Dodaj do ulubionych

Kot mi zaginął...

31.07.09, 09:25
Dziś rano szukam koty. Chodzę, wołam, zaglądam we wszystkie kąty. Nie ma.
Zginęła. Otwieram lodówkę (na ten dźwięk zawsze przybiegała), szeleszczę torba
z suchym jedzeniem (tez działało). Nie ma. Kurczę. Zniknęła? Ale gdzie? Może
wczoraj wieczorem czmychnęła, kiedy córka wracała do domu...?? W końcu po
kilkunastu minutach szukania zaglądam (po raz kolejny!) pod łóżko. Trzymam tam
walizkę. Ze środka walizki wydobywa się czarny łeb i patrzy na mnie z
bezbrzeżnym dziwieniem: "o co ci chodzi, przecież cały czas jestem!"

Hmmm, to jednak prawda, co kiedyś wyczytałam o kotach: kot nie przyjdzie na
twoje wołanie. Kot odbierze wiadomość i pojawi się w stosownym momencie.
Obserwuj wątek
    • the_dune Re: Kot mi zaginął... 31.07.09, 09:48
      oj, zgadza się smile
      my regularnie szukamy Rudej, która potrafi się zaszyć i nieźle zamaskować
      miejsce swego pobytu i nie ujawniać się, aż przyjdzie CZAS...
      Chłopaki zawsze przybiegną do michy, a ona nie.
      • mrumru81 pisz ogłoszenia i rozklejaj 31.07.09, 10:23
        Mrunia też mi znika, ale potem ukazuje się na pawlaczu. Może źle się
        czuje i chce samotności. Wszystko jedno, pisz ogłoszenia i rozklejaj
        po okolicy. Idź pokiciaj pod domem. Może jest na klatce, może ktoś ją
        przygarnął, może poszła do dzikich kotów.
        • mrumru81 Re: pisz ogłoszenia i rozklejaj 31.07.09, 10:24
          A to nie doczytałam, Ruda była w walizce? Jak Mrunia na pawlaczu, uff

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka