A ja mam zgryza. Wakacyjnego zgryza. No bo na wakacje wyjechać trzeba

Bynajmniej nie z powodu potrzeb własnych, bo ja bym najchętniej ten czas w
domu, z winem, książeczką i futrami na kanapie spędziła. Młodym należy trochę
Polski pokazać

W zeszłym roku, jak tylko Gutek z nami mieszkał, to
zabraliśmy go z sobą. Ale jechaliśmy blisko, mieliśmy wynajęty domek, więc
warunki sprzyjały. Teraz chcemy wyskoczyć trochę dalej, co prawda na tydzień
tylko, ale parę godzin w samochodzie nas czeka, koty są już dwa, no i wynajęty
mamy tylko pokój. Moje dzieci i mąż jakoś chyba by wytrzymały, ale moja oraz
kocia potrzeba niezależności i posiadania skrawka własnej przestrzeni kłóci
się z wizją spędzenia tygodnia w jednym pokoju w składzie 2 (dorosłe) + 2
(młode) + 2 (futrzaste). No i ta kilku godzinna podróż .... tragedia dla
dzieci i kotów, nienawykłych do takich atrakcji

Rodzina kotów nie lubi,
niektóre osobniki się wręcz ich boją (!!). Nikt nie chce się podjąć opieki nad
nimi

No i nie wiem co zrobić... Targać Szparka i Gutka ze sobą i narażać je
i siebie na stres? Dodam, że Gutas to łazęga, eksplorator, typ ciekawski i
niebojaźliwy. Szparag kochane, płochliwe strachajło. Mogę jeszcze dziewczynę z
pracy od siebie poprosić, żeby do nich przez ten tydzień zaglądała (jedna
jedyna, co to koty lubi

), ale trochę mi niezręcznie, bo nie utrzymujemy
kontaktów na płaszczyźnie towarzyskiej, a poza tym jestem jej zwierzchnikiem.
Ufff, no wygadałam się troszkę... Może zasugerujecie jakieś rozwiązanie?
Pozdrawiam