcję ludzi - czy będą chcieli
                          ją wziać czy nie. Ale czuję, że raczej nie. Czemu nie może być prosto...
                          Oczywiście pani Danuta wiedziała ze niektóre koty mają grzybicę. Leczyła je ale
                          Selena nie miała objawów. No i wczoraj tak coś ją zaniepokoiło węc do weta
                          poszła z rudą.

                          Może jak wyzdrowieje się uda. Tylko wiadomo jak jest w takich zbioriwskach. My
                          też naszą Dyzię bralismy nie całkiem wyleczoną z kk bo u nas miała większe
                          szanse dojść do siebie. Mam nadzieję jednak ze domek będzie ją chciał.
                          • annb mysl pozytywnie 19.04.07, 13:04
                            ewung moze wezma ja
                            jesli nei maja innego kota w domu, moze sie zdecyduja
                            • ewung Re: mysl pozytywnie 19.04.07, 13:10
                              ok - na razie czekam na informacje - co ma być to będzie. Panstwo mają psa,
                              dlatego przypuszczam że będą sie bali zeby się nie zaraził. No zobaczymy.
                              • trawa11 Re: mysl pozytywnie 19.04.07, 13:18
                                No ,kurcze to sie porobilo....No ale trzeba byc dobrej mysli..
                              • vauban Re: mysl pozytywnie 19.04.07, 13:23
                                Wyzdrowieje, wyzdrowieje. Nie ma strachu.
                                Lolek przywlókł ze sobą grzybicę - miał grzyba "strzygącego", zmiany na skórze i
                                sierść w kiepskim stanie. Zaraził Zyzia, mnie i moją żonę (ją chyba najmocniej
                                !). Przez miesiąc smarowaliśmy się ketokonazolem (stężony dość niemile pachnie,
                                ale to ten sam środek, co w przeciwłupieżowych szamponach, np. w Nizoralu). No,
                                i minęło bezpowrotnie, a Lolo ma futro takie, że tylko głaskaćwink
                                To może być kłopotliwe, ale na pewno nie jest jakieś tam straszne. Z tym, że
                                lepiej kotkę byłoby poleczyć zanim zetknie się z psem i ludźmi nieodpornymi na
                                obcego grzyba.
                                • wiesia.and.company Re: Och żesz ty,ale się porobiło-no nie jest lekko 19.04.07, 15:58
                                  Moja pani weterynarz na pytanie, czy miala kiedyś grzybicę odzwierzęcą
                                  powiedziała, że tak, a jakże ale szybciutko wyleczyła zwyczajnym clotrimazolum
                                  bez recepty. Ta info o leku np. tutaj
                                  www.i-apteka.pl/go/_info/?id=416
                                  To jest na ten grzybek mycodermis..(chyba to tak) canis. Ja tak bez sensu
                                  wielkiego, ale żeby pocieszyć, że u człowieka grzybica odzwierzęca szybko może
                                  nie stanowić takiego zagrożenia, dopiero rozbabranie tego... U kotki gorzej,
                                  ale jeśli większość kotów tam ma ten rodzaj grzybka, to może i leczenie złapanej
                                  wcześnie przypadłości da pozytywny i szybki skutek? Tak sobie marzę.
                                  Pozdrowienia. Wiesia + 8
                                  • ewung selena nie jedzie :-( 19.04.07, 16:33
                                    myslę że leczenie da pozytywny skutek bo pani danuta juz grzybicę leczy i dobrze
                                    to wychodzi. Jednak tak jak przypuszczałam panstwo się wycofali. tzn umówilismy
                                    się ze dam im znać ze z seleną jest ok i jeśli do tego czasu nie będą mieli kota
                                    to pomyslą. Oni mają psa i się o niego boją. To miał byc ich pierwszy kot i
                                    myslę że oczekiwali ze ma być bez problemów. Co innego kociarze zaprawieni w
                                    bojach, zakochani po uszy w kotowatych - dla nich by to raczej nie było
                                    przeszkodą - albo by przeczekali albo wzieli do siebie zeby szybciej wyleczyć.
                                    mam nadzieje ze kcia szybko dojdzie do siebie i znajdzie jednak domek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka