kotapsota
28.10.07, 17:15
Dzień dobry.
Siostrzeniec dwa dni temu znalazł małego kocurka w zamkniętej
piwnicy. Biedak był tak słaby, że nawet nie uciekał, nie reagował.
Sebastian zawiózł go zaraz do weta-kocik dostał zastrzyki,
antybiotyk do podawania co 12 godzin przez 10dni.Od jutra trzeba go
odrobaczyć. Wet oczyścił jedno oczko kocika z paskudnej ropy i
stwierdził,że "z oka juz nic nie będzie". Kocik teraz leży u siostry
na kocyku pod skarpetami bawełnianymi, nie ma siły wstać. Dostaje
antybiotyk, dostaje też wodę z glukozą strzykawką. Dziś miał
biegunkę-wszystko na poduszce.Siostra go myje ciepłą wodą. Czy można
jeszcze jakoś kocikowi pomóc? Zaproponowałam, aby kupili Gerberki
dla dzieci i dawali po łyżce, ale już sama nie wiem [biegunka jest
niepokojąca]. Jest taki maluci [wet stwierdziła,że już jest na tyle
duży,że nie potrzebuje mamy], smutny, biedny, aż łzy się kręcą w oku.
Jak można jeszcze kociowi pomóc?
Za wszelkie rady dziękuję. Mimo,że sama mam dwa koty i też chorowały
mi kiedyś bardzo, to jednak sama jak zobaczyłam Feliksa
[siostrzeniec tak nazwał kocika], to wpadłam w panikę.
Pozdrawiam
Joanna z Miśkami