Dodaj do ulubionych

Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc....

19.02.09, 11:10
Witam. Znowu sie dokociłam- dziś mija tydzień jak wzięłam do domu biało czarną
kotkę- dokarmiałam ja na podwórku przez ostatnie kilka tygodni, spała w budce
razem z kocurem, z którym przyszła.Kocur nie dał sie do siebie zblizyc, wiec
nie zabrałam ich wczesniej. Kocurka niestety przejechał samochód i kotkę
znalazłam siedzącą na brzegu chodnika, skuloną i smutną przerażliwie. Wzięłam
ja odrazu do domu bo sama by nie przetrwała, bałam sie że bieda zamarznie. W
domu mam 2 letniego sporego wykastrowanego kocura. Na jesień w ub. roku juz
raz sie dokociłam i proces aklimatyzacji przebiegał ok (kotka poszła po
miesiacu do kuzynki, która ma dom), tym razem to masakra. Mój Bonifacy jest
zywym dobrze odżywionym kocurem, tylko zabawy mu w głowie. Pierwsze 2 dni koty
się obwąchiwaly. Teraz wygląda to tak, ze Bonifacy podchodzi z zabawką, chce
sie z kicią bawić, traca ją łapką a ona przed nim ucieka albo na niego fuka.
Kotka jest malutka tzn wagowo bo wazy 2 kg i ma ok. 4latek. Żal mi i tego
mojego kocura bo chłopak naprawdę sie stara z tym, ze trochę brak mu kociej
ogłady i uważa że kotka odrazu będzie z nim szleć po meblach i dywanie. A z
drugiej strony żal mi kotki- siedzi taka biedna skulona na dywaniku w
łazience- do jedzenia i kuwety wychodzi ale zaraz ucieka. Jak Bonifacy śpi to
tylko do mnie przychodzi na wersalkę. Caly tydzień z nimi siedziałam w domu
(zwolnieni i grypkasmile wiec je obserwowałam. Pytanie do doswiadczonych
kociarzy- czy to minie, czy koty sie dopasuja, chociaż tak troche? Czy moge
coś zrobić? Jakoś im pomóc? Aha kotka jest wysterylizowana i mnie sie wogóle
nie boi, biorę ją na rece jest taka malutka i kochana.
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 11:44
      no cóż ja mam to samo,od połowy stycznia do dzisiaj wychodząc z domu
      kotkę izoluję w drugim pokoju bo kocur zaczepia a kotka nie chce się
      z nim spoufalać,ona wogóle na zewnątrz nie tolerowała innych kotów i
      myślę że albo jeszcze czas przyniesie zmiany żeby się tylko
      tolerowały byłoby dobrze,albo izolacja pozostanie na
      dłużej,dokocenia to trudny temat ale co niektórzy kociarze stosują
      feliway i niekiedy pomaga,ja nie stosowałam więc nie wiem,usiłuję w
      sposób naturalny dojść do efektu tolerancji,kotkę wypuszczam jak
      jestem w domu i w nocy śpi z nami,na razie kontakty tylko pod
      nadzorem bo krew się już polała,powodzenia trzymaj się
    • nioma Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 11:49
      Przede wszystkim gratulacje za postawe smile)
      Tak sobie mysle ze tydzien to bardzo malo, Kiteczka jest
      zestresowana: utrata przyjaciela, nowe miejsce, jakis czlowik, obcy
      Kot - ona nie wie czy to na zawsze czy moze na chwile, czy bedzie
      dobrze czy zle - musi minac troche czasu zanim nabierze pewnosci
      siebie i uzna, ze to jej miejsce. Twoj kot tez sie uspokoi za jakis
      czas - tak mysle - i da jej troche czasu na zapoznanie. I tak
      chłopak jest grzeczny bardzo.

      Ponad rok temu ja sie dokocilam.
      Przyjechala do nas i do naszej kilkuletniej rezydentki mała bida po
      przejsciach i operacjach. Bardzo chciala zaprzyjaznic sie z nasza
      Kota, podchodzila popiskiwala, widac bylo, ze marzy o kontakcie, a
      nasza Kota tylko fukala, warczala i obrazona wycofywala sie pod
      fotel. Strasznie to smutno wygladalo. Jak sie mala za bardzo
      zblizyla to potrafila o glowie łapa dostac. Tak sobie patrzylam na
      nie: jedna obrazona, druga smutna i myslalam, ze sie nie uda... a po
      ok dwoch tygodniach jedna przestala warczec, druga delikatniej
      zaczepiala i wszystko sie ulozylo.
      Trzymam za was kciuki i mysle ze bedzie dobrze.
      czas, czas, czas...
      • paulina.galli Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 12:00
        Mysle ze masz bardzo dobre podstawy do patrzenia z optymizmem smile
        Przede wszystkim miedzy kotami nie ma agresji w formie czystej. Czyli rezyden
        jest w ogole nieagresywny a kicia "paca łapą" tylko w wyniku oczywistego stresu.
        Ona duzo przeszla - i smierc kociego przyjaciela, i zmiane warunków z ulicznych
        na domowe i nowego "kota"
        Na pewno z czasem bedzie lepiej - chociaz czy bedzie sie lubiła z kotem
        rezydentem - nie wiadomo.
        To ze przychodzi do ciebie na wersalke - to juz duzy sukces i objaw tego ze
        jednak troszke czuje sie bezpiecznie i ze ci ufa smile
        Trzymam mocno kciuki!
        • felicja83 Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 15:16
          Jak to mówią najlepszym lekarstwem jest CZAS.
          Pamiętam jak kiedyś jak mój Garfield był jeszcze młody przyniosłam
          do domu małą kotkę której on na początku też nie chciał znać ale ona
          w zaparte nie dawała za wygraną, pchała się do niego, wtulała i
          walczyła o jego uczucia i w końcu ją zaakceptował i się nią
          opiekował, dbał i troszczył się.
          Zresztą mój Garfield to bardzo gościnny kot - już tyle kociaków się
          przewinęło przez jego dom, że nie miał innego wyjścia jak to
          zaakceptować smile
          • r.kruger Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 18:52
            myślę że właśnie czas jest potrzebny, kotka właściwie w żałobie - całe jej życie
            wywróciło się do góry nogami
            potrzeba jej czasu, a kocur nabierze z czasem nieco ogłady, nic nie będzie dla
            niego lepsze niż uspołecznienie smile
            • salimis Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 19.02.09, 20:13
              Czas,czas i jeszcze raz czas.Gdy w listopadzie przyszła do nas Mela miałam obawy
              jak Miśka zareaguje.Rożnica między nimi to 8 lat.Oczywiście jak na Misię
              przystało dość szybko zaakceptowała młodą.Byłam pewna ze wszystko jest na dobrej
              drodze a tu Mela jak nie zacznie zaczepiać Miski.Chodziło jej oczywiście tylko o
              zabawę jednak Miśce te kontakty nie odpowiadały i odbierała je jako
              ataki.któregoś dnia sie wystraszyłam bo zdałam sobie sprawę że starsza kotka
              schudła i przypuszczałam że było to wynikiem stresu.Jednak poobserwowałam ich
              wzajemne relacje i co się okazało,Mela śledziła każdy krok Miśki.Ta nie mogła
              nawet iść spokojnie się najeść bo mała żaba przypuszczała na nią atak.Poza tym
              Mela nie dosć ze zjadła swoją porcję to nie pogardziła porcja rezydentki.Miśka
              ma w zwyczaju dochodzić sobie i skubać po trochu.Niestety Melusiowy apetyt na to
              nie pozwalał.Jedynym wyjściem było umiezsczenie Miśkowej miseczki tam gdzie Mela
              nie dosięgnie.Tak więc żarełko wylądowało w pokoju wysoko na meblościance.Miśka
              nie ma problemu aby tam wskoczyć natomiast Mela jeszcze jest młoda i boi się
              wskakiwać na wyżki.Jeden problem został rozwiązany.Natomiast jeśli chodzi o
              dalsze wzajemne kocie relacje to do nie dawna Miśka unikała Meli jak ognia a dwa
              dni temu nagle coś się jej odmieniło bo prowokowała wrecz Melkę do wspólnych
              gonitw.Mina mi zrzedła gdy to zobaczyłam ale mam nadzieję że wreszcie nastąpił
              jakiś przełom.Gdy Mela zaczepia Misię a tej się to nie podoba to nadal na nią
              prychnie i pacnie łapką ale teraz stała się jakby odważniejsza.Są razem już dwa
              i pół miesiąca i mam ndzieję ze wkrótce wreszcie się dogadają.Tak więc ze swej
              strony mogę tobie poradzić żebys była cierpliwa smile
              • nioma Re: Znowu się dokociłam i... prosze o pomoc.... 20.02.09, 08:25
                I jak na froncie?
    • kasia.grecja22 Relacja:)) 20.02.09, 09:25
      Przede wszystkim bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za komentarze i słowa
      otuchy. Macie rację- czas, czas i jeszcze raz czas. Basia została wyeksmitowana
      wczoraj wieczorem z łazienki na kocyk do pokoju- kocyk połozyłam pod stolikiem,
      żeby czuła sie bezpieczniejsza. Tak jej się spodobalo w pokoju, że nie chciała
      juz wracać do łazienki na stare posłanie mimo, że drzwi były do przedpokoju
      otwarte. Bonifacy obchodzi ją nadal w kółko, miauczy do niej, zaczepia,przyniósł
      jej wieczorem kłębek wełny do zabawy, a Basia w kąciku i fukała. W nocy budze
      sie a kota siedzi u mnie na poduszcesmile) Rano po śniadaniu zaczęły sie bawić,
      tzn. Basia nadal pod stolikiem na kocyku, ale jak jej piłeczka uciekła to
      wybiegła z legowiska i złapała ją na środku pokoju. Mam wrażenie że Bonifacy
      jest niesamowicie zaskoczony, że ona sie bawi i przebiega obok niego, w popłochy
      co prawda jeszcze, ale już postęp jest. Do tej pory gonił ją bo uciekała, a tu
      nagle mniej ucieka...zaskoczenie-siedział i tylko patrzył na niąsmile Dostał dziś
      co prawda raz od Basi łapką, ale mam wrażenie że juz jest trochę lepiej. Mój
      kocur- rezydent jest bezstresowo wychowanym chłopakiem, znalazłam go jak mial
      niecałe 3 miesiące i od tego czasu jest rozpieszczanysmilenie wie, co to głód,
      stres i pewnie wydaje mu sie, ze wszystkie kotki takie są. A, ze jest raptus,
      silny, duży w porównaniu z kotą, to inna sprawa. Po prostu cyrk mam, a że małe
      mieszkanko bo 35 m kw, to wyobrażcie sobiesmile)
      • wladziac Re: Relacja:)) 20.02.09, 10:45
        całkiem dobra relacja i z każdym dniem oby było lepiej i lepiej
        czego serdecznie życzę
        • felicja83 Re: Relacja:)) 20.02.09, 11:22
          No widzisz czyli wszystko się samo poukłada, cierpliwości smile
          Podobnie było u mnie z dwiema kocicami. Garfield to już stary Pan
          domu - kiedyś kolega od brata znalazł na wycieraczce podrzuconego
          kociaka z kokardką na szyi no i przyniusł go do nas (bo wiedział że
          my miłośnicy kotów a on nie miał co z tym kotem zrobić) no więc
          została u nas mała Kropeczka, Garfield jakoś ja przyjął. Ale jak juz
          Kropa dorosła to w pobliżu naszego domu okociła się dzika kotka i
          dokarmialiśmy rodzinkę, po pewnym czasie jedno kocię trafiło do nas
          (Biała) - Kropka strasznie oponowała i atakowała, fukała, waliła ją
          po głowie łapką, a teraz dwie najlepsze koleżanki, buszują razem,
          jedna drugą zaczepia, biegają razem przez całe mieszkanie.
          Bardzo się zaprzyjaźniły smile
        • nioma Re: Relacja:)) 20.02.09, 11:31
          no, piekna wiadomsc!!!
          • mary4 Re: Relacja:)) 20.02.09, 11:54
            Bardzo sie ciesze ze idzie ku dobremu wink
            może kot rezydent ma inny zły zapach dla przybyłej?, spróbuj może
            wilgotnym ręczniczkiem przetrzeć ją a póxniej tym samym jego i tak
            na odwrót aby sie zapachy wymieszały, u mnie to pomogło po kilku
            dniach....
            • mrumru81 Re: Relacja:)) 20.02.09, 12:39
              Będzie dobrze. Mam trójkę(dwie kocice i kocurek), między paniami
              zdarzają się niesnaski, za to kocur jest serdeczny dla obu. Młodsza
              kicia Ziuzia szaleje z kocurem, ganiają się i napadają, takie wygłupy.
              Przyszła rok temu, półroczna w ciąży. B zmieszana.
              Ktoś mi kiedyś opowiadał, że jeżeli koty tłuką się to trzeba wszystkie
              wykąpać. Podobno to cudownie działa. Oczywiście to nie w tym
              przypadku.
            • kasia.grecja22 Re: Relacja:)) 20.02.09, 13:13
              mary4 napisała:

              > Bardzo sie ciesze ze idzie ku dobremu wink
              > może kot rezydent ma inny zły zapach dla przybyłej?, spróbuj może
              > wilgotnym ręczniczkiem przetrzeć ją a póxniej tym samym jego i tak
              > na odwrót aby sie zapachy wymieszały, u mnie to pomogło po kilku
              > dniach....
              >
              Spróbuję. Nie pomyslałam o tym. dziękismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka