ryfkaa 14.08.09, 17:45 straciłam kotka((Ostrzeżenie dla Was Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
salimis Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 19:36 Nie chce mi się komentować twojego braku wyobrażni,mam jednak nadzieję że masz na tyle oleju w głowie ze sama bijąc się w pierś utożsamisz się z pewną grupą osób którą nazwałam po imieniu w założonym poniżej wątku forum.gazeta.pl/forum/w,128,98679359,98679359,Milosnicy_kotow_opamietajcie_sie_.html Odpowiedz Link
bea41 Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 19:43 Współczuję straty kotka nie rozumiem dlaczego salimis tak agresywnie zaatakowałaś autorkę wątku? napisała tylko:okno uchylne = smierć, nie ma słowa, że kot miał szeroko okno otwarte i wyskoczył z któregos tam piętra. Są różne mozliwości, nie oceniaj zbyt pochopnie nie znając wszystkich szczegółów. Odpowiedz Link
salimis Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 20:02 Nie od dzis trąbi się na temat okien i niebezpieczeństw z nimi związanych,owszem nie znam szczególów ale diabli mnie biorą gdy co rusz czytam o wielkim zdziwieniu zszokowaniu czy jak tam to jeszcze nazwać.Podobno internet jest kopalnią wiedzy,zbiorem ludzkich doświadczeń tylko dlaczego do cholery każdy uważa że mi się to nie przydarzy Jak kot nie wyleci przez okno to się zaklinuje np.w oknie uchylnym,przykładów można by mnożyć. Można w kółko gadać,gadać i gadać a i tak jest to walka z wiatrakami. Odpowiedz Link
ryfkaa Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 20:50 Mój przyjaciel udusił się w oknie uchylnym,zabrakło domownikom wyobraźni...Wątek piszę ku przestrodze. Odpowiedz Link
p.aulinka Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 21:05 Niestety - wiele osób nie zauważa niebezpieczenstwa okna uchylonego. Tak jak okno otwarte (i wysokie piętro) czasem przemawia do wyobraźni i - to przy uchylonym wielu osobom wydaje się że sie nic nie stanie. A kot może "zaklinować" się miedzy oknem i scianą i albo udusić albo bardzo powaznie sie uszkodzić (znałam kota który uszkodził sobie w ten sposób kregosłup i był sparalizowany od pasa w dół (nie wiem niestety co się z nim potem stało - czy wyszedł z tego czy niestety nie) Bardzo wspólczuje bo ... potworna smierć ps. nie znamy szczegółów całej historii - forumowiczki przecież nawet mogło nie być na miejscu ,mogła ne miec wpływu na to że ktoś inny zostawił tak i niezabezpieczył okna - w domu - tak więc tez bym nie atakowała. Duzo jest opisów np. na miau - ja pamietam jeden - ze kot po połknieciu nitki/ anielskiego włosia skończył marnie (i pisała to osoba która była b. doswiadczona i wiedziała ze to duze niebezpieczesntwo ale nie udało jej się dopilnować), o kotach zamknietych w lodówce na pare godzin (na szczescie przeżył) - tez zrobiła to osoba bardzo oddana kotom i bardzo doswiadczona, o oknach tez było Trzeba pisać, uswiadamiac itp. ale niestety czasem nawet bardzo odpowiedzialnym osobom i świadomym zdarzają się wpady ps. ja kiedyś pare lat temu zamknełam kota w pralce!!! (Felka) i właczyłam pranie. Na szczescie cos mnie tkneło - i kotu nic się nie stało - ale jedno małe wirowanie zaliczył. Do dzis oblewa mnie zimny pot na myśl co mogło się stać i do dziś nie rozumiem jak mogłam NIEZAUWAŻYĆ ze kocina do pralki wlazł. Uraz mam do dziś i nawet jak kota nie ma w domu to sprawdzam czy nie jest w pralce. Piszmy, mówmy i uważajmy . Odpowiedz Link
br0mba Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 21:15 sa i okna uchylne trójstopniowo, okno jest uchylone, ale nie na maksa i kot raczej nie ma szans zeby wskoczyc sama takie mam i polecam Odpowiedz Link
salimis Re: okno uchylne i kot =śmierć 14.08.09, 21:15 Czyli dużo się nie pomyliłam pisząc o klinowaniu się kota. ryfkaa uwierz mi,wątków służących ku przestrodze było multum a i tak do niektórych to nie dociera,a wiesz dlaczego ? Bo to nie im się przydarza i nie oni cierpią.Dziwne że o swoje bezpieczeństwo potrafią zadbać a gdy idzie o zdrowie zwierzęcia to tradycyjnie traktują przedmiotowo. Wczoraj rozmawiałam z panią u której kupuję karmę dla kotów.Opowiadała mi o swojej klientce mieszkającej na przeciw sklepu na ostatnim trzecim lub czwartym piętrze.Kot wychodził na balkon na którym wystawał gzyms,no i łaził sobie po nim,pani dumna jak paw jaki to on ostrożny itp,itd.Uwagi o zabezpieczeniu balkonu zbywała mówiąc że juz od tylu lat kot tak sobie spaceruje ble ble ble.Któregoś dnia padał deszcz,kot swoim zwyczajem wszedł na gzyms,poślizgnął się i tyle kota widzieli.Leżał na dole na chodniku,martwy.Państwo sprawiło sobie psa bo zapewne byli w ogromnym szoku po stracie przyjaciela.Tak więc gdy słyszę okno + kot = zero problemu , to nóż w kieszeni mi się otwiera. Odpowiedz Link
natasia2006 wybacz salimis 14.08.09, 21:37 ale nieszczęścia mogą się przydarzyć każdemu. Nie wierzę, że jesteś osobą, która każde niebezpieczeństwo, każde zło potrafi przewidzieć i wyeliminować... Każdy z nas jest mądry do czasu, kiedy to właśnie jemu, jego dziecku czy zwierzęciu nie przydarzy się nieszczęście, choroba czy cokolwiek złego. Nie życzę Ci tego, żebyś kiedyś żałowała, że jednak czegoś nie przewidziałaś, nie przeczułaś, nie uchroniłaś kogoś bardzo bliskiego przed nieszczęściem... Odpowiedz Link
salimis Re: wybacz salimis 14.08.09, 22:23 natasia2006 powiedz to wszystko co mi tu napisałaś wszystkim tym biednym kotom które nagle przez czyjąś głupotę straciły życie. zdaję sobie sprawę ze nie ma ludzi doskonałych tylko nie mogę zrozumieć debilizmu ludzi którzy gdy np.zwierzak zachoruje zamiast lecieć do weterynarza wyżalają się w internecie i czekają na cudowne uzdrowienie przez internet,natomiast gdy na tacy im się podaje porady jak zabezpieczać,przeciwdziałać aby uchronić zwierzaka przed niebezpieczeństwem to nagle internetowe porady są do d... Odpowiedz Link
natasia2006 co innego zwykły debilizm 14.08.09, 22:47 i czekanie na cudowne uzdrowienie, a co innego nieszczęśliwy przypadek, który przecież może się zdarzyć każdemu. Ktoś kiedyś też był taki pewien, że wszystko można przewidzieć... i wtedy nie chodziło o kota. Odpowiedz Link
gacusia1 Re: co innego zwykły debilizm 15.08.09, 04:00 Jak ja sie ciesze,ze mieszkam w domu z siatkami w oknach! I dodam tylko,ze siatki tu nie sa montowane w celu ochrony kotow ale w celu ochrony wlasnego tylka przed- komarami,muchami,pajakami,myszami,szczurami,szopami praczami, skunksami,oposami, kure...mi wiewiorkami(osobista niechec z powodu niszczenia moich kwiatow!!!) itp.itd. Odpowiedz Link
0ffka Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 08:27 ryfkaa napisała: > Mój przyjaciel udusił się w oknie uchylnym,zabrakło domownikom wyobraźni...Wąte > k > piszę ku przestrodze. Moja znajoma opowiadała mi podobna historie: okno uchylone pochyło-kot powiesił się na nim, chcąc wejść do domu. Odpowiedz Link
madziulec Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 09:26 Zanim wzielam kota do domu (bo juz go mialam, ale mieszkal chwilow gdzi eindziej) to panikowalam wlasnie jak to bedzie, bo okna, bo balkon, ze zbudowac, ze cos tam. Tymczasem... Paszczak na okna to w ogole nie wchodzi, jak wejdzie to swieto. Na balkon wychodzi. Owszem, przyznam, musialam ogrodzic dol, bo ... przechodzila do sasiadow i nie chcialam im robic klopotu. Gora jest nieogrodzona. Teraz na cale dnie wychodze z domu, drzwi na balkon zamkniete a ta .. nawet nie wyjdzie na balkon. Sa rozne koty. Kot moich znajomych raz w tygodniu spadal z parapetu. A moj Paszczak nic ... I slucham tego prawie jak bajek o zelaznym wilku Odpowiedz Link
kontik_71 Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 07:54 Niestety musze poprzec salimis.. Czym innym jest nieszczesliwy wypadek, cos nieprzewidywalnego, a czy innym wrecz proszenie sie o wypadek i zostawianie uchylonego, niezabezpieczonego okna... Nie chce sobie nawet wyobrazac jak okrutna i bolesna smierc maja koty zaklinowane szyja miedzy oknemm i framuga.. Odpowiedz Link
salimis Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 11:16 Najbardziej co mnie w tym wszystkim boli (piszę ogólnie) że jeden człowiek walczy o życie kota,nie szczędzi czasu i pieniędzy aby go np.wyciągnąć z zaawansowanego kociego kataru czy innej choroby.Gdy kociak wyjdzie na prostą jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie że uratował kolejne istnienie a drugi człowiek ot tak sobie lekceważy wszelkie ostrzeżenia i ... tragedia gotowa. Gdyby problem nie istniał to za pewne barba nie przyszpiliłaby wątku o siatkach na okna,na forum miau nie ogłaszaliby się ludzie którzy takie siatki montują. U nas w domu też tylko na jednym oknie jest siatka i to okno latem jest otwarte 24 godziny. Ja jestem już do tego stopnia przewrażliwiona że uważam nawet na kanapę,czy przypadkiem opuszczając ją nie przyskrzynię któregoś z kotów.Niestety w ten sposób też koty wielokrotnie zostają kalekami. Odpowiedz Link
katia.seitz Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 10:52 Moi znajomi w ten sam sposób stracili kotkę kilka lat temu. Z tym, że oni byli ostrożni i przewidujący. Niestety, kuzynka nocująca u nich w domu wbrew ich ostrzeżeniom wyszła z domu zostawiając uchylone okno. Kotka po ich powrocie jeszcze żyła kilka godzin, wymiotując krwią - nie udało się jej uratować My nie zostawiamy nigdy uchylonego okna wychodząc - mamy zabezpieczenie (siatka) w jednym oknie i to otwieramy na oścież. Odpowiedz Link
verdana Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 11:50 No cóż - przykro mi, ale nie da się planować całego zycia z punktu widzenia kota. Powiem brutalnie - nie da się nawet zaplanować tak zycia i mieszkania, aby zapewnić pelne bezpieczeństwo wlasnemu dziecku. Dlatego dziecka nie spuszcza się z oka przez pare lat - trudno zrezygnowac z pracy, bo się ma kota... Dla kota niebezpieczne sa nie tylko okna - niebezpieczne sa pralki, gotujacy sie rosół, wersalki, książki spadające z półki, goście, ktorzy zostawia niedomkniety lufcik. Jedynym rozwiazaniem zatem - i obawiam się, ze wiele osob spotykajac sie z takimi pogladami dojdzie do tego wniosku - jest nie mieć kota. Bo zawsze może się przydarzyć nieszczęście. Wypadek to wypadek. Nie bardzo rozumiem, dlaczego obecnie uznaje się, ze za kazdy wypadek ktoś jest odpowiedzialny. Otóż nie jest. proby zapobiezenia wszelkim wypadkom sa niemożliwe, albo czynią z nas (i kotow) osoby nieszczęśliwe. Odpowiedz Link
salimis Re: okno uchylne i kot =śmierć 15.08.09, 14:57 verdana napisała: Wypadek to wypadek. Nie bardzo rozumiem, dlaczego obecnie uznaje > się, ze za kazdy wypadek ktoś jest odpowiedzialny. Nie za każdy wypadek jest się odpowiedzialnym tylko za ten o którym można przeczytać wszędzie że się zdarza,wręcz jest to zdarzenie nagminne a nie robi się nic w tym kierunku aby zapobiec. Dzisiaj wracałam od mojej mamy która mieszka na osiedlu M.Kopernika w Poznaniu i tak z ciekawości przyglądałam się balkonom.Na jednym z nich mieszczącym się na 9 lub 10 piętrze dostrzegłam siatkę.Niby nic takiego ale lżej się robi człowiekowi na sercu.Szczególnie gdy się co raz częściej czyta o nieszczęśliwych wypadkach. Odpowiedz Link
gacusia1 No to zegnajcie nasze pociechy! .-)))) 15.08.09, 17:04 Dla waszego bezpieczenstwa pozbywamy sie was z naszych niebezpiecznych domow z oknami,drzwiami,gotujacym rosolem .-))))) Zartuje sobie,bo mi sie Twoje podejscie podoba. Ilu z naszych dzieci mialo rozbita glowe,wybity zab,zlamana reke,wypilo plyn do prania,zjadlo mydlo,tylko dlatego ze my odwrocilysmy sie na chwilke,poszlysmy do toalety? Nie da sie przewidziec wszytskiego a nawet jakby sie dalo,to my bysmy w psychiatryku wyladowali przez obsesyjna mysl o ewentualnym nieszczesciu jakie moze spotkac nasze koty. Odpowiedz Link
salimis Re: No to zegnajcie nasze pociechy! .-)))) 15.08.09, 17:41 Przyjemnej lektury skoro problem nie istnieje.Jeśli ktoś lubi thrillery , proszę bardzo jak znalazł. forum.miau.pl/viewtopic.php?t=45334 forum.miau.pl/viewtopic.php?t=76284 forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1744894 forum.miau.pl/viewtopic.php?t=97189 bo już sama nie wiem kto tu jest normalny a kto nie. Odpowiedz Link
scrivo do salmis: problem ISTNIEJE 15.08.09, 21:41 nie generalizuj, nie mierz wszystkich i wszystkiego jedną miarką. wypadki wedle definicji to zdarzenia NIEPRZEWIDZIANE i nagłe, pominąwszy brak wyobraźni i stosownych zabezpieczeń, nie da się zapobiec kademu. Jak słusznie wspomniała Gacusia, nasze dzieci też podlegają urazom w wyniku sytuacji częśto nie do przewidzenia. Ja wychowałam troje własnych i trochę cudzych dzieci, przez prawie 30 lat tych działań wychowawczych nie miałam ŻADNEGO poważniejszego tfu tfu wypadku ale zdarzyły się małe nieszcześcia. Płaciałam za to bólem zamontowania sobie gałek ocznych wkoło głowy oraz intensywnym treningiem śrubowania orientacji i wyobraźni. Nigdy nnie zapomnę kolacji w jakiejś rzymskiej restauracji 3 lata temu gry mamusia 3latki beztrosko świergotała i zajadała ośmiorniczki a ja przez cały czas tego przyjęcia nie spuszczeałm z oka jej nadaktywnej córeczki. Kolacja miała miejsce na zewnątrz, przy ruchliwej uliczce. dzięki treningowi i doświadczeniu dziecku nic sie nie stało. ale moje własne zaginęło mi dawno temu w środku miasta z braku tejże wyobraźni... Norka, starsza kotka, też pewnego ranka gdy była młodym kociakiem wyskoczyła nam przez uchylone okno (1piętro/4 metry do ziemi) uchylone na chwilke. nie dało się zapanować nad żywiołem zwierzaka, brakło trochę myslenie do przodu... takie przykre sprawy zdarzają się i naszym zwierzętom i naszym dzieciom. najwięcej wypadków zdarza się w domu. A rolą doświadczonych, mądrych, uważnych jest powtarzać, uczyć, napominać... twardo, stanowczo, głośno ale bez bicia i krzyku. i bez oceniania nim pozna się szczegóły. to też zasada prawna by nie oskarżać przed przesłuuchaniem, procesem i wyrokiem. zatem droga Salmis: nie krzycz, nie bij! tłumacz z miłością i zrozumieniem. howgh!!! Odpowiedz Link
salimis Re: do salmis: problem ISTNIEJE 16.08.09, 11:10 scrivo napisała: > zatem droga Salmis: nie krzycz, nie bij! tłumacz z miłością i > zrozumieniem. Masz rację scrivo tyle tylko że czasami jak porządnie kimś nie wstrząśniesz to do niego nie dotrze.Ja święta nie jestem bo też byłam kiedys nieswiadoma zagrozeń.Dla mnie internet nie istniał.Gdy wzięłam do domu pierwszego kota byłam zielona,nakupowałam książek aby wszystko o nim się dowiedzieć.Dowiedziałam się o niebezpiecznych kwiatach i innych roślinach w domu,co kotu wolno jeść a co szkodzi.Eliminowałam to zawczasu.Z czasem na własnej skórze przekonałam się że siatka w oknie to mój obowiązek.Potem przekonałam się do internetu i okazało się że nie tylko ja pomyślałam o zabezpieczeniu okien,bo wielu kociastych tak robi. Być może jestem niesprawiedliwa ze napadam tak ostro na kogoś ale to w dobrej wierze.Ja jak zapewne większosć tutaj traktuję moje koty jak członkow rodziny i jeśli wiem że czemuś w jakiś sposób można zapobiec to podejmuję odpowiednie kroki.Oczywiście zdarzają się nieprzewidywalne wypadki.Od wszystkich nie uchronimy naszych pupili ale możemy zmniejszyć ryzyko wystąpienia niektórych.Niestety nasze koty nie są świadome czyhających na nie zagrożen,tak więc musimy my o tym pomyśleć.Takie domowe przepisy BHP można znależć na forum miau,są bardzo przydatne.Sama z wielu rad skorzystałam a i wiele rzeczy których nie brałam pod uwagę mnie zaskoczyło. forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018 Odpowiedz Link
natasia2006 no to ja trochę z innej beczki: 16.08.09, 16:52 wczoraj byłam z dzieckiem w górach, poszłyśmy na spacer nad rzekę i do lasu. Córcia czasem traci równowagę, więc zawsze w niebezpiecznych miejscach trzymam ją za rękę, wykluczając WSZYSTKIE niebezpieczeństwa,jakie tylko przyjdą mi do głowy - a wierzcie mi, że przychodzi mi ich do głowy mnóstwo... Kiedy byłyśmy już z powrotem na rzeką, na płaskim terenie (!) - trzymałam córkę pod obie paszki i nagle jedna z nas się potknęła, już nie wiem która. Upadając na ziemię, wiedziałam, że lecę ale myślałam tylko o tym, żeby utrzymać dziecko, żeby nie upadła na kamienie. Jej na szczęście nic się nie stało, ja mam kolano zdarte do krwi i siniaka jak pięść. Wycieczka w sumie się udała, bo moje kolano to pikuś. Czy nie powinnam chodzić na spacery nad rzekę, czy powinnam przewidzieć, że możemy się przewrócić na kamienie i córka może znowu np. wybić zęba? NIE! Powinnyśmy dalej chodzić nad rzekę, może następnym razem nic złego się nam nie przydarzy. Bo wszystkiego nie da się przewidzieć. Odpowiedz Link
verdana Re: no to ja trochę z innej beczki: 16.08.09, 18:22 Cóż, na moich oczch syn spadł z wysokiego murku na głowe, w obecnosci babci przeciął sobie palec do kosci trawą, drugi syn rozwalił sobie nogę w drodze powrotnej z Czerwonych Wierchow - do dzis ma spora blizne na kolanie - teoretycznie to wszystko bylo "do przewidzenia". Nie powinnam byla pozwolic dziecku wejść na murek, babcia nie powinna pozwolić dotykac trawy no i nie powinnam z 8- latkiem chodzic na męczace wycieczki na nierownym terenie, lepiej bylo iść na basen, do brodziku. Każdego z tych "wypadkow" dało sie uniknąć, pod warunkiem, ze przed wykonaniem absolutnie kazedej czynnosci rozpatrywalabym wszystkie potencjalne niebezpieczeństwa i rezygnowała ze wszystkiego, co nie jest w 100% bezpieczne. Przyznam zupelnie szczerze - gdybym spotkała kogos tak zdecydowanego, wymagajacego od własciciela zwierzecia dostosowania do niego calego mieszkania i calego trybu zycia, przewidywania wszystkich potencjalnych nebezpieczeństw jakie grożą kotu - to NA PEWNO nie zdecydowałabym się wpuscic pewnej mroźnej nocy do domu zmarznietego kota. I słusznie, bo po 13 latach wspolego życia z kotem mogę byc oskarzona wlasnie o to, ze kot zginął. Był po złamaniu nogi i kilku tygodniach rekonwalescencji zdecydowalismy się wypuscic go na dwór. Po dwoch miesiącach zaginął - moze już nie byl dostatecznie silny, aby uciec psu? Nie wiem. Wiem tylko, ze świadomie zdecydowałam się na ryzyko, przedkladajac szczęście kota nad bezpieczenstwo kota. Gdyby zmarł trzynascie lat wczesniej na mrozie - miałabym przynajmniej czyste sumienie. Odpowiedz Link
natasia2006 opiekując się dzieckiem,kotem, 16.08.09, 19:54 psem,innym zwierzątkiem (oczywiście nie stawiam w jednym rzędzie dziecka i pozostałych wymienionych...chociaż kocham moją szarą kociczkę) ważne jest to, żeby przewidywać, eliminować zagrożenia, dawać poczucie bezpieczeństwa i to bezpieczeństwo w miarę sił,możliwości i szczęścia zapewniać. A jeśli ktoś, nawet nieświadomie, popełni błąd i bardzo tego żałuje - nie rzucać kamieniami, raczej wyciągnąć rękę i pomóc. I nie mówcie, że "pomocą" dla np. następnych kotów może być zrąbanie w tym wątku @ryfkaa, bo zaczęła ten wątek wg mnie po to, żeby ostrzec i przypomnieć innym, co się może zdarzyć. Odpowiedz Link
r.kruger Re: opiekując się dzieckiem,kotem, 16.08.09, 22:13 a dla mnie to przestroga, dla mojej rodziny bo często zostawialiśmy okno uchylone i wychodziliśmy do innego pomieszczenia - myśląc że niebezpiecznie byłoby tylko wtedy gdybyśmy wyszli z domu Odpowiedz Link
verdana Re: opiekując się dzieckiem,kotem, 16.08.09, 23:43 U nas zawsze uchylalismy oba skrzyda okna na bardzo małą szpare. Kot nie ma szans wleźć. A nie uchylać wcale - cóz, udusimy się. Siatkę bezczelny kot wypchną z okan po tygodniu cięzkiej pracy - jak - nie wiem... Odpowiedz Link
salimis Re: opiekując się dzieckiem,kotem, 17.08.09, 06:10 natasia2006 napisała : ryfkaa, bo zaczęła ten wątek wg mnie po to, żeby ostrzec i przypomnieć innym, co się może zdarzyć. A ja w duchu mam nadzieję że wreszcie będzie więcej zapobiegliwych niż ostrzegających,i tego wszystkim kotom życzę. kocia_stronka.republika.pl/siatki.html Odpowiedz Link
ona-50 Re: okno uchylne i kot =śmierć 17.08.09, 11:41 Niestety, wypadki sie zdarzają. Przykro mi bardzo. Odpowiedz Link
r.kruger Re: okno uchylne i kot =śmierć 17.08.09, 12:36 Zdecydowanie więcej zabezpieczeń mam w domu dla kota niż dla dzieci. Mimo iż młodszy od 9miesiąca życia "uprawia sporty ekstremalne" i właściwie zawsze ma jakiegoś guza, obdarcie, siniaka etc. Jedne wypadki da się przewidzieć samemu, przed innymi ostrzegą znajomi a pewnych - nie sposób przewidzieć. Uchylone okno... Nie zamknięty sedes Ciężkie przedmioty na półkach skrzynia na pościel w wersalce drobne przedmioty leżące na podłodze, stole, biurku... Przecież moja kotka zjadła nić z igłą - a mnie nie było ułamek chwili! Szczęście tylko takie że igła jeszcze w pysku była i z pomocą ojca udało mi się wywlec ze zwierzęcia! nie zabezpieczone śmieci pralka.... Odpowiedz Link
basia_2804 Re: okno uchylne i kot =śmierć 17.08.09, 12:56 tak.. lista nieprzewidzianych sytuacji jest dluga, a kocia kreatywnosc czasami nie do przewidzenia. Tak a propos rosolu, jak gotuje na gazie zawsze pilnuje czy kot sie garnkiem nie interesuje, a kot raczej na piec nie wchodzi, ale coz zdarzylo sie raz, garnek na gazie (moze to i byl rosol), dzwonek do drzwi, nie bylo mnie moze pol minuty i kot wlazl na piec, otarl sie swoim puszystym ogonem o garnek i plomien i przypalil sobie kawalek ogona (sfajczylo sie troche futra), jeszcze teraz mnie ciarki przechodza jak o tym pomysle. Nieodpowiedzialnosc? Pewnie tak..., skonczylo sie szczesliwie, ale moglo dojsc do tragedii. Uwazam na kociszcze jak tylko moge (okna zamkniete, sedes tez itp itd), a tu masz ... Slyszalam o przypadku, kiedy kot wlaczyl sobie sam w nocy plyte grzewcza (sa tam dwa sensory, ktore naciskajac jednoczesnie wlaczaja plyte, wiec kot jedna lapa na jednym sensorze, druga na drugim), na szczescie na nia nie wlazl, ale tragedia byla blisko. Teraz plyta za kazdym razem po uzyciu wylaczana jest bezpiecznikiem. Pewnych sytuacji nie sposob przewidziec, ale na bacznosci miec sie rzecz jasna trzeba. Bardzo mi zal kotka autorki tego watku, jej samej oczywiscie tez, szkoda koteczka, ale wszyscy jestesmy tylko ludzmi, ktorzy chcac jak najlepiej nie zawsze potrafia wszystko przewidziec. Dobrze zatem posluchac/poczytac co nieprzewidzianego mozna przewidziec, pozdrawiam.. Odpowiedz Link
kontik_71 Re: okno uchylne i kot =śmierć 17.08.09, 13:02 ] Cos takie zalatwia problem uchylnych okien.. Odpowiedz Link
peppa69 Re: okno uchylne i kot =śmierć 17.08.09, 16:51 Wyrazy współczucia i dziękuję za ostrzeżenie.Okna pozamykam jak z domu będę wychodzić. Z zewnątrz też moga chcieć wejść przez uchylne okno. U mnie koty spacerowały po płycie w kuchni jak były małe,ale ja mam na szczęście indukcję. Dużakota nigdy nie wchodziła powyżej taboretu. Może miała kiedyś dom, w którym ją tego nauczono? Odpowiedz Link
wylinka7 Re: okno uchylne i kot =śmierć 21.08.09, 14:53 Współczuję bardzo. Moje koty są tymi wymarzonymi, pierwszymi, wyczekanymi. Przed ich przyjściem do nas poczytałam dużo o zagrożeniach, sprawdziłam rośliny, pochowałam wszelkie sznurki, nitki, torby foliowe, zabezpieczyliśmy balkon i okna. Okna nigdy nie są zostawiane uchylone kiedy nie ma nas w pobliżu, ale.... w moim domu robi się bardzo duszno bez uchylonych okien, więc zostawia się czasem jedno okienko w zamkniętej sypialni - koty nie maja prawa tam wejść! Tyle że wczoraj po powrocie z zakupów wchodzę do sypialni żeby odłożyć torebkę i... widzę Miśkę wielce obrażoną za zamknięcie jej na 2 godziny w pokoju. Oknem uchylonym na szczęście się nie zainteresowała, a ja będę teraz 10 razy sprawdzać przed wyjściem czy nie ukryła się w jakimś zakamarku Ale nie da się wszystkiego przewidzieć naprawdę (( Odpowiedz Link