Dodaj do ulubionych

Wziął i się powiesił :(

02.04.08, 14:21
Mam kota wychodzącego.
Wielki (prawie 8kg), piękny, choc wykastrowany to wciąz "pan na
osiedlu". Zwykle wychodzi na 1-2 godziny 2x dziennie a resztę czasu
spędza śpiąc i jedząc - ot, standardowy kot.
W sobotę nie było go długo, wrócił do domu z 30 centymetrowym
kawałkiem zardzewiałego, skręconego, podwójnego DRUTU KOLCZASTEGO u
szyi. Prawdopodobnie zaczepił się obrożą i nie mógł uwolnić.
Obrożę miał taką specjalną, dla kotów, która powinna się w takich
sytuacjach rozpiąć A SIĘ NIE ROZPIĘŁA. Obrożę nosi tylko po to by
było gdzie przypiąc adresownik. W razie gdyby się łajdak gdzieś
zgubił będzie szansa, że jakiś dobry człowiek szybko pomoże mu
trafic do domu. Finał tej historii nie do końca jest szczęśliwy.

Mój kot ma zerwane "do mięsa" WSZYSTKIE pazury w przednich łapach i
kilka w tylnich. Pazury kończą się na wysokości pochewek. Byłam w
szoku jak je zobaczyłam - żywe, zakrwawione mięso. Lekarz
powiedział, że musiał wisieć, drapać o coś i walczyć kilka godzin
nie zważając na ból. To jakaś masakra była!
Jakby tego było mało we wszystkie te rany wdało się zakażenie sad
Kot strasznie śmierdzi (rany rozkładają bakterie), dostaje zastrzyki
przeciwbólowe i antybiotykowe, łapy ma oczyszczane, odkażane ale
dopóki pazury nie odrosną niewiele wiecej można zrobić. Zaraz znowu
ładuję go w kontener i wiozę do weta.
Serce mi się kraje jak widzę, że liże te łapki, zawija pod siebie,
nie może na nich stawać, ma gorączkę i strasznie cierpi.
Jestem wściekła bo gdyby nie ta felerna obroża, która się nie
rozpięła kocur nie musiałoby przeżywać takiego stresu.
Macie jakieś doświadczenia z takimi zakażeniami? co z tym robić? ile
czasu odrastają "od zera" pazury?
Można jeszcze jakoś zwierzęciu pomóc "domowym sposobem" czy
pozostaje tylko czekać aż sam wydobrzeje?
Obserwuj wątek
    • kirke18 Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 14:37
      o matko co za masakra, nie podpowiem nic nowego, tylko współczuję,
      głaski dla kocicha
      • nioma Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 15:11
        strasznie wam wspolczuje, zycze duzo zdrowia Kocurowi, zeby szybko
        doszedl do siebie bidulek kochany
        • misia007 Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 15:36
          Biedak,trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie, to straszne co go spotkało.
    • bietkadd Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 16:13
      I utwierdziłam się w przekonaniu ,że lepiej ,że Rudasiu jest niewychodzący sad
      Współczuje kiciowi i Tobie ! Pogłasiaj go od nas !
      Niestety nie znam się na leczeniu... sad
    • orchidka77 Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 16:58
      Współczucia i głaski dla kocurka...

      Właśnie przez niezliczone podobne historie nie odważyłabym sie wypuszczać mojego Kacperka. Chyba bym umarła ze strachu i z rozpaczysad
      • br0mba Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 17:00
        boziu, bidulek ile sie musi nacierpiec
        mam nadzieje ze szybko wroci do zdrowia i zapomni o calej sprawie i nie bedzie
        juz chcial wychdozic
        • orchidka77 kot a myślenie abstrakcyjne 03.04.08, 10:48
          Niestety kot nie jest w stanie myśleć abstrakcyjnie i nie ma szansy dojść do wniosku, że wychodzenie = zagrożenia.
          Takie wnioski jest w stanie wyciągnąć tylko człowiek i od niego zależy jak postąpi w związku z tymi wnioskamisad
    • basia_2804 Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 20:34
      foczka, bardzo współczuję Twojemu kotu, straszne to jest, jak on
      cierpi biedactwo... Ale bedzie dobrze zobaczysz, łapy się wygoją,
      vetem nie jestem ale tego MU życzę...
    • lu221 Re: Wziął i się powiesił :( 02.04.08, 20:44
      Boże kochany, takie nieszczęście na takiego małego stwora sad
      Mam nadzieję, że wyjdzie z tego jak najszybciej.
      Trzymam mocno kciuki.
      Dawaj znać.
      • paulina.galli Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 00:01
        O cholera... trzymam kciuki za wyleczenie


        ja doswiadczen z obrozami nie mam - moj wychadzacy kot nie ma obrozki
        jestes pewna ze kot nie wpadl w jakies "wnyki" albo cos takiego?
        • annb Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 08:38
          wnyki-to jest bardzo prawdopodobne
          • nioma Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 10:12
            ale tak sobie pomyslalam, ze kocurek jest naprawde dzielny, bo
            jednak udalo mi sie zycie uratowac i wrocic do domu.
          • wypasiona_foczka Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 12:14
            Nie, to nie wnyki. Mieszkam na dużym zielonym osiedlu w mieście. Nie
            byłoby po co wnyk zastawiać. O dziwo na moim osiedlu ludzie są
            pozytywnie do kotów nastawieni i bardzo wielu z nich je ma.
            Hesus przyniósł na obroży duży kawał, twardego, grubego,
            zardzewiałego drutu kolczastego. Musiał się za niego zaczepić i
            szarpał tak długo aż obdarł wszystkie pazury a drut się od tego
            szarpania urwał. Niedaleko mojego domu są rozsypujące się chałupki-
            ruderki (w centrum dużego, nowoczesnego osiedla!) w których ciągle
            ktoś mieszka. To wylęgarnie szczurów, robactwa, składowisko
            wszelkiego rodzaju śmieci. Gospodarze tych "posiadłosci" nie dbają o
            porzadek i bezpieczeństwo wokół posesji, walają sie tam różne stare
            pralki, lodówki, kawałki blachy, butelki itp. Podejrzewam, że Hesus
            tam własnie sie zapuścił.
            Codziennie podwożę go do veta, oczyszczamy i odkażamy łapki, kot
            dostaje w dupę zastrzyk z antybiotyku + jakiś przeciwbólowy.
            Dodatkowo antybiotyk na beztlenowce doustnie (dopyszcznie smile.
            W domu wymaczam mu łapki w roztworze nadmanganianu potasu.
            Myśle by go wykąpać bo smród jest nie do zniesienia.
            Od czasu "przygody" prawie na dwór nie wychodzi ale myśle że to
            bardziej kwestia poczucia braku bezpieczeństwa niż przejęcia
            powieszeniem. On zdaje sobie sprawę, że nie ma pazurów, nie może się
            bronić ani uciec na drzewo w razie zagrożenia więc grzeje tyłek w
            fotelu i śmierdzi sobie radośnie.
            Mam nadzieję że będzie OK.
            • basia_2804 Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 13:19
              foczka, uglaskaj kota, bo tak mi go żal ...
            • orchidka77 śmierdzi? 03.04.08, 13:23
              dlaczego śmierdzi, bo nie rozumiem....?
              jest kastrowany?
              • wypasiona_foczka Re: śmierdzi? 03.04.08, 14:16
                Tak, smierdzi (okrutnie!) bo gnije ... sad
                To znaczy te martwe elementy tkanek w obrdartych pazurkach mu gniją
                bo ma zakażenie jak juz pisałam. Bakterie rozkładają tkanki i kocur
                śmierdzi. Zakażenie juz opanowane ale między kocimi paluszkami jest
                ciepłutko i wilgotno - to srodowisko, które bakterie lubia
                najbardziej...
                To nie jest zapach kociego moczu. Koci mocz to perfumy przy tym
                smrodzie (coś a`la gnijace jajko smile))). Kot myjąc się rozprowadza
                ten smrodek po swoim łepku i wszędzie gdzie łapkami sięgnie. Myślę
                żeby go wykąpać ale jeszcze dzień, dwa poczekam aż mu te ranki
                podeschną. Nie chcę żywych w wodzie z szamponem zamaczać.
            • borysa Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 15:06
              > Od czasu "przygody" prawie na dwór nie wychodzi ale myśle że to
              > bardziej kwestia poczucia braku bezpieczeństwa niż przejęcia
              > powieszeniem. On zdaje sobie sprawę, że nie ma pazurów, nie może się
              > bronić ani uciec na drzewo w razie zagrożenia więc grzeje tyłek w
              > fotelu i śmierdzi sobie radośnie.

              Może lepie go nie wypuszczaj, póki łapki nie wygojone ?

    • orchidka77 podawaj żeby się szybko goiło... 03.04.08, 10:22
      Foczko,
      Podaj kotu homeopatyk arnika montana 30ch - choć po jednej kulce codziennie. Ja wiem, ze nie wszyscy wierza w homeopatyki ale to naprawde pomoglo mojej kotce. Ladnie i szybko sie po tym goi.
      • meduza7 Re: podawaj żeby się szybko goiło... 03.04.08, 10:49
        Przynajmniej przeżył. Mój pierwszy kot się powiesił na amen sad
    • borysa Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 15:02
      Bardzo współczuję kotu i tobie !
      Moj Borys kilka lat temu ( w majowy długi weekend, pamiętam ), wybrał się, jak
      zwykle, na sąsiednią zazwyczaj bezpieczną posesję. Niestety, tym razem, były tam
      dwa psy i oczywiście rzuciły się na niego. On w popłochu dosłownie chciał wbić
      się pazurami w ścianę domu ! Na szczęście sąsiedzi szybko zareagowali,
      odciągneli psy.
      Kota była ugryziona, zrobił się ropień i pazurki w dolnych łapkach były
      powyrywane. Wet wszyskto oczyścił, wydezynfekował i popsikał tym srebrnym
      używanym często po sterylizacji specyfikiem w aerozolu. Oprócz codziennych
      zastrzyków antybiotykowych to psikanie pomogło, kupiliśmy je u weta.
      Łapki też nieco waniały, ale wszystko się wygoiło, pazurki odrosły. Może
      spróbujesz z tym srebrem ?

      Biedny kociulek !
      Mój też wychodzi z zaadresowaną obróżką.


      • salimis Re: Wziął i się powiesił :( 03.04.08, 15:33
        Szkoda koteczka oby jak najszybciej wrócił do formy.A swoja drogą nie lepiej
        zrezygnować z obróżki na rzecz czegoś bezpieczniejszego.Nie wiem może chip albo
        tatuaż na uchu.Gdzieś kiedyś czytałam na ten temat.
        • orchidka77 tatuaż lub chip 03.04.08, 15:51
          Tatuuje się koty rodowodowe (tatuaż zawiera wtedy numer).

          Jeśli chodzi o chip... niestety czytników jest tak mało, że najczęściej, że kot jest chipowany wychodzi przypadkiemsad

          Poza tym - jak obróżka, chip czy tatuaż mają uchronić wychodzącego kota przed psami, wieszaniem się na drucie kotczastym, sąsiadem-debilem z wiatrówką lub śmiercią pod kołami samochodu?sad
          • salimis Re: tatuaż lub chip 03.04.08, 16:05
            orchidka77 napisała:
            > Poza tym - jak obróżka, chip czy tatuaż mają uchronić wychodzącego kota przed p
            > sami, wieszaniem się na drucie kotczastym, sąsiadem-debilem z wiatrówką lub śmi
            > ercią pod kołami samochodu?sad

            Jeśli o to chodzi to wiadomo że najbezpieczniej jest aby kot byl
            niewychodzący.Moja propozycja dotyczy zastąpienia obróżki z adresownikiem która
            jak widać ma także swoje minusy na coś dzięki czemu można by zidentyfikować kota.
            • orchidka77 Re: tatuaż lub chip 03.04.08, 17:39
              Salimis,
              Tatuaż z tego co wiem jest tylko dla kotów rodowodowych.
              Chip... jak za kilka lat nie będziemy już 100 lat z EU w tych sprawach - to świetna rzecz!smile
              • wypasiona_foczka Re: tatuaż lub chip 04.04.08, 12:52
                To prawda, polska to III świat jesli chodzi o temat znakowania
                zwierząt. O ile z samym chipem problemów by nie było to chyba nie
                znam ani jednej lecznicy, która miałaby czytnik. Kot sobie łazi a
                nikt nie wpadnie na pomysł, że w ogóle może byc zachipowany i by
                tego chipa zeskanować.

                Mój kot ciągle śmierdzi choć łapki się goją. Opuchlizna trochę
                schodzi. Dzis po pracy znów pakuje go w kontened i do veta na
                czyszczenie.
                Dostał antybiotyki na beztlenowce ale juz po pierwszej tabletce
                zwymiotował i lekarz nie kazał go nimi męczyć.
                Pewnie bedzie OK ale szkoda zwierza bo sie wymęczy za wsze czasy...
                • anmar123 Re: tatuaż lub chip 05.04.08, 12:13
                  Spróbuj płukać łapy riwanolem. Ewentualnie pomoczyć łapki w miseczce/pojemniku z tym płynem. W aptece są tabletki do rospuszczania w przegotowanej wodzie. Dość skuteczny. Na pewno nie zaszkodzi. Tylko mokrymi łapami chodząc, może robić żółte stemple.
                  Głaski!
                  • marta.kunc a moze po prosu,zwyczajnie.... 05.04.08, 12:50
                    NIE WYPUSZCZAC???!!!
                    • wypasiona_foczka Re: a moze po prosu,zwyczajnie.... 05.04.08, 13:48
                      Niestety ten kot jest juz przyzwyczajony do wychodzenia na zewnątrz i taka rada nie ma sensu.
                      On kocha wolnośc, wygrzewanie się na rozgdzanym chodniku, buszowanie w trawie, łapanie nornic i motyli. Nie ma takiej siły, która utrzymałaby go w domu. Juz robi sie ciepło, w lecie balkon mam ciągle uchylony kociszcze i tak bedzie wychodziło a takie wypadki jak ten z pazurami.. cóż, wliczone w wysoką cenę kociej wolnosci smile
                      • orchidka77 Re: a moze po prosu,zwyczajnie.... 05.04.08, 14:32
                        Wiesz, miałam w domu kilka tymczasowych kotów, które nigdy nie były domowe, od małego były kotami wolnożyjącymi... i jakoś się przyzwyczaiły do życia w domu i wyraźnie bardzo to sobie cenią (takie mam relacje z nowych domów).
                        Nie ma więc kota, którego nie można do tego przyzwyczaić... trzeba tylko chcieć.
                        A jak lubi balkon - to wystarczy siatkę żyłkową kupic i zabezpieczyć balkon (np. taką animalia.pl/produkt.php?id=11830).

                        Koty wypuszczane krócej żyją, nie tylko dlatego, ze są narażone na wypadki, ale także dlatego, że:
                        - maja mniej pasożytów, bo maja mniejszy z nimi kontakt, więc mniejsze szanse na "złapanie" glist, tasiemców, pierwotniaków, pcheł, kleszczy (bebeszjoza) etc.
                        - maja zerowe szanse na zarażenie się wścieklizną lub białaczką, bo będąc w domu po prostu nie stykaja sie z takimi chorobami
                        - mają mniejsze szanse na zarażenie sie grzybicą (chyba, że od właściciela - właściciel tez od kota z grzybicą sie zarazi)

                        Jeśli masz jednak zdrowie kota w nosie to pomyśl o sobie... bo
                        nie wypuszczanie kota jest korzystne także dla Ciebie, bo od domowego (regularnie odrobaczanego) kota nie zarazisz się toksokarozą, ani tasiemcem.
                        O toksoplazmozie nie mówię celowo, bo tu trzeba się naprawdę postarać by zarazić sie akurat od kota (a zakładam, ze nikt gołymi rekami kup z kuwety nie wygrzebuje, a potem nie wkłada palców do ust...fuj!)

                        Nie wiem, czy dotyczy to Ciebie, ale... wypuszczanie kota, jak sie ma w domu małe dziecko to już szczyt niedbalstwa o dziecko, które od takiego kota najszybciej coś złapie (zwłaszcza jak raczkuje i wszystko z podłogi do ust wkłada).
                        Kot, zyjacy w domu, regularnie odrobaczany, jest całkowicie niegroźny dla człowieka... a wypuszczany może przywlec różne świństwa do domu.
                      • basia_2804 Re: a moze po prosu,zwyczajnie.... 05.04.08, 15:39
                        Foczka a jak kocie łapy?
                        • wypasiona_foczka trochę jakby lepiej... 05.04.08, 21:37
                          Ranki podeschły trochę, nie ślimaczą się i nie krwawią.
                          Do poniedziałku codziennie zastrzyk w dupę z antybiotyku + pigułka antybiotykowa doustnie. Kocisko dostaje także przeciwbólowy Ketonal. Łapki wymaczam w nadmanganianie potasu + dodatkowo przecieram wodą utlenioną. Śmierdziec troszkę przestał big_grin choc dopóki go nie wykąpię bedzie czuc to i owo.
                          W poniedziałek znów do weta i postanowimy o dalszym leczeniu. Jak ranki będą wygladac kiepsko zmienimy antybiotyk a jak juz bedzie w miarę OK to skończy się na przemywaniu jakimś środkiem aseptycznym.
                          Dziś wet powiedział, że łapki wygladają o niebo lepiej niż jeszcze w poniedziałek choc pazury będą odrastały kilka miesiecy, od podstaw.
                          Uffffff....
                          • salimis Re: trochę jakby lepiej... 05.04.08, 22:07
                            wypasiona_foczka napisała:
                            > Dziś wet powiedział, że łapki wygladają o niebo lepiej niż jeszcze w poniedział
                            > ek choc pazury będą odrastały kilka miesiecy, od podstaw.
                            > Uffffff....

                            Nie zrozum mnie żle ale na twoim miejscu wstrzymałabym się z wypuszczaniem kota
                            na dwór nie tylko aż wydobrzeje ale także aż odrosną mu pazurki.Jakby nie było
                            są jego bronią tak jak u psa zęby.Pozbawiony ich nie może się bronić i kolejne
                            nieszczęscie gotowe.
                            • kadrel Re: trochę jakby lepiej... 05.04.08, 23:14
                              Oczywiście, ze nie wolno go wypuszczać zanim nie odrosną mu pazury.
                              Bez pazurów kot sobie nie da rady. Nie oszukujmy się.

                              Co do leczenia: ja bym psikała na te gojące się łapki oxycortem....
                              • joisana Re: trochę jakby lepiej... 06.04.08, 13:19
                                kadrel napisała:

                                > Co do leczenia: ja bym psikała na te gojące się łapki oxycortem....


                                A ja bym słuchała lekarza i nie podawała sterydowo-antybiotykowego
                                leku skoro o sam go nie zalecił. Oxycort to nie krem nivea.


                                • annb Re: trochę jakby lepiej... 07.04.08, 12:57
                                  o to to
                                  oxycort lepiej po konsultacji z lekarzem
                                  • wypasiona_foczka no i Oxycort też pójdzie w ruch... 07.04.08, 20:57
                                    No i bez Oxycortu też się nie obedzie. Muszę psikac bo szczególnie
                                    3 pazury mu się ślimaczą i ciagle jest w nich ropa. Kociszcz ma tez dostawac Lakcid choc mam drobne watpliwosci czy kot ma taką samą florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym jak człowiek. Ale do swojego weta mam pełne zaufanie, nie raz juz kobieta wyciagnęła mi łajdaka z tarapatów więc i Lakcid będę dawac. smile
                                    Dzięki wszystkim za dobre słowa i porady. Fajne z Was baby.

                                    --
                                    "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
                                    Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
                                    Los przypadkowych pieszych łapie za gardło
                                    Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
                                    Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
                          • seniorita_24 Nie wypuszczaj go 07.04.08, 12:50
                            Współczuję kotu i życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia i tego abys zastanowiła
                            się nad tym co jest ważniejsze swobodne bieganie i narażanie go na takie męki
                            czy ograniczenie "cudownej wolności". Zawsze możesz wychodzić z nim na smyczy.
                            Sorry, ale przez moje ręce przewinęło sie wiele kotów urodzonych na wolności i
                            wcześniej wychodzących i teraz mieszkają w bezpiecznych domach gdzie mają szansy
                            wychodzić i dlatego są zdrowe i żyją. Jeśli nadal będziesz go wypuszczać i coś
                            znowu mu sie stanie możesz mieć pretensje tylko do siebie. Ostrzeżenie już
                            miałaś. Jak łapę mu urwie to dalej będzie wychodził bo kocha motylki?
                            • foxie777 Re: Nie wypuszczaj go 07.04.08, 17:38
                              Ja tez bardzo wspolczuje, ale gdyby to sie zdarzylo mojej
                              Foxie,ktora tez wychodzi i ma taka wlasnie obrozke, to
                              sprawa skonczyla by sie u adwokata.
                              Jesli produkt jest felerny, to musi byc jakas odpowiedzialnosc.
                              Wiem ,ze w Polsce to na pewno jest jeszcze nie przyjete, ale
                              ktos musi za cos takiego odpowiadac, i pokryc przynajmniej
                              koszty leczenia.

                              ale sie zdenerwowalam.

                              pozdr
                              • zu_za Re: Nie wypuszczaj go 08.04.08, 13:06
                                Popieram foxie777.
                                Na początek udaj się do Inspektoratu Handlowego w swoim mieście.
                                Oni powiedzą Ci, co dalej zrobić.
                                W takiej sytuacji zazwyczaj klient wygrywa.
                                Poza tym, chetnie się dowiem, jakiej firmy była ta obroża. Co prawda moje futra
                                nie wychodzą, ale dobrze wiedzieć.

                                Aniołki
                                • scrivo Re: Nie wypuszczaj go 09.04.08, 19:00
                                  Biedak, nacierpiał się i pewnie sam już wie, że na zewnątrz bywa niebezpiecznie. Propozycja by wyprowadzać go na spacer na smyczy jest nie od rzeczy, sama zaczęłam takie spacery w ubiegłym roku. Norka, w obróżce oczywiście, myknęła na starą jabłonkę na podwórku i skutecznie powiesiła na kolczastej gałęzi. Jakimś cudem wlazłam na dach garażu (2.5 m) korzystając z gałęzi, i stałam pod tym drzewem patrząc, jak mi kocisko dusi się i charczy. Wezwany komórkowo małżonek przyjechał w 10 minut z drugiego końca miasta. Wszedł, zdjął futro z drzewa. Obsobaczył mnie strasznie. Od tej pory nigdy więcej nie wypuściłam jej z ręki. Ma długą smyczkę, kontroluję jej spacery i hopy na gałęzie. Trudno, ciepiała trochę, obrażona na ograniczanie wolności, ale minęło parę miesięcy i jest ok. Kiedy tylko wyciągam uprząż, Kot w radosnych podskokach przybiega i podstawia się do ubrania. Poświęcam jej pół godziny codziennie, jak tylko jest sucho. NAwet przy prawie przymrozkach wychodziłyśmy, na 2 minuty ale jednak. Polecam tę metodę, jak tylko te pół godziny nie jest wielkim obciążeniem dla wyprowadzającego. Kot mądry jest, jest duża nadzieja że przywyknie i polubi. Albo chociaż się pogodzi.
                                  • br0mba Re: Nie wypuszczaj go 09.04.08, 22:01
                                    no i jak sie czuje kocius?
                                    • wypasiona_foczka Re: Nie wypuszczaj go 10.04.08, 11:07
                                      Będzie żył smile
                                      Dziś ostatni dzien przyjmowania antybiotyków w zastrzykach i w
                                      tabletkach. Kot bierze Lakcid (ach jak on lubi Lakcid! żeby
                                      wszystkie leki tak wcinał smile a dodatkowo psikam mu pazurki
                                      Oxycortem. Jest juz zdecydowanie lepiej, przestał też śmierdzieć.
                                      Niestety coś się dzieje z jego oczkiem, lekarz wczoraj stwierdził,
                                      że pewnie zakaził sobie to ślepko bakteriami z łapy. Ropieje mu i
                                      jest zaczerwienione. Dziś wykupię receptę na krople antybiotykowe do
                                      oczu...
                                      Jakieś pechowe to kociszcze ale damy radę smile))
                                      • salimis Re: Nie wypuszczaj go 10.04.08, 15:03
                                        A tam od razu pechowe,myślę że ma wiele szczęścia bo ma taką cudowną opiekunkę.
                                        : )
                                      • lu221 Re: Nie wypuszczaj go 10.04.08, 20:34
                                        Mam nadzieję, że i oczko mu pięknie "wyzdrowisz". smile
                                        Fajnie, że wraca do siebie.
                                        Wykiziać proszę siebie (za dobrą robotę) i kociszcza (za przeżyte cierpienia).
                                      • seniorita_24 Re: Nie wypuszczaj go 12.04.08, 18:12
                                        Mam nadzieję, że do autorki dotarło co może stać sie następnym razem na
                                        samotnym spacerze. To opiekun jest odpowiedzialny za kota i powinien być
                                        świadom, że tylko on może przewidzieć i zapobiec krzywdzie jaka muzę spotka
                                        ponownie kota.
                                        • salma75 Re: Nie wypuszczaj go 19.04.08, 01:38
                                          Można odzwyczaić kota wychodzącego od łażenia po dworze!
                                          Potrzeba tylko odrobinę samozaparcia.
                                          Pomyśl o swoim zwierzaku...
                                          Za drugim razem może mu się nie udać.....

                                          BTW, czo kocio jest wykastrowany?
                                          • sundry Re: Nie wypuszczaj go 20.04.08, 21:27
                                            Ja sobie nie wyobrażam moich wychodzących kotów nie wypuszczać.Zwariowalibyśmy
                                            od tego wrzasku.Ale mieszkam w dość bezpiecznej okolicy,koty nie oddalają się
                                            daleko,no i obróżek nie mają.
                                            • annskr woliera, osiatkowany balkon, spacery na smyczce 24.04.08, 13:44
                                              są duże bezpieczniejsze dla kota. Można kota oduczyć od zypełnie
                                              swobodnego wychodzenia na dalekie spacety - dla jego bezpieczeństwa,
                                              zdrowia, życia.
                                              Sporo jest teraz ogłoszeń o kotach zaginionych - właściciele mają
                                              nadzieję, ze żyją, że wrócą. I sporo kotów martwych leży w różnych
                                              miejscach - wiem, z e to okrutne, ale prawdziwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka