mama.rozy
05.07.09, 18:57
rozmawiałam z nią w zeszłym tygodniu i wciąż nie mogę przetrawić.rzecz dzieje
się na wsi,ale nie takiej zapyziałej.
otóż sąsiadka przyznała mi się,że ma dwie kotki,dość młode,wychodzące,które
kocą się przeważnie dwa razy w roku.a co z kociakami?są likwidowane...
i co mam zrobić?przeciez nie wezmę wszystkich do siebie.a jej chyba nie
przyszło do głowy,żeby szukać im domu.ona sama ma w domu niewesołą
sytuację,jak to mówi"stary wszystko przepije".dla niech kociaki to nie jest
problem,takie życie.a mnie to jakoś spokoju nie daje...