vauban Re: Z cyklu wmordę, racja 16.11.06, 22:26 Huannu, Huannu, aleś mi napytał ! Teraz mam tak : usuń_publikuj_przenieś (no kurka, właśnie to przenieś. żadne nie foto) Horacego Safrina (36500) ojca Jana Wszędyrównego (36948) Kurczaki (39110) św. Teresy od Dzieciątka Jezus (36854) Janów (40000) CHRUMZ lewy i z prawy CHRUM! (40536) Z prawy i z lewy (43832) 11. listopada (33304) I co, nie powiesz mi chyba, że mam tam uprawnienia ? No, coś ty... ;) A nawet, to co mi z tego ? Aczkolwiek zabawnie jest:) Odpowiedz Link
huann Re: Z cyklu wmordę, racja 16.11.06, 23:58 vauban napisał: > Huannu, Huannu, aleś mi napytał ! że niby co że niby jaaa? Odpowiedz Link
vauban Re: ktoś musiał 17.11.06, 09:08 a że akurat Ciebie podejrzewam ? Po prostu przypadek :P Odpowiedz Link
huann karnawał językowy w tyskiej szkole 17.11.06, 16:02 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3741766.html cytat: "Na kotarze w auli, gdzie zdjęcie ministra wisiało pod hasłem programu "Zero tolerancjiń, dziś widnieje jedynie cytat z Mikołaja Reja o tym, że "Polacy nie gęsi, iż swój język mająń. To przygotowanie do I Karnawału Języka Polskiego, który organizuje w przyszłym tygodniu tyska szkoła." Tyskień ponadń wszystkień! :) Odpowiedz Link
huann błąd! błąd! to był post nr 404! 17.11.06, 16:04 a dalej czytamy: "Zero tolerancji dla Giertychań." :DDD Odpowiedz Link
szprota oby czaj 18.11.06, 13:23 był zawsze czajem, ażeby Polska z ziemi wolskiej*! -- *na bezkresnych bezdrożach huculszczyzny i karpackich hien, rzecz jasna. Odpowiedz Link
huann Przepis na początek końca forum 18.11.06, 22:58 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=52231388&a=52420826 Odpowiedz Link
lolik2 rezerwacja hotelowa 20.11.06, 13:39 "W przypadku braku anulacji i niedojazdu gości będziemy zmuszeni obciążyć Państwa firmę za niewykorzystaną dobę" Odpowiedz Link
huann szamanizm na maturze 16.12.06, 23:02 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=54058418 Odpowiedz Link
vauban Re: jak zamordować karpia 18.12.06, 01:00 Jak zamordować karpia I co z tego, że TY tych obleśnych ryb akurat nie lubisz? Nic. Nawet nie będąc koneserem "pachnącego" i smakującego mułem mięska naszpikowanego ościami, raz do roku przychodzi wystąpić w roli mordercy, tfu! Ale co robić? (osoby o słabych nerwach proszone są o zrezygnowanie z lektury) Święta za pasem, przygotowania, oczekiwania... W wannie pływa tłusty karp i bezczelnie łypie okiem, zdając się mówić: I co? Masz sumienie? Zamordujesz mnie? Tak z zimną krwią, łotrze nienażarty? Ano właśnie. Zawsze tyle gadania o rodzinnym charakterze świąt, a tu małym rybkom, tatusia albo mamusię się szlachtuje. Świństwo. Pomijając zaprzysięgłych wegetarian, większość ludzi na tej naszej poświęconej ziemi obżera się karpiami co roku, u schyłku grudnia. Masakra! I co z tego, że TY tych obleśnych ryb akurat nie lubisz? Nic. Nawet nie będąc koneserem "pachnącego" i smakującego mułem mięska naszpikowanego ościami, raz do roku przychodzi wystąpić w roli mordercy, tfu! Ale co robić? Głodne dzieci przełykają ślinę i łzy, łakomie patrząc na potwora w wannie, z której nie można już normalnie skorzystać. Występujące w twoim domu kobiety poddają w wątpliwość twoją męskość, tylko dlatego, żeś dusza artystyczna i pacyfistycznie nastawiona – sam widok krwi niewinnie przelanej cię mierzi. Niestety. Czas na mord. Co robić? – jak pytał niejaki Lenin, swego czasu. Zastanówmy się. Sposobów jest wiele tradycyjny: Możesz zamordować karpia łapiąc go za ryło i prędko pobiec do kuchni, by tam przyfanzolić w biedaka czymś ciężkim, a potem wedrzeć się w jego niewinne ciało ostrym narzędziem. Nie takie to, niestety, proste, bo rybsko się broni usiłując uciec do wanny. W zlewozmywaku też podskakuje, jak Michael Jackson (no, może bez pewnych gestów) i trafić nie możesz, a rodzina ryczy ze śmiechu, jak lwy w ZOO, albo udziela rad, które tylko wyprowadzają cię z równowagi. Sposób, jak widać, mało skuteczny, a i męczący nad wyraz. Koniec końców - trzeba ci sięgnąć do metody... na sąsiada: Musisz zasymulować np. kontuzję dłoni, albo ukartować pilny telefon wzywający cię do pracy i poprosić sąsiada, który (z durnym wyrazem twarzy podwórkowego macho) odegra w twojej własnej kuchni (!!!) rolę Kuby Rozpruwacza skrzyżowanego z Rambo. Niby sukces, bo karp ginie po krótkiej, beznadziejnej walce, ale jednak poruta, obciach i nie wiadomo co jeszcze. Tracisz autorytet w rodzinie i miejscu zamieszkania. Należy więc spróbować... na papierosa: Spuść wodę z wanny, uważając by to oślizłe cholerstwo cię nie ugryzło. Wyjdź na spacer albo (à la Dulski) podrepcz chwil kilka po balkonie – karp własnoskrzelnie się udusi i po ptokach. Ręce masz niby czyste, krwią ryby nie zbrukane, wysiłek prawie żaden i jeszcze można spokojnie zajarać. Minus jest taki, że trwa to długo, a metoda nieco bestialska. Na domiar złego upłetwiona ofiara dusząc się, pyskuje o Karcie Praw Ryby i Obywatela, o donosie do Rzecznika Praw Karpi. Może więc jednak... na grenadiera: Idziesz na najbliższy bazar, nasłuchując, kto posługuje się piękną mową Puszkina i bierzesz go na boczek. Z granatem obronnym F-40 wracasz szczęśliwy do domu. Wyprawiasz żonę z dziećmi do sąsiadów, wyrywasz zębami (uwaga – nie mogą być sztuczne) zawleczkę, wrzucasz granat do wanny i prędko zamykasz drzwi łazienki, padając na podłogę. Satysfakcja gwarantowana. Karp nadaje się (po zebraniu go ze ścian łyżeczką) na sushi, ale remont nieco zbyt kosztowny, bo to i kafelki potłuczone, łuska rybia na suficie, do tego drzwi roztrzaskane. Łapówki dla dzielnicowego i prokuratora rejonowego mogą cię zrujnować. Nie tędy droga, lepiej spróbuj... na Renatę Mauer: W sklepie z bronią zaopatrujesz się w wiatrówkę. Zapuszczasz długie blond włosy, zakładasz śmieszną czapkę, na lewe oko śliną przyklepujesz zużytą kartę do telefonu. Celujesz i strzelasz do potwora. Może się udać, ale nigdy nie wiadomo, ile amunicji się zużyje. Poza tym bydlę pływa szybko, a i dzieci szturchają, bo też chcą sobie postrzelać... Lepszy już chyba jest sposób... na Somosierrę: Bierzesz z kuchni sporej wielkości nóż i udając, że to szwoleżerska szabla, atakujesz karpia. Z Vive l’empereur! na ustach nacierasz na skubańca bez pardonu, usiłując poszatkować go na kawałki. Niestety, wanna nie pirenejski wąwóz, a ty nie Kozietulski. Efekt przypuszczalnie marny: wanna poszczerbiona, pocięte ręczniki, a płatki z ulubionego mydła żony fruwają po łazience. Co gorsza – jej emulsja przeciw cellulitowi cieknie jak stara łajba. Karp kwiczy ze śmiechu, ty masz ciche dni, albo pakujesz walizki. Spróbuj więc może... na Bruce’a Lee: Nie śpij dwie noce z rzędu, możesz nawet się upić dzień wcześniej, żeby oczy były odpowiednio skośne, a okrzyk przerażający. Strugaj Chińczyka: udając, że to przypadek, wejdź do łazienki. Rzuć nieobecne spojrzenie na rybę. Skoncentruj się, odwróć tyłem do bydlaka i... miauknięcie, szpagatowy wyskok w górę, i atak! Poczęstuj karpia kopem między skrzela! Hm... A jeśli zawiedziesz? Niestety. Halogeny na suficie pobite, ciemno, o lustrze szkoda gadać... Karp pływa spokojnie dalej, ty zaś masz mokre portki i adidasy, łeb zakrwawiony. Żona wzywa pogotowie, przybyły lekarz stwierdza, ze masz nieważną książeczkę zdrowia a poza tym... Lepiej jednak... na pułkownika Płócienniczaka: Metoda szybka i piękna w swej prostocie. Dzwonisz na 997 albo do najbliższej jednostki policji i zgłaszasz, że jakiś nieznany osobnik (może z WSI?), w połyskliwym ubraniu, milcząc pławi się w twojej wannie i ma niecne zamiary, bo coś mamroli o jakiejś szafie jakiegoś Lesiaka czy czymś w tym rodzaju. Niestety, dyżurny oficer odpowiada, że na stolarce się nie zna, radiowóz w terenie, a poza tym szkodliwość czynu wygląda na niską, więc nic z tego. Ty jednak nie poddajesz się i usiłujesz dokonać mordu na... Idola wojewódzkiego: Wodą z cukrem robisz sobie fryzurę w stylu: "rżnąłem się w leszczynie i dzik mnie wystraszył". Podchodzisz do karpia. On na ciebie patrzy szyderczo, lecz ty go bierzesz psychologicznie, z klasą i mówisz: - I po coś tu przypłynął? Czemu tak bez sensu pyskiem kłapiesz i gały wytrzeszczasz jak ślimak spod walca? Myślisz, żeś gruba ryba, a cienki Bolek tylko! Wracaj na swoją wioskę i tam śpiewaj krowom na pastwisku, bo kariery nie zrobisz, chyba że jako pastuch! W zasadzie karp, na takie dictum, powinien podwinąć mokry ogon i ściskając zawiniątko z osobistymi rzeczami w płetwie, ze łzami w oczach i wstydem na licach wyjść z chlupotem z wanny, by wrócić do stawu. Niestety. Wie, swołocz, dobrze, iż ryby głosu nie mają, więc twoje oceny jego wokalu są bezpodstawne i bezprzedmiotowe, a on karierę sceniczną i tak ma w płetwie. Olewa cię wodą z wanny i pływa dalej. Skoro na – nomen omen – chama ci nie wyszło, musisz po dobroci. Stosujesz sposób... na Freuda: Siadasz spokojnie, noga na nogę, na taborecie wtaszczonym do łazienki. Uśmiechasz się i pytasz karpia o problemy jakie go dręczą. Czy chce o tym z tobą porozmawiać? Może miał konflikt z ojcem w dzieciństwie i zechce to z siebie wyrzucić, a może kochał się we własnej matce? Zwracasz mu jednak uwagę, że nie powinien się o to obwiniać, lecz dać sobie szansę, bo przecież nie wiadomo, czy ikra może cierpieć na kompleks Edypa. Pilnie notując na desce z klipsem jego brak odpowiedzi, usiłujesz doprowadzić do sytuacji, w której karp mając serdecznie dość ciebie i twoich pytań, sam zdecyduje się sprawdzić, czy istnieje życie po żarciu. Czy na końcu tunelu jest jakieś dla niego światełko. Nie tłumaczysz mu, że to zapalony gaz w piekarniku, musisz być twardy. Problem w tym, że nie jest pewne, czy ikra może mieć kompleks Edypa, poza tym karp bezczelnie zatyka uszy. Spróbuj więc... na Leppera: Zakładasz krawat w biało-czerwone paski, robisz debet w banku. Na chwilę wtykasz twarz w żeberka kaloryfera, żeby się stosownie zarumieniła. Zdecydowanym kro Odpowiedz Link
vauban Re: jak zamordować karpia -cd 18.12.06, 01:06 na Leppera: Zakładasz krawat w biało-czerwone paski, robisz debet w banku. Na chwilę wtykasz twarz w żeberka kaloryfera, żeby się stosownie zarumieniła. Zdecydowanym krokiem wkraczasz do łazienki i, nie zważając na protesty myjącego właśnie zęby dziecka, oświadczasz, że nie odejdziesz od wanny, póki karp się sam nie zabije i nie wypatroszy. Ryba ignoruje twój szantaż, powołując się na Regulamin Stawowy i złośliwie puszcza bańki. Mało tego, przedrzeźnia cię, ruszając bezczelnie gębą. Żona sugeruje ci wizytę u psychiatry, dzieci płaczą, bo piramidką płonących opon rowerowych blokujesz im drogę do klozetu. Kłęby cuchnącego dymu alarmują straż pożarną. Klęska. Zabij karpia... na ministra Lipińskiego: Wieczorkiem, nieoficjalnie, bez marynarki, niemniej jednak w stosownym do wagi rozwiązywanego problemu krawacie zdobiącym równie stosowną białą koszulę wdepnij na chwilkę do łazienki. Uspokajającym tonem, by odwrócić uwagę karpia od tego, że postrada życie - zacznij od końca. Dowiedz się czego ryba sobie życzy po śmierci, czym możesz służyć jej "w tym temacie". Czyli co? Czego chcesz za to, byś dostał się do jadłospisu? - spytaj. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, iż odpowiedź padnie następująca: "stanowisko na półmisku w na samym środku wigilijnego stołu". Musisz odpowiedzieć na to błyskawicznie, najlepiej takimi oto słowy: "Wiesz, rybko, to żaden problem, bo my mamy wiele wolnych półmisków, to nie ma żadnego problemu z tym… tutaj pole manewru jest spore". Tak perfekcyjnie połechtana duma własna karpia pozwala mieć nadzieję, iż popełni harakiri, tobie zaś pozostanie ustawienie usmażonego zewłoku na stole. Niestety! Istnieje możliwość, że instynkt nakaże rybie, w odruchu samoobrony, posłużyć się sprzętem stosowanym tylko przez służby specjalne i wtedy musiał będziesz zastosować "metodę kaczo-wokalną", zwaną też sposobem ... na Edytę Górniak: Wypuszczasz nieco wody z wanny, żeby ryba nie mogła się tłumaczyć, że znowu nie słyszy. Musi mieć uszy na wierzchu. Kiedy widownia jest gotowa, zaczynasz śpiewać swoją wersję jakiejś dostojnej, powszechnie znanej melodii. Najlepiej patriotycznej. Z początku wygląda na to, że osiągasz upragnione zwycięstwo. Karp podskakuje i ciska się po ledwo zapełnionej wodą wannie jak mucha w wentylatorze. Niestety, interweniują dzieci pytając, czy zaciąłeś się przy goleniu, że tak się wydzierasz. Żona też się dziwi, że w łazience słuchasz hymnu w wykonaniu prezydenta. Nachodzą też cię sąsiedzi, zaniepokojeni, czy aby nie kupiliście sobie osła, zamiast tego psa, który zdechł wam w zeszłym roku. Sposób nie skutkuje. Efekt znowu żaden, tylko karp bezczelnie bierze cię na Lindę i bulgocze: Co ty wiesz o zabijaniu. Pozostaje już tylko... na Bonapartego: Wkładasz szlafrok oraz stary, żałobny kapelusz teściowej, w którym była na wiecu z okazji śmierci Stalina. Stajesz z marsową miną na środku kuchni. Lewą dłoń trzymasz za plecami, prawą wsuwasz tajemniczo za połę szlafroka, na wysokości serca. Pomny Austerlitz, rzucasz żonie, która oniemiała siedzi babrząc palce w uszkach do barszczu: - Proszę! Nagłym ruchem wyciągasz zza pleców rękę, w której trzymasz śliczny kwiatek doniczkowy jako prezent dla małżonki. Nie skutkuje, a taki dorodny ten kaktus. Widząc, że nie trafiłeś, wyciągasz rękę drugą, zza szlafroka. Trzymasz w niej puszkę szprotek w sosie pomidorowym i mówisz: - Zamiast karpia, w tym roku zjemy to! - Chyba kompletnie zidiociałeś – bezlitosny cios małżonki świadczy, że to jednak Waterloo – Nie rób z siebie osła, tylko zabij tego cholernego karpia! Nie pozostaje ci nic innego, tylko... na Małysza: Zakładasz stare motocyklowe okulary, kurtkę, rękawiczki. W kuchni wydzierasz żonie z ręki suchą bułkę, a z przygotowanych dla dzieci paczek kradniesz banana. Zjadasz. Wychodzisz na balkon. Ignorujesz niekorzystny wiatr, przyjmujesz aerodynamiczną pozycję. Nie czekasz, aż ci ktoś machnie chorągiewką. Skaczesz! Odległość – całkiem, całkiem... Noty za lot niezłe, ale brak telemarku. W końcu to siódme piętro. Wesołych Świąt! Odpowiedz Link
vauban Re: jak zamordować karpia -cd 2 18.12.06, 01:16 Po pierwsze: Autor: Jarosław Kolasiński Nie znam faceta, ale ma odrobinę wyobraźni. Zbyt mało jednak, aby przewidzieć... ...że jak zwykle, to ja będę musiał zarżnąć nieszczęsną rybę, której, faktycznie, nie lubię jeść, jest za tłusta, gumowata i pachnie śrutą zbożową (którą była karmiona pod koniec swego opłakanego żywota). Wiecie, jak ja to robię ? (Wegetarianie i obrońcy zwierząt, zamknijcie oczy). Nożem drania, tylko nożem. Od łba, to krótko wierzga. Potem prujemy od zadka, aż się bebechy wywalą na wierzch, wtedy łapskiem ciach, i na zewnątrz, najlepiej na gazetę. Potem się umyje. Koty tylko czekają, najfajniej, jak trzaska pęcherz pławny. Okrawki zostaną zjedzone także, nie należy jednak dawać kotom łba (za twardy, nadaje się jedynie na galaretę). To nie płotki z jeziorka. Karp. To by było na tyle, jeśli chodzi o moją moralność, wrażliwość etc. Odpowiedz Link
vauban Re: no właśnie 18.12.06, 11:33 nie jest fajne, a mnie prawie co roku rodzina do tego zmusza ! Jeść chcą, ale od mokrej roboty mam być ja ! Protestuję ! Co na to Konwencja Genewska ? Odpowiedz Link
szprota hm 18.12.06, 12:00 zrezygnować z karpia, bo faktycznie śmierdzi mułem bądź nabyć już nieżywą rybkę? PS mnie się podobało. wystarczy w lekturze skoncentrować się nie na karpiu, a na fakcie, że podmiot liryczny wcale nie chce tego karpia zabić ;P Odpowiedz Link
szprota na fali histerii o porwaniach dzieci i ich nerek 18.12.06, 16:21 • raczej w Jankach przerabiają dzieci na macę Gość: corgan Słyszałem że pod Geantem jest utrzymywana w tajemnicy wielka sala gdzie ma swoją siedzibę loża masońska a obok jest małe laboratorium gdzie Starsi Bracia w Wierze przerabiają dzieci na mace. Odpadki z tej wytwórni mac trafiają do Geanta i z tego jest bigos i zapiekanki. Nic się nie zmarnuje. Sekretnych wejść jest kilka m.in. z Ikei w Dziale Kuchnia (2 półka na lewo od patelni), w Praktikerze (w dziale łazienka szukaj zielonej klapy od kibla) i w Electroworld pod lodówkami. Podaję tylko te których jestem pewien... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=53789047&a=53980565 Odpowiedz Link
szprota na fali histerii o porwaniach dzieci i ich nerkach 18.12.06, 18:36 Re: Porwanie dziecka dla nerki w manufakturze? Autor: gray tak. potem porwano wszystkich, którzy mogliby tę sprawę nagłośnić i podrzucono ich na kocu strażackim i wycięto im palce oraz hołubca. szczęściem jeden dziennikarz miał to w dupie i udało mu się zanieść nowinę do redakcji ale za chwilę okazało się, że w drukarni porwano papier skutkiem czego opinia publiczna dostała jedynie strzępy informacji. o popełnienie zbrodni podejrzewany jest mistrz świata w podrzucie gieorgij nierkodźgali. na jego niekorzyść przemawia fakt, iż nagłym zakończeniem swej błyskotliwej kariery wyciął wszystkim swoim fanom niezły numer. "zajmę się teraz rwaniem w nerze" - odpowiedział na zarzuty znany z ciętego języka gruzin zamieszkujący obecnie w rzgowie. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=54146872&a=54155478 RedNaczu i Przewo w jednej stanowczej osobie - może jednak Salvadorki? Odpowiedz Link
vauban Re: kotecek łocka zrobił duze 19.12.06, 22:51 fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qi/lc/ivwz/AUFJqP0C4GsGyBZYgX.jpg Odpowiedz Link
szprota nie moje. a niebrzydkie 01.01.07, 21:22 Najgłupsze wiadomości 2006 Od służby wojskowej Miss Izraela do wielkiego fana Brada Pitta z Jordanii. Agencja Reutera wybrała najbardziej absurdalne wiadomości mijającego roku. W Niemczech złodziej zostawił na miejscu przestępstwa bardzo ważny ślad: kawałek palca. - Zazwyczaj znajdujemy odciski palców, rzadko się zdarza, że ktoś zostawi oryginał - komentował rzecznik policji. Pechowego włamywacza złapano po kilku godzinach. Jordański sprzedawca został aresztowany po tym, jak przyłapano go na używaniu fałszywych dokumentów. Nie było to trudne - mężczyzna wkleił sobie do dowodu zdjęcie Brada Pitta. W Wiedniu złodzieje zrezygnowali z włamania, bo odkryli osiem zmumifikowanych ludzkich głów. Właścicielem mieszkania był dentysta, który potrzebował ich do badań. Podczas odbywania służby wojskowej, Miss Izraela, Yael Nezri zwolniono z obowiązku noszenia karabinu. Piękna Yael obawiała się siniaków i zadrapań. Dwie klientki przechytrzyły chirurga plastycznego z Kolonii. Kobiety podały fałszywe nazwiska i po dokonaniu zabiegów zniknęły nie płacąc. Lekarz, w desperackiej próbie odzyskania honorarium, przekazał policji zdjęcia powiększonych przez siebie biustów, mając nadzieję, że ktoś je rozpozna. - To najdziwniejszy plakat z napisem "Wanted" - napisał dziennik "Bild", w którym opublikowano zdjęcia. Chirurg odzyskał pieniądze. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3822313.html?skad=rss&wv=0000 Odpowiedz Link
huann komunikat radia gg - stan na 010107; 23:06 01.01.07, 23:07 [Kanał] ROCK tymczasowo wstrzymany Na czas emitowania kanału „Kolędy” znika tymczasowo kanał „Rock”, który rozpocznie nadawanie z początkiem nowego roku, z jeszcze bogatszą playlistą rockowych przebojów – Rock na Nowy Rok. a disku polu nie wzięli. Odpowiedz Link
huann Re: Z cyklu: Nie moje, a ładne... 14.01.07, 01:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11971&w=15343800&a=55481093 Odpowiedz Link
vauban Re: Z cyklu: Nie moje, a ładne... 14.01.07, 18:39 Żeby nam się w głowach nie poprzewracało: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34434 Odpowiedz Link
huann Re: Z cyklu: Nie moje, a ładne... 14.01.07, 19:07 vauban napisał: > Żeby nam się w głowach nie poprzewracało broń bardzo w dupach! Odpowiedz Link
szprota Cassani komentuje ktorąś lewą rękę premiera 29.01.07, 13:02 • tak to widzę. cassani 29.01.2007, godz. 20.00: orędzie prezydenta 29.01.2007, godz. 20.17: w "Kropce nad i" minister Gosiewski zapowiada powołanie komisji śledczej w sprawie złamania. 29.01.2007, godz. 20.19: Minister Religa podaje sie do dymisji 30.01.2007, godz. 09.06: W telewizji Trwam premier odrzuca dymisje ministra Religi i oskarża wprost PO o przyczynienie sie do wypadku. 30.01.2007, godz. 16.00: Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł tusk wzywa naród do biernego oporu. 30.01.2007, godz. 16.23: Wicepremier Dorn ostrzega producentów gipsu. 30.01.2007, godz. 23.30: na specjalnie zwołanym posiedzeniu sejmu głosami koalicji zostaje powołana Komisja Śledcza ds. Ręki Premiera. Poseł Cymański tłumaczy że to "znów zwykły zbieg okoliczności że komisje powołano o północy". 31.01.2007, godz. 14.02: Premier osobiście zamyka taśme produkcyjną Fabryki Gipsu w Piławie bo mu "śmierdzi" spod gipsu. 14.02.2007, godz. 08.00: Z wiadomych względów Walentynki zostają odwołane. Odpowiedz Link
lavinka Re: Cassani komentuje ktorąś lewą rękę premiera 29.01.07, 13:53 To nawet na Salvadora zasługuje... właśnie,dlaczego ostatnio się go nie przyznaje? lav Odpowiedz Link
huann Re: Cassani komentuje ktorąś lewą rękę premiera 29.01.07, 14:01 lavinka napisała: > To nawet na Salvadora zasługuje... właśnie,dlaczego ostatnio się go nie > przyznaje? bo się Znudziłty? Odpowiedz Link
szprota Re: Cassani komentuje ktorąś lewą rękę premiera 29.01.07, 14:23 bo mimo quorum w grudniu po południu w peronie nie doszliśmy do porozumienia czy przyjąć abdykację Aarda z funkcji przewodniczącego Kapituły, czy raczej potraktować Salvadory jako historię, co se ne vrati. Odpowiedz Link
huann Z cyklu: Nie moje, a ładne... 01.02.07, 19:49 po czym poznać, ze meduża jest zywa? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=195&w=49697412 Odpowiedz Link
lavinka rzeczy wiście.... 01.02.07, 20:22 A ja głupia nigdy się nie zastanawialam,bo wszystkie wyglądały na nie żywe. Odpowiedz Link
szprota na forum o forum znalazłam taki wątek... 05.02.07, 15:14 • jak logować się po śmierci na forum ,,Niebo"? mateuszwierzbicki 04.02.07, 12:56 Odpowiedz Link
szprota Z cyklu: baba Cassaniego u lekarza 13.02.07, 00:08 • Przyszła baba do lekarza cassani 12.02.07 a tam wilk. niezłe. • Re: Przyszła baba do lekarza breblebrox Przednie dzieło! Pierwsza część opowieści przedstawia babę, twór naszej kultury. Obraz jest negatywny - baba idzie do lekarza (konowała), ponieważ w toku ewolucji utraciła możliwość samouzdrawiania, jej zdrowie jest wątłe, ponieważ żyje wśród spalin, hałasu i brudu, jaki powstaje na peryferiach cywilizacji. Druga część tej opowieści daje wyraz niezaspokojego pędu autora ku dzikiej naturze, która to natura ma w sobie tą niewinność i wolność, jakiej brak jest nam na codzień. Wilk jest okazem zdrowia, tylko wilk (natura) może uleczyć nas, ludzi! Wzruszyłam się, czytając zakończenie. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=57157600&a=57202546 i niżej. Odpowiedz Link
szprota Alergiczne Lwy 14.02.07, 21:41 Autor: breblebrox ☺ Droga Claudio! Wstyd mi o tym pisać, ale wiem, że Tobie mogę zaufać. Otóż mój problem polega na tym, że mój kochany lew, ma dziwne wypryski na pysku! Nie wiem, co o tym myśleć, boję się zapytać znajomych, żeby się ze mnie nie śmiali. Pewnie każdy miał kiedyś taki problem, ale nikt o tym przecież nie mówi w towarzystwie. A ja się na prawdę o mojego lwa boję! Chyba ma alergię, ale nie wiem na co. Czy mięso nadziewane wapnem niegaszonym, a nawet palonym może pomóc? Proszę, odpisz, bo nie wiem, co zrobię, jeśli mi nie odpowiesz! Zawsze Twoja Nologic z Deepdeep Absurd. Re: Lwy Autor: yamenhund reply: wypryski na pysku mają lwy w trakcie pokwitania. Rady: 1.nie pytać znajomych , nie udzielają szczerych rad. 2.zmienić lwa pokwitającego na przekwitającego. 3.nie należy się bać o lwa swojego , niech sobie zapoluje na zebrę np Grant'a , hieny i likaony niewskazane ,mają paskudne pyski co powoduje frustrację,bo niesmaczne są paskudy. 4.Jeśli chodzi o mięso nadziewane wapnem to Ci nie odpowiem,obiło mi się o uszy wapno lasowane ale nie wiem co to jest "lasowane". 5.A sobie proszę przyrządzić goloneczkę i popić ulubionym napojem. PS: Droga Czytelniczko , Twój list trafił nie do "Claudii" lecz do "Tele tygodnia". Jesteśmy szczęśliwi,że mogliśmy udzielić Ci odpowiedzi,która zapewne jest dla Ciebie satysfakcjonująca. O ile jest to możliwe,proszę wysłać wypełniony kupon , który weźmie udział w głosowaniu w konkursie "Telekamery 2007". Proszę zagłosować na prezenterki TVP , które wzorem koleżanek z TVN zaczynają mówić "przez nos" przez co stają się bardziej wiarygodne. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=57329005&a=57346604 i niżej Odpowiedz Link
huann King Kongo, Kongo Rulez! 08.03.07, 11:19 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3970437.html czili: Ministrem został człowiek, który nie istnieje Ministrem handlu w kongijskim rządzie został człowiek, który nie istnieje. Oburzony premier zapowiada, że dymisję wręczy ministrowi wyłącznie do rąk własnych. W ubiegłym roku dzięki wyjątkowo drogiej i trudnej operacji pokojowej ONZ i Unii Europejskiej w Kongu-Kinszasie przeprowadzono pierwsze od 40 lat wolne wybory prezydenckie i parlamentarne. Te pierwsze wygrał panujący od 2001 r. prezydent Joseph Kabila. W wyborach parlamentarnych zwyciężyła zaś koalicja wspierających go partii. Najliczniejszy rząd na świecie W nagrodę za poparcie i głosy Kabila rozdzielił między sojuszników rządowe posady. Aby nikt nie został pominięty, ministrów postanowiono powołać aż 60, co uczyniło kongijski rząd najliczniejszym na świecie. Po ciągnących się tygodniami konsultacjach na początku lutego 80-letni premier Antoine Gizenga ogłosił skład gabinetu i zaprosił wszystkich ministrów, by przybyli do Kinszasy na uroczystą inaugurację. Najważniejszym punktem uroczystości miałoby być wprowadzanie ministrów do ich nowych gabinetów. W wyznaczonym dniu przybyli wszyscy z wyjątkiem ministra handlu, 34-letniego Andre Kasongo Ilungi. Jego nominacja zdziwiła wielu. Należał do znanej w kraju katangijskiej Unii Kongijskich Nacjonalistów i Federalistów (UNAFEC), ale o nim samym nikt wcześniej nie słyszał. Mijały tygodnie, a minister się nie zjawiał Awans młodego polityka odebrano jednak ze zrozumieniem. Sam Kabila jest wszak jednym z najmłodszych przywódców świata, a powołanie młodych polityków do nowego rządu zdawało się oczywiste, choćby dlatego, by zerwać z kumoterstwem i korupcją praktykowanymi przez poprzednich premierów i ministrów. Mijały jednak tygodnie, a Kasongo Ilunga nie zjawiał się w Kinszasie. Sprawą wiecznie nieobecnego ministra zainteresowali się dziennikarze. Poirytowany już nieco premier Gizenga zadzwonił w końcu do szefa Nacjonalistów i Federalistów Honoriusa Kisimby Ngoya, by wywiedzieć się o swoim ministrze handlu. Oniemiał, gdy ten zakomunikował, że Kasongo Ilunga właśnie zrezygnował z rządowej posady, a powody wyjaśni premierowi w liście. Kisimba dodał też, że minister właśnie jego wybrał na posłańca, który przekaże list premierowi. "Kisimba zmyślił Ilungę, by samemu zostać ministrem" Dziennikarze szybko wykryli, że dzieląc stanowiska w rządzie, premier poprosił Nacjonalistów i Federalistów, by wyznaczyli po dwóch kandydatów na oddane im stanowisko ministra handlu. Kisimba zgłosił nieznanego Andre Kasongo Ilungę i własną kandydaturę. Liczył, że mając do wyboru kompletnego nowicjusza i przywódcę partii, premier wybierze osobę doświadczoną i wpływową. Czyli właśnie jego. Zapomniał, że Gizenga przez długie lata zaliczał się do zaprzysięgłych wrogów długoletniego dyktatora Mobutu Sese Seko. A Kisimba Ngoy był przez jakiś czas sekretarzem tyrana. - Kisimba zmyślił Ilungę, by samemu zostać ministrem - twierdzi Gabriel Kyunga wa Kumwanza, który oskarżył przywódcę Nacjonalistów i Federalistów o oszustwo, dokonał partyjnego zamachu stanu i sam ogłosił się przywódcą Unii. Zapowiedział też, że osobiście przeprosi premiera i zgłosi mu nowych kandydatów. Kisimba przysięga, że Ilunga istnieje Kisimba Ngoy przysięga, że Kasongo Ilunga istnieje. - Czy ktoś nieistniejący mógłby napisać list? - załamuje ręce. Rozeźlony nie na żarty premier ogłosił poszukiwania Kasongo Ilungi i zapowiedział, że będzie on pozostawał ministrem, dopóki nie wręczy mu swojej rezygnacji osobiście. Jakby nie było dosyć kłopotów, kinszaskie gazety podały, że odkąd ogłoszono poszukiwania, do premiera zgłosiło się co najmniej trzech mężczyzn, twierdząc, że są Andre Kasongo Ilungą i chętnie wprowadzą się do ministerialnego gabinetu. Odpowiedz Link
szprota przywleczone z telefonów 13.03.07, 00:40 (założycielka wątku pytała, jak szybko i dyskretnie pozyskać nowy numer komórkowy... doradzono jej oczywiście zakup pre-paida w kiosku) Re: Nowy nr w sekrecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl Gość: szpieg 12.03.07, 23:15 + odpowiedz Tylko skoro zależy ci na dyskrecji, pamietaj przed kupieniem takiej karty załóż koniecznie czarny płaszcz z kapturem, ciemne okulary i maskę. Tym sposobem nie wzbudzisz niczyich podejrzeń kupując kartę. Odpowiedz Link
huann surrialovin'kowo 21.03.07, 15:51 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=59371134&a=59445282 Odpowiedz Link
huann oraz: obcolengłidżowo 21.03.07, 16:10 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=59378576&a=59432724 i dalsze (->farsze:>) Odpowiedz Link
huann Rozszyfrowano zagadkę merdania psiego ogona 24.03.07, 17:29 wiadomosci.onet.pl/1508260,69,item.html Jeśli pies merda ogonem w prawo, to znak, że jest życzliwie nastawiony do człowieka, jeśli merda w lewo - lepiej, by człowiek uciekał. Ustalili to naukowcy z Uniwersytetu w Trieście na północy Włoch. Psie uczucia nie mają już dla nas żadnych tajemnic. Wiemy nie tylko, że czworonożny przyjaciel człowieka najczęściej wyraża je ogonem, ale też jak interpretować jego ruchy. Włoscy badacze doszli do przekonania, że kiedy pies jest szczęśliwy i chce zapewnić człowieka o swych dobrych intencjach, to macha ogonem w prawą stronę. Kiedy natomiast boi się albo chce ostrzec, że jest groźny lub zły, macha w lewo. Ekipa pod kierunkiem profesora Giorgio Vallortigary przebadała dużą grupę psów w różnych sytuacjach. Zauważono na przykład, że na ogół pies nie macha ogonem, gdy jest sam. Kiedy więc zwierzę wejdzie do pustego pomieszczenia i znajdzie w misce jedzenie, nie będzie machać ogonem, bo wie, że nie ma się z kim podzielić swoją radością. a co, jeśli jest mańkutem? Odpowiedz Link
dziad_borowy Re: Rozszyfrowano zagadkę merdania psiego ogona 26.03.07, 12:34 Naukowcy dotad nie ustalili czy chodzi o lewa/prawa strone psa czy stojacego naprzeciw czlowieka. Dzierżżż!!! Odpowiedz Link
huann a 27.03.07, 22:07 nasi piłkarze w natury mają darze krycie każdego przeciwnika lecz nic poza tym z tego nie wynika. Odpowiedz Link
szprota zmieniamy nazwy ulic: 31.03.07, 17:33 • Re: Żegnaj ławeczko Tuwima... default_user 30.03.07, 10:09 + odpowiedz misiomis napisał: > Ciekawe, czy jest już pomysł na zmianę nazwy ulicy Czerwonego Kapturka. Proponuję "ulica Bialego Kapturka, z otworami na oczy" M..M forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=59963616&a=59970219 Odpowiedz Link
aard ROTFl. kurwa, ROTFL i jeszcze raz ROTFL!!! 02.04.07, 19:35 "Czy Jan Grzyb z "Plebanii" zginie w wypadku? "To lubiany przez miejscowych właściciel sklepu, koneser piwa i kobiet" - czytamy na stronach serialu o Janie Grzybie. Ale czy Damięcki może nadal go grać? W TVP zakłopotanie wywołała wczorajsza informacja "Dziennika", że w dokumentach IPN są dowody na współpracę aktora z PRL-owską bezpieką. Kiedy na początku roku "Rzeczpospolita" napisała, że ze służbami PRL współpracował Bogusław Wołoszański, TVP zamknęła jego blog internetowy. Wołoszański, który przez ponad 20 lat produkował w TVP dokumentalny serial "Sensacje XX wieku", przyznał się, tłumacząc, że robił to, "by lepiej poznać działanie wywiadu". Z akt IPN cytowanych przez "Dziennik" wynika, że Maciej Damięcki dzielił się z esbekami plotkami, głównie obyczajowymi, o innych aktorach, m.in. o Alinie Janowskiej, Danielu Olbrychskim, Marku Kondracie. Został zarejestrowany jako agent "Bliźniak". Damięcki potwierdził, że podpisał zobowiązanie do współpracy, ale zaprzeczył, by donosił na kolegów. I wyjaśnił, że SB go zwerbowała, gdy milicja złapała go na jeździe po pijanemu. A dzięki lojalce odzyskał prawo jazdy. Pracownik TVP zaangażowany przy serialach dla telewizji publicznej powiedział wczoraj "Gazecie": - Gdy Damięcki potwierdził lojalkę, to w redakcji filmowej od razu zapadła decyzja, że musi zniknąć z serialu. Ale Marta Wróbel z biura prasowego TVP 1 twierdzi, że takiej decyzji jeszcze nie ma: - Na pewno nie wycofamy pana Damięckiego z serialu na podstawie jednej publikacji prasowej. Marta Wróbel odesłała nas na do producenta "Plebanii" Stanisława Krzemińskiego. - Nie miałem jeszcze żadnych sygnałów, aby wyrzucać Macieja z produkcji - mówi Krzemiński. I dodaje, że nie widzi podstaw do zerwania współpracy z aktorem. Innego zdania jest poseł PiS Jacek Kurski: - Gdyby okazało się, że ten człowiek był świnią i donosił na kolegów, to nie powinno być dla niego miejsca w produkcjach telewizyjnych. Bo to jest swego rodzaju promocja." KURRRRWA płakać się chce, a nie śmiać :///// Odpowiedz Link
huann gołąbeczka? :> 12.04.07, 21:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=60565099&a=60647951 Odpowiedz Link
huann Oskarżenie ideologiczne wysuwane przeciw smerfom 20.04.07, 00:13 Rzymskokatoliccy biskupi dopuścili do oskarżenia smerfów o powiązania z masonerią. W kwietniu 2006, gazeta przeznaczona dla kadry watykańskiej, Avvenire opublikowała tekst, w którym stwierdzono, że symbolika filmu dla dzieci propaguje idee masońskie. Smerfy są niebieskie – dlatego już tym przypominają lożę masońską. Autor tekstu, prof. Antonio Soro, twierdzi, że Papa Smerf to nie kto inny, tylko uosobienie wielkiego mistrza loży masońskiej. Liczba smerfów – 99 (nie wliczając Smerfetki), to dokładna liczba stopni wtajemniczenia w jednym z rytów wolnomularskich (Memphis-Misraim). Śmiertelnym wrogiem smerfów (czyli masonów) jest zły i głupi Gargamel. Jest on ubrany w czarny strój, mieszka w domu przypominającym kościół, wyglądem przypominający katolickiego księdza, który próbuje wykraść tajemnice skrzatów. Gazeta przypomniała jednocześnie, że w przeszłości próbowano już doszukiwać się podobieństw dziejów niebieskich krasnali z komunizmem i nazizmem. Poza tym, smerfy noszą czapki frygijskie. Odpowiedz Link
slimak_slimak Piszą do mnie! 20.04.07, 01:03 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: Orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; Namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia. I zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy. [Psalm 23] Odpowiedz Link