Dodaj do ulubionych

Coco znowu chora:((

13.07.07, 10:02
przez pol roku byl spokoj wczoraj po operacji zadnych problemow podobno do
wieczora latala za myszka jak szalona. Nagle o 4 rano rzygala. Jestem z nia
od rana siostra miala jakies pilne rzeczy w pracy, wiec wzielam wolne i
siedze z kotem. zal za dupe sciska jaki koetk biednysad(
Najgorsze ze ten nasz wet uwaza ze to przewlekle zapalenie trzustki ktore
niestety dobrze nie rokujesad((((((( a leczy sie je objawowo. Czyli beda
nawroty.
Kot dostanie jakies leki, kroplowke, krew zostanie wyslana dl niemiec do
zaprzyjaznionego labu na diagnoze czy to na peno trzustka.
Ogolnie nieciekawiesad((
Mielismy jutro jechac na finaly Ligi Swiatowej, ale kot wazniejszysad((
Nawet nei chce mi sie myslec o tym ze jej moze niedlugo juz nie byc
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 10:23
      oxy!
      uszy do gory!
      jeszcze nie wiesz nic na pewno.
      a nawet jak juz bedziesz wiedziala to objawowo nie objawowo ale leczy sie, tak?
      mogl byc fip.
      lub inne badziewie, tak?
      uszy to gory, powiadam!
      • oxygen100 Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 10:30
        to juz byla wstepna diagnoza po poprzednich sensacjach, ale wet stwierdzil ze
        skoro nic sie nie dzieje to nie ma sensu na razie kota stresowac bo niestety
        ona ni da sobie nic zrobic bez narkozy. Dzis jedziemy do gabinetu gdzie maja
        dyby dla kota, trzeba jej bedzie zalozyc na lapke wenflon karmic dozylnie i
        podawac leki. Czarno to widze.
        • pixie65 Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 10:41
          Kciuki trzymam!
          • marta.kunc Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 11:02
            oxy!
            nie doluj sie, kota to wyczuje i tez sie bedzie bardziej stresowac.
            na pocieszenie dodam iz ja dzisiaj rowniez bede mala przeboje u weta bo coffee
            trzeba pobrac (3 raz) krew.
            ehhh...
    • iris101 Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 15:01
      Oxygen, myśl pozytywnie! mocne kciuki trzymamy za Coco!!!!!
    • biljana Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 15:06
      oxy, trzymaj się !
      moze to glupio zabrzmi, ale najwazniejsze jest w tym przypadku pozytywne
      nastawienie. Serio. Bo medycznie przeciez - robisz wszystko co mozna.
      I nie stresowac sie tu prosze, bo koty wszystko wiedza i czuja stres. I jest im
      wtedy gorzej. Bo wiesz, kot mysli tak: o kurcze, jesli nawet moja pani sie
      denerwuje, taki superkot, to co dopiero ja mam powiedziec? chyba ze mna jest
      naprawde zle"
      tak wiec -nie doluj siebie i kotasmile
      • misia007 Re: Coco znowu chora:(( 13.07.07, 15:19
        Trzymam za Coco,bardzo mocno.wyglaskaj bidulke.
    • oxygen100 to kot szatana ta Coco 13.07.07, 19:08
      No wiec tak:
      Pojechalam z mezem mojej siostry i z kotem do znajomego weta. Kotek byl
      grzeczny choc troche popiskiwala. Wet ja obejrzal wsadzil do worka dla
      histeryzujacych i niewspolpracujacych kotow. Z worka wystawal tylko leb, lapki
      male sztyleciki siedzialy w worku. Nozka mimo oporow zostala wyciagnieta
      ogolona i zawneflowana. Kot dostal kroplowke, lek przeciwbolowy dozylnie i cos
      na te nieszzcesna trzustke. Po czym wet ocenil ze ona nie jest w tak kiepskiej
      formie jak ostatnio, koty czasem tak maja. Moze (oby sie nie mylil) to jednak
      nie trzustka. Kota byla wrazliwa od urodzenia, no moze czasem musi sobie
      porzygac. na razie stanelo na tym ze kot szatana pieklil sie do kroplowki, Z
      glebi trzewii uchodzlily pomruki niezadowolenia. Nie miala goraczki co dobrze
      rokuje (przy trzustce jest)
      Kot pojechal do domu, gdzie spi, bedzie dostawac leki, a wrazie gdyby rzygala
      to jedzenie odstawic na kroplowka przez kilka dni.
      Oby nie byla potrzebna
      • moboj Re: to kot szatana ta Coco 13.07.07, 19:32
        trzymam kciuki za zdrowie Cocosmile
        • marta.kunc Re: to kot szatana ta Coco 13.07.07, 20:24
          A NIE MOWILAM????
          buziaki dla ciebie, szatana i bipismile
      • madziulec Re: to kot szatana ta Coco 13.07.07, 20:29
        Trzymam kciuki.
        Choroba kota to straszna rzecz....
        Ja mialam kiedys dylemat prawei kto ma byc wazniejszy czy dziecko czy kot...
    • oxygen100 Re: Coco znowu chora:(( 14.07.07, 15:58
      Dzieki kochanesmile
      ale nie bede chwalic za bardzo bo jeszcze zapeszesmile
      Coco juz troche zjadla ale wsciekla lezy i warczy (w tylnej lapce ma nadal
      wenflon, pewnie nie bedzie potrzebny ale kto wie, jeszcze niech dzisiaj
      posiedzi).
      Wczoraj tak sie darla u weta ze w tym worku siedzi ze widac jej bylo rozowe
      pofaldowane podniebieniesmile)
      kocie nieszczescie, ale tak trzeba bo inaczej nie ma szansy na leczenie kotasmile)
      • annb Re: Coco znowu chora:(( 14.07.07, 17:10
        oxygen100 wscieklica to ona ma n a drugie
        wiec chyba nie jest zle, co?
        • oxygen100 Re: Coco znowu chora:(( 14.07.07, 18:13
          wet powiedzial ze wenflon mozna wyjac. Ale do tego sa potrzebne ze 3 osobysmile)
          Wscieklica nie pozwala sie w ogole zblizyc w okolice tylnej lapki o ogonie nie
          wspomne.
          Znowu troche zjadla.
          Slabo mi na wspomnienie wczorajszej wizyty. No nic trzeba sie uzbroic w grube
          rekawice i do dziela.
          Wspominalam ze pierwsza reakcja Coculka po wybudzeniu z narkozy po sterylce to
          bylo fukanie i warczenie wysylane w proznie?smile
          • wiesia.and.company Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 14.07.07, 23:40
            brzydko? Wścieklica i gorzej? Ma szabelki, to je wykorzystuje, Jest po prostu
            waleczną kotką o silnym charakterze. A tu takie zniewagi!
            Ale bardzo się cieszę, że nie wygląda to tak źle. Może rzeczywiście jako bardzo
            silna osobowość, bardzo emocjonalna, po prostu tak wszystko przeżywa głęboko, że
            żołądek reaguje jakimiś skurczami albo ma wtedy nadmiar soków trawiennych (koty
            nie mają wrzodów żołądka, ale może mają objawy tej choroby, takie typowe dla
            wrzodowców złe humory). Dlaczego by nie?
            Oxy, dała Wam Coco niezły wycisk, ale doskonale, że nie jest tak, jak
            podejrzewał lekarz. Czy krew pojechała do Niemiec na badania, żeby ostatecznie
            wykluczyć trzustkę? Pytam, bo Coco bardzo mnie interesuje, ciągle mam przed
            oczami taką malutką, hardą, z podniesionym ogonkiem, rezolutnie wędrującą po
            domu (pamiętam te zdjęcia).
            I proszę, przydały się kciuki i rady, żebyś myślała pozytywnie. Ach, ta Coco!
            To jest artystka trzymająca wszystkich w napięciu. Teraz możecie odetchnąć.
            Wenflon zdjęty? Wasze rany opatrzone? Jeszcze tylko tabletki na uspokojenie
            rozedrganych nerwów i może Coco pozwoli Wam odespać wcześniejsze emocje.
            • oxygen100 Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 18:15
              wiesiu wysle Ci zaraz kilka nowych zdjec damysmile)
              No wiec (nie zaczyna sie zdania od no wiec)tak:
              krew do Niemiec nie pojechala bo wet stwierdzil ze Coco jest w niezlej formie i
              moze po prostu zwykla rzygawka i ze koty tak maja. No i nie miala trzustkowyh
              objawow bo nie miala goraczki a ni biegunki, wiec moze po prostu raz na pol
              roku ona choruje i tak ma bo jest bardziej wrazliwa niz np. Bipi.
              Dostala na razie karme dla kotow z problemami trzustkowymi na wszelki wypadek
              (Bipi byla pierwsza przy misce i dawaj wyzerac)
              Wenflon zostal wyjety ale do tego byly potrzebne 3 osoby: Ja moj slubny i
              siostra- obecna pańcia. Na poczatku kot zostal zlapany i wlozony do wokra
              pozyczonego od weta. Worek jest chytry bo ma zamki blyskawiczne zeby wyjac
              tylne lapy, dziure na ogon zeby moc zmierzyc temperature w odbycie, rzep na leb
              zeby kot sie nie udusil, a przenie lapy sa unieuchomione w worku. Coco
              oczywiscie nie chciala wpakowac sie do worka darla sie w nieboglosy wle
              wspolnymi silami zostala spacyfikowana. Pozniej zamek blyskawiczny zostal
              rozpiety i wyciagnieta tylna lapka (awantura a jakze) Wenflon byl mega dobrze
              zabezpieczony wiec rozdlubanie wszytskiego trwalo z 10 minut. Coco oczywiscie w
              worku warczy syczy i prezentuje rozowe podniebienie i wrzeszczy. Bipi ze
              strachu schowala sie do szafy i zakopala pod ciuchami. Pozniej kot odstal
              zastrzyki a lapka zostala ucisnieta gazikiem zeby zatamowac krwawienie z zyly
              po wenflonie. Juści!! Lape wyrwala wiec wypuscilismy ja z tego worka cala
              obrazona. Krew bryzgala po calej podlodze bo przeciez nie pozwolila juz sie
              dotknac do lapki bo nie. Bo ona nie chce nie zyczy sobie. Na szczescie szybko
              przestalo. Kot udal sie pod lozko gdzie warczal i syczal gdy sie do niej
              zaglaalo, ale lapke sobie lizala. Bilans strat:
              - slubny- rana szarpana dloni lewej i stan przedzawalowy oraz drzenie calego
              cialasmile
              - siostra rany ciete i klute calego ciala glownie reka, i szyja
              - ja- raz zero (bo trzymalam kota przez worek w okolicy dupy a nie gryzacej
              paszczysmile)
              No kotek zjadl,pije wode (oby tonie byla cukrzya,ale taki upal i tylko suche je
              wiec moze musi) chodzi troche smutny bo jednak chcieli zloczyncy kota ze skory
              obrac jak ten wenflon wyjmowali. No to tyle weekendowych wrazen z Coculkiem na
              raziesmile
              • marta.kunc Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 19:13
                smile))))))))
              • annb Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 19:14
                cuuudny opis
              • biljana Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 19:46
                oxy, najwazniejsze ze wszystko sie dobrze skonczylo. dla kota znaczy smile)))

                a poza tym, jak czytalam twoj malowniczy opis, to mialam wrazenie, ze mamy tego
                samego kota.
                Ja po ostatnich wyczynach Guciulka u weta broczylam krwia jak zarzynana
                swiniawink) i tak tez sie czulam.
                alke moj wet takich kocich dybów nie ma.
                powiem mu, zeby sobie nabył - na swojego ulubionego klienta wink
                • oxygen100 Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 22:07
                  nasz wet powiezial ze w zyciu nie mial bardziej agresywnego pacjenta niz
                  Coculeksmile)
                  male toto drobniutkie ze 3 kg wagi a sila w niej kosmicznasmile)
                  • annb Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 15.07.07, 22:26
                    oxygen100 przeciez ona od malego musiala walczyc o to swoje male kocie zycie
                    dlatego taka zadziorna i wscieklica
                    • oxygen100 Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 16.07.07, 07:47
                      annb no co Tysmile raz tylko sie prula pod tym krzakiem. Potem nawet zarcie
                      dostawala zanim sie obudzila, a od malego czegos sie awanturowala przy
                      butelcesmile) jadla i wydawala z siebie dzwiekismile)
                      Zawsze byla rozpieszczana, wszystko bylo dostepne dla kota,dostawala co
                      chcialasmile)
                      wet dyby zakupil (nawet widzialam jeszcze ze 3 worki w roznych kolorach)bo sie
                      jej boismile))
                      Stwierdzil ze z tym kotem nie da sie inaczej niz tylko sila, bo ona awanturujac
                      sie dziala tylko na wlasna zgube. A tak przez worek to chociaz mozna podac leki
                      dozylnie i kroplowkesmile)
                      • annb Re: Moja śliczna, rezolutna Coco nazwana tak 16.07.07, 08:30
                        oxygen100 hehe
                        no to wscieklice ma w genach
                        • wiesia.and.company Re: Oxy, bardzo mi się podobał opis uwolnienia 16.07.07, 10:38
                          Coco od obcego ciała. Ale ma charakterek. Ale co się dziwić, widziała na co się
                          zanosi, przecież chcieli ją do WORA! I Z RęKAWICAMI na malutkiego 3-kg kotka?
                          Na dziewczynkę? No to walczyła o życie, a potem musiała wywarczeć spod łóżka
                          inwektywy za zraniony honor. No i bardzo dobrze, przynajmniej dzięki tym akcjom
                          wiadomo, że to nie może być trzustka.
                          A swoją drogą może po prostu ma czasami podrażnioną wątrobę, albo te soki. Może
                          osłonowo dodawać do jedzonka łyżeczkę przetrzymanego we wrzątku siemienia
                          lnianego? Bo że Ulgastran do jedzonka nie przejdzie, to pewne - mój Uranek
                          dostawał właśnie osłonowo na kwasy. Może jest Coco wątrobowcem z naturą
                          wątrobowca (o ludziach chorych na wątrobę mówiło się że zawsze mają "kwaśną"
                          minę i są awanturnikami). I zdjęcia chętnie bym zobaczyła, jeśli się uda.
                          Pozdrowionka!Buziaki dla Coco - już to widzę! Ha!
                          • oxygen100 Re: Oxy, bardzo mi się podobał opis uwolnienia 16.07.07, 12:33
                            tja.... ona sie awanturuje jak sie jej przycina pazurki i myje zeby 9siostra
                            jest dentystka, to wszytsko tlumaczy). tak sobie teraz mysle, ze zaraz tylko
                            gdy ja znalezlismy to w sklepie sprzedali nam convalescence dla takiego 2-
                            dniowego kotka mongoly. I ona pozniej miala problemy zaparcia itp. trzeba bylo
                            cudowac z actimelem (wet poradzil, bo on w ogole jest na telefon w razie
                            jakichkolwiek z nia problemow)no i nie wiem czy ten Convalescence nie rozwalil
                            jej narzadow w jakis sposob?
                            Co prawda jadla to tylko ze 3 dni dopiero pozniej sie okazalo ze to byl fatal
                            error i jadla juz mleko dla kociat ale skad moglam wiedziec, uznalam ze
                            specjalista wie co robisad(
                            Wiesz Wiesiu troche czarno widze podawanie Coco czegokolwiek, z lekami jest
                            cyrk, a co mowic z czyms czym kot bedzie plulsmile)na razie tomek nasz wet,
                            zalecil jej diete moze to pomoze. No i chyba trzeba jednak odstawic jej raz na
                            zawsze saszetki (whiskas, kitty-kat)bo moze to one jej nie sluza??
                            szkoda, bo ona strasznie je lubi i chetnie zjada.
                            Zdjecia wyslalam wczorajsmile
                            Kot juz wskakuje na blat wczoraj miala z tym problem bo widocznie gwaltem
                            zabandazowana lapka jej zesztywniala i kot mial ograniczone ruchy, interesuje
                            sie jedzeniem ( i probuje wykradac mieso z kanapki)wiec chyba w normiesmile)
                            • marta.kunc Re: Oxy, bardzo mi się podobał opis uwolnienia 16.07.07, 12:48
                              oxy
                              z mojego doswiadczenia z francuskimi niedotykalskimi kotami(tiger ma takie
                              fazy) wynika, ze koty takie lubia siemieniowa lurkesmile
                              jak dodasz tego sluzowatego badziewia do saszety to sie robi mega fajny pyszny
                              sosik.
                              a takiego kota co by sosikow nie lubil to chyba jeszcze nie wymyslono.
                              tiger to nawet samo siemie lubi wychlipac.
                              • wiesia.and.company Re: Fajny pomysł na lurkę z sosikiem 16.07.07, 23:13
                                Faktycznie, wtedy sosiku więcej, więc mniam, mniam. Rzeczywiście, moje koty
                                uwielbiają sosik, a jedzonko spod Kitekata i Whiskasa sobie potem stoi i muszę
                                rozgniatać widelcem, dolewać ciepłej wody, więc właściwie dlaczego nie lurki
                                siemieniowej? Taaak, wychłeptanie galaretki z siemienia na ogół zdarza się
                                wszystkim innym kotom, pacjent zawsze jakoś to omija i pfuka ze wstrętem. Ale
                                dlaczego nie próbować? A bo ja wiem, podać w mleku? Czasami udawało mi się
                                Urankowi podać te glutki w puszkowym, ale tylko czasami. I tak łatwo mi się
                                mądrzyć, a w praktyce okazuje się nieskuteczne.
                                No cóż, są koty które są cudownymi pacjentami i są koty, co biorą krwawy odwet
                                za stłamszenie wolnego ducha. Tak czy inaczej głaski dla Coco i zasypki dla
                                rannych wielbicieli ślicznotki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka