od 4 dni błąkał się pod naszym blokiem kotek (najprawdopodobniej
koteczka), myślę, że w wieku ok 3 m-cy. myślałam, że może komuś
uciekł, ale w ciagu tego czasu nikt się nim nie interesował.
karmiłam go i dawałam mu wodę, ale po kilku akacjach z samochodami
(przecież nikt z kierujących nie jeździ po osiedlu wolniej niż
60km/h) doszłam do wniosku, że to najlepsze co mogę dla niego
zrobić. nie mogłam go przygarnąć, ponieważ mamy w domu 5l kocura,
który miał kłopot z zaakceptowaniem nawet chomika, na dniach urodzi
sie nam córeczka. wiem, że to brzmi jak wymówki, ale naprawdę nie
mamy warunków dla drugiego kotka. od wczoraj mamy z mężem kaca
moralnego, pomimo, że panowie, którzy kotka przyjęli traktowali go
łagodnie itd.
pcieszcie mnie, że dobrze zrobiłam. naprawdę nie mogliśmy go
przetrzymać w domu i szukać mu właścicieli. nasz kot dostał szału
jak ten malec był u nas ok. godziny