Dodaj do ulubionych

co sądzicie ?!?

20.08.09, 00:57
3 dni temu ok.godziny 16-ej kot swoim zwyczajem wyszedł na
popołudniowy rekonesans, zazwyczaj po 2-ch godzinach wraca pod blok
skąd go zabieram do domu, tym razem niestety uciąłem sobie drzemkę i
kiedy ok 20-ej wyszedłem po kota, kota nie było,obszedłem całe
osiedle kota nie ma, 22-ga kota nie ma, po 23-ej obszedłem wszystkie
okoliczne parki i budowy ( towarzystwo takie się tam kręci że można
powiedzieć z narażeniem zdrowia) po kocie ani śladu, 1-sza w nocy
nic,najczarniejsze scenariusze już miałem w głowie, najbardziej
przerażała mnie myśl że on gdzieś leży potrącony przez samochód i
może jeszcze żyje tylko trzeba szybko go zawieźć do szpitala,
a ja nawet nie wiem gdzie on jest, o 2-ej zakończyłem poszukiwania i
wróciłem do domu,położyłem się spać ale co zamknąłem oczy to mi się
niedobrze robiło i o 3-ej wyszedłem przed blok żeby sprawdzić czy
nie wrócił, zrobiłem obchód ok 20 min, i wracam a kot siedzi na 2-im
piętrze tak przerażony i zmieniony że gdyby nie obroża miałbym
wątpliwości czy to mój kot.I teraz co ja mam o tym wszystkim myśleć
na pewno kot sam nie wszedł do bloku bo drzwi są na domofon, gdyby
przyszedł z zewnątrz prawie na 100 procent byłbym go widział.
Wniosek jest taki że ktoś go przetrzymywał w mieszkaniu, jestem tego
prawie pewien, tym bardziej że po powrocie nic nie chciał jeść,
na pewno nie było to przypadkowe przetrzymanie bo raz że wszyscy
prawie go tu znają a po 2-gie ma wisiorek z numerem telefonu którego
nie da się nie zauważyć.
Na drugi dzień na wszelki wypadek obejrzał go weterynarz i nic nie
stwierdził żadnych obrażeń, a kot jest do dzisiaj tak przerażony że
nawet nie zbliża się do drzwi podczas kiedy do momentu tego
wydarzenia za żadne skarby nie dało się go zatrzymać w domu,

Moja teza jest taka że ktoś z mojego bloku chciał go porwać i
przetrzymywał na siłę i prawdopodobnie ma dużego psa który go tak
przeraził innego pomysłu nie mam (prawie na 100 procent mogę
wykluczyć że się gdzieś błąkał)

Całe szczęście kot powoli wraca do siebie.

A wy co o tm wszystkim sądzicie ???
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: co sądzicie ?!? 20.08.09, 07:01
      scenariuszy do opisanej sytuacji może być wiele,mogło być tak jak
      piszesz ale kot mógł się również zdenerwować tym że nie został
      wpuszczony do domu o wyznaczonej godzinie i błąkał się wystraszony i
      szukał Ciebie,może ktoś kto go zna wracając w nocy i widząc kota na
      zewnątrz wpuścił go do bloku,może spróbuj się dowiedzieć wśród
      mieszkańców wracających wieczorem tego dnia czy ktoś coś nie widział
      bo tak to tylko same domysły można snuć a sytuację trzeba by było
      wyjaśnić żeby mieć pogląd na przyszłość,wystraszony kot może nie
      chcieć jeść nawet jak jest głodny
    • circa.about Re: co sądzicie ?!? 20.08.09, 08:28
      Różnie bywa..
      Kot moich sąsiadów (piękny biały kocur, wykastrowany) w zeszłym roku zniknął na
      prawie 2 tygodnie. Wszyscy chodzili i go szukali, dzieci płakały i w sumie już
      nikt nie miał nadziei, że wróci, a tu pojawia się lekko wychudzony i też
      przerażony, jakby miał spotkanie z niedźwiedziem.
      Podejrzenia mieliśmy podobne, że ktoś gdzieś go przetrzymał, albo też sam gdzieś
      wlazł i został przypadkowo zamknięty - np do jakiejś piwnicy. Jednak nie był aż
      tak wychudzony, więc stawiamy jednak na czyjeś celowe działanie.
      • mama.rozy Re: co sądzicie ?!? 20.08.09, 21:40
        ja się też mało optymistycznie dopiszę-nasza kotka kiedyś nam umknęła na
        tydzień,mieszkaliśmy wtedy w bloku.ogłoszenia,poszukiwania nic nie dały.już
        zrezygnowaliśmy,jak sąsiadka znalazła ją -w południe-leżała na schodach(blok też
        z domofonem),nie miała siły się podnieść.też bym jej nie poznała.siedziała w
        szafie po powrocie kilka dni,długo nic nie jadła.weterynarz stwierdził,że musiał
        ją ktoś kopnąć,bo nie mogła siedziećsad
        nie dojdziedz,co się stało.dobrze,że wrócił.
    • esimona Re: co sądzicie ?!? 20.08.09, 21:42
      Podobnie było z kotem moich znajomych. Zniknął (na kilka dni) a po
      powrocie był wystraszony i z wielką radością odkrywał na nowo stare
      znajome zakątki w domu. Podejrzewaliśmy, że ktoś go przetrzymywał w
      domu, bo kot jest towarzyski, nie boi się ludzi i z nudów poszukuje
      różnych atrakcji.
      • macarthur spotkanie z niedżwiedziem 21.08.09, 00:18
        niezłe określenie tak chyba wyglądał
        tak jak piszecie scenariuszy mogło być wiele różnych, cięzko będzie
        dociec jak było faktycznie
    • nn7 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 14:37
      Sądzę, że wypuszczanie kota w bloku, na osiedlu, w pobliżu samochodów, psów i
      ludzi jest bardzo nieodpowiedzialne.
      Z Twojego postu wnioskuję, że świetnie zdajesz sobie sprawę z zagrożeń
      czyhających na kota, a jednak codziennie narażasz go na utratę życia...
      Mam nadzieję, że przynajmniej obroża, która kot nosi jest specjalną kocią
      obrożą, która się rozpina lub zrywa po szarpnięciu?

      Stawiam na to, że kotu przytrafiło się coś złego, ktoś go gdzieś zamknął przez
      przypadek, albo przegonił na obcy teren, a po prostu podczas Twojego obchodu
      jakiś przypadkowy sąsiad wpuścił go do klatki.
      • macarthur Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 15:17
        a ja z twojego postu wnioskuję że jak ty już raczysz coś napisać to
        po twoim poście już tylko potop może nastąpić
      • ona-50 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 15:44
        Dzieci też niech nie chodzą do szkoły, a my wychoźmy jak
        najrzadziej. Nie histryzujmy. W domach również jest wiele zagrożeń.
        Wszyscy codziennie narażamy sie na utratę życia.
        Pozdrawiam
        • verdana Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 20:15
          Ja tez wypuszczałam kota - bo byl to kot podwórkowy, ktory pewnego
          dnia przyszedł i oznajmił, ze z nami bedzie mieszkał. Nie dał się
          przerobic na kota domowego - gdy go ne wypuszczalismy był
          nieszczęśliwy, osowialy, tracil apetyt i uciekal przy kazdej próbie
          uchylenia drzwi. Jestem przekonana, ze gdyby nie wychodził, mógl
          pożyc rok-dwa dłużej, będac cały czas głęboko nieszczęśliwy.
          Scenariusz optymistyczny - kot byl przerazony, ze Cię nie ma, ktos
          go zna, zabrał na noc i nad ranem wypuscil, zeby wrocił do domu.
          Kotu nie potrzeba zlego traktowania, żeby byl przerazony. Nasz nowy
          kot wypadl kiedys z otwartego okna (odleglość do ziemi bezpieczna),
          gdy mąż po niego poleciał, siedział grzecznie pod oknem - i na widok
          męża zerwał się i uciekł. Od tego czasu żywi przekonanie, ze to mąż
          perfidnie wypchnął go za okno.
          • macarthur Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 21:17
            wbrew pozorom, tak naprawdę największe zagrożenie w mojej okolicy (
            nie mówię o ww przypadku tylko tak wogóle ) dla mojego kota to
            znudzona młodzież, tym bardziej że kot jest że tak powiem
            lekkomyślny i podchodzi do ludzi i psów
            • ona-50 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 22:35
              Moje kotki są niewychodzące, ale one nie znają życia poza
              mieszkaniem, więc mam nadzieje że nie robie im krzywdy. Koty które
              wcześniej znały wolność, źle znoszą zamknięcie w domu. Wiem bo tak
              jest u mojej koleżanki. Jej kot zabrany z ulicy codziennie kolęduje
              pod drzwiami stawiajac na nogi pół bloku.Jak pisał Krasicki? "lepszy
              na wolności kąsek byle jaki niźli w niewoli przysmaki..."
              • vega366 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 23:08
                Mam pytanie - Co to znaczy "wolność"? Czy uważasz, że jakakolwiek istota jest
                wolna? Wolność kota w niebezpiecznym, stworzonym przez człowieka świecie, w
                cywilizacji, jest w ogóle prawdopodobna?

                Nawet kot żyjący na wolności (zakładając brak czynnika ludzkiego) absolutnie nie
                jest wolny. Jest zdominowany przez dwa czynniki: zdobywanie pożywienia i
                unikanie zagrożeń. Jest przywiązany do swojego terenu. Nie może go zmienić, bo
                zostanie przegoniony przez inne koty. Jest uzależniony (jako pojedynczy osobnik
                oraz jako populacja) od podaży pożywienia. Musi polować na rozległym terenie.
                Podlega stresowi (dlatego koty na wolności żyją znacznie krócej), wynikającemu z
                faktu, że stanowi ogniwo w łańcuchu pokarmowym. Musi też znaleźć dostęp do
                wodopoju. Choruje, a epidemie wyniszczają całe kocie społeczności. Często nie
                jest w stanie podołać ciężkim bytowo warunkom i umiera przedwcześnie - z głodu
                lub jedząc "kąsek byle jaki" (w oryginale jest: "lada jaki"), z wychłodzenia.

                Koty w domu nie muszą szukać i zdobywać pożywienia, czasami długo głodując w
                międzyczasie. Nie muszą szukać wodopoju i kombinować, żeby bezpiecznie zaspokoić
                pragnienie. Są szczepione, leczone i żyją w wygodnych warunkach. Wcale nie muszą
                wychodzić. Piątka moich kotów to koty niewychodzące - rozwinęły się świetnie i
                są szczęśliwe.

                Udomowienie kota nakłada na człowieka określone obowiązki. Priorytetem jest
                zapewnienie zwierzakowi bezpieczeństwa. Wypuszczanie kota samopas może grozić:
                1. Potrąceniem przez samochód. Kot nie zna ustawy o ruchu drogowym (kodeksu
                drogowego).
                2. Otruciem przez złych ludzi lub wskutek zjedzenia np. zatrutej myszy.
                3. Skrzywdzeniem przez zwyrodnialca.
                4. Przypadkowym uwięzieniem np. w piwnicy i śmiercią głodową.
                5. Zarażeniem się FIV-em lub FeLV-em np. podczas ataku chorego kota.
                6. Przywleczeniem do domu zarazków np. ze śmietnika.
                7. Zarobaczeniem (znam osobę, która na okrągło likwiduje tasiemca swojemu
                wychodzącemu kotu)
                8. Mnożeniem kociego nieszczęścia jeżeli kot nie jest kastrowany/kotka nie jest
                wysterylizowana.
                9. Rozszarpaniem przez psa.

                Przykłady można mnożyć, ale nie to jest moim celem. Kot niewychodzący nie jest
                narażony na niebezpieczeństwa, z większości których nie zdaje sobie sprawy. I to
                jest najważniejsze.

                .

                • smolimo Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 23:27
                  A czymże jest "szczęście"? Na jakiej podstawie określasz stan
                  szczęścia swoich niewychodzących kotów? Określasz ją na podstawie
                  własnych odczuć, a nie kocich, których znać nie możemy.
                  To my ludzie jesteśmy szczęśliwi i spokojni, jeśli zatrzymamy kota
                  na stałe w domu. Na jakiej podstawie można wszystkie kocie przypadki
                  wrzucić do jednego worka i oskarżać wszystkie osoby, które
                  dopuszczają wychodzenie kota za nieodpowiedzialne, wyliczając
                  zagrożenia świata jako dowód, że koty nalezy zniewolić dla ich
                  dobra. Nasze drogie państwo próbuje nas coraz to nowszymi często
                  bezsensownymi ustawami uszczęśliwić na siłę i jakoś nie czuję, że
                  przez to jesteśmy bardziej szczęśliwi, ale bardziej zniewoleni.
                  Każdy przypadek jest indywidualny, owszem są przypadki bezmyślne,
                  jednak jestem przeciwna wypowiedziom, które kategorycznie i
                  atakująco wypowiadają się na temat osób pozwalających kotom
                  doświadczyć kontaktu z naturą lub też krytykowania osób, które stale
                  trzymają swe koty w domu. Szanuję osoby na tym forum, które na
                  szczęście istnieją i które rozumieją, że zamknięcie każdego kota w
                  domu jest najlepszym wyjściem zapewniającym mu tzw. szczęście oraz
                  które nie atakują osób decydujących się na wypuszczanie kota na dwór.
                  • smolimo Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 23:29
                    ERRATA
                    Szanuję osoby na tym forum, które na
                    szczęście istnieją i które rozumieją, że zamknięcie każdego kota w
                    domu NIE jest najlepszym wyjściem zapewniającym mu tzw. szczęście
                    oraz
                    które nie atakują osób decydujących się na wypuszczanie kota na
                    dwór.
                    • vega366 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 23:44
                      1. Wyraziłam tylko swoją opinię na temat wypuszczania kotów w terenie, w którym
                      nie jest to dla nich bezpieczne. Jest to moja opinia, nikomu nie zamierzam jej
                      narzucać.

                      2. Szanując zdanie forumowiczów, nie odważyłabym nikogo atakować za odmienność
                      poglądów. Nie widzę natomiast niczego niestosownego w dyskutowaniu i
                      przekonywaniu dyskutantów do swoich argumentów (oczywiście jeżeli są to
                      argumenty merytoryczne).

                      3. Zadawanie pytań na temat treści postów, czy też prośba o zdefiniowanie lub
                      doprecyzowanie używanego w nich pojęcia jest jedynie zabiegiem służącym do
                      wzajemnego zrozumienia.

                      4. Osoby piszące na forum z całą pewnością liczą się z tym, że ich opinie mogą
                      być dla czytelników kontrowersyjne.

                      .
                  • vega366 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 00:00
                    Proszę, zacytuj mi fragment, w którym oskarżyłam kogokolwiek o brak
                    odpowiedzialności.
                    • ona-50 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 00:06
                      Cały post tak odebrałam. Może błednie. Daleka jestem od tego żeby
                      się spierać.
                      Pozdrawiam.



                • ona-50 Re: co sądzicie ?!? 21.08.09, 23:46
                  No przecież ja nie krzyczę żeby dać wszystkim kotom wolność. Nie
                  chodze po okolicy i nie wypuszczam zamkniętych kotów. Nie urządzam
                  pikiet i nie potepiam właścicieli kotów niewychodzących. Sama mam
                  takie. Ale widuje koło swojego bloku wylegujące sie na trawie w
                  sloneczku tłusciutkie i zadbane kociska. Na pewno są czyjeś. Też są
                  szczęśliwe. Wtedy trochę mi żal moich kotek wychodzących tylko na
                  balkon. Wiem jakie zagrożenia czyhaja na koty żyjące na wolności,
                  ale ja mówię o takich kotach które mają włascicieli. Są więc
                  szczepione, nakarmione i mają schronienie przed zimnem. Nie napadam
                  na właścicieli kotów wychodzących...i tylko o to mi chodziło.
                  Naprawdę jestem świadoma i odpowiedzialna, więc nie traktuj mnie jak
                  infantylną pozbawioną wyobraźni osobę.
                  • vega366 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 00:02
                    ona-50 napisała:


                    > Naprawdę jestem świadoma i odpowiedzialna, więc nie traktuj mnie jak
                    > infantylną pozbawioną wyobraźni osobę.

                    Czy byłabyś uprzejma pokazać mi zdanie, które sprawiło, że poczułaś się
                    potraktowana jak "infantylna pozbawiona wyobraźni osoba"?

                    .
                • marzenia11 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 00:13
                  Udomowienie kota nakłada na człowieka określone obowiązki. Priorytetem jest
                  zapewnienie zwierzakowi bezpieczeństwa. Wypuszczanie kota samopas może grozić:
                  1. Potrąceniem przez samochód. Kot nie zna ustawy o ruchu drogowym (kodeksu
                  drogowego).
                  2. Otruciem przez złych ludzi lub wskutek zjedzenia np. zatrutej myszy.
                  3. Skrzywdzeniem przez zwyrodnialca.
                  4. Przypadkowym uwięzieniem np. w piwnicy i śmiercią głodową.
                  5. Zarażeniem się FIV-em lub FeLV-em np. podczas ataku chorego kota.
                  6. Przywleczeniem do domu zarazków np. ze śmietnika.
                  7. Zarobaczeniem (znam osobę, która na okrągło likwiduje tasiemca swojemu
                  wychodzącemu kotu)
                  8. Mnożeniem kociego nieszczęścia jeżeli kot nie jest kastrowany/kotka nie jest
                  wysterylizowana.
                  9. Rozszarpaniem przez psa.

                  JEDNOCZEŚNIE, OPRÓCZ POWYŻSZYCH, KOT WYCHODZĄCY:
                  1. Może łazić, biegać po drzewach, czym zaspokaja potrzebę ruchu.
                  2. Może polować na ptaki, ale też ruszającą się trawę, liścia, czym zaspokaja instynkt łowiecki.
                  3. Może wylegiwać się w słońcu.
                  4. MOże jeść trawę i się naturalnie odkłacza.
                  5. Nie jest otyły, bo energię z pożywienia spala na aktywności.


                  Przykłady można mnożyć, ale nie to jest moim celem. Kot niewychodzący nie jest
                  narażony na niebezpieczeństwa, z większości których nie zdaje sobie sprawy.
                  I JEDNOCZEŚNIE JEST POZBAWIONY WSZELKICH, ISTNIEJĄCYCH W NATURZE I ZGODNYCH Z JEGO INSTYNKTAMI, PRZYJEMNOŚCI.

                  I to
                  jest najważniejsze.
                  I NIE WIEM CO JEST WAŻNIEJSZE.
                  • marzenia11 ps. 22.08.09, 00:16
                    i w przeciwieństwie do wychodzącego kot nie wychodzący jest narażony na otyłość i wszelkie, również poważne choroby z nią związane.

                    Nie popieram ani nie krytykuję wypuszczania kotów.
                    JA CIĄGLE MAM DYLEMAT.
                    I nie mam pewności, że moje koty są szczęśliwe. Na pewno jest im dobrze, co do szczęścia to nigdy wiedzieć nie będę - BO NIE JESTEM KOTEM smilesmile
                    • ona-50 Re: ps. 22.08.09, 00:23
                      Również mam taki sam dylemat.
                      Czy zwierzęta w ZOO są szczęsliwe? Nie wiem, na pewno są bezpieczne,
                      ale czy szczęsliwe?
                      Pozdrawiam
                      • vega366 Re: ps. 22.08.09, 00:47
                        Zauważyłam ciekawą rzecz. Mianowicie - koty rodowodowe nie są wypuszczane i nikt
                        nawet nie dyskutuje na ten temat. Wypuszczane są jedynie pospolite dachowce.
                        Dlaczego? Myślę, że po prostu koty rodowodowe są drogie, więc należy troszczyć
                        się o nie. Natomiast dachowce? Jeżeli zginie jeden, weźmie się
                        następnego...Przecież za darmo...
                        • marzenia11 Re: ps. 22.08.09, 00:58
                          vega366 napisała:

                          Natomiast dachowce? Jeżeli zginie jeden, weźmie się
                          > następnego...Przecież za darmo...

                          Tak myślisz o dachowcach?? To straszne.
                          • vega366 Re: ps. 22.08.09, 01:16
                            marzenia11 napisała:

                            > vega366 napisała:
                            >
                            > Natomiast dachowce? Jeżeli zginie jeden, weźmie się
                            > > następnego...Przecież za darmo...
                            >
                            > Tak myślisz o dachowcach?? To straszne.

                            Czytaj ze zrozumieniem. Wyciągnęłaś zdania z kontekstu. OK, nie wszyscy muszą od
                            razu rozumieć. Wytłumaczę Ci. Ludzie nie wypuszczają kotów rodowodowych,
                            ponieważ za nie słono zapłacili. Koty rodowodowe dużo kosztują, więc - zdaniem
                            właścicieli - należy dbać o ich bezpieczeństwo. Osoby, które wypuszczają samopas
                            dachowce, nie troszczą się tym samym o ich bezpieczeństwo. Nie troszczą się,
                            ponieważ dachowce są za darmo. Jeżeli takim osobom zginie kot, po prostu wezmą
                            następnego - nie muszą przecież za niego płacić.
                            Czy teraz zrozumiałaś?

                            Ja kocham swoje koty (4 dachowce + 1 kot bengalski), więc ich nie wypuszczam,
                            starając się równocześnie stworzyć im w domu jak najlepsze warunki.

                            Niepotrzebnie więc albo udałaś, że nie dostrzegasz ironii, albo wolałaś udać, że
                            nie czytasz ze zrozumieniem.

                            .
                            • smolimo Re: ps. 22.08.09, 01:28
                              vega366 napisała:

                              >
                              > Ja kocham swoje koty (4 dachowce + 1 kot bengalski), więc ich nie
                              wypuszczam,
                              > starając się równocześnie stworzyć im w domu jak najlepsze warunki.
                              >

                              Czy mam rozumieć, że osoby, które koty wypuszczają , ich nie kochają?

                              Do niedwana miałam podobne poglądy do Twoich, ale z wiekiem starając
                              się bardziej zrozumieć naturę żywych istot, przestałam wydawać tak
                              radykalne opinie.

                              Ja kocham moje koty dlatego stworzyłam im warunki, które pozwalają
                              im zaznać kontaktu z naturą i zachować choć już nieliczne naturalne
                              zachowania zgodne z ich kocią naturą.
                              Nie możemy nigdy być na 100% pewni kociego szczęścia. Kiedyś także
                              sądziłam, że moje koty są szczęśliwe, o jakże się myliłam, ale
                              mogłam się o tym dopiero przekonać w praktyce.
                              Zatrzymując kota w domu możemy się starać, aby koty były na tyle
                              szczęśliwe na ile to jest możliwe w danych warunkach, ale nie możemy
                              dla spokojności własnego sumienia nazywać tego 100% kocim szczęściem
                              i zarzucać innym, że skoro postępują inaczej niż my to już gorzej i
                              to już objaw braku troskliwej opieki na naszym zwierzęciem.


                            • marzenia11 Re: ps. 22.08.09, 09:35
                              vega366 napisała:


                              >
                              > > vega366 napisała:

                              >
                              > Niepotrzebnie więc albo udałaś, że nie dostrzegasz ironii, albo wolałaś udać, ż
                              > e
                              > nie czytasz ze zrozumieniem.
                              >
                              > .

                              To Ty nie dostrzegłaś ironii w moim stwierdzeniu.
                              Po prostu stwierdzenie: kto wypuszcza koty dachowce ten ich nie kocha i robi to dlatego, że są za darmo świadczy... o Tobie. Wszelkich innych określeń nie użyję ze względu na netykietę i na to, że lubię to forum.
                              Albo mało wiesz na temat ludzi, właścicieli kotow, albo niewiarygodne jest, że możesz tak myśleć.
                            • sundry Re: ps. 22.08.09, 10:08
                              Ja mam rasowego kota i dachowca,wypuszczamy obydwa. Nie
                              zaryzykowałabym stwierdzenia, że ich nie kochamy. Mają się lepiej
                              niż niektórzy ludzie. Mieszkamy daleko od drogi,koty mają duży ogród
                              do dyspozycji, nie pozwalają żadnemu człowiekowi zbliżyć się do
                              siebie. Z tego, co nam wymrukują codziennie, są szczęśliwesmile
                        • smolimo Re: ps. 22.08.09, 01:14
                          Cóż, o hrabianki także dbano bardziej niż o chłopki ograniczając ich
                          wolność, a to nie znaczy, że były bardziej szczęśliwe.
                          Koty z rodowodem to często źródłem dochodów, jeżdżą na wystawy lub
                          są reproduktorami lub matkami kociąt, które następnie przynoszą
                          zyski. Czy czyni je to szczęśliwszymi.... nie wiem.
                          Wiem jedno, wystawy zwierząt rasowych nigdy nie budziły we mnie
                          zachwyt...

                          Niby nie krytykujesz Vego, a jednak Twój post zawiera oskarżenia, że
                          osoby wypuszczające koty nie troszczą się o nie wystarczająco i
                          uważają, że nie ten to inny. Jest to krzywdzące i może obrażać,
                          zwłaszcza, że znowu wrzucasz wszystkich do jednego worka.

                          Odpowiedzialne wypuszczanie kota jest zależne od sytuacji i miejsca
                          zamieszkania, dla właściela jest dużo bardziej stresujące, wymaga
                          poświęcenia więcej czasu i dobrego poznania swego kota, wielu
                          przemyśleń i przygotowań. Założyciel tego wątku jest przykładem, nie
                          spoczął spokojnie, dopóki kota nie znalazł.

                          • vega366 Re: ps. 22.08.09, 01:22
                            smolimo napisała:

                            > Cóż, o hrabianki także dbano bardziej niż o chłopki ograniczając ich
                            > wolność, a to nie znaczy, że były bardziej szczęśliwe.
                            > Koty z rodowodem to często źródłem dochodów, jeżdżą na wystawy lub
                            > są reproduktorami lub matkami kociąt, które następnie przynoszą
                            > zyski. Czy czyni je to szczęśliwszymi.... nie wiem.
                            > Wiem jedno, wystawy zwierząt rasowych nigdy nie budziły we mnie
                            > zachwyt...

                            Znacznie większa część kotów z rodowodem to koty sprzedawane "na kolanka", czyli
                            nie do hodowli i nie na wystawy. Takie koty również nie są wypuszczane.

                            Uważam, że każdy kot zasługuje na troskę. Biorąc kota do domu, automatycznie
                            bierze się na siebie odpowiedzialność za niego. Dlaczego koty z rodowodem
                            miałyby być bardziej zadbane niż koty, które urodziły się np. w piwnicy?

                            .
                            • smolimo Re: ps. 22.08.09, 01:34
                              vega366 napisała:

                              > Znacznie większa część kotów z rodowodem to koty sprzedawane "na
                              kolanka", czyl
                              > i
                              > nie do hodowli i nie na wystawy. Takie koty również nie są
                              wypuszczane.
                              >
                              > Uważam, że każdy kot zasługuje na troskę. Biorąc kota do domu,
                              automatycznie
                              > bierze się na siebie odpowiedzialność za niego. Dlaczego koty z
                              rodowodem
                              > miałyby być bardziej zadbane niż koty, które urodziły się np. w
                              piwnicy?
                              >
                              > .


                              Czy miernikiem dbałości i miłości do kota jest jego wypuszczanie z
                              domu lub tego brak?

                              Niestety zarówno wśród ludzi i zwierząt pochodzenie ma wpływ na
                              stopień wolności. Zwierzęta rasowe są bardziej narażone na kradzieże
                              i tym samym mają ograniczoną wolność.
                              • vega366 Re: ps. 22.08.09, 01:40
                                Oczywiście, że miarą dbałości o kota jest redukowanie zagrożeń. Na forum miau
                                jedna z forumowiczek ma w podpisie bardzo mądre zdanie: "Ty wypuszczasz kota,
                                ale to on gra na dworze w rosyjską ruletkę."

                                .
                                • macarthur do vega366 22.08.09, 08:08
                                  rozumiem że nie masz styczności z prawdziwymi kotami i chcesz
                                  przeprowadzić po kryjomu jakąś ankietę, bo chyba te nonsensy co tu
                                  nawypisywałaś to nie na poważnie
                                  smile
                  • vega366 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 01:06
                    marzenia11 napisała:


                    > JEDNOCZEŚNIE, OPRÓCZ POWYŻSZYCH, KOT WYCHODZĄCY:
                    > 1. Może łazić, biegać po drzewach, czym zaspokaja potrzebę ruchu.
                    > 2. Może polować na ptaki, ale też ruszającą się trawę, liścia, czym zaspokaja i
                    > nstynkt łowiecki.
                    > 3. Może wylegiwać się w słońcu.
                    > 4. MOże jeść trawę i się naturalnie odkłacza.
                    > 5. Nie jest otyły, bo energię z pożywienia spala na aktywności.

                    Odpowiem na przykładzie swoich kotów:

                    1. Koty mają do dyspozycji rozbudowany drapak do sufitu, drabinki, półeczki oraz
                    dwupoziomowe, duże mieszkanie. Potrzebę ruchu zaspokajają w 100%, a nawet chyba
                    więcej wink)

                    2. Polują na myszki, piłeczki itp zabawki oraz na siebie - wspólna zabawa cieszy
                    je wszystkie. Najbardziej eksploatowany jest tunel, służący do zasadzek smile)

                    3. Wylegują się na słońcu na parapecie zabezpieczonego okna lub na osiatkowanym
                    balkonie.

                    4. Jedzą trawę kupioną w sklepie zoologicznym i wyhodowaną z nasion.

                    5. Nie są otyłe, natomiast są bardzo aktywne ruchowo.

                    6. Każdy właściciel zwierzaka jest w stanie stwierdzić, czy jego pupil jest
                    szczęśliwy i zadowolony z życia. Oczywiście - jeżeli zada sobie trud
                    obserwowania i poznanie swojego zwierzaka smile)

                    .
                    • marzenia11 Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 09:40
                      Moje koty uwielbiają się bawić różnego rodzaju zabawkami,a szczególnie piórkami. Kupione w sklepie są w krotkim czasie obgryzane w wyniku polowań. Kiedyś nie było takowych i zmuszona znalazłam zwykłe ptasie pióro, piekne, duże, czarne na podwórku więc po jego przygotowaniu dałam do zabawy. Szaleństwo i radość jest nieporównywalna, od tamtej pory zbieram pióra i inne rzeczy w naturze.
                      Jak sądzisz, dlaczego jest taka różnica?
                      • verdana Re: co sądzicie ?!? 22.08.09, 10:45
                        Cóż, koty rodowodowe na ogół nie sa wypuszczane, bo nigdy nie zyly
                        na wolnosci. Zupełnie, ale to zupełnie czym innym jest
                        niewypuszczanie kota, ktory żył na podworku, przyzwyczaił sie do
                        przestrzeni - i nagle postanowil, ze chcialby miec jednak pełną
                        miskę i metę u ludzi.
                        Mozna oczywiscie takiego kota nie wypuszczać. Można, będzie
                        bezpieczny. trzeba tylko znosić jego wycie przez dużą część dnia,
                        spedzanie czasu głównie przy drzwiach wyjsciowych czy przy oknie -
                        aby spróbowac ucieczki, trzeba tez zastanawiać sie, dlaczego kot
                        jest osowiały. Zatrzymywanie takiego kota w domu to zwykle
                        barbarzynstwo, a nie dbałość o zwierzę. Cos w rodzaju trzymania
                        ptaka w klatce.
                        Przezylam z moim kotem kilka, gdy musialam zabronic mu wychodzenia
                        ze względu na zalecenie lekarza - byłam w ciązy i lekarz obawiał się
                        przywleczenia przez kota toksoplazmozy. Kot nie przywykł, był
                        szczęśliwy w dniu, gdy nareszcie wyrwał się na wolność.
                        Wiem, ze pozyłby o 2-3 lata dłużej, że nie miałby wypadku - ktory
                        raz mu się zdarzył. Tylko co to za zycie?
                        Kotow wziętych jako kociaki nie wypuszczam. One nie tęsknia za tym,
                        czego nie znaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka