No muszę się pochwalic, po dwoch latach wymykania sie cichaczem na
balkon, zamykania drzwi, ustawicznego "nie wolno" jak kot stawial
lape poza prog balkonu (bo wiadomo pietnascie razy nie skoczyl, ale
po raz szsnasty moze - nawet taki malo skoczny jak moj). No i
wreszcie mam komfort, balkon okratowany (hmmm no wyglada troche
inaczej..) Kot poczatkowo w szoku ze mu wolno (zaraz po zakonczeniu
roboty mimo zachecania go do wyjscia nadal mial zakodowane ze nie
wolno), ale w koncu ciekawosc zwyciezyla. Jaki mam teraz komfort...
A tu moje szczesliwe futro: