Dodaj do ulubionych

Dokociliśmy się

23.09.08, 13:14
11.07 zeszłego roku założyłam wątek o takim tytule. Niestety się
zarchiwizował, więc zakładam nowy, gdyż - dokociliśmy się big_grin
Dokocenie było kopią zeszłorocznego - spod auta na parkingu
wytoczyła się szaro-czarna kuleczka, która nawet nie miała siły
zwiać kiedy chciałam ją złapać. Uwalana smarem i z poharatanym
bokiem, ale wykazująca wolę życia smile
Od razu pognaliśmy do weta, pani doktor powiedziała, że kot na pewno
nie jest dziki, ma czyste uszy, ale rany wskazują na zadrapanie
czymś ostrym (dwie rysy przez cały bok), a jedna wygląda jak
wypalona papierosem uncertain Nie paprzą się jednak, zaczynają się goić,
więc maluszek (okazał się ok.8-tygodniową dziewczynką) dostał tylko
pastę na odrobaczanie, no i zobaczymy. W domu oczywiście wielkie
poruszenie, potarganiec został posadzony na podłodze w przedpokoju,
a trójka dotyczasowych rezydentów z postawioną na sztoc sierścią
sprawdzała, co to za intruz. Najbardziej skołowany wydaje się Rudy,
który nagle stracił pozycję dżuniora. Kulka dostała jeść (była tak
głodna, że obawiałam się, że zje również talerzyk), napiła się,
wyspała i dziś rano była już całkiem żywiutka. Zobaczymy.
Obserwuj wątek
    • bietkadd Re: Dokociliśmy się 23.09.08, 14:04
      Miała mała szczęście ,że trafiła w Twoje ręce smile
      Powodzenia w zawieraniu znajomości - dla kici i rezydentów a także pozdrowienia
      dla dobrej Pani smile
      a po cichu zazdroszczę radości z "mienia" małego kociaczka .. smile))
      • mary4 Re: Dokociliśmy się 23.09.08, 14:17
        Cieszę się, że udało sie uratowac maleńką wink
        życzę szybkiego zdrówka
      • kotbert Re: Dokociliśmy się 23.09.08, 14:22
        Mój Mąż najpierw orzekł, że chyba wieziemy ją do schronu, a potem
        cały wieczór i dzisiejszy poranek ćwierkał do niej i robi wrażenie
        nieprzytomnie zakochanego big_grin
        • scrivo młode w domu 23.09.08, 18:10
          taaaak znam to, ci faceci, ech.... najpierw protesty a potem ćwierkają jak szczygły na wiosnę do kota.
          a dokocenie to okrutnie radosna i mocno ekscytujaca faza, szczegolnie na początku. to poznawanie drugiej strony psychiki dotychczasowego rezydenta, częśto zaskakujące w rezultatach. polecam jako odświeżające przeżycie dla wszystkich uczestników, państwa i kociaństwa.
    • kasia.grecja22 Re: Dokociliśmy się 23.09.08, 14:25
      Życze dużo szczęścia i trochę zazdroszczę. Mam w domu rocznego niesamowicie
      rozpieszczonego kocurka. Marzy mi sie dla niego towarzystwo, ale trochę się boję
      jakby zareagował. A jakby nei zaakceptował?! Dlatego po cichu mam nadzieję, na
      jakąś znajdkę, wtedy mój czarnuszek musiałby ja zaakceptować.
      • kotbert Re: Dokociliśmy się 23.09.08, 14:29
        Nasza najstarsza, trzykrotnie dokacana też w sumie nie znosi
        towarzystwa. Tyle że nie jest to nienawiść, a wyniosła obojętność.
        Ten kot ma swój świat i tylko czasami przyjdzie na porcję miziania,
        a jak się chce pobawić, trzeba się zamknąć z nią w pokoju, żeby inne
        się nie wtrącały, bo Luśka od razu się obraża i jest po zabawie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka