michal02
13.08.09, 14:47
W poniedziałek minie 4 tygodnie jak do Kropki wprowadziła sie nowa
koleżanka ze schroniska. Nowa otrzymała imię Fela i okazała się
cudownym kotem. Nie spodziewałem się, ze w schronisku można znaleźć
taki skarb. Mila, grzeczna, cichutka. Tylko strasznie pazerna na
jedzenie, ale to pewnie jest wynikiem jej wcześniejszych przeżyć.
Dla mnie to raczej dobrze, bo dzięki temu obie maja wydzielane
jedzenie (przez dotychczasowy – nudny tryb życia Kropka nabrała
trochę tłuszczyku). Fela nie stanowi w ogóle problemu, nawet widać,
ze pobawiłaby się z Kropka, ale ta ma całkowicie odmienne zdanie na
ten temat. Widać, ze boi się Feli strasznie. Jeżeli już odważy się
przejść obok niej to tylko szybciutko, szurając brzuchem po
podłodze, bardzo często z prychaniem. No i przez ten strach jest
często agresywna. Fela najczęściej nie reaguje, choć bywa, ze
braknie jej cierpliwości i walnie Kropkę przez łeb. Co ciekawe –
korzystają z jednej kuwety, ale maja dziwny zwyczaj – gdy jedna jest
w środku, druga czeka by tamta postraszyć. Wiec Kropka wypada z
prędkością światła prosto pod łóżko, gdzie – tez ciekawe – obie
czuja się bezpiecznie. Śpią osobno, ale najczęściej wybierają to
samo pomieszczenie, by moc się wzajemnie obserwować z daleka. Raz
jestem optymista, raz przeciwnie. Moja zona powiedziała, ze Fela
będzie u nas nieszczęśliwa z agresywna Kropka. Kropki tez mi szkoda,
ale przynajmniej przestała jeść i spać i płakać z nudów na okrągło.
Czy opis mojej sytuacji rokuje jakieś nadzieje na ocieplenie
stosunków miedzy moimi paniami?